Ci mechanicy ośmieszyli wyceny ASO

, 18 stycznia 2016, 11:25

Naprawa w ASO pompki centralnego zamka do samochodu z segmentu S klasy koszt: kilka tysięcy złotych. Wymiana baterii w hybrydzie Toyoty 4.5 tys. $. Niektórym właścicielom samochodów takie cenniki napraw nie bardzo są w smak i właśnie wtedy zaczyna działać ich inwencja twórcza.

Każdy mechanik wie, że oficjalne cenniki ASO bardzo często oderwane są kompletnie od rzeczywistości. O ile popularne naprawy często odbiegają ceną "jedynie" kilkukrotnie, od cennika niezależnych warsztatów samochodowych. Jednak gdy w grę wchodzi bardziej wyrafinowana naprawa, możemy być pewni, że czekają nas poważne wydatki. Sława Mercedesa wynika między innymi z tego, że części do każdego ich samochodu można kupić do dziś. Nie powinno zatem dziwić, że gdy w grę wchodzi wymiana podzespołu w luksusowym samochodzie sprzed 20 lat,  cena będzie wysoka. Przykładowo za wymianę pompki centralnego zamka w ASO zażyczono sobie 8 tys. złotych.


Jak widać są jeszcze na świecie prawdziwi mechanicy, którzy rzeczywiście naprawiają samochody, a nie tylko wymieniają ich części. Przekonali się o tym specjaliści z ASO, których wycena została ośmieszona przez użytkownika forum pasjonatów mercedesa.

 

Podobnie zresztą zachował się pewien właściciel hybrydowej Toyoty Camry, w której w jednym momencie na pulpicie pojawiły się wszystkie kontrolki usterek, a komputer zaczął pokazywać komunikaty o sprawdzeniu podzespołów mechanicznych.  Pierwsza myśl, jaka przychodziła do głowy to uszkodzenie centralnego komputera. Po wysłaniu raportu błędów do dealera, właściciel samochodu otrzymał pismo, w którym przedstawiono listę napraw, między innymi sprawdzenie układu baterii, wyczyszczenia ich, a także wymienienia kilku podstawowych filtrów. Całość naprawy wyceniona na bagatela 4.400$.

Jako, że użytkownik posiadał doświadczenie przy pracy z prądem (jak podkreśla w dzieciństwie pracował z ojcem elektrykiem), postanowił w miarę możliwości samemu wymontować zespół baterii i przeczyścić pojedyncze elementy. Po rozkręceniu okazało się, że na niektórych z nich pojawiła się śniedź, która podczas naprawy została usunięta. Następnie całość została skręcona i zamontowana z powrotem. Jakie było zdziwienie użytkowanika, gdy po ponownym podłączeniu wszystko zaczęło działać. Całkowity koszt naprawy – 10$.

Jak widać producenci samochodów swoje cenniki biorą prosto z kosmosu. Oczywiście te dwa przykłady nie potwierdzają reguły, że wszystkie naprawy zawyżone są kilkusetkrotnie w ASO, ale na pewno z raz wykonanej wyceny warsztat producenta raczej nie zrezygnuje. I właśnie dlatego  naprawy w ASO nie zawsze się opłacają.

Dowiedz się więcej

7 istotnych napraw, o których klienci warsztatów zapominają
7 istotnych napraw, o których klienci warsztatów zapominają

Samochód to niezliczona liczba podzespołów, które połączone ze sobą powinny grać jak w orkiestrze. Wbrew temu co mogłoby się wydawać niektórym, nie są one jednak wykonane z materiałów niezniszczalnych. Wraz z biegiem czasu guma parcieje, metal rdzewieje, a idealnie spasowane elementy luzują się. Zawsze warto podpytać klienta o poszczególne podzespoły eksploatacyjne, być może oszczędzimy mu […]

Nowy cykl: Naprawiamy z Texą – Fiat Ulysse 2.2 JTD
Nowy cykl: Naprawiamy z Texą – Fiat Ulysse 2.2 JTD

W ramach naszego nowego cyklu artykułów, mechanicy będą mogli spróbować odnaleźć przyczynę usterek samochodów. Najlepsza odpowiedź w każdym odcinku będzie nagradzana upominkami od firmy Texa. Na początek diagnozujemy Fiata Ulysse z silnikiem diesla. Komunikat o przepełnionym lub niedrożnym filtrze FAP Obecnie ekologia i wszystko co jest z nią związane wiedzie prym w wielu dziedzinach życia. […]

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

AJX, 19 stycznia 2016, 13:05 0 0

Co do drugiego przykładu, to akurat cennik jest wymyślony z "d*py", ponieważ nikt nie widział tego samochodu na oczy (z serwisu Toyoty), a jedynie z tego co wyczytałem wysłał informację co mu się stało, a dealer toyoty po prostu zrobił kosztorys po najmniejszej linii oporu - wymień wszystko..

Myślę, że gdyby autor się zgodził i zobaczył to jakiś mechanik, pewnie sam by to najpierw wyczyścił i/lub wymienił elementy przewodzące, fakt, faktem pewnie by nie kosztowało to 10$, a więcej, no ale gdyby ktoś przyjechał do warsztatu samochodowego z podobną usterką (bardziej realną na rynek PL) np.: zaśniedziały jakiś przewód łączący pompę ABS to w pierwszym momencie pewnie również po podstawowej diagnostyce stwierdzili klientowi, że pewnie padła pompa ABS, a później gdybyśmy się bardziej skupili na pracy, podłączyli komputer itp, zobaczyli wszystkie styki, to od razu znaleźlibyśmy przyczynę..

No i wiadomo, warsztat by nie policzył za tą usługę kilku zł, tylko wiadomo, komputer, czas i zwykła śniedź na przewodzie kosztowała by też na pewno z 100-200 zł

Pozdrawiam.

Odpowiedz

Pavveł, 21 stycznia 2016, 8:03 0 0

W ASO mają zakaz otwierania baterii wysokonapięciowych. Producenci samochodów uważają że to bardzo niebezpieczne i książki serwisowe nakazują pracę na gumowej podłodze, w gumowych butach, gumowych rękawicach i okularach ochronnych. Naprawa baterii ogranicza się do odkręcenia starego podzespołu i montażu nowego.

Odpowiedz

Anonim, 21 stycznia 2016, 8:41 0 0

Nie twierdze że ASO jest tanie, raczej odwrotnie, nie jest też idealne chociaż nie jest to generalna zasada, wszsytko zależy od ludzi ale przykład Pana przerabiającego silniczek z Allegro do S-klasy jest żenujący i ośmiesza redaktora tego artykułu. Nikt w ASO nie wykona naprawy w ten sposób bo nie jest w stanie na taki "patent" udzielić gwrancji. Cały nasz motoryzacyjny świat składa się z takich domorosłych patentów bo ktoś kupił sobie drogie auto ale nie stać go na jego prawidłową eksploatację. Nie mówię tu o ASO ale z pewnością można dostać przyzwoity zamiennik za kilkaset złotych. Dlatego kupno używanego auta w Polsce to loteria.

Odpowiedz

Independent, 21 stycznia 2016, 9:34 0 0

Panie Filipie, drogi redaktorze. Ośmieszył się Pan swoją ignorancją znajomości branży motoryzacyjnej. Pisanie "pod publiczkę" nie zawsze znajduje poklask.
A specjaliści z Toyoty udowodnili jak bardzo opłacalne jest "diagnozowanie na telefon". Nie zarobili ani złotówki, a za czas poświęcony nad nieznanym przypadkiem klient odwdzięczył się z nawiązką.
Nie życzę nikomu spotkania z takimi domorosłymi fachowcami. Można nagrzewnicę w piecu gazowym naprawić poxyliną, ale mówienie później o tym, że nieuczciwy serwis skroiłby za naprawę 600 zł wymieniając zespół, to lekka przesada.

Odpowiedz

TED, 21 stycznia 2016, 16:10 0 0

Dowód na to że nie udziela się żadnych informacji, ani też nie naprawia się niczego przez telefon.
Nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie, i jak wykorzysta informacje, dlatego my niczego nie naprawiamy przez telefon
Oto jak mści się promowana zasada "onlajn" z klientem

Odpowiedz

on, 21 stycznia 2016, 16:24 0 0

A jaki mam cel w tym by naprawiać pompkę silniczkiem z allegro.
Jak się popsuje za dwa tygodnie to klient już nie będzie taki miły.i będę musiał naprawiać za darmo.
Co tak naprawdę mnie obchodzi ile to kosztuje, płaci przecież klient.Ale przy reklamacji płace już ja.
To nie trójkąt czy gaśnica, centralny nie jest obowiązkowy

Odpowiedz

Anonim, 21 stycznia 2016, 18:35 0 0

Pracuję 9 lat w toyocie na serwisie, nigdy jeszcze nie wymienialiśmy baterii ponieważ się zużyła raz tylko w wyniku wypadku komunikacyjnego- nie wiem co ten artykuł ma udowodnić, chyba powierzchowną znajomość tematu.

Odpowiedz

bo tak, 21 stycznia 2016, 20:37 0 0

Prowadziłem ASO i warsztat niezależny. W branży 23 lata. I wiem jedno. Racja jest jak dupa. Każdy ma swoją.

Odpowiedz

Anonim, 21 stycznia 2016, 21:22 0 0

A gdzie bezpieczeństwo przy naprawie akumulatora! Gdzie szkolenie SEP z egzaminem państwowym, obowiązkowe nawet na teoretycznym szkoleniu z hybryd! A potem oglądamy w telewizji ...

Odpowiedz

Elektryk, 23 stycznia 2016, 19:39 0 0

Silniczek elektryczny też można naprawić jeśli chcemy ciąć koszty. ;p

Odpowiedz

TED, 26 stycznia 2016, 11:58 0 0

To jest porażka, tytuł artykułu powinien być:
"Autor artykułu i ci partacze osmieszyli siebie i pokazali jak w polsce serwisuje się nowoczesne samochody".

"Jak widać są jeszcze na świecie prawdziwi mechanicy, którzy rzeczywiście naprawiają samochody, a nie tylko wymieniają ich części"., a powinno być "W dalszym ciagu są w posce partacze dzięki którym Mercedes tylko z wygladu przypomina Mercedesa"
Z tego jasno wynika że partacze mają się w Polsce bardzo dobrze, brawo Motofocus, tak trzymać.

Co do przytoczonych tutaj cen ASO, to jeżeli jest w tym cos prawdy to najprawdopodobniej taką odpowiedź usłyszał klient kiedy spytał? - "ile to maksymalnie może kosztować", bo przecież to są podstawowe pytania jakie codziennie słyszymy w kontakcie telefonicznym z "pytaczami"

Odpowiedz