Koronawirus: scenariusze dla branży na najbliższe miesiące

, 22 kwietnia 2020, 8:47

Premier Mateusz Morawiecki przedstawił pierwsze szczegóły „odmrażania gospodarki”, czyli rozłożonego w czasie odwoływania nałożonych na przedsiębiorstwa ograniczeń. Jak w najbliższych miesiącach będzie funkcjonował rynek części i napraw? Możemy chyba zaryzykować twierdzenie, że nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Przygotowaliśmy jednak kilka możliwych scenariuszy.

Wariant optymistyczny, pesymistyczny, a może pośredni? Zachęcamy do zapoznania się z poniższymi scenariuszami funkcjonowania rynku po pandemicznym kryzysie i skomentowania ich. Zapraszamy także do poczynienia własnych przewidywań a propos sytuacji na rynku w komentarzach pod artykułem. Za kilka miesięcy wrócimy do tekstu i sprawdzimy, kto był najbliżej prawdy.

Scenariusz optymistyczny

Jest połowa czerwca 2020 r., choć uczniowie dopiero co wrócili do szkół, już wypatrują wakacji. Pandemia koronawirusa trwa, ale dzięki zastosowanym przez państwo i obywateli środkom zapobiegawczym, liczba zachorowań sukcesywnie maleje. Przed warsztatami ustawiają się kolejki samochodów. Ludzie wciąż są uprzedzeni wobec komunikacji miejskiej, w której zresztą nadal panują restrykcyjne ograniczenia. Częściej korzystają zatem z samochodów. Kierowcy, którzy wstrzymywali się z wykonywaniem mniej pilnych napraw w czasie pandemii, dzwonią do warsztatów właśnie teraz. Filie dystrybutorów i hurtownie części przeżywają powrót do normalności. Firmy, które wcześniej rozważały zwolnienia, jeszcze co prawda nie publikują ogłoszeń o pracę, ale już o tym myślą.
Zaciskanie pasa przez ostatnie miesiące pozwoliło przetrwać większości warsztatów i sklepów motoryzacyjnych, część z nich skutecznie wykorzystała dostępne rozwiązania wprowadzane przez Tarczę Antykryzysową 3.0. Po powrocie do „normalności” firmy wcześniej pracujące na pograniczu rentowności zweryfikowały swoje priorytety, co doprowadziło do znacznego ograniczenia wojen cenowych i wyniszczającej konkurencji.
Portfele klientów wydają się cieńsze, wygląda na to, że sprzedaż nowych samochodów długo nie powróci na dawny poziom. Właściciele kilkuletnich pojazdów, szukając oszczędności, decydują się na serwisowanie ich w niezależnych warsztatach. Po ponownym otwarciu granic, znowu rusza import używanych pojazdów. Choć kierowcy bardziej liczą się z wydatkami, tzw. „turystyka warsztatowa”, polegająca na szukaniu jak najniższej ceny na daną usługę w całym regionie, została ograniczona ze względu na coraz dłuższe kolejki do warsztatów.
Wiele wskazuje na to, że turystyka międzynarodowa będzie ograniczona przynajmniej do jesieni. Duża część znużonych siedzeniem w domu Polaków nie chce jednak rezygnować z wakacji, co oznacza większy ruch w krajowych kurortach. Sprzyjają temu wciąż niskie ceny paliwa. Nad morze czy w góry, turyści docierają oczywiście własnymi samochodami, którym przed wyjazdem trzeba zrobić przegląd techniczny.
Mechanicy zdążyli zatęsknić za imprezami branżowymi i targami. Te jednak szybko nie powrócą, choć są już pierwsze deklaracje i zapowiedzi. Promocje u dystrybutorów, w których dawniej można było wygrać wycieczkę, teraz wyglądają nieco inaczej. Nie ma tego złego, bo choć podróże trzeba odłożyć na później, wyposażenie warsztatu jako bonus za zakupy zawsze się przyda.

Scenariusz pesymistyczny

Mimo, że już połowa czerwca, końca kryzysu w branży części i napraw nadal nie widać. Choć za sprawą stopniowego „odmrażania gospodarki” większość fabryk ruszyła ponownie i ludzie wrócili do pracy, na rynku nadal widać spowolnienie. Wiele warsztatów ze względu na niskie obroty przy wysokich kosztach zawiesiło lub zakończyło działalność. Tarcza Antykryzysowa okazała się niewystarczająca lub zbyt zbiurokratyzowana, by zapewnić realne wsparcie. Duża część mechaników zasiliła szarą strefę. Klientów w warsztatach jak na lekarstwo. Doświadczonych kryzysem ludzi nie stać na użytkowanie samochodów tak często jak dawniej. Nikt nie jeździ już autem „po bułki” do sklepu za rogiem. Mimo obaw przed podróżowaniem komunikacją miejską, ludzie korzystają z niej, ze względów finansowych, a co bardziej wysportowani przesiadają się na rowery. Sytuacja pokazała, że wielu Polaków żyło wcześniej „ponad stan” – kupując auta, których utrzymanie kosztuje zbyt wiele w czasie, gdy zarobki zmalały. Portale ogłoszeniowe i komisy pękają w szwach, ale aut, których masowo pozbywają się Polacy nikt nie chce kupować.
Nadal bardzo wiele osób spędza czas w domu – nie z powodu kwarantanny, ale braku pracy lub ograniczenia jej wymiaru. W przypadkach wielu firm, przejście na system home-office okazało się korzystnym rozwiązaniem, a pracownicy pozostali w domach – ograniczając koszty przedsiębiorców jak i własne, związane z dojazdem do pracy. Ceny paliw, ze względu na ograniczenie wydobycia ropy naftowej na świecie oraz nowe podatki, mające łatać dziurę budżetową po kryzysie, wróciły już do dawnej wysokości i nadal rosną. Turystyka, także krajowa, wciąż jest obarczona licznymi obostrzeniami. O wycieczkach zagranicznych – takich, jakie można było kiedyś wygrać w promocjach u dystrybutorów części – nie ma co marzyć.
W branży handlu częściami motoryzacyjnymi trwa kryzys, zwolnienia i wygaszanie kolejnych oddziałów. Wiele osób, nawet doświadczonych handlowców, straciło pracę. Firmy dystrybucyjne, obawiając się o utratę reszty klientów, prowadzą wyniszczającą walkę cenową, są i tacy, którzy wyprzedają wszystko, co mają w magazynach, zdając sobie sprawę, że obecna sytuacja nie pozwoli na utrzymanie finansowej płynności w dłuższej perspektywie.
Kierowcy coraz częściej naprawiają swoje auta samemu, w przydomowych garażach, korzystając z części zakupionych w sieci, preferując sortowanie po cenie „od najniższej”. Rynek napraw w ciągu zaledwie kilku miesięcy cofnął się w rozwoju o kilkanaście lat.

Scenariusz zrównoważony

Mamy połowę czerwca. Jest słoneczny, ciepły dzień. Obostrzenia związane z pandemią zostały częściowo wycofane, ale ich konsekwencje będą widoczne jeszcze przez długi czas. Firmy leczą rany. Niemal wszystkie warsztaty dotkliwie odczuły skutki pandemii, jednak tylko niewielki procent z nich został zmuszony do zamknięcia interesu. Sprawne zarządzanie kosztami niektórym pomogło utrzymać się na rynku, dla niektórych zaspokojeniem części potrzeb okazało się państwowe wsparcie. Ruch w warsztatach poprawił się w stosunku do sytuacji z marca, ale nadal wielu kierowców pozostaje w domu (pracując w systemie home-office) lub z powodu trudnej sytuacji finansowej rezygnuje z częstego korzystania z samochodu. Nadal mocno ograniczona jest turystyka, brakuje też imprez masowych, na które ludzie wybierali się pokonując autami wiele kilometrów. Większość warsztatów przetrwa, ale planowane przed kryzysem inwestycje czy remonty będzie trzeba odłożyć na daleką przyszłość.
Niemal wszystkie fabryki samochodów i części motoryzacyjnych już funkcjonują, jednak z racji mniejszego popytu na rynku, skala produkcji to ok. 75% mocy przerobowych. Dystrybutorzy części starają się za wszelką cenę ciąć koszty. Polega to głównie na ograniczaniu inwestycji i bardziej ekonomicznym planowaniu tras, niektórzy ograniczają też ofertę. Niestety nie przekłada się to na brak redukcji zatrudnienia. Część osób straciło pracę, części obniżono wynagrodzenie – jednakże panuje powszechna nadzieja, że więcej zwolnień nie będzie – przynajmniej przez najbliższe miesiące. Na rynku panują zmienne nastroje. Jedni cieszą się, że kryzysowy czas powoli mija, inni z tęsknotą wspominają czasy sprzed wybuchu pandemii. Nikt nie zna przyszłości, jednak wydaje się, że najgorsze już za nami. Choć z obawą przed jesiennym nawrotem pandemii i kryzysu firmy zachowują ostrożność.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Nostradamus, 23 kwietnia 2020, 8:16 9 0

- Baco, jaka będzie dziś pogoda na Giewoncie?
- Ano bedzie pikne Słońce. No chyba, że będzie deszcz.

Odpowiedz

pjędrek, 23 kwietnia 2020, 8:51 5 0

Za wcześnie na prognozy, nabraliśmy powietrza i boimy się wypuścić. WHO wieszczy, że najgorsze przed nami. Naszego państwa (nie tylko naszego z resztą) nie stać na żadną Tarczę. Krajobrazu po bitwie nie sposób przewidzieć. Jak każdy kryzys, a w zasadzie wojnę z niewidzialnym wrogiem przetrwają najbardziej elastyczni. Każdy rząd ma swoją receptę, nie zawsze akceptowalną przez obywateli. Obyśmy nie musieli na ulicach walczyć z jej skutkami...

Odpowiedz

Pandemic, 23 kwietnia 2020, 8:53 2 0

Będzie po trochu z każdego scenariusza. Warsztaty nie upadną, chyba że te co już wcześniej były źle zarządzane. Ludziom się znudzi kwarantanna, zwłaszcza jak pogoda się poprawi, będą normalnie jeździć do sklepów, robić remonty w domach (co już widać na mieście) i będą też naprawiać samochody

Odpowiedz

Maciej, 23 kwietnia 2020, 10:06 4 0

normalnie nie komentuję ale tym razem muszę. No tak, czyli wiemy że nic nie wiemy, czy ten artykuł ma w ogóle jakiś sens? Trzeba napisać coś chwytliwego do newslettera to napiszemy. Można się już dziś pokusić o rzetelną analizę "the day after" ale jak zawsze trzeba traktować ją wyłącznie jako analizę. Powyższy artykuł brzmi troszkę jak scenariusz na niskobudżetowy film science fiction. Moto focus trzymał zawsze poziom merytoryczny dobrze jakby tak pozostało.

Odpowiedz

piotrmas, 23 kwietnia 2020, 12:06 2 0

Ja sądzę żę powoli wszystko wróci do tzw. normy .Warsztaty bazują na stałych klientach i jeśli nie maja dużych kosztów utrzymania to dadzą sobie rade bez większych problemów. To tak z autopsji ale to tylko moje zdanie i mogę się mylić.

Odpowiedz