DZIAK – historia warsztatu, który wykorzystał swój potencjał

, 14 maja 2019, 12:13

Firma należąca do Tomasza Dziak zaczynała jako niewielki przydomowy warsztat. Dziś świadczone przez nią usługi są znane w całej Polsce. Sukces jest efektem wspólnej pracy dwóch pokoleń oraz zamiłowania do motoryzacji – także „po godzinach”.

Historia firmy DZIAK

Hasło nadrzędne firmy DZIAK brzmi „Specjaliści od silników”. Zakład zajmuje się regeneracją oraz modyfikacją podzespołów do silników spalinowych. Jest to efekt wielu lat specjalizacji oraz licznych inwestycji. Początki firmy były bowiem takie, jak niemal każdego warsztatu. Niewielki budynek, właściciel pracujący jako mechanik, kilku pomocników… Ojca naprawiającego samochody od najmłodszych lat obserwował dzisiejszy właściciel firmy:

– Trudno nie przejąć warsztatu, jeżeli już od wieku 3 lat spędza się w nim mnóstwo czasu, razem z tatą – żartuje Tomasz Dziak – Tak naprawdę nastąpiło to w sposób naturalny, ale nigdy nie było na mnie dużego nacisku ze strony taty. Oczywiście były ogromne nadzieje, ale gdzieś tam z tyłu głowy miałem świadomość, że mogę pójść w inną stronę. W czasach jeszcze mojej szkoły to była mała firma rodzinna zatrudniająca 3-4 osoby, więc gdybym nawet jej nie przejął, to nie byłoby tragedii.

Pan Tomasz jako kierunek swojej edukacji wybrał Technikum Elektroniczne nr 2 w Lublinie. Nie był jeszcze wówczas pewny, że swoją przyszłość zwiąże z rodzinną firmą. Miał w głowie dwie koncepcje: pierwsza to myśl, że wraz z ojcem będzie prowadzić warsztat samochodowy, dzieląc się kompetencjami – tata będzie mechanikiem, a on elektronikiem. Druga idea była związana z dalszą edukacją na Politechnice Lubelskiej. Pan Tomasz zdawał sobie sprawę, że jego technikum należy do najlepszych w Polsce i świetnie przygotuje go do przyszłego zawodu.

Jak to w życiu bywa, los przygotował inny scenariusz:

– Tata zaczął kupować maszyny i spełniać swojej marzenia dotyczące tego, by oprócz mechaniki regenerować podzespoły do silników, czyli mówiąc potocznie „mieć szlifiernię”. Ja kończąc technikum i widząc, jaki jest potencjał w regeneracji podzespołów silnikowych powiedziałem do niego: zawodu pod kątem aspektów technicznych nikt mnie lepiej nie nauczy jak Ty, więc muszę zdobyć wykształcenie ekonomiczne, żeby móc rozwijać firmę.

Rozpoczęte studia na kierunku ekonomicznym i specjalizacji „Organizacja i kierowanie małym i średnim przedsiębiorstwem” okazały się strzałem w dziesiątkę. Gwałtowny rozwój firmy skłonił jednak naszego bohatera do podjęcia ich w trybie zaocznym. Jeszcze w 1999 r. stał się współwłaścicielem firmy ojca – AUTO-SZLIF, zatrudniającej wówczas 4 pracowników.

Cofnijmy się jednak jeszcze na chwilę w czasie, by poznać ojca pana Tomasza – Jerzego. Pracował on w branży motoryzacyjnej od początku lat siedemdziesiątych XX w., głównie przy regeneracji silników i pomp wtryskowych. W roku 1983 założył własną działalność. Na początku lat dziewięćdziesiątych zaczęło upadać wiele firm państwowych, które wyprzedawały maszyny do regeneracji podzespołów silnikowych. Właśnie wtedy Jerzy Dziak postanowił spełnić swoje marzenia i założyć wspomnianą szlifiernię. Kupił pierwsze obrabiarki i rozpoczął regenerację bloków i wałów korbowych, jednocześnie prowadząc jeszcze warsztat samochodowy, specjalizujący się w regeneracji silników Mercedesa i VW. Dobrze rozwijająca się firma pozwoliła na kolejne inwestycje – najpierw w profesjonalną frezarkę do gniazd zaworowych, a potem w szlifierkę do wałów korbowych (lata 1996-97). W tamtych czasach zakup takich, fabrycznie nowych sprzętów był ewenementem. Wszyscy starali się kupować używane urządzenia z upadających firm państwowych. Ryzyko opłaciło się szybko, gdyż jakość obróbki oferowana przez maszyny pozwoliła znacznie wyprzedzić konkurencję, nawet tę znacznie bardziej doświadczoną i zbudować silną pozycję na rynku.

W 2009 r. właściciele postanowili uzupełnić swoją ofertę dodając do niej regenerację turbosprężarek. Szybko okazało się to kolejnym udanym projektem. Udanym na tyle, że w 2015 r. wydzielono z firmy AUTO-SZLIF osobną spółkę – Turbo Rotor. Obecnie Turbo Rotor posiada nawet swoją spółkę córkę na Ukrainie, gdzie również zajmuje się regeneracją i sprzedażą turbosprężarek.

Regeneracja – nisza, w którą warto inwestować?

Obecnie, firma pana Tomasza Dziak zajmuje się tylko i wyłącznie regeneracją podzespołów do silników spalinowych i zatrudnia 30 osób.

Skąd brać pieniądze na tak duże inwestycje, kiedy prowadzi się niewielką firmę? Cytując słynną, krążącą po sieci anegdotę na temat pozyskiwania środków przez startupy, można odpowiedzieć: od klientów. W rzeczywistości jednak, firma pana Tomasza nie byłaby w tym miejscu, co dziś, gdyby nie korzystanie z funduszy unijnych. Środki europejskie wsparły zakład wielokrotnie w pierwszej dekadzie XXI wieku, m.in. przy wdrażaniu systemu zarządzania jakością, budowie hali usługowej, zakupie nowej linii do regeneracji głowic czy maszyn do wspomnianej regeneracji turbosprężarek. Najważniejsze inwestycje, dokonane dzięki wsparciu unijnemu nadeszły jednak później.

– W 2014 r. pozyskanie dotacji na maszyny przeniosło nas w całkiem inną rzeczywistość oraz pozwoliło jako pierwszej i jedynej firmie w Polsce rozpocząć porting CNC głowic do motorsportu. Zakupione zostały też inne obrabiarki sterowane numerycznie i dedykowane do naszej branży, które pozwoliły nam profesjonalnie naprawiać nawet najnowocześniejsze silniki oraz przygotowywać je do motorsportu.

Jeżeli traktować regenerację silników jako niszę w branży napraw pojazdów, regenerację silników motorsportowych trzeba by określić mianem „niszy w niszy”. Firma nie patrzy jednak na to w ten sposób i planuje nadal się rozwijać w temacie motorsportu. W tym celu powołano do życia serwis działający pod marką DZIAK Motorsport.

– Zaczęło się od hobby i miłości do motorsportu. W roku 2014 stworzyliśmy markę DZIAK Motorsport. Potem przerodziło się to w biznes. – mówi Tomasz Dziak. – Dwa lata później wynajęliśmy w Lublinie oddzielną halę, w której zlokalizowaliśmy wszystkie maszyny do silników motorsporotwych i rozpoczęliśmy profesjonalną przygodę w motorsporcie. Przygotowujemy podzespoły do silników sportowych, które z powodzeniem rywalizują na mistrzostwach w kraju i za granicą. W tym momencie DZIAK Motorsport jest jedyną firmą w Polsce przygotowującą profesjonalnie podzespoły silników do motorsportu na obrabiarkach CNC. Mamy klientów zarówno z Polski jak i całej Europy.

Firma stworzyła już wiele własnych modeli głowic do silników sportowych, które odnoszą sukcesy na całym świecie. Dla przykładu warto wspomnieć mistrzostwo w amerykańskiej lidze dritftowej Formula Drift w roku 2018. Profesjonalizacja w tworzeniu silników wyczynowych ma być kolejnym kamieniem milowym w historii firmy. Dzięki kolejnej transzy wsparcia unijnego, udało jej się w 2018 r. powołać do życia Centrum Badawczo-Rozwojowe.

– Dzięki tej dotacji rozpoczynamy teraz budowę nowych hal, w projekcie tym mamy również do realizacji zakup nowych obrabiarek CNC do bloków, głowic i wałów korbowych, dużo sprzętu pomiarowego i badawczego, urządzenia do technologii napylania aluminium i żeliwa, a na sam koniec maszynę CNC do regeneracji silników wielkogabarytowych o długości nawet do 3500 mm. To będzie największy przełom w działalności naszej firmy. – opowiada Tomasz Dziak – Będziemy mogli tworzyć nowe technologie regeneracji podzespołów silnikowych z wykorzystaniem inżynierii odwróconej. Będzie to możliwe między innymi, dzięki zastosowaniu ramienia pomiarowego z precyzyjnym skanerem, współpracującego z najnowszym oprogramowaniem projektowym oraz dużą bazą obrabiarek CNC. Obrabiarki, co najważniejsze, są dedykowane do silników spalinowych. Drugą gałęzią działalności wykorzystującą inżynierię odwróconą będzie prototypowanie podzespołów do silników motorsportowych, a zwłaszcza głowic i bloków.

Pod prąd rynkowym stereotypom

Obecnie na rynku motoryzacyjnym można spotkać się z opiniami, według których regeneracja silników przestaje być opłacalna. Po co regenerować jednostkę, skoro można taniej kupić używany, sprawny silnik i dokonać tzw. „przekładki”? Te opinie są zgodne z prawdą, ale jedynie częściowo. W bardzo wielu przypadkach regeneracja jest opłacalna i będzie jeszcze przez wiele lat. Firma DZIAK dysponując nowoczesnym sprzętem, nastawiła się głównie na silniki klasy premium, zwłaszcza w układzie V i boxer. Dlaczego? Otóż są one najbardziej skomplikowane w regeneracji, ale jest ona opłacalna, gdyż ceny nowych silników sięgają kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jednocześnie konkurencja w naszym kraju w tym zakresie jest minimalna – mowa o 2 lub 3 firmach na terenie Polski. W przypadku silników pojazdów zabytkowych, regeneracja jest z kolei jedyną możliwą drogą:

– Najtrudniejszym tematem są bloki silników aluminiowych, a dokładnie ich tulejowanie. Mówię tutaj o odbudowie bardzo zniszczonych bloków do silników zabytkowych takich jak Maserati czy Porsche, do których posiadamy obrabiarki CNC pozwalające na przywrócenie wszystkich fabrycznych parametrów bloku. Drugim trudnym tematem są bloki wykonane w technologii Alusil. Udało się nam opanować zarówno szlify tych bloków pod tłoki nadwymiarowe jak również tulejowanie na tulejach alusilowych. – mówi Tomasz Dziak. – Bardzo wiele bloków ze względów ekonomicznych jest regenerowanych w tańszej technologii tulejowania przy użyciu tulei żeliwnych. Wymaga to często zaprojektowania odpowiedniej tulei tak, aby była stabilnie osadzona w aluminium oraz odpowiedniej powierzchni po honowaniu, aby taka tuleja mogła współpracować z oryginalnym tłokiem i pierścieniem.

Przyszłość firmy

Firma pana Dziaka jest przykładem innowacyjnego przedsiębiorstwa opierającego się na doświadczeniu oraz sondowaniu rynkowych trendów. Jej kluczowa działalność opiera się jednak na fundamencie, którego trwałość jest dziś często podważana. Mowa oczywiście o silnikach spalinowych, które zgodnie z trendem elektromobilności mają wkrótce odejść do lamusa. Wszystko wskazuje na to, że pesymistyczne nastroje należy odłożyć na daleką przyszłość. Zdaniem Tomasza Dziaka, w tym obszarze rynku nie widać możliwości spowolnienia, przeciwnie istnieją niezagospodarowane obszary, którymi można się zająć:

– Elektromobilność to oczywiście czynnik, który z roku na rok będzie zmniejszał liczbę samochodów osobowych, dostawczych czy autobusów posiadających jednostki spalinowe, ale… patrząc na całkowitą ilość silników spalinowych pracujących na świecie jest to tylko mały wycinek. – mówi Tomasz Dziak. – Trzeba pamiętać o innych zastosowaniach takich jednostek jak: sprzęt budowlany, pojazdy w kopalniach i na budowach dróg, silniki w agregatach prądotwórczych, silniki gazowe w biogazowniach itp.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Jatoja2, 14 maja 2019, 18:27 6 0

Bardzo mnie cieszy, ze polskie firmy sie rozwijaja i oby tak dalej.

Odpowiedz

Stefan Myszkowski, 15 maja 2019, 0:17 3 -1

Gratuluję Panu Tomaszowi Dziakowi takiej firmy. Już się kiedyś zastanawiałem, nad oddaniem głowicy z silnika mojego samochodu, do Jego firmy, celem ujednolicenia kanałów w głowicy oraz poprawą wykonania komór spalania w głowicy. Będzie kilka koni mechanicznych, lepsza kultura pracy silnika a i zapewnie troszkę mniejsze zużycie paliwa, jeśli nie będzie się nadmiernie wykorzystywać lepszych "osiągów" silnika.

Odpowiedz