Zmiana pokoleniowa w warsztacie – wywiad z Michałem Bułgajewskim

Witold Hańczka, 3 sierpnia 2017, 14:14

Kontynuujemy rozważania dotyczące przyszłości warsztatów samochodowych. Tym razem rozmawiamy z Michałem Bułgajewskim – przedstawicielem młodego pokolenia, który niedawno przejął warsztat od swojego ojca.

W luźnej rozmowie z Michałem poruszamy najważniejsze tematy i wyzwania, z którymi będą musieli zmierzyć się właściciele warsztatów w najbliższych latach.

Witold Hańczka: Jakie były Twoje oczekiwania, plany związane z przejęciem prowadzenia warsztatu od ojca i w jaki sposób zweryfikowała je rzeczywistość?

Michał Bułgajewski

Michał Bułgajewski: Zacznijmy od tego, że przejmując zarządzanie warsztatem od swojego taty, na dobrą sprawę rozpoczynałem swoją przygodę z motoryzacją oraz z prowadzeniem warsztatu samochodowego. Do tego momentu w swoim życiu zajmowałem się zupełnie innymi zagadnieniami i przede wszystkim nie miałem zbyt dużego doświadczenia – ani w prowadzeniu warsztatu, ani w naprawach samochodów.

Wcielając się w zupełnie nową rolę chciałem wypracować swój własny styl zarządzania. Udoskonalić sposób organizacji pracy, nauczyć się komunikacji z hurtowniami motoryzacyjnymi oraz tego jak prawidłowo dobierać części do wykonywanych napraw. Przy tym wszystkim zawsze chciałem być na bieżąco ze wszelkimi nowościami na rynku, żeby móc nadążyć za rozwijającą się branżą.

Jak się domyślam, wykorzystywałeś możliwości, jakie dawał Internet.

Tak. Przykładem niech będzie dobór części do wykonywanych napraw – kiedy mój ojciec rozpoczynał pracę, musiał korzystać z drukowanych katalogów, ponieważ innych możliwości nie było. W dzisiejszych czasach standardem jest możliwość doboru każdej najmniejszej śrubki do samochodu za pośrednictwem Internetu i interaktywnych katalogów.

Jak Twoim zdaniem powinna przebiegać zmiana pokoleniowa w warsztacie?

Wydaje mi się, że zmiana pokoleniowa w każdym rodzinnym biznesie jest szansą i czymś co daje impuls do dalszego rozwoju oraz modernizacji i optymalizacji dotychczasowego sposobu zarządzania. Prowadząc biznes, najciekawszym moim zdaniem etapem jest sam jego początek – występują wtedy problemy, jakie napotykamy we wczesnym stadium. Ale również pojawiają się wtedy pomysły, które można wdrożyć w prowadzony biznes i obserwować jak ten pomysł się rozwija. Następnie można go modyfikować, poprawiać aż w końcu osiągnie się zamierzony efekt.

W przypadku naszego warsztatu też tak było. W momencie zmiany pokoleniowej pojawiły się nowe pomysły, dały impuls do rozwoju, utworzyły nowe możliwości naszego warsztatu. Oczywiście pojawiły się również błędy i problemy, na rozwiązanie których dwie osoby nierzadko miały dwie różne wizje. Tutaj bardzo ważnym okazało znalezienie się równowagi pomiędzy wizją mojego ojca, a moim młodzieńczym „cała naprzód”. W początkowym stadium zmiany pokoleniowej jest bardzo ważne, aby obie strony potrafiły po trochu ustąpić ze swojej wizji. Bo bardzo często, widzę to nie tylko na moim przypadku, ale także dzięki obserwacji znajomych będących w podobnej sytuacji, upieranie się przy swojej racji potrafi doprowadzić do bardzo poważnych konfliktów. Konflikty te negatywnie odbijają się nie tylko na życiu zawodowym, ale również na życiu rodzinnym. Młode pokolenie powinno czerpać z doświadczenia starszych, ale też starsi, dając przy okazji satysfakcję swoim dzieciom, powinni być otwarci na ich pomysły.

Z wieloma zagrożeniami rynek warsztatowy zetknie się bezpośrednio za kilka lub kilkanaście lat, ale znamy je już teraz. Jak sądzisz, czy nie jest tak, że zbyt niewielu właścicieli warsztatów zastanawia się nad przyszłością?

Myślę, że dawniej łatwiej można było skupić się na naprawach tu i teraz. Dzisiaj, kiedy samochody zaczęły się bardzo komplikować, a na horyzoncie widzimy nadchodzące kolejne duże rewolucje, dużo większą wagę należy przyłożyć do planowania przyszłości i przygotowywania się na nią. Nam jako młodszemu pokoleniu, które ma nowe technologie we krwi łatwiej jest nadążyć za dynamicznymi zmianami. Chociaż dzisiaj jesteśmy na wysokim etapie zaawansowania technologii motoryzacyjnej, to mnie osobiście fascynuje to, co będzie za kilkanaście lat.

Aktualnie prowadzimy z ojcem warsztat wielomarkowy, ale w przyszłości, aby utrzymać tempo rozwoju, być może koniecznym będzie nastawienie się na naprawę jednej konkretnej marki lub grupy aut. Już teraz zauważam, pomimo wszelkich dogodności jakie daje Internet, że dostęp do dokumentacji technicznej szczegółowej jest albo bardzo, bardzo ciężko dostępny albo kosztowny. A osobiście uważam, że może być jeszcze gorzej, ponieważ auta będą coraz bardziej zaawansowane, będą powstawać nowe systemy i technologie i wszystkiego fizycznie nie da się „ogarnąć”. A dodając do tego koszt specjalistycznego sprzętu, jaki będzie niezbędny do wykonywania danej naprawy w jednym konkretnym aucie, okaże się, że jedyną drogą rozwoju będzie skupienie się bądź na jednej marce bądź na jednej technologii, którą trzeba będzie mieć rozpracowaną do perfekcji, aby móc wykonywać naprawy na najwyższym możliwym poziomie.

W przyszłości czekają pewne zagrożenia, na które warsztaty, działając w pojedynkę, nie znajdą recepty. Wspomniałeś o dostępie do danych technicznych. Podobnie przedstawia się sytuacja dostępu do systemów telematycznych, nowych metod diagnostyki pojazdów. Co sądzisz o organizacjach, takich jak MOVEO, zrzeszających warsztaty w celu wspólnej walki m.in. o korzystną dla rynku legislację?

Jednoczenie branży poprzez zakładanie organizacji, stowarzyszeń etc. w tak szybko pędzącej gałęzi usług motoryzacyjnych jest czymś dobrym, ponieważ pozwala to na jednoczenie się kilku pojedynczych podmiotów w zwartą grupę, mówiącą jednym głosem i walczącą o wspólne dobro. Jest i przede wszystkim będzie to niezwykle ważne w niedalekiej już przyszłości, gdyż może to uchronić warsztaty przed takimi problemami jak np. wspomniany brak dostępu do informacji technicznych. Producenci samochodowi zapewne całą dokumentację techniczną najchętniej zachowaliby wyłącznie dla siebie i rolą takich organizacji jest walka o to, aby tak się nie stało.

Czy w codziennej pracy warsztatowej nadal zdarza się, że ojciec patrzy Ci na ręce? A może jest odwrotnie – to Ty podpatrujesz jego pracę?

Sądzę, że nie można zapominać o obserwacji swojego rodzica, ponieważ doświadczenie jest bezcenne i zbiera się je latami. Nawet jeśli zobaczymy, że popełnia jakiś błąd to powinna być dla nas lekcja, żeby samemu takiego błędu nie popełniać. Dzięki obserwacji pracy bardziej doświadczonej osoby możemy poznać słabe i mocne punkty biznesu oraz dostrzec możliwości jakie się pojawiają w związku z nowymi pomysłami. Wtedy właśnie jest szansa na rozwój, ale wszystko to musi być poprzedzone niewymuszonym, naturalnym zainteresowaniem i chęcią prowadzenia interesu.

Zobacz także: Jak przygotować syna na przejęcie warsztatu? – wywiad z Witoldem Modzelewskim.

Dowiedz się więcej

„Chcemy się rozwijać” – wywiad z Krzysztofem Modzelewskim
„Chcemy się rozwijać” – wywiad z Krzysztofem Modzelewskim

Krzysztof Modzelewski jest właścicielem warsztatu Bosch Service Modzelewscy. W wywiadzie opowiada o początkach swojego biznesu oraz kulisach przystąpienia do sieci Bosch Car Service.

Komentarze

Brak komentarzy