Siły postępu

, 28 czerwca 2011, 10:59

Odkąd do techniki motoryzacyjnej wkroczyła elektronika, jesteśmy świadkami zawrotnych zmian w konstrukcji samochodów. W spotykanych jeszcze na drogach Mercedesach beczkach, tak niegdyś kochanych przez polskich taksówkarzy, liczba sterowników wynosiła słownie: zero. We współczesnym modelu marki ze Stuttgartu znajdziemy owych sterowników siedemdziesiąt, a wszystko wskazuje na to, że ich liczba wkrótce się podwoi. Stopień komplikacji budowy współczesnych samochodów jest więc nieporównywalny z tym, z którym mieliśmy do czynienia jeszcze 20 lat temu. Paradoksalnie jednak statystyczny czas napraw samochodów regularnie się skraca. Takie dane przedstawiono podczas Gali Mistrzów Warsztatu zorganizowanej przez Inter Cars.

Co jest przyczyną tego fenomenu? Wydaje się, że samochody są naprawiane coraz szybciej z dwóch powodów. Po pierwsze nowoczesne systemy diagnostyczne pozwalają szybciej ustalić przyczyny awarii. Po drugie zaś naprawy polegają dziś na wymianie całych podzespołów, co siłą rzeczy pochłania mniej czasu niż zegarmistrzowska dłubanina w dyszach gaźnika, czy też mechanicznym aparacie zapłonowym, co jeszcze nie tak dawno ćwiczono praktycznie we wszystkich warsztatach. Zatem zdobycze techniki w służbie człowieka! – można by było zakrzyknąć w propostępowym uniesieniu. Jednak jak mawiał klasyk, są plusy dodatnie i ujemne. Bo przecież nie tak rzadko okazuje się, że system diagnostyczny zawodzi. I mimo stu czterdziestu ośmiu sterowników, z którymi komunikuje się tester diagnostyczny, za nic nie można ustalić co w samochodzie nawaliło. A wówczas zamiast prostej wymiany wskazanej przez elektronicznego pomagiera części nowoczesna technika funduje nam długie i prowadzone po omacku śledztwo. Czytelnicy „Świata Motoryzacji” mogli przeczytać na naszych łamach dziesiątki takich historii.

Widoki na rozwój motoryzacji są takie, że w samochodach przyszłości silnik, układ przeniesienia napędu i zawieszenie będzie stanowiło dodatek do elektroniki. Starsi kierowcy ze łzami bolesnej nostalgii wspominać będą czasy, kiedy to podczas weekendów spędzonych na osiedlowym parkingu dokonywało się całkiem zaawansowanej obsługi małych i dużych fiatów.

Autor: Grzegorz Kacalski; Artykuł ukazał się w numerze 6/2011 miesięcznika Świat Motoryzacji

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!