Szkoła lakiernicza jak z bajki – wywiad z kobietą-lakiernik

, 3 kwietnia 2020, 10:00

Polska edukacja zawodowa jest daleka od poziomu europejskiego. Wszystkie branże borykają się z brakiem wyszkolonych fachowców, problemy te widoczne są także w motoryzacji – wśród mechaników, blacharzy i lakierników. A wyobrażacie sobie bezpłatną szkołę dla lakierników, która wyposaża uczniów we wszystkie materiały, załatwia płatne praktyki i możliwość dalszego rozwoju? To nie sen, to nie utopia. O kształceniu w Norwegii rozmawiamy z Julią Kat, uczennicą jednej ze specjalistycznych szkół dla mechaników.

Agnieszka Wraga-Marciniak: Dlaczego zdecydowałaś się na pracę w branży motoryzacyjnej? Skąd się wzięło Twoje zainteresowanie lakiernictwem?

Julia Kat: Od zawsze lepiej dogadywałam się z chłopakami. Wolałam z nimi przebywać, często siedziałam z nimi w garażu – wiadomo, jak chłopaki to i samochody. Kiedyś stanęłam przed wyborem – musiałam zdecydować się na zmianę szkoły z gastronomicznej na samochodową. Miałam wątpliwości czy się nadam. Tydzień przed godziną zero pojechałam na motopiknik i pokochałam klimat motoryzacji – tak padło na lakiernictwo.

W Polsce brakuje szkół mogących kształcić kadrę dobrych lakierników. Czy jednak próbowałaś znaleźć jakieś kursy i szkolenia, dzięki którym mogłabyś zdobyć wiedzę i doświadczenie?

Kiedyś sprawdzałam dostępność takich szkoleń –  z tego co pamiętam było kilka kursów przygotowujących do egzaminu czeladniczego. Jednak najdłuższy, jaki znalazłam, trwa 3 miesiące. Dla mnie to za krótki okres, żeby dobrze nauczyć się tego zawodu.

Uczęszczasz do norweskiej szkoły blacharsko-lakierniczej. Czy musiałaś przejść jakieś egzaminy wstępne, aby się tam dostać? Czy były jakieś dodatkowe kryteria?

Mieszkam tutaj od 13. roku życia. Jedyne, co musiałam mieć, to świadectwo ukończenia gimnazjum i przedstawić prawo do nauki w Norwegii, czyli być przed 25. rokiem życia.

Jak wygląda tamtejszy system edukacji? Kto prowadzi zajęcia z uczniami? Jak jest wyposażona szkoła? Ile lat trwa nauka?

Norweski system edukacji jest moim zdaniem świetny. Na pierwszym roku na profilu samochodowym mamy zajęcia na tokarkach i CNC, na spawalni, w warsztacie blacharsko-lakierniczym i na warsztacie mechanicznym. Wszystko po to, żeby poznać każdy z zawodów i wybrać ten, który nam najbardziej odpowiada. Na drugim roku na profilu blacharsko-lakierniczym mamy dwóch nauczycieli, którzy prowadzą zajęcia. Są to zazwyczaj cztery dni w tygodniu – mamy praktyki w szkolnym warsztacie, który jest w pełni wyposażony, jak każdy profesjonalny warsztat blacharsko-lakierniczy. W poniedziałki mamy zajęcia teoretyczne. Trzy razy w roku jesteśmy rozmieszczeni w różnych firmach na praktyki. Ich celem jest możliwość wykazania się i zdobycia kontraktu na dwa lata. Cała nauka trwa cztery lata, z czego dwa są w szkole, a dwa na kontrakcie w firmie. Po czterech latach jest egzamin.

Czy część teoretyczna jest podzielona na konkretne przedmioty? Jeśli tak to jakie?

Tak, jeśli chodzi o teorię związana z zawodem to mamy „Jakość i dokumentacje” oraz przedmiot, na którym uczymy się teorii związanej z blacharką i lakiernictwem. Dodatkowo mamy po jednej godzinie w tygodniu angielskiego, norweskiego i WOSu. Na pierwszym roku mamy dodatkowo matematykę i biologię.

Obecnie odbywasz praktyki. Gdzie, czy są one płatne, czy masz szanse w pełni sprawdzić swoje umiejętności i nabyć nowe?

Mam bezpłatne praktyki w firmie. Pierwsze miałam 3-tygodniowe w październiku w jednej firmie, teraz miałam 4-tygodniowe w innej. Jestem z niej bardziej zadowolona, więc w niej zostanę na kontrakt. W maju mam ostatnie 3-tygodniowe. Tak, mogę się tam wiele nauczyć i zobaczyć co już umiem.

Czy szkoła jest płatna? Jeśli tak, to jakie to są mniej więcej koszty w przeliczeniu na złotówki?

Szkoła jest darmowa, dodatkowo każdy uczeń dostaje stypendium na wyposażenie do szkoły, ubrania robocze, narzędzia i zestaw BHP. Każdy uczeń otrzymuje również laptopa, za którego płaci w przeliczeniu 500 zł na rok, ale to też finansuje stypendium. Wszystkie książki wypożycza się z biblioteki i na koniec roku oddaje. Jeśli mieszka się samemu, ma się dziecko lub wydatki na dojazd do szkoły, też dostaje się na to wszystko stypendium.

Dodatkowo szkoła finansuje nam wiele szkoleń w czasie roku szkolnego, miedzy innymi ze spawania aluminium, bezpiecznych napraw blacharskich, polerowania lub papierów szlifierskich. Szkola dość dobrze finansuje przyszłych lakierników i blacharzy – wręcz zachęca do nauki.

Czy ukończenie takiej szkoły gwarantuje Ci dobrze płatne zatrudnienie?

Tak, na trzecim i czwartym roku nauki na kontrakcie już się zarabia. Na początek przez pół roku otrzymuje się 20% normalnej pensji, drugie pół 40% pensji, w trzecim półroczu 60% pensji i w czwartym 80% pensji. Po egzaminie zwykle każdy uczeń zostaje w tej firmie i ma w niej umowę o pracę, a sam dyplom gwarantuje w Norwegii bardzo dobrze płatne zatrudnienie.

Jak norwescy pracodawcy podchodzą do polskiego lakiernika, tym bardziej kobiety? Czy Polacy są tam popularnymi i chętnie zatrudnianymi pracownikami?

W branży motoryzacyjnej w każdej firmie pracują Polacy. Norwegii brakuje pracowników fizycznych w wielu branżach i w większości są to ludzie z zagranicy. Jest też bardzo dużo kobiet pracujących w tym zawodzie. Na moim roku na 15 uczniów jest 5 dziewczyn. Dyskryminacja jest tutaj surowo karana i może kosztować pracodawcę duże pieniądze.

Po ukończeniu szkoły planujesz wrócić do Polski. Co wpłynęło na Twoją decyzję? Czy możesz liczyć na wynagrodzenie podobne do norweskiego?

Tęsknię za Polską, tak po prostu. Oczywiście wynagrodzenie nie jest nawet w połowie tak wysokie jak norweskie, ale dom to dom. Mimo że Norwegię mogę nazwać drugim domem, to zawsze ciągnęło mnie do Polski. W związku z dzisiejszą sytuacją na świecie mój wyjazd jest niepewny. Zobaczymy jak po tym kryzysie związanym z wirusem będzie wyglądało życie w Polsce.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!