Stacje Kontroli Pojazdów walczą o… 50 złotych

, 30 marca 2022, 11:55

Temat waloryzacji opłat za badania techniczne jest nadal aktualny. Od momentu wejścia w życie rozporządzenia ówczesnego ministra infrastruktury – 29 października 2004 roku – tabela opłat nie uległa zmianie. W tym czasie znacznie zmieniły się za to warunki życia w Polsce, a zwłaszcza koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Wzięliśmy udział w konferencji prasowej dotyczącej waloryzacji opłat za badania techniczne pojazdów, zorganizowanej przez osiem stowarzyszeń motoryzacyjnych.

Genezą całego problemu, który wraca jak bumerang, są odgórnie regulowane ceny. Otóż właścicielami Stacji Kontroli Pojazdów są prywatni przedsiębiorcy. Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której właściciel firmy nie może podnieść ceny za oferowaną usługę, ponieważ jest ona z góry ustalona przez rząd. Dochodzi więc do ekonomicznie patowej sytuacji, bo przedsiębiorcy nie mogą reagować na jakikolwiek wzrost kosztów (np. wzrost inflacji, cen energii itp.).

W tym konkretnym przypadku rząd przez 18 lat nie zmienił tabeli opłat. Od 2004 roku opłata za standardowe badanie techniczne wynosi niecałe 100 zł. Siła nabywcza pieniądza przez lata zmieniła się za to diametralnie.

– W 2011 roku zmieniła się dodatkowo stawka podatku vat z 22 na 23%, co powoduje, że portfel przedsiębiorcy o ten 1% jest dodatkowo uszczuplony. Opłata za badanie techniczne jest w kwocie brutto, co trzeba podkreślić. Te 98 złotych za badanie samochodu osobowego, które przedsiębiorca dostaje, nie stanowi jego przychodu. Jego przychodem jest niecałe 80 zł po odjęciu podatków, które musi przekazać do budżetu państwa – wyjaśnia Marcin Barankiewicz, prezes zarządu Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów.

– Na świecie funkcjonują 2 systemy cen – ceny regulowane i wolny rynek. Dominującym systemem jest wolny rynek. Natomiast trzeba zwrócić uwagę na to, że jeżeli ceny są regulowane, to wtedy badania techniczne są wykonywane przez państwo, czyli przez podmiot, który jest urzędem i w tym momencie to ma sens. Wyjątkiem jest Polska i Włochy, gdzie mamy ceny regulowane, a z drugiej strony sytuację taką, że stacje kontroli są prowadzone przez przedsiębiorców, którzy muszą spełniać określone wymagania – mówi Mariusz Mankiewicz, wiceprezes zarządu DEKRA.

Stacje Kontroli Pojazdów walczą o… 50 złotych

Ministerstwo pozostaje nieugięte na prośby różnych organizacji o przyjrzenie się sprawie. A właściwie o jakiej kwocie mowa? Otóż właściciele Stacji Kontroli Pojazdów walczą o podwyżkę w wysokości 50 złotych. Kwota nie wydaje się drastycznie wysoka, jak np. w przypadku ostatniej podwyżki taryfikatora mandatów za wykroczenia drogowe. W krajach, gdzie poziom życia i wynagrodzeń jest podobny do nas, ceny za badania techniczne wynoszą ok. 50 euro (np. w Czechach i na Słowacji). Przedstawiciele organizacji zrzeszających SKP mówią o kwocie około 30 euro, czyli podniesieniu opłaty za badania techniczne w Polsce do 150 zł.

– Te 150 złotych odzwierciedlałoby taką uczciwą, rzetelną opłatę, żeby z jednej strony zapewnić prawidłowe funkcjonowanie stacji kontroli pojazdów, ponieważ są to miejsca z wymogiem coraz bardziej nowoczesnego sprzętu. Poza tym oczekiwania klientów są coraz większe. Jeżeli klient przyjeżdża dziś do stacji kontroli pojazdów, oczekuje coraz epszego serwisu – mówi Mariusz Mankiewicz z DEKRA.

– Rozmawiamy na co dzień z przedsiębiorcami i wyniki tych rozmów oraz analizy wskazują na coraz czarniejszy scenariusz. Gdyby doprowadzić do takiej sytuacji, że działalność gospodarcza w zakresie SKP musiałaby być działalnością odrębną, z osobną księgowością, to można dzisiaj przewidzieć – nie będąc wyrocznią, że one szybko zakończyłyby swoją działalność. Obecnie tę nierówną walkę z systemem prowadzi tylko 7% stacji. 7% SKP to jest wyłączna działalność gospodarcza albo odrębna działalność prowadzona przez tego samego przedsiębiorcę. 93% to jest multifirma z różnymi działalnościami, które uzupełniają braki i pozwalają SKP utrzymać się na powierzchni – mówi Andrzej Bogdanowicz, prezes Związku Pracodawców Stacji Kontroli Pojazdów

Brak waloryzacji cen będzie kosztować spadkiem standardu usług i bezpieczeństwa na drogach

Badań technicznych z rezultatem negatywnym było w zeszłym roku ok. 400 tys. Według danych Centralnej Ewidencji Pojazdów, kolejnych 1,4 mln było badań pozytywnych, lecz ze stwierdzoną drobną usterką, którą trzeba było usunąć. Zatem ogólnie w zeszłym roku wykonano prawie ok. 1,8 mln badań technicznych z początkowym negatywnym wynikiem badania. Te liczby mogą ulec zmianie na lepsze lub gorsze, wszystko zależy od brania pod uwagę czynnika bezpieczeństwa.

Mimo wprowadzenia w 2017 r. nowelizacji przepisów, wprowadzającej np. opłatę za przegląd wnoszoną „z góry”, zjawisko turystyki przeglądowej nie zniknęło zupełnie. Około 25% samochodów z puli badań negatywnych jedzie następnym razem na inną stację diagnostyczną, która w domyśle może dać pozytywny rezultat badania. Przeważnie, by klienci nie pojechali na inną stację, diagności starają się możliwie delikatnie komunikować właścicielom pojazdów o konieczności naprawy usterki i ponownym przyjeździe na poprawkę badania. To, co uznaje się za życzliwe zachowanie diagnostów ma drugie dno, jest nim po prostu walka o klienta kosztem bezpieczeństwa.

Stacje Kontroli Pojazdów walczą w tej chwili nie tylko o podwyżkę ceny za usługę, ale również możliwość bycia bardziej atrakcyjnym pracodawcą na rynku, co z roku na rok okazuje się coraz trudniejsze bez dofinansowywania stacji z innych źródeł dochodu przedsiębiorcy. Dodatkowo sytuacji nie poprawia poziom zdawalności egzaminu na diagnostów samochodowych, który kształtuje się na poziomie 20%.

– Obecnie przy zamrożonych opłatach za badania techniczne, przedsiębiorca prowadzący stację przestaje być atrakcyjnym pracodawcą na rynku pracy, ponieważ nie jest w stanie, wraz z presją inflacyjną, odpowiedzieć na zapotrzebowanie pracowników. Boimy się takiego momentu, że ludzie ze stacji zaczną odchodzić, ponieważ będą mogli znaleźć zatrudnienie gdzie indziej za dużo lepsze pieniądze – mówi Marcin Barankiewicz z PISKP. – Bardzo trudno jest zdać egzamin na diagnostę, przez co młodzi ludzie się zniechęcają. Potrzeba dużo determinacji i wielu podejść, żeby go zaliczyć. Jeżeli nie uda im się zdać szybko tego egzaminu, młodzi adepci szukają szczęścia w innym zawodzie – dodaje.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

roboczogodzina, 30 marca 2022, 16:02 1 -8

ostatnio robiono mi badanie techniczne z gazem . czas badania 20 minut, koszt badania ok 160 zł, oraz dodatkowo 20 dopłaty po tygodniu. Dziękuję do widzenia.

Odpowiedz

dwarf, 30 marca 2022, 20:50 12 0

I mało! co z tego że pan robił 20 minut. kup działkę,Postaw stację zrób uprawnienia, zatrudnij jeszcze diagnostę. Może Ty też powinieneś od 15 lat zarabiać ciągle tą samą kwotę. Płaczek..... Wszystko drożeje wszyscy chcą WINCY, ale jak pan od 15-20 lat bierze za przegląd 160zl z gazem, to źle. Pokaż mi usługę która od 15-20 lat ciągle tyle samo kosztuje?

Odpowiedz

dwarf2, 31 marca 2022, 0:13 5 -6

450 złotych za godzinę oglądania podwozia to sporo. Moze stacji zbyt wiele?

Odpowiedz

Normalny, 7 kwietnia 2022, 17:36 0 0

Przecież też możesz oglądać podwozie za 450zł.

Odpowiedz

Ziomus, 31 marca 2022, 6:14 4 -4

Ja jestem diagnosta i pracuje na stacji. I właśnie myślę że te stawki teraz są OK. Teraz już nowym osobom nie będzie się opłacało wchodzić do biznesu. W tym momencie stacji kontroli pojazdów jest zbyt wiele. Znam stacje, która ma dosłownie 400 przeglądów w ciągu roku. Taka jest konkurencja na rynku, że niestety stacje przestały być dochodowym biznesem. Wynika to jednak nie ze zbyt niskiej ceny za badanie, tylko że zbyt dużej ilości stacji rżnących się na noże.... Jeżeli podniesiemy ceny to dalej będą nowe powstawać. W ten sposób tort rynku będzie się dalej dzielił na coraz to mniejsze kawałki.

Paradoksalnie nie zwiększanie ceny badań może okazać się zbawcze dla branży. Diagnostom nie będzie już tak mocno zależeć na każdym przeglądzie. Ja na przykład będąc na stacji nie siedzę i nie czekam na zbawienie. Tylko robię też inne rzeczy, często przynoszące większy dochód aniżeli ten że stacji, żeby konstruktywnie czas wykorzystać...

Odpowiedz

system, 31 marca 2022, 8:20 4 -2

Wizyta u lekarza 5 -10 min. 200-400 Dziękuje do widzenia.

Odpowiedz

ziomus, 31 marca 2022, 10:26 1 -9

Ehhh jednak nie porównuj zawodu lekarza do diagnosty... Lekarz to 10 lat nauki diagnosta to 3 miesiące....

Odpowiedz

Diagnosta, 31 marca 2022, 12:44 1 -3

Ty tak poważnie mówisz ?!

Odpowiedz

ziomus, 31 marca 2022, 14:30 0 0

A ty poważnie myślisz, że do uprawiania jednego i drugiego zawodu potrzeba podobnego doświadczenia i wiedzy?

Odpowiedz

Normalny, 23 kwietnia 2022, 8:55 0 0

Zgadza się , lekarz to lata nauki i dalej nic nie potrafi, a diagnosta przynajmniej obejrzy podwozie

Odpowiedz

Lekarz, 31 marca 2022, 18:26 1 -1

Konstytucja : "Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa."

Odpowiedz

serwisik, 31 marca 2022, 8:11 9 -3

Badanie powinno kosztować 150-200 pln i nieść za sobą odpowiedzialność diagnosty. Wszyscy pomijają jeden podstawowy aspekt tu chodzi o bezpieczeństwo, a nie o marne 100 pln. Powinny być kontrole stanu pojazdów i pociąganie do odpowiedzialności diagnostów za dopuszczenie do ruchu. Wtedy skończy się druciarstwo, turystyka od stacji do stacji i dawanie w łapkę, a diagnosta nie będzie się podkładał. Jak masz tłumik na drucie, wycieki czy hamulce nie biorą i nie stać cię na naprawę to na rower się przesiądź, a nie płacz, że drogo. Przyjeżdża taki na warsztat żeby mu żarówkę wymienić do przeglądu i miskę olejową obmyć, ale już pękniętej tylnej sprężyny i sworznia wahacza nie robić bo on sobie poradzi. W tym jest problem, a nie czy drogo, płacisz za to, że ktoś decyduje o twoim bezpieczeństwie.

Odpowiedz

Kris, 31 marca 2022, 9:45 3 0

Zgadzam się. Tak samo jak każdy kto chce otworzyć warsztat powinien mieć "czeladnika" i być po szkole samochodowej i wtedy skończyło by się druciartwo na warsztatach i głupie gadanie klientów na badaniu technicznym że "mechanik powiedział żę to jest jeszcze dobre", bo o tym czy jest dobre czy nie decyduje diagnosta. Oczywiście taki warsztat też powinien być pociągnięty do odpowiedzialności w razie czego.

Odpowiedz

ziomus, 31 marca 2022, 10:30 3 0

Jeżeli w ramach przeglądu wymieniasz jeszcze za darmo żarówki i miskę myjesz to elegancko dbasz o klienta:P Może jeszcze każdemu za free olej i rozrząd robić w ramach przeglądu.... Ja już się nauczyłem, że takich rzeczy się nie tyka. Co najwyżej można ustawić światła ( o ile jest dobry dostęp). Wszystkie inne czynności odsyłam na warsztat do kolegów mechaników.

Dlatego właśnie jest patola bo są właśnie osoby, które za to 100zł oprócz przeglądu wymieniają żarówki, dają prezenty po 20zł i jeszcze zbieżność podregulują.... Najpierw pozbądźmy się prezentów i gratisów ze stacji, a później podnośmy ceny...

Odpowiedz

serwisik, 31 marca 2022, 14:06 1 0

ziomus@ czytaj ze zrozumieniem: przyjeżdża klient do warsztatu, ( nie na przegląd ) aby mu żarówkę wymienić i obmyć miskę bo jedzie na przegląd. Jak słyszy co ma jeszcze do wymiany aby prawidłowo przeszedł przegląd to woli dać na przeglądzie w łapkę diagnoście.

Odpowiedz

Ziomus, 31 marca 2022, 14:36 1 0

EHhh faktycznie źle Cię zrozumiałem. To jest właśnie idealny Polski baran jakiego opisujesz, dla niego uszkodzona żarówka jest większym problemem niż sworznie, czy skorodowane przewody. I później jak dam takiemu negatywa wyzywa mnie od najgorszych diabłów złodziei itp. 99% diagnostów przy uszkodzonej żarówce daje jedynie usterkę drobną i wynik pozytywny. Ja sam tak robię, bo na samym starcie musiałbym co trzecie auto odrzucić... Ale uszkodzone sworznie, końcówki drążka, niesprawne hamulce, no to niestety jest Negatyw. Gdyby poziom negatywów w Polsce był wyższy niż 3%, to samymi przeglądami poprawkowymi można byłoby podreperować finanse Stacji Kontroli Pojazdów. Negatywów powinno być minimum 15% z tego co przyjeżdza...

Odpowiedz

serwisik, 31 marca 2022, 16:42 1 0

Właśnie o to chodzi, żeby wszyscy robili tak jak ty, niesprawne auto-negatyw i koniec, ale wielu diagnostów woli wziąć w łapkę, bo klient nie wróci, bo pójdzie gdzie indziej, bo nic za to nie grozi.Patrząc po tym co przyjeżdża na naprawy to 20 % samochodów nie powinna być dopuszczona do jazdy, a najgorsze, że większość klientów nie naprawia tego bo sobie poradzi. A czym się różni jazda po pijaku od jazdy niesprawnym samochodem.

Odpowiedz

jest poprawnie, 31 marca 2022, 8:42 1 -6

uważam że 100 zł to uczciwa stawka , biorąc pod uwagę że przegląd trwa około kwadrans i nie wynikają z niego jakieś dodatkowe czynności naprawcze.

Odpowiedz

Właściciel SKP, 31 marca 2022, 9:04 2 -1

Jeżeli jedziesz tylko po piecżątkę to faktycznie może być kwadrans. 100 zł to uczciwa stawka? Chyba atrakcyjna tylko dla klienta. Kwota za badanie techniczne to 98 zł brutto + 1 zł dodatkowej opłaty ewidencyjnej dla Państwa. Odliczając z tego Vat i podatek dochodowy, ponadto koszta prowadzenia działalności oraz koszta wynagrodzeń to śmieszna kwota. Najlepiej jest wypowiadać się jak ktoś nie ma pojęcia o realiach tej branży.

Odpowiedz

ziomus, 31 marca 2022, 10:33 2 0

Właścicielu to dogadaj się z innymi najpierw, żeby nikt prezentów nie dawał w okolicy i już 10zł więcej w kieszeni zostaje.... Jeżeli podniesiemy ceny badań gratisy będą nie za 10zł, tylko za 50zł. Ustawodawca wychodzi ze słusznego założenia, że skoro 50% stacji stać jeszcze na extra usługi w ramach przeglądu to po co podnosić stawki?

Odpowiedz

Właściciel SKP, 31 marca 2022, 11:00 1 0

Ziomusiu, szkoda tylko, że ustawodawca w innych branżach nie wychodzi z tego samego założenia. A jeżeli uważasz, że to ja mam się z kimś dogadywać odnośnie jakiś dziwnych prezentów to chyba z amebą na mózg się zamieniłeś. Zrozum najpierw w czym problem, a potem pisz głupie komentarze. Albo tak jak kolega na dole napisał - idź pracuj za 1200 :-)

Odpowiedz

ziomus, 31 marca 2022, 12:11 0 -1

Powiedz mi właścicielu czy gratisy rozdajesz? Czy jedynie sam przegląd. Jak rozdajesz to zacznij najpierw od siebie i je zlikwiduj...

Nie pracuje za 1200zł. Potrafię odpowiednio wycenić swoją pracę. Tak jak napisałem wyżej oprócz przeglądów wykonuje również inne rzeczy, dzięki temu wynagrodzenie mam ustawione wyżej niż przeciętny w tej branży....

Odpowiedz

Właściciel SKP, 31 marca 2022, 13:34 0 0

W końcu zacząłeś od dobrej strony, mianowice od pytania, a nie od głupiego stwierdzenia. Więc odpowiem Ci na nie - gratisów nie rozdaję. Stacja Kontroli Pojazdów jest jedną z części mojego Serwisu Samochodowego i to nie małego. Zatrudniam wiele osób i potrafię radzić sobie w biznesie. Jeżeli przeczytacz uważnie powyższy artykuł to zrozumiesz, że cena która była ustawowo określona 18 lat temu nijak ma się to obecnych realiów. Super, że sobie radzisz i masz ponadprzeciętne wynagodzenie, ale dla osób, które żyją tylko z SKP jest to poważny problem. Ciekawe co byś powiedział jakby twoje wynagodzenie pozostało na poziomie sprzed 18 lat czy choćby nawet 10. Pieniądze to jeden aspekt, jednak drugi to bezpieczeństwo i jakość oferowanych usług. Dobrze wykonana usługa typu badanie techniczne to nie 15 min i powinieneś dobrze o tym wiedzieć. 15 min to można w toalecie posiedzieć. Zaczynasz powoli rozumieć?

Odpowiedz

ziomus, 31 marca 2022, 13:58 0 0

18 lat czy 10 lat temu nie było mnie jeszcze na rynku pracy.
Rozumiem o co Ci chodzi, ale w dalszym ciągu ty nie dostrzegasz jednej rzeczy.
Jeżeli zaczynałeś ze stacją jakiś czas temu to powinieneś sobie odpowiedzieć na pytanie: Ile stacji powstało międzyczasie w mojej okolicy? Czy to, że stacja zarabia coraz mniej, nie wynika czasem również ze wzrostu konkurencji?
Prowadzisz także warsztat, więc doskonale rozumiesz, że ceny usług warsztatowych rosną, bo popyt przekracza podaż. W zasadzie każdy szanujący się warsztat może sobie co jakiś czas podnosić ceny, bo i tak do niego klient przyjdzie. Ma do wyboru chłopa bez doświadczenia i gwarancji w szopie, albo sprawdzonych w boju mechaników. W przypadku przeglądów sytuacja jest odwrotna. Podaż przekracza popyt. W takiej sytuacji podnoszenie cen nie ma wielkiego sensu. Trzeba ograniczyć podaż, a dopiero później można myśleć o urealnianiu stawki. Może skoro przestaje się opłacać prowadzić stację, to lepiej kanał ze stacji przeznaczyć na dodatkowe miejsce do serwisu na warsztacie?

Odpowiedz

Właściciel SKP, 31 marca 2022, 15:34 0 0

Tak właśnie myslałem. Jesteś młody i inaczej patrzysz na świat :-)
Konkurencja, jeżeli chodzi o SKP jest znacznie większa co nie zmienia postaci rzeczy, że opłaty za badania techniczne powinny być wyższe. Są znacznie wyższe koszty utrzymania obiektu oraz pracowników. Jak miałbym myśleć kategoriami - zamknąć stację, podziękować za współpracę diagnostom, albo kazać im się przebranżowić to może faktycznie lepiej ten kanał przeznaczyć na miejsca pochówku, bo w dzisiejszych czasach są w cenie.
Myślę, że czas zakończyć na dziś ten dialog. Powodzenia

Odpowiedz

Kris, 31 marca 2022, 9:36 2 -1

Ja uważam że powinieneś pracowac za 1200 miesięcznie

Odpowiedz

TENiTAMTEN, 31 marca 2022, 12:41 4 0

A przyjeżdża gościu od serwisu urządzeń fiskalnych i za przegląd drukarki czy kasy fiskalnej bierze 150,- ( czas trwania usługi 5-7 minut ) - odpowiedzialność żadna, koszty działalności praktycznie pomijalne. Jak to się ma do badania technicznego pojazdu.

Odpowiedz

ziomus, 31 marca 2022, 13:48 2 -2

A to się ma tak, że nie daje gratis do tego 10 rolek do tej kasy.... Poza tym traci realnie więcej, bo czas na dojazd + paliwo.

Odpowiedz

Anonim, 10 kwietnia 2022, 11:54 1 0

Diagnosta. Przez wiele lat bylem diagnasta w Polsce, obecnie wykonuje przeglądy badania techniczne w Norwegii I mam porownanie. Zakres przeglądu jest podobny, ale większy nacisk na punkty co ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo, praktycznie samochody gdzie są dziury od rdzy w progach , podłodze itd ładują na złomie. Wysokie koszty naprawy wykluczają takie auta z obiegu. Diagnosta nie może wykonywać przeglądu rodzinie , kolegom czy pracownikom z firmy w której pracuje - oczywiście nikt nie jest w stanie tego sprawdzić ale większość się tego trzyma. Ja odmówiłem wykonania przeglądu znajomym Polakom i jakoś nikt się nie obrazil. Ogolna zasada nie mieszania pracy zawodowej z zyciem prywatnym obowiazuje. Tutaj ceni sie czas Klienta swiatla czy wymiane zarowki sie robi na przegladzie , Chyba ze jest ciezki dostep to nie. (Za dodatkowa plata.). Sa jasne kryterja oceny częste kontrole sprawiają ze jest wyrównany poziom i nie istnieje ,,turystyka między stacjami,,. Na cenę przeglądu średnio musisz pracować 1 dzień, badanie jest ważne 2 lata. Kontrola polega na tym ze podczas zatwierdzania przeglądu wyświetla się komunikat ze jest kontrola , w ciągu 15- 30 minut przyjeżdża facet i sprawdzasz razem z nim. W razie dużych uchybień diagnosta traci uprawnienia.

Odpowiedz