Niebezpieczna moda wśród warsztatów

Każdy mechanik chciałby, aby dystrybutor przywoził części do warsztatu najszybciej, ale żeby były one także tańsze niż u konkurencji. Nie zawsze jest to możliwe, bo sprawna logistyka kosztuje. Są jednak tacy, którym wydaje się, że znaleźli idealne rozwiązanie tego problemu.

Kto pierwszy, ten lepszy? Niekoniecznie…

Polacy są bardzo kreatywni, ale od razu zaznaczmy, że rozwiązanie, które zaraz opiszemy to nie jest polski pomysł, lecz coś, co zaobserwowano na rynkach zachodnich i niepokojąco zmierza w kierunku naszego kraju.

Pomysł jest prosty: warsztat zamawia taką samą część u kilku dystrybutorów, nie patrząc zupełnie na ich cenę. Montuje w aucie klienta tą część, która przyjedzie najszybciej. Następnie faktycznie kupuje i płaci tylko temu dystrybutorowi, który oferuje dany produkt najtaniej…, a wszystkie pozostałe, niepotrzebne już części zwraca.

To oznacza, że dystrybutor, który zainwestował w sprawną logistykę, ale nie miał najlepszej ceny, tylko na marne wysyła część, która i tak do niego wróci. Tracą także pozostali hurtownicy, którzy nie mieli najtańszych produktów i ponieśli tylko niepotrzebne koszty ich dostarczenia do warsztatu. Jedynie taki warsztat dopina swego – kupuje najtaniej i najszybciej.

Dystrybutorzy przyjrzą się podejrzanym zwrotom 

Jak widać nie wszystko dobre, co przychodzi do nas z zachodu. Trzeba przyznać, że może i jest to pomysłowe rozwiązanie, ale jednak na dłuższą metę może przypominać piłowanie gałęzi, na której się siedzi. Niestety otrzymujemy sygnały, że dystrybutorzy w Polsce również zauważyli takie praktyki wśród swoich klientów i już próbują znaleźć rozwiązanie tego problemu. Ze względu na ogromną skalę działalności w dystrybucji części, trudno jest oznaczyć każdą część tak, żeby było dokładnie wiadomo, który produkt pochodzi od konkretnego dystrybutora. Wystarczy jednak przeanalizować, które warsztaty dokonują podejrzanie dużo zwrotów…

Jeśli zatem, komuś z Waszych znajomych lub współpracowników przyszłoby do głowy, aby skorzystać z takiego sposobu – radzimy jednak nie ryzykować.

Na koniec zachęcamy jeszcze do zagłosowania w sondażach poniżej. Pierwsze pytanie przeznaczone jest dla osób pracujących w warsztatach, a drugie dla tych, którzy zawodowo związani są z dystrybucją części.

Pytanie dla przedstawicieli warsztatów

Czy spotkałeś się z takim zjawiskiem? *

Pytanie dla przedstawicieli dystrybutorów części

Jaki powód zwrotów najczęściej podają klienci? *

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

autor / 6 kwietnia 2017, 08:15

Mamy takie przypadki
Warsztat zamawia następnego dnia zwraca towar i opwiada bajki że klient nie przyjechał lub klient przywiózł swoje części które kupił taniej w internecie
Są tak beszczelni że potrafią oddać towar po kilku dniach bo czasem najtańszy towar dociera do nich po trzech dniach.
Jak nie przyjęliśmy zwrotu ponieważ otrzymaliśmy towar nie oznakowany przez nas to warsztat się obraził i zrezygnował z naszych usług.
Nie wystarczy oznaczać tylko opakowań należy oznakować także elementy w pudełku.
Mamy nawet takie przypadki że warsztat kupuje część dobrej jakości a następnie próbuje zwrócić jakiegoś chińczyka w pudełku firmowym.
Mieliśmy nawet taki przypadek że warsztat zwrócił nam stary starannie umyty i wypolerowany przegub.
Przestajemy handlować z takimi klientami.
Są też takie przypadki że klient oraz jego dostawca nie potrafią dobrać części.Jak dostanie część z numerem to zamawia tam gdzie taniej.
Można by napisać książkę o takich przypadkach.Jeżeli stwierdzamy takie przypadki to przed dostawą do takiego klienta informujemy że nie przyjmniemy zwrotu lub niech przyjedzie po towar bo nie mamy transportu
Ciężko wyeliminować takie przypadki.

20 0 odpowiedz

autor / 6 kwietnia 2017, 15:51

To co kolega opisał to niestety prawda a na dodatek podmiana nowych części na używane często niesie za sobą dalsze konsekwencje. Osobiście również otrzymywałem stare części zapakowane w nowe kartoniki. Niestety za to winę ponosi hurtownia która nie sprawdziła wcześniej zwrotu i ten sam towar ponownie wysłała. W takim przypadku dochodzi do kolejnego transportu i na dodatek przestoju u mnie, ponieważ kolejny raz czekam za dostawą części. Problem w tym, że przy zwrocie takiej starej części to ja wyglądam na oszusta, muszę się tłumaczyć i udowadniać że otrzymałem starą część. Sprzedawca wtedy pyta dlaczego nie sprawdziłem towaru w obecności kierowcy. Po pierwsze nie zawsze jest na to czas, po drugie kierowca twierdzi że jest wyłącznie od dostarczania i nie chce czekać bo mu spieszno do następnego klienta. Ponadto gdyby wszyscy odbiorcy skrupulatnie sprawdzali dokładnie każdy produkt to kierowca więcej czasu straciłby na czekaniu niż dostarczaniu towaru a to rodzi opóźnienia. Tymczasem wystarczy zaledwie sprawdzić zwroty co zresztą należy do obowiązków hurtowni.
Jednak częściej się zdarza, że nowy ale uszkodzony produkt wielokrotnie krąży po klientach zanim zostanie wycofany ze sprzedaży. Miałem nawet przypadki, że towar który zwracałem z powodu wady a którą dokładnie opisałem w protokóle zwrotu, otrzymywałem ponownie tego samego dnia a winnym przypadku nawet po kilku miesiącach. Wniosek z tego, że nikt nie czyta protokołów zwrotu a produkty wracają ponownie na półki i do klientów. Za takie zaniedbania wszyscy ponosimy koszty.
Reasumując, drodzy dostawcy nie jesteście bez winy.

5 0 odpowiedz

autor / 6 kwietnia 2017, 23:42

widzę wielkie rozczarowanie i wiele złych emocji w stosunku do warsztatów. Nie neguję że jest wielu oszustów, sam kilka razy trafiłem na części uszkodzone które zakupiłem w hurtowni. Najczęściej w IC. Ponadto ta hurtownia posługuje się indeksami zamienników które nie pasują do żadnego auta. A teraz do Panów hurtowników, a po co sprzedajecie na paragony. pomyliliście pojecia hurtu i detalu, gonicie za coraz większym obrotem. Najpierw nawciskaliście ludziom sprzętu za ciężkie tysiące złotych a potem otworzyliście sprzedaż detaliczną. Czekam kiedy mechanicy opamiętają się i zaczną podnosić stawki za usługę a nie zwalczać konkurencję zaniżając cenę. Prosty przykład, 22 lata temu za wymianę 4 opon 13-14″ kasowałem 32zł, w zeszłym roku w tym samym miejscu warsztat reklamował się że wymienia kpl opon za 30zł. Przecież to szaleństwo, może zacznijcie płacić klientom za to że postawią u was auto. Nie chce mi się już pisać bo tylko ciśnienie mi rośnie jak patrzę na stada młodych wilczków które obgryzają sobie łapę.

8 0 odpowiedz

autor / 15 kwietnia 2017, 07:34

kolego czepiasz się że hurtownie sprzedają na paragon. Detalista jak przychodzi to płaci Mi jak tobie gotówką ale Ty jakoś za części nie płacisz od razu tylko po 7- 14 dniach chociaż już kasę przytuliłeś od Klienta, to się nie dziw. Wszyscy potrzebujemy trochę uczciwości i będzie dobrze. Pozdrawiam

0 0 odpowiedz

autor / 18 kwietnia 2017, 17:05

Standardowe przypadki. Dlatego my dla niedzielnych klientów znaczymy towar, dla stałych klientów również wyrywkowo. Co do płatności na palcach mogę policzyć klientów, którzy sami systematycznie się rozliczają większość przeciąga, nie płaci w terminie albo 300 zł rozbija na 6 rat. No k u rwa. panowie mechanicy czy wy wstydu nie macie? Przytulacie na częściach grubą kasę, na robociźnie. A najgorsze jest to jak klient ma zadłużenie a rozbija się po Szeratonach, górach, weekendach. Dlatego my przestajemy handlować z dłużnikami a inni zmierzają również w tym kierunku. mamy dość proszenia się o pieniądze za sprzedane części. Pozdrawiam uczciwych mechaników z nimi na prawdę przyjemnie się pracuje.

3 0 odpowiedz

autor / 6 kwietnia 2017, 08:58

Mnie jako warsztatowca nie interesuje tak naprawdę kto szybciej lub kto taniej. Najbardziej istotnym dla mnie aspektem jest partnerskie podejście hurtowni do warsztatu. Jest jedna hurtownia która uważa się za najlepszą i że to ona może stawiać warunki i wyznaczać trendy na rynku, mówię tu o ICa. Przez swoje monopolistyczne zagrywki stara się udowodnić warsztatom że bez nich sobie nie dadzą rady. Przedstawiciele zachowują się jak by pozjadali wszystkie rozumy a my, warsztatowcy to powinniśmy przed nimi padać na kolana. Problemem który został opisany w artykule może i ma miejsce gdzieś na peryferiach wielkich miast, ale ja o takim nie słyszałem. Główny problemem moim zdaniem jest olewanie klienta hurtowego (warsztaty) i sprzedaż detaliczna ludziom z ulicy. Przez takie zachowanie warsztatowiec wychodzi na oszusyta, bo kolega który pracuje w ICa załatwia części taniej i szybciej. Proponuję powrót do prawdziwej partnerskiej sprzedaży, to w zamian za to warsztatowcy nie będą kombinować jak zarobić w tej trudnej branży jaką są usługi motoryzacyjne. Ja korzystam tylko z jednej hurtowni i zawsze mogę liczyć na ich priorytetowe podejście do mnie, ceny czasem wyższe, ale reklamacje uwzględniane od razu. W tej chwili kiedy to piszę, dostawca porzucił towar, oznajmiając że „nie miał czasu wystawić faktury, więc rozliczymy się później”. Miesięczny obrót w mojej hurtowni to ok. 15k-25k miesięcznie. Ps. z ICa nie współpracuję w ogóle i nie mam zamiaru do nich wracać, wolę czasem poczekać dzień dłużej na jakąś część, nie szanowali mnie jako warsztatowca mimo tego iż rozliczam się z każdym zawsze od razu gotówką. Wielu moich znajomych warsztatowców również odchodzi od tej hurtowni. Pozdrawiam warsztatowców z Wrocławia

14 -1 odpowiedz

autor / 6 kwietnia 2017, 09:35

No tak, chyba od lat o tym opisywałem.

0 0 odpowiedz

autor / 6 kwietnia 2017, 16:36

Z tego samego powodu co „Semiwro” z IC zakończyłem współpracę jakieś 10 lat temu. Niestety w ślady IC poszły już prawie wszystkie hurtownie. Jednak IC ma nadal najwięcej placówek i ma je nie dlatego żeby obniżyć koszty dostawy do warsztatu czy sklepu tylko dlatego żeby dotrzeć do jak największej ilości odbiorców detalicznych. Gdyby tak nie było hurtownie nie prowadziłyby sprzedaży detalicznej jak również nie byłoby potrzebne hurtowni kilkaset oddziałów bo ich utrzymanie i zaopatrzenie kosztuje znacznie więcej niż rozbudowana logistyka. Ponadto już wiele lat temu słyszałem od niezadowolonego kierowcy IC że musi wciąż szukać nowych adresów odbiorców detalicznych, kiedy tymczasem stali odbiorcy czekają na dostawę.

Oczywistym jest, że stałym odbiorcom wystarczy jeden ale za to bardzo dobrze zaopatrzony oddział z perfekcyjnie rozbudowaną logistyką w nawet dużym mieście, niż jak obecnie kilka małych oddzialików z marnym zapleczem i dwoma samochodami do dyspozycji, bo w tej drugiej opcji często się okazuje że za towarem trzeba czekać do następnego dnia aż towar dojedzie z centrali bo małe oddzialiki go nie mają. Gdyby hurtownie zaopatrywały wyłącznie sklepy i warsztaty byłoby to wystarczające a i dla hurtowni obniżyłoby koszty własne. Jednak wiemy, że tutaj walka idzie o detalistów a nie warsztaty czy tym bardziej sklepy, które ewidentnie są dla hurtowni bardziej konkurencją niż kontrahentem. To właśnie z tego powodu sklepów w Polsce już prawie nie ma!

1 0 odpowiedz

autor / 19 kwietnia 2017, 09:40

Jedna wielka bzdura, wyjdź z kanału i zacznij się interesować branżą to może przestaniesz słuchać głupot. Miłego dnia.

0 -1 odpowiedz

autor / 6 kwietnia 2017, 12:46

Wcześniej hurtownia dowoziła towar do sklepu bądź sklepów do danego miasta i to sklep zajmował się dalszą dystrybucją i dzielił się rabatami z mechanikami. Jeśli hurtownie stwierdziły, że jeżdżąc po wszystkich garażach będą miały lepiej to życzę im powodzenia.Pozdrawiam Właściciel sklepu od 20 lat

3 0 odpowiedz

autor / 19 kwietnia 2017, 09:46

Sklep bije się tylko o ceny, hurtownie dla warsztatów mają znacznie więcej do zaoferowania i w tym kierunku będzie to podążać. Jakby wszystkie hurtownie się zgadały i przestały sprzedawać do sklepów (jak np. robi to Opoltrans) sklepiki by padły, sprzedaż z 1% marżą na allegro by przestała mieć racje bytu.. ale wiadomo zawsze trafi się jakaś czarna owca. Miłego dnia.

0 0 odpowiedz

autor / 6 kwietnia 2017, 15:51

Nie rozumiem takich warsztatów. Od 15 lat sam typuję i zamawiam części. Każdy sklep czy hurtownia udostępnia swój katalog w którym są pokazywane ceny i dostępność.
Czasy dostaw też są znane więc po co kombinować??? Najbardziej denerwujące jest to że coraz więcej jest dziadowskich zamienników a nie można kupić coś dobrego.
Hurtownicy pomyślcie nad tym

11 0 odpowiedz

autor / 11 kwietnia 2017, 17:07

Sorry a po co mi coś dobrego do auta średnio 11 letniego?

0 -6 odpowiedz

autor / 11 kwietnia 2017, 19:12

Po to głąbie żeby twoje 11-letnie auto było bezpieczne i nie stwarzało zagrożenia na drodze, jeżeli już ty nie przejmujesz się swoim bezpieczeństwem.

8 0 odpowiedz

autor / 14 kwietnia 2017, 14:44

Haha, kolesiu sam jesteś głąbem karmiąc niemca, francuza i inne barachło. Tylko chinol z własnego importu

0 -2 odpowiedz

autor / 14 kwietnia 2017, 18:40

Nie wiem jak Wy warsztatach możecie nie handlować z Carsem. A skąd bierzecie większość elektryki i elektroniki, nikt tego nie sprowadza bo się boi.Jakieś proste uszczelki do silnika oprócz pod głowicę nie są do kupienia. Ma je sam wycinać jak 25 lat temu?

2 -2 odpowiedz

autor / 21 czerwca 2017, 12:33

Prowadze warsztat i uważam że takie zagrywki są zwyczajnie nie uczciwe. Dzwonie do hurtowni czy tam sklepu i sie pytam kiedy mogą wysłać część. Nie kupuje byle czego żebym potem nie musiał sie bujać ze zwrotami. Z zamiennikow biore delphi bo wiem że nie oszczendzaja na jakości. Kumpel prowadzi hurtownie to mi mówił że jak ktoś ciągle sie bawi w zwroty towaru to wiadomo że takie wlaśnie kombinacje alpejskie stosuje jak tu opisane i mu dziekuja za współprace bo taki kontrahent to strata a nie zarobek na dłuższa mete.

1 0 odpowiedz