5 fatalnych pomysłów na prezent dla mechanika – felieton

19 grudnia 2022, 9:10

Zbliżają się święta, z tej okazji warto sprawdzić, co kupić dla swoich najbliższych. Jednak nie w tym poradniku. Tutaj skupimy się prawdopodobnie na najgorszych pomysłach na prezenty świąteczne dla mechaników. Jeśli Wasi bliscy nie wiedzą co Wam kupić, możecie „przypadkiem” podrzucić im ten tekst, by wybić im z głowy niektóre pomysły.

Narzędzia warsztatowe

Umówmy się, myśl o kupnie narzędzi warsztatowych dla osoby, która jest mechanikiem, to pójście po linii najmniejszego oporu. Wybierając tę drogę, możecie się co najwyżej łatwo potknąć i narobić sobie problemów. Każdy mechanik z nieco większym stażem ma już zapewne swoje własne preferencje dotyczące m.in. marki narzędzi warsztatowych i ich wykonania. Ma również wyrobioną opinię, która marka ma lepsze narzędzia do jakich napraw i dlaczego (czy jest słuszna, to już mniej istotna kwestia).

Pozornie łatwy do realizacji prezent może się jednak zamienić w mały koszmar, jeśli zaczniecie próbę doboru konkretnego zestawu. Skonfigurowanych zestawów kluczy jedna marka potrafi mieć nawet dwadzieścia. Mają być same płaskie? A może nasadowe? Albo płaskie z grzechotkami i nasadowe? A są tam torxy? Imbusy? A ile nasadek? Dodatkowo samych brandów jest też po kokardę i każdy z nich w opisach gwarantuje niezawodność, jakość i materiały prawie tak twarde, jak poranny sen nim budzik przypomni o czekających dziesięciu godzinach spędzonych w niedogrzanym warsztacie. Jeśli uda się Wam wybrać jakiś w miarę profesjonalny zestaw od sensownego producenta, to jeszcze pół biedy. Najwyżej pomarudzi chwile coś przy wigilijnym stole, że ten zestaw może nie zgrywać się z  innymi narzędziami, które posiada, profilem dłoni czy znakiem zodiaku.

Najgorszym jednak pomysłem jest wycieczka po narzędzia warsztatowe do któregoś z supermarketów. Czasem w Biedronkach czy innych Lidlach wystawiane są narzędzia marek współpracujących z dyskontami. Wybór narzędzi z takich sklepów może zostać odebrany jako przejaw braku szacunku do mechanika, jego profesjonalizmu i umiejętności. Otrzymanie narzędzi warsztatowych z Biedronki do profesjonalnego wykorzystania, mija się z celem co najmniej na odległość województwa. Przeważnie wydają się one wykonane z niebywale wytrzymałego stopu z niedokładnie przetopionych puszek po piwie. Ergonomiczne uchwyty wykonane z przetopionego plastiku po wodzie mineralnej tylko dopełniają całości. Podobno na rękojeści można czasem znaleźć jeszcze logo Żywca Zdrój albo Muszynianki. Takimi narzędziami pewnie będziemy mogli coś odkręcić, ale raz i to śruby, które nie są mocno zapieczone.

W skrócie, jeśli chcesz kupić mechanikowi narzędzia warsztatowe, to graj w otwarte karty. Niech Ci podeśle zestaw, który by chciał w określonej kwocie (choć i tak by ogarnął to taniej u swojego dystrybutora). Zatem nie ma tu niespodzianki, ale i nie ma zawodu.

Poradnik samorozwoju w formie książki/ebooka od „life coacha”

Denerwujesz się, że on tylko chodzi do tego warsztatu i tam grzebie w samochodach. Potem przychodzi brudny od smaru i zmęczony. Wpada pewnego wieczoru myśl do głowy, że może fajnie by było, gdyby coś zmienił w swoim życiu. I tym pomysłem okazuje się książka o samorozwoju od „life coacha”. Plan dobry, ale tylko w pierwszej połowie i nie do realizacji w okresie świątecznym. Przeważnie Ci ludzie piszący tego typu poradniki nie mają nic sensownego do powiedzenia, oprócz wyświechtanych frazesów w stylu wyjdź ze swojej strefy komfortu, nie bój się marzyć, moim celem jest moje marzenie i inne nic nieznaczące teksty. Osób, które w swoich książkach mają rzeczywiście coś sensownego do powiedzenia w kwestii rozwoju jest niewiele, a jeszcze mniej osób oferuje praktyczne narzędzia, o których warto poważnie pomyśleć.

Problem z takimi prezentami jest również taki, że to dana osoba musi sama wyrazić chęć, potrzebę na potencjalną zmianę swoich poglądów życiowych przy pomocy takiej literatury. I sama musi znaleźć w gąszczu tego bełkotu coś dla siebie. Inaczej skończy się tak, że chłop zerknie na ten prezent od niechcenia, przekartkuje, może nawet przeczyta kilka zdań, zanim znajdzie dla tej książki lepsze zastosowanie – zutylizuje w kominku lub podłoży pod chyboczący się stół.

Kubek „mechanika” i inne przedmioty inspirowane tym zawodem

Popularne portale aukcyjne aż się uginają od tego typu „prezentów”. Nie daj się zwieść zabawnym opisem produktu, osoba z Twojej rodziny będąca mechanikiem nie będzie zadowolona z takiego prezentu pod choinkę. Nawet jeśli ma fatalne poczucie humoru i bawią go teksty na nich umieszczane.

Dostać można kubek w kształcie sterty opon albo z napisem Błażej, jeśli Ty nie potrafisz tego naprawić, to nikt nie potrafi. Koszulkę ze „śmiesznym” napisem Tak wygląda najlepszy mechanik na świecie lub Rzeczy niemożliwe robię od ręki, na cuda trzeba chwilę poczekać. W większości przypadków takie bibeloty cieszą oko przez chwilę, by później robić za statystę w przydomowym schowku na rzeczy, z których się nie korzysta, a szkoda wyrzucić. Dobrym tego przykładem są opakowania na alkohol stylizowane na schowki narzędziowe „Maszlitra”, „DeVOLT”, „Apteczka pierwszej pomocy”. To dobre na osiemnastkę czy inne kawalerskie (żartowałem, to nigdy nie jest dobry pomysł). Jeśli już iść tropem alkoholowym, to lepiej wartość tego opakowania dołożyć do trunku i kupić coś z wyższej półki, niż przepłacić za 3 pomalowane deski.

Kosmetyki do samochodu

Kolejny temat rzeka zaraz po narzędziach warsztatowych. Problem z kosmetykami do pielęgnacji samochodu to również problem zbyt dużego wyboru i mocnej profesjonalizacji tego sektora akcesoriów samochodowych. Kosmetyków do pielęgnacji samochodu zrobiło się ostatnimi czasy zatrzęsienie i jeśli nie masz zielonego pojęcia, co może się przydać, to prawdopodobnie będziesz mieć duży problem, by wybrać jakiś sensowny zestaw. Oczywiście są na popularnych portalach aukcyjnych gotowe zestawy, ale to tak jak z gotowymi zestawami do ciała. Obdarowany zaakceptuje, podziękuje i postawi gdzieś w kącie bez emocji i większej refleksji. Dlaczego? Przesadna dbałość mechanika o własny samochód to powszechny mit. Chyba nie uważacie, że po kilku godzinach dłubania w samochodach, nasz bohater będzie miał ochotę jeszcze polerować kokpit lub konserwować gumowe elementy wnętrza własnego samochodu…

Marek oferujących preparaty do różnych zastosowań w obrębie pojazdu jest mnóstwo i odnoszę wrażenie, że codziennie jakaś nowa powstaje. Mnogość brandów to dopiero początek męki, bo również tutaj mamy każdy środek do zastosowania w konkretnych warunkach, do konkretnego elementu z konkretnego materiału. Są środki ochronne lakieru w postaci wosków, pielęgnacyjne do skórzanych wnętrz czy czyszczące do kół. Takie środki mogą prać, nabłyszczać, matowić, półmatowić, nabłyszczać (ale tylko w każdą środę) lub czyścić (ale tylko w dni nieparzyste). Naprawdę chcecie zaoferować taki wybór mechanikowi? To się nie może udać, bo musiałby najpierw znaleźć czas, by bawić się w detailera, zamiast zlecić czyszczenie auta lokalnej myjni samochodowej.

Kalendarz do warsztatu bez „gołych bab”

Szanujmy się. Kalendarz do warsztatu bez roznegliżowanych pań to nie kalendarz warsztatowy. Niektórzy mechanicy lubią mieć coś takiego na ścianie nawet nie ze względu na walory estetyczne takiej publikacji, ale po prostu przez wzgląd na zawodową tradycję. JEDNAK, ofiarowanie jedynego prawidłowego warsztatowego kalendarza jako prezentu na święta, przy całej rodzinie, może być nieco kontrowersyjnym pomysłem. Tak czy inaczej, z pewnością nie skończy się to dobrze.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

asdert, 22 grudnia 2022, 12:53 0 0

uśmiałem się :D

Odpowiedz

łuki, 23 grudnia 2022, 9:39 1 0

goła babka musi być :]

Odpowiedz

znerwicowany szmyrus, 23 grudnia 2022, 21:29 0 0

Najlepsze pudełko melisy lub innego uspokajającego zioła żeby w święta już nie myśleć o tych przeklętych gratach .

Odpowiedz