Toczenie tarcz hamulcowych na samochodzie – warto czy nie? – [wywiad]

, 18 maja 2021, 13:42

Toczenie tarcz hamulcowych to dobra alternatywa dla klientów stojących przed koniecznością wymiany tych części. Nie zawsze jednak jest ona możliwa i wskazana, w innych przypadkach bywa bardzo opłacalna. Kiedy? Między innym o tym rozmawiamy z Pawłem Bobrowskim z warsztatu Quest Auto Serwis w Warszawie.

Agnieszka Wraga-Marciniak: Kiedy warto zaproponować klientowi usługę toczenia tarcz hamulcowych, a kiedy w grę wchodzi już tylko wymiana?

Paweł Bobrowski: Toczenie proponujemy, gdy tarcza jest prawie nowa i zdeformowała się w wyniku błędów montażu w innych warsztatach lub z powodu lekkiego przegrzania. Nie toczymy tarcz, które mają 1,00 mm lub mniej do minimum (najlepiej powyżej 1,5 mm do grubości minimalnej). Przy toczeniu montujemy nowe klocki. Zakładam, że po toczeniu grubość tarcz nie może zejść do minimum przynajmniej do 80% zużycia klocków. Nie toczymy tarcz mocno przegrzanych (kolorowych) oraz takich, które mają ślady mikropęknięć itp. Nie toczymy również tarcz, które kosztują poniżej 150zł/sztuka za produkt dobrej jakości – w takim przypadku korzystniej będzie wymienić tarcze na nowe.

W jakich sytuacjach toczenie tarcz na samochodzie jest opłacalną usługą?

Toczenie dla klienta jest opłacalne w przypadku tarcz, które są drogie w zakupie, zwłaszcza powyżej 300 zł za sztukę, a nie mają znacznego zużycia. W procesie tracimy co prawda około 0,2-0,5 mm grubości tarczy, ale i tak to się mocno kalkuluje. Myślę, że dla warsztatu bardziej opłacalna jest wymiana tarcz niż toczenie, ale podchodzimy do swojej pracy uczciwie i nie wciskamy klientowi rozwiązań tylko przez pryzmat naszych korzyści.

Dlaczego zdecydowaliście się Państwo na rozszerzenie swojej działalności poprzez dodanie usługi toczenia tarcz?

W wytaczarkę zainwestowaliśmy, aby mieć dla klientów alternatywę dla wymiany tarcz po zbyt gwałtownym hamowaniu, nie traktuję tej usługi jako dochodowej. Wymiana tarcz i klocków kosztuje u nas 200 zł brutto (+ marża na nowych częściach) i zajmuje mechanikowi 50-70 minut. Toczenie tarcz, tak żeby wytoczyć je „na gładko” z jakością obróbki tarczy nowej, zajmuje około 120 minut, a kosztuje 400 zł z wymianą klocków. Zawsze wybieramy rozwiązanie korzystniejsze dla klienta biorąc pod uwagę grubość tarczy, stopień deformacji i koszt tarcz nowych. W moim serwisie montujemy wyłącznie tarcze i klocki wysokiej jakości, montujemy je starannie i zgodnie ze sztuką – deformacje i potrzeba toczenia zdarza się bardzo rzadko. Zazwyczaj toczyć trzeba tarcze niższej jakości lub wadliwie zamontowane.

Jakich maszyn i narzędzi używa się do toczenia tarcz na samochodzie? Czy konieczny jest dobór odpowiednich urządzeń do konkretnego typu tarcz lub konstrukcji układu hamulcowego?

Ciężko mi odpowiadać odnośnie innych pojazdów niż Opel, ale z pewnością jest wiele adapterów do montażu głowicy wytaczarki. Poza wytaczarką używamy także czujników zegarowych do pomiarów bicia tarcz hamulcowych i piast kół, suwmiarek do średnic i grubości tarcz, „karuzelę” do pomiarów tarczy zdemontowanej z auta, tarcz czyszczących powierzchnie piast i tarcz, szczotki do czyszczenia prowadnic zacisków i prowadnic klocków.

Jakie są wady tej metody?

Obróbka jest dość czasochłonna, jeśli chcemy uzyskać ładną powierzchnię o małej chropowatości. Koszt maszyny bardzo długo się amortyzuje, podejrzewam, że ta inwestycja nie zwróci się w moim warsztacie wcześniej niż po 10 latach od zakupu. Myślę że zwróci się w warsztatach które mają „mniej profesjonalne” podejście i toczą byle jak i nawet cienkie tarcze. Dodatkowo, kosztowne są noże tokarskie, które dość szybko się zużywają (niektóre warsztaty toczą tępymi nożami, ale wykonana powierzchnia nie jest gładka i powoduje hałasy przy hamowaniu). Poza tym toczenie powoduje utratę 0,2-0,6 grubości tarczy.

Co jest plusem toczenia tarcz?

W przypadku pokrzywienia drogich tarcz to przede wszystkim znaczna oszczędność dla klienta.

Wasza firma zajmuje się toczeniem tarcz tylko w samochodach marki Opel. Czy inne marki samochodów wymagają innego oprzyrządowania czy po prostu taka jest polityka firmy?

Nie zajmujemy się innymi autami niż Opel, gdyż tylko z tą marką mamy grafik pełny na 2-3 tygodnie do przodu. Wcześniej serwisowaliśmy także Saaby i Chevrolety, ale z uwagi na nadmiar pracy musieliśmy jeszcze mocniej zawęzić specjalizację tylko do jednej marki.

Wiele warsztatów rezygnuje obecnie z usługi przetaczania tarcz, uważając ją za
nieopłacalną (o wiele szybszy jest montaż nowych tarcz). Czy toczenie tarcz na samochodzie pozwala na redukcję czasu pracy, zapewniającą lepszą opłacalność?

Zdecydowanie nie jest to usługa bardzo opłacalna zwłaszcza biorąc pod uwagę koszt i urządzeń i materiałów eksploatacyjnych do toczenia. U nas usługa jest wyceniona na 400 zł tak żeby to się nam kalkulowało. Klienci chcieliby płacić połowę tego. Dla mnie jest to usługa, którą warto mieć i nie być tylko „wymieniaczem”, pomijając kwestie wyłącznie zarobkowe. Czasami zdarza, się że klient wyda ponad 1000 zł na nowe tarcze i klocki, w niedługim czasie zdeformuje tarcze przez jakąś kałużę lub hamując awaryjnie z dużej prędkości. W takiej sytuacji nie chciałbym mojemu klientowi proponować znowu nowych tarcz – to usługa właśnie dla takiego „stałego klienta”, któremu chcę zaproponować rozsądne rozwiązanie.

W jakich sytuacjach lepiej sprawdza się toczenie tarcz na samochodzie, a w jakich na tokarce?

Toczenie na samochodzie zawsze będzie nieco bardziej precyzyjne, dodatkowo nie trzeba demontować tarcz i zawozić do firm zewnętrznych, co wiąże się z kosztami logistycznymi, czasem oczekiwania na wykonanie usługi i przestojem auta na podnośniku lub kombinowaniem z wystawieniem auta bez tarcz.

Czy usługa toczenia tarcz hamulcowych jest popularna, czy klienci częściej decydują się na zakup nowych części?

Mamy czasem kilka telefonów dziennie w sprawie toczenia tarcz na samochodzie, większość zapytań nie dotyczy jednak aut marki Opel i muszę odmówić wykonania usługi z uwagi na naszą specjalizację. Widać, że rynek potrzebuje takiej usługi. Jednak nie wykonujemy jej za często, myślę że średnio raz na 2-3 miesiące.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Adam, 18 maja 2021, 18:07 5 0

Tak, i nalewanie klocków hamulcowych......ehe

Odpowiedz

JACEK, 20 maja 2021, 12:46 0 0

EHHHHH

Odpowiedz

Anonim, 20 maja 2021, 23:24 0 0

Toczenie tak , ale nie taką metodą .

Odpowiedz

Barth, 28 maja 2021, 22:16 0 0

A jeszcze opiszcie o nacinaniu opon kto to robi?.Toczenie zdecydowanie nie .Problemem nie zawsze jest błędny montaż ale zbyt miękki materiał tarczy .Wystarczy pomierzyć tarczę młotkiem Poldiego i będzie wszystko jasne.A kałuża -dziwne, że nie lecą tarcze z pierwszego montażu,to takie wygodne
wytłumaczenie tak naprawdę bubla i toczenie takiej tarczy wg mnie to tak jak heblowanie krzywej deski.Miękka tarcza na pewnym powoduje też brak płynnego hamowania i żadne toczenie tego nie zniweluje ,to nadaje się tyko na przetop.Na czujniku może być 0.01 ,a po rozgrzaniu ... do hasioka. , zimna bicie idealne.

Odpowiedz