Meble i ozdoby ze złomu samochodowego – drugie życie części samochodowych

, 19 grudnia 2019, 8:30

Zębatki, wałki rozrządu, przekładki sprzęgła, bloki i głowice silnika – dla jednych to jedynie części samochodowe, które po zużyciu trafiają na złom. Dla niektórych to materiał plastyczny, który z powodzeniem służy do tworzenia wyjątkowych przedmiotów. O niebanalnych rzeczach stworzonych z elementów pochodzących z wnętrzności samochodów rozmawiamy z Michałem Arabskim, właścicielem firmy Veqilo.

Jak często w życiu bywa, pasja tworzenia rzeczy ze złomu wzięła się naszemu bohaterowi z przypadku. Wszystko zaczęło się od… kursu witrażu, na który uczęszczał.

– Zawsze lubiłem pracować z ciekawymi materiałami, na przykład ze szkłem. Z kursu witrażu wróciłem z pomysłem wykonania jakiejś ciekawej lampy w stylu Tiffaniego, która miałaby interesującą podstawę. Oczywiście elementy takie są dostępne w sprzedaży, można zakupić gotowy odlew, natomiast ich formy zdecydowanie mnie nie zadowalały. – opowiada Michał Arabski, właściciel Veqilo. – Wpadłem na pomysł, aby stworzyć coś z części samochodowych, z którymi na co dzień pracowałem w warsztacie renowacji pojazdów zabytkowych. Napatrzyłem się wówczas na wnętrzności silników i skrzyń biegów. Mają one niesamowity kształt.

Pierwszym wyborem okazały się koła zębate, następnie ulubionym tworzywem okazały się wałki rozrządu, które jak okazało się z czasem, są nietrwałe i często pękały. Bardzo ciekawą formę mają także elementy wnętrza amerykańskich skrzyń automatycznych i silników oraz elementy mechanizmów różnicowych.

– Trafił mi się kiedyś bardzo ciekawy żeliwny silnik V6 z żeliwnymi głowicami i kolektorami wydechowymi. Powstał z niego stolik. W dziedzinie materiałoznawstwa jestem samoukiem, uczyłem się metodą prób i błędów. Metal jest surowy i twardy, ale jednocześnie plastyczny i łatwo daje się obrabiać znając odpowiednią technikę. Wiedza ta wynika z praktyki, którą zdobyłem pracując w mechanice pojazdowej. – mówi rękodzielnik.

Również od przypadku zaczęło się zbieranie materiału do tworzenia specyficznych dzieł.

– Na jednej ze stacji demontażu pracował mój kolega, któremu spodobał się pomysł wykorzystywania części samochodowych. Odkładał mi koła zębate, tłoki, korbowody, zawory. Wszystko to następnie segregowałem w domowym zaciszu – dosłownie, ponieważ pierwotnie robiłem to w łazience swojego domu. Przez niemal 2-3 lata gromadziłem części, z dosyć dużą nadwyżką, ponieważ nie byłem w stanie przerobić tego na raz. Korzystałem z okazji, która się nadarzyła. – wyjaśnia Arabski.

Złomy i stacje demontażu pojazdów to nie są jedyne miejsca, z których można czerpać dostawy surowca. Okazało się, że ciekawym źródłem części mogą być także zaprzyjaźnione warsztaty samochodowe lub znajomi, którzy z garażu chcą pozbyć się niepotrzebnego żelastwa. Zdarzyło się także, że jako element lampy lub mebla posłużyła część pochodząca z własnego samochodu.

– W swoim życiu miałem wcześniej styczność z motoryzacją, więc miałem  prywatne zapasy. W większości były to części zamienne do moich samochodów – dużego Fiata, Poloneza, Łady. Zdarzyła mi się również taka sytuacja, że podczas wielkiej ulewy w Łodzi utopiłem swój samochód w olbrzymiej kałuży na osiedlowej uliczce – był to Peugeot 206. Było ciemno, na drodze trwał remont. Okazało się, że woda na ulicy sięga ponad metr – opisuje właściciel Veqilo. – Silnik wyłączyłem kilka sekund za późno. Wkrótce u mechanika okazało się, że silnik kuleje na jednym cylindrze i nie opłaca się tego naprawiać. Samochód udało nam się zreanimować i jeździ do tej pory. Części zepsutego silnika wykorzystałem do stworzenia lampki – pogięty korbowód stanowi jedną z jej nóg.

 

Zrobienie najprostszej lampki zajmuje kilka godzin jednak proces ten rozciągnięty jest w czasie na kilka dni.

– Najpierw trzeba pozyskać materiał, a następnie go oczyścić. Pierwotnie używałem do tego benzyny ekstrakcyjnej, w której moczyłem części przywiezione ze złomu. Po kilku dniach wyjmowałem czysty i błyszczący element. Mimo tego kiedy zaczynałem je spawać wówczas wypływał z nich olej i zaczynał płonąć. Zastanawiało mnie, jak to jest możliwe, że twardy metalowy przedmiot nasiąka jak gąbka? Z tego powodu zdecydowałem się na piaskowanie potrzebnych elementów, a następnie lakierowanie proszkowe. Na koniec zostaje uzbrojenie w elektrykę. – wymienia Michał Arabski.

W ofercie firmy Veqilo znajduje się wiele nietypowych produktów, których wspólnym mianownikiem jest motoryzacyjne pochodzenie – dosłownie z wnętrza pojazdu. Są to breloczki do kluczy ze świec zapłonowych, uchwyty do szafek z zębatek i przekładek sprzęgła, kinkiety, lampy stojące mniejsze i większe, żyrandole, elementy do mebli, fotele, krzesła, taborety, szafki i szafeczki, stojaki na butelki, stoły z silników, balustrady i ramy lustra. Pomysły są ograniczone jedynie wyobraźnią.

– Na początku istnienia mojej firmy zrobiłem bardzo dużo przedmiotów, żeby przetestować co, z czego, z czym i jak połączyć. Pierwszy rok to było entuzjastyczne uczenie się, kombinowanie, komponowanie. Stworzyłem wówczas około 80 lamp, kilkanaście krzeseł i stolików. Wszystko to znalazło swoich nabywców i była to bardzo dobra reklama. Pozwoliło mi to na zajęcie się zleceniami od klientów. – opowiada właściciel Veqilo.

Obecnie Michał Arabski skupił się na realizowaniu koncepcji swoich klientów. Niekiedy okazują się one sporym wyzwaniem.

– Najcięższym i najciekawszym zleceniem do tej pory była dla mnie realizacja wnętrza zakładu fryzjerskiego. Miałem znacznie ograniczony czas pracy. Musiałem wykonać tam metalowe szafki pod umywalki, recepcję, ramę lustra, stelaże pod blaty w łazience, stoliczki montowane do ścian. – wylicza Arabski – Natomiast nad największym zleceniem pracuję teraz – jest to wystrój wnętrza przestrzeni dla klientów specjalistycznego serwisu o profilu motoryzacyjnym w jednej z podwarszawskich miejscowości. Odpowiadam tam za niecodzienne pokrycie ścian, bogate w liczne charakterystyczne dla mojej pracy elementy. Oświetlenie, meble i detale, nad którymi pracuję, na razie muszą pozostać tajemnicą.

Jak podkreśla Michał Arabski, dużo osób zajmuje się pracą z częściami samochodowymi, natomiast bogactwo materiału i formy jest tak duże, że trudno jest stworzyć dwie takie same prace, ciężko jest kopiować.

– Bardzo ważne jest dla mnie, aby każda kompozycja przestrzenna była jedyną w swoim rodzaju – bo powielić kompozycję da się, tylko po co? Lubię wstawiać moje prace do galerii i sklepów, aby klienci mogli z bliska wszystko zobaczyć, dotknąć i wybrać najlepszą dla siebie formę. Jednym z takich miejsc jest zaprzyjaźniony warsztat renowacji pojazdów zabytkowych Custom Factory w Łodzi. – podsumował Michał Arabski.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!