Własnoręczne dorabianie elementów blacharskich – jak to się robi?

, 30 października 2019, 11:30

W sprzedaży dostępne są niemal wszystkie części blacharskie do współczesnych samochodów. Wystarczy jedynie odnaleźć je w odpowiednim katalogu i kliknąć przycisk „zamów”. Nieco inaczej wygląda sprawa w przypadku pojazdów zabytkowych, gdzie niekiedy poszukiwanie odpowiedniego elementu porównywalne jest do szukania igły w stogu siana.

Gdy nawet poszukiwanie okazuje się bezcelowe i nie przynosi rezultatów, kiedy okazuje się, że ostatni kontakt z książki telefonicznej nie może pomóc, wówczas wszystko leży w rękach warsztatu i pracujących w nim rzemieślników. Dosłownie – trzeba sobie taką rzecz zrobić, stworzyć.

W branży blacharskiej istnieje problem braku rąk do pracy. Nauka pracy blacharza klasycznego to konieczność wieloletniego uczenia się zastosowań odpowiednich narzędzi i sposobów formowania blachy. To czasochłonne dokształcanie się, zazwyczaj metodą prób i błędów.

– W Polce nie ma szkół zawodowych, które uczyłyby tego konkretnego fachu. Poza tym współczesne blacharstwo jest nastawione na szybkie naprawy powypadkowe, gdzie wystarczy wstawić nowy element, dopasować go lub naciągnąć auto na ramie. Jest to na pewno łatwiejszy i szybszy sposób na zarobienie pieniędzy. My zajmujemy się całkiem inną blacharką, która pochłania kilkakrotnie więcej czasu i energii – mówi Artur Marciniak, właściciel warsztatu renowacji pojazdów zabytkowych Custom Factory.

Od czego zacząć?

Przed rozpoczęciem procesu dorabiania elementu należy odpowiednio przygotować się do pracy. Trzeba przeprowadzić bardzo dokładne pomiary, wykonać model z tektury i papieru, aby w późniejszym etapie mieć punkt odniesienia. Przy bardziej skomplikowanych kształtach stosuje się też modele wręgowe, czyli konstrukcje drewniane. Najczęściej wykonywane są ze sklejki, składane w kratownice, które są wycięte w kształt dorabianego elementu. Jest to z reguły forma negatywowa, czyli taka w której element dorabiany można w trakcie pracy cały czas do niej przykładać i sprawdzać postępy pracy.

– Papier ma tę zaletę, że jest bardzo podatny na formowanie, można go dokładnie i bezproblemowo ułożyć na skomplikowanych kształtach np. błotników – chociażby przez pozaginanie i dopasowanie do kształtu przetłoczeń. Na papierze można też zaznaczyć główne wymiary czy też linie przetłoczeń. Po dopasowaniu i wycięciu odpowiedniego kształtu, można go bezproblemowo rozłożyć na płaskim arkuszu blachy uzyskując dzięki temu zarys wielkości elementu. – mówi Artur Marciniak.

Wykonany z papieru szablon należy przenieść na arkusz blachy. Te stosowane do produkcji nadwozi mają grubość od 0,6 nawet do 2 mm w niektórych przypadkach – jest to zależne od funkcji i umiejscowienia dorabianego elementu. Metod formowania i nadawania pożądanego kształtu kawałkowi blachy jest wiele. Podobnie jest w przypadku narzędzi, ale w tym wypadku niezmiernie istotna jest kolejność ich używania, ponieważ wszystko zależy od konkretnego elementu, nad którym musi popracować blacharz.

Pierwszym narzędziem, które może być potrzebne przy pracy związanej z tworzeniem nowej części blacharskiej, jest zazwyczaj gilotyna i nożyce do cięcia arkuszy blachy. Wycięty z pomocą szablonu kawałek trafia na drewniane formy wzorcowe, gdzie jest „obtłukiwany” przez młotki blacharskie. Posiadają one różne kształty, formy i wielkości.

– Są młotki metalowe o różnych kształtach pobijaka – jedne są płaskie, inne mają wyoblone końcówki, a kolejne coś w rodzaju dzioba. Do wstępnego nadawania kształtu blachy często też wykorzystuje się duże młotki wykonane z tworzyw sztucznych lub drewna bukowego. Często mają one kształt wielkiego jaja lub gruszki – opowiada Marciniak – Ich zadaniem jest rozciągniecie blachy, dlatego też używa się ich w połączeniu ze skórzanymi workami wypełnionymi piaskiem, lub klockami drewnianymi z odpowiednimi wytłoczeniami. Młotek z jednej strony musi uderzać blachę, jednak z drugiej musi być płaszczyzna podatna na odkształcenia.

To wstępny etap prac i wyklepany kawałek blachy ma przed sobą jeszcze daleką drogę do swojego docelowego kształtu – wówczas najczęściej wygląda jak pognieciona folia aluminiowa.

Po tym, jak kawałek płaskiej blachy nabierze wstępnego kształtu, nadchodzi etap jego dalszego formowania. Do tego przydaje się koło angielskie – jedno z podstawowych narzędzi w warsztacie renowacji pojazdów zabytkowych.

– Konstrukcja urządzenia jest bardzo prosta. To wielki stojak z dwiema rolkami wykonanymi z bardzo twardej i wypolerowanej stali łożyskowej. Jedno koło jest umocowane na stałe, drugie jest wymienne i umocowane na przekładni śrubowej. W zależności od tego, co ma powstać, dobiera się kształt i szerokość dolnego koła – opisuje właściciel Custom Factory – Blachę wkłada się między oba koła i dociska się je wstępnie śrubą regulacyjną. Gdy wszystko jest przygotowane można zacząć proces walcowania, polegający na przesuwanie blachy długimi ruchami we wszystkich kierunkach. Wraz z osiąganiem coraz widoczniejszego efektu wygładzenia, zwiększa się siłę docisku rolek.

Do wygładzania blach można użyć również pneumatycznego młotka blacharskiego – to tzw. planishing hammer. Działa on na zasadzie uderzających w siebie dwóch końcówek, pomiędzy którymi znajduje się blacha. Duży wpływ na zachowanie się elementu ma także dobór odpowiednich końcówek. Od nich zależy, jak zachowa się blacha.

Praca nad detalami

Kolejnym bardzo przydatnym urządzeniem do tworzenia elementów blacharskich jest spęczarko-rozciągarka. Jest to coś w rodzaju prasy-ścisków, to para szczęk, które naciskają od dwóch stron na blachę. W zależności od zastosowanych szczęk „ściągają” do siebie miejscowo blachę lub ją rozciągają. Ta maszyna ma zastosowanie przede wszystkim na niewielkich płaszczyznach (kilka centymetrów od rantu), więc przy dużych elementach sprawdza się sporadycznie. Spęczarko-rozciągarki idealnie nadają się do dorabiania łuków i drobnych elementów – na przykład w przypadku reperaturek podszybia, ramek okna, czy też rantów nadkoli.

Przy odtwarzaniu przetłoczeń okrągłych lub kwadratowych, wywijaniu rantów błotników i robieniu felców do łączenia elementów, bardzo pomocna może się okazać rowkarko-żłobiarka. To bardzo proste urządzenie, które ma zastosowanie w wielu przypadkach. Składa się ono z dwóch, współpracujących ze sobą wałków, na końcach których zakłada się odpowiednie rolki formujące.

W warsztacie zajmującym się blacharstwem zawsze bardzo przydatne są przymiary blacharskie – to zwykły kawałek plastiku, przez który przechodzi nawet kilkaset pręcików, które można ze sobą łączyć. Dzięki temu urządzeniu można w prosty sposób odwzorować profil dorabianego elementu.

Czasami zdarzają się jednak sytuacje, że mimo bardzo dobrego wyposażenia warsztatu w najbardziej przydatne do prac blacharskich narzędzia, żadne z nich nie jest w stanie uformować odpowiedniego kształtu.

– W takich sytuacjach musimy sami zaprojektować, wykonać i przetestować takie urządzenie. Często zdarza się tak, że konstruowanie takiego narzędzia zajmuje nam kilka dni, a późniejsze dorobienie elementu przy jego pomocy trwa kilkanaście minut – opisuje Artur Marciniak.

Branża renowacji pojazdów zabytkowych rozwija się w ostatnich latach bardzo dynamicznie. Na rynku istnieją już firmy z wieloletnim doświadczeniem, ale także takie, które stawiają pierwsze kroki w świecie starych samochodów. Przedstawione narzędzia to tylko ułamek z dostępnych na rynku rozwiązań dla blacharzy, którzy mogą je dowolnie wybierać w zależności od potrzeby czy stylu pracy. Duże znaczenie ma także kreatywność i umiejętność wymyślenia własnych rozwiązań przy problematycznych elementach.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!