Świat blacharstwa klasycznego – wywiad z Bodywork Academy

, 11 kwietnia 2019, 9:14

W czasach, kiedy niemal wszystkie części blacharskie do współczesnych samochodów są dostępne w sprzedaży i można je zamówić jednym kliknięciem, nie jest to tak proste w przypadku pojazdów zabytkowych. W takich wypadkach jedynym rozwiązaniem jest stworzenie takich elementów przy pomocy własnych rąk. O szkoleniach dla miłośników blacharstwa klasycznego rozmawiamy z Jakubem Nowickim, współzałożycielem Bodywork Academy.

Agnieszka Wraga-Marciniak: Co właściwie oznacza termin – blacharstwo klasyczne?

Jakub Nowicki: Chodzi o wyróżnienie i podkreślenie innego charakteru blacharstwa, w odniesieniu do okresu z jakiego pochodzą pojazdy, których to blacharstwo dotyczy. Dziś blacharz rozumiany jest jako osoba naprawiająca auta po kolizjach – wstawia ćwiartki, naciąga karoserie i głównie wymienia elementy na nowe, gotowe. W przypadku samochodów zabytkowych, określanych mianem klasycznych, zazwyczaj walczy się z rdzą i naprawia albo dorabia całe elementy karoserii z powodu braku dostępnych zamienników. Odbywa się to głównie przy pomocy rąk zdolnych rzemieślników i klasycznych metod specjalistycznymi narzędziami.

Dlaczego zdecydowaliście się na zorganizowanie całej serii takich szkoleń? Czy jest zapotrzebowanie na tego typu kursy w branży, w związku z tym, że nie istnieją szkoły blacharskie?

Tak. W branży jest coraz mniej fachowców chcących dzielić się wiedzą odnośnie napraw pojazdów zabytkowych i coraz większe zapotrzebowanie na tego typu usługi w branży. Wychodzimy naprzeciw tym problemom i przekazujemy swoje doświadczenia innym, którzy pragną zgłębić świat srebrnej blachy.

Czy prowadzenie takich szkoleń się opłaca? Blacharstwo klasyczne jest obecnie dosyć niszowym zajęciem.

Ilość pojazdów klasycznych potrzebujących napraw blacharskich wciąż rośnie. Społeczeństwo się bogaci, coraz więcej ludzi odnajduje potrzebę posiadania auta jako hobby lub jako dobrą inwestycję. Dobre warsztaty blacharskie nie narzekają na brak dochodów. Zatem i zapotrzebowanie na fachowców się zwiększa.

Kto może wziąć udział w Waszych kursach – osoby posiadające już umiejętności blacharskie czy totalni nowicjusze?

Wszyscy, którzy czują się na siłach wziąć do ręki młotek, nie boją się upaprać, czasem skaleczyć, nie przeszkadza im hałas, kochają klasyczną motoryzację są zawsze mile widziani. Często na kursach mamy totalnych „świeżaków”, ale również osoby, które posiadają już doświadczenie. Szybko jednak weryfikujemy te umiejętności i elastycznie dopasowujemy tryb szkolenia do kursanta. Wszyscy wychodzą zawsze zadowoleni.

Na jakim sprzęcie przeprowadzacie swoje szkolenia? Jakich materiałów używacie?

Najważniejsze to nauczyć kursantów posługiwania się najprostszymi metodami i narzędziami – ręcznym młotkiem, kowadełkami, poduszką z piaskiem, czy drewnianym pieńkiem. Oczywiście mamy też koła angielskie, spęczarki, rowkarki, powerhammery oraz wiele innych narzędzi. Podstawa to opanowanie zasad i zrozumienie, jak zachowuje się blacha. Nawet najdroższe i najbardziej skomplikowane maszyny nie wykonają za nas pracy, jeśli nie będziemy wiedzieli, jak poruszać się w danym temacie. Do kształtowania nowych elementów używamy głównie blachy stalowej zimnowalcowanej DC01, czyli takiej, którą każdy może zdobyć bez problemu w każdym składzie stali.

Jaka jest tematyka Waszych szkoleń i jaki jest ich koszt?

Obracamy się głównie w temacie metod, stosowanych narzędzi, wszelkich problemów związanych z dorabianiem i naprawą elementów karoserii samochodów i motocykli zabytkowych. Wszystkie poruszane kwestie dotyczą pracy przy karoseriach, która wbrew pozorom różni się znacznie od innej metaloplastyki jak choćby snycerstwo, konstrukcje stalowe. Koszt naszych szkoleń to 2200 zl netto za 30 godzin intensywnych, weekendowych szkoleń. Póki co odbywają się one od piątku do niedzieli w wybrane weekendy.

Kto wchodzi w skład Waszej ekipy i jakie macie doświadczenie związane z blacharstwem?

Jest dwójka instruktorów pasjonatów-samouków. Ja, czyli Jakub Nowicki z Custom Factory z Łodzi i Marcin Gajda z 25 Bodywork z Łowicza. Spędziliśmy już prawie dekadę przy pracy nad samochodami zabytkowymi, cały czas rozwijając swoje umiejętności i wiedzę o blacharstwie klasycznym. Rok temu postanowiliśmy, że będziemy się dzielić tą wiedzą, by kształcić nowe pokolenia blacharzy. Całe przedsięwzięcie nie byłoby możliwe bez kierownika projektu – Marcina Obary z firmy Novol, który jest odpowiedzialny za linię produktów lakierniczych dedykowanych do samochodów klasycznych novol for classic car. Jest on też współzałożycielem szkoły lakierniczej Pro Painter, która działa z powodzeniem już kilka lat.

Co daje ukończenie Waszego kursu – czy uczestnicy otrzymują jakieś certyfikaty i zaświadczenia?

Wręczamy kursantom certyfikat, który jest bardziej pamiątką z odbytego kursu, jednak najważniejsza jest wiedza i umiejętności dla dalszego samorozwoju takiego ucznia. Nas nikt nie uczył, sami z pomocą książek, filmów, a przede wszystkim praktyki dochodziliśmy do miejsca, w którym teraz jesteśmy. Jednak, gdyby ktoś na początku naszej drogi przekazał nam wiedzę, którą teraz się dzielimy, to prawdopodobnie dziś bylibyśmy o wiele poziomów wyżej. Trzeba tu zaznaczyć, że w tej branży nie ma limitów i zawsze można być jeszcze lepszym, a ktoś kto twierdzi, że jest najlepszy, znaczy że jeszcze wiele musi się nauczyć.

Jaki jest plan kursów na najbliższe miesiące?

Będziemy ogłaszać kolejne nabory i terminy, więc trzeba śledzić nasze poczynania na bieżąco, ponieważ szkolenia nie mają sztywnych terminów. To nasza pobocza działalność między prowadzeniem własnych warsztatów, a czasem spędzonym z rodzinami. Odwiedzimy także kilka targów motoryzacyjnych. My dopiero się rozkręcamy i z pewnością jeszcze długo nie odwiesimy młotków na ścianę

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!