Na fali mitów o wątpliwej jakości części

, 28 czerwca 2017, 15:33

Kto z nas czytając gazety i portale motoryzacyjne nie spotkał się z artykułami i komentarzami o tym, jak to złodzieje w warsztatach okradają swoich klientów, oszuści oszukują kierowców podczas napraw samochodów, a oferowane części są wątpliwej jakości. Złodziej z definicji kradnie, zatem zdanie to przynajmniej teoretycznie jest prawdziwe. Jednak kiedy przeczytamy je ponownie, zrozumiemy, że jest jedynie zręczną manipulacją i doskonale wprowadza czytelników w błąd. Zalew takich informacji sprawia, że niejako właśnie na tej fali, być może nieświadomie, pewne grupy interesariuszy zabiegają o wprowadzenie w Polsce krajowej obowiązkowej certyfikacji części.

Według przedstawianych zapewnień wprowadzenie obowiązkowej krajowej certyfikacji części miałoby na celu m.in. polepszenie stanu bezpieczeństwa na drogach czy też w bliżej nieznany sposób poprawę sytuacji polskich producentów części motoryzacyjnych. Kolejnym z argumentów wysuwanych na poparcie tego rozwiązania jest to, iż rzekomo w innych krajach Unii Europejskiej obowiązują takie krajowe homologacje. Jak informuje Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych SDCM wcale tak nie jest. Na najważniejszych i największych z punktu widzenia branży motoryzacyjnej rynkach europejskich obowiązują jedynie unijne (a zatem wiążące również w Polsce), przepisy w kwestii homologacji jak również regulaminy EKG ONZ. Wprowadzenie krajowej certyfikacji byłoby zatem cofnięciem się do czasów sprzed wejścia Polski do Unii Europejskiej.

Obecnie kwestie homologacji oraz badań części wpływających na bezpieczeństwo regulują przepisy unijne oraz regulaminy EKG ONZ. Producenci części w Europie cierpliwie oczekują na nowe unijne rozporządzenie, które wkrótce kompleksowo ureguluje tą kwestię. W międzyczasie dystrybutorzy i producenci, chcąc dodatkowo promować swoje wyroby, decydują się na dobrowolne poddawanie ich badaniom. Niestety w Polsce ceny tego typu badań dotychczas były tak wysokie, że wiele firm decydowało się na nie w innych krajach. Dlatego też krajowe instytuty badawcze, które nie potrafiły dotychczas zaoferować lepszych niż zagraniczne warunków cenowych traciły.

Warto jednak w tym miejscu wskazać na projekt zaproponowany przez SDCM, czyli tzw. dobrowolną certyfikację. Jest to doskonałe rozwiązanie na czas oczekiwania wejścia w życie nowych unijnych regulacji prawnych. Stowarzyszenie podpisało porozumienie z Instytutem Transportu Samochodowego które umożliwia producentom i dystrybutorom przeprowadzanie procesu badań w tym Instytucie za rozsądną cenę, a w przypadku pozytywnego wyniku badania, uzyskanie certyfikatu. Z innymi Instytutami obecnie trwają rozmowy.

O tym jak jest w rzeczywistości rozmawiamy z Alfredem Franke prezesem SDCM, który wskazuje wiele argumentów wyjaśniających wątpliwości różnych stron.

Polska jest zagłębiem producentów części motoryzacyjnych w Europie. Zatem wiele krajów patrzy na nas z zazdrością. Czy to przypomina sytuację z firmami transportowymi i restrykcjami jakie próbują nałożyć inne państwa na te polskie przedsiębiorstwa?

Wielkość eksportu firm produkujących w naszym kraju części motoryzacyjne pozycjonuje nas jako 12 największego na świecie eksportera części zamiennych. Tak jak i w logistyce tak i w produkcji części motoryzacyjnych jesteśmy bardzo silni. Sytuacja producentów części jest o tyle inna niż firm logistycznych, że próba ich „ukarania” jest inspirowana z wnętrza naszego kraju. Wprowadzenie kosztownego obowiązku krajowej certyfikacji spowoduje, że nasi polscy producenci staną się mniej konkurencyjni wobec producentów zagranicznych, którzy nie ponosząc takich kosztów, będą mogli oferować swoje produkty po niższej cenie. W ten sposób zaczniemy tracić z trudem zdobyte rynki innych krajów. A trzeba tu dodać, że wszechobecna konkurencja cenowa jest jednym z głównych czynników pomagających w przejmowaniu rynków zagranicznych.

W praktyce większość marek części i komponentów motoryzacyjnych oferowanych w Polsce dostępna jest we wszystkich innych krajach UE. Dzieje się tak, między innymi dlatego, że firmy zajmujące się dystrybucją części zamiennych łączą się w międzynarodowe grupy zakupowe, które tworzą tzw. wspólne listy producentów, z którymi następnie negocjują warunki współpracy, tak aby produkty te oferować na wszystkich rynkach europejskich. Skoro produkty te akceptowane są w całej Europie, Polska nie powinna podważać ich wiarygodności i zmuszać firmy do ponoszenia dodatkowych kosztów.

W jaki sposób rynek weryfikuje jakość części oferowanych kierowcom?

Z punktu widzenia warsztatu, montaż części nie gwarantujących wystarczającej jakości niesie ze sobą poważny kłopot związany z tym, że część ulegnie przedwczesnej awarii i warsztat będzie musiał wykonać naprawę ponownie na swój koszt. Dlatego też warsztaty dbając o swoją renomę i rentowność unikają produktów o niesprawdzonej jakości. Według badań, przy wyborze produktu, kryterium jakości stawiane jest przez 83% warsztatów jako najważniejsze, a przekładając to na życie, dzięki temu skutecznie eliminuje się z rynku produkty o niesprawdzonej jakości.

Analiza reklamacji dla przykładowych produktów, określanych jako te które mają wpływ na bezpieczeństwo jest na niezwykle niskim poziomie i to bez względu na to czy produkt jest sprzedawany pod marką właściwego producenta części czy pod marką własną dystrybutora. Warto tu podkreślić, iż silna konkurencja na rynku skłania producentów części do wydłużania okresów gwarancyjnych. Coraz częściej na rynku oferowane są produkty, na które okres gwarancji to 2, 3, a nawet 5 lat jak ma to miejsce np. w przypadku amortyzatorów Monroe. Po pierwsze jest to dowód na bardzo wysoką jakość wyrobów, po drugie zmusza to konkurencję do dbałości o własny produkt.

Przy tak silnej konkurencji w branży motoryzacyjnej, wolnorynkowej gospodarce, walka o klienta toczona między firmami jest tak silna, że samoczynnie oczyszcza rynek z produktów, które nie spełniałyby wymagań wysokiej jakości.

Często słyszy się o tym, że rynek zalany jest produktami z krajów azjatyckich. Jaka w rzeczywistości jest skala tego zjawiska i co z jakością takich części?

Produkty importowane z krajów dalekiego wschodu, klasyfikowane jako części mające wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym, stanowią zaledwie 3% obrotu dystrybutorów części motoryzacyjnych. Dodatkowo, połowa ze wskazanych trzech procent, to produkty, które klasyfikowane są jako części trafiające na pierwszy montaż np. dla samochodów pochodzenia koreańskiego, więc na pewno nie można tutaj mówić o produktach złej jakości. Jak widać, skala tego zjawiska jest mocno przerysowana. Warto też tu zauważyć, że to najwięksi i najbardziej renomowani producenci niemieccy czy francuscy większość swojej produkcji przenoszą do krajów Azji, oczywiście z powodu kosztów i nikt nie narzeka na ich jakość, zatem kryterium kraju jest tylko czarnym PRem.

Przypisywanie złego wizerunku częściom tylko ze względu na kraj ich pochodzenia jest istotnym nadużyciem. Podając za europejską organizacją ECAR to producenci samochodów importują 80 razy więcej części z krajów taniej siły roboczej niż niezależni producenci części motoryzacyjnych. Zatem takie mity o złej jakości części ze względu na kraj pochodzenia należy schować między bajki. Warto uświadomić sobie, że narzucenie obowiązku homologacji krajowych nie spowoduje wycofania się konkurencji z rynku, tylko nałoży koszty na małych polskich producentów, a wielcy zachodni albo nie odczują tego w swoich olbrzymich budżetach, albo, co gorsza, pozwą nas do sądów europejskich za dyskryminację.

Na rynku można trafić na wiele źródeł oferujących używane części motoryzacyjne. Jak ten często półlegalny handel używanymi częściami wpływa na firmy oferujące nowe części zamienne?

W istocie na jednym z najbardziej popularnych portali aukcyjnych ponad 70% oferowanych części motoryzacyjnych to produkty używane. Ewentualne kosztowne krajowe certyfikacje sprawią, że wzrosną ceny części zamiennych, a to wbrew intencjom rzekomej dbałości o bezpieczeństwo pobudzi popyt na części używane, pozostawione bez jakiejkolwiek kontroli jakości, pochodzące często z samochodów powypadkowych lub kradzionych. Już obecnie kwestia ta stanowi istotny problemem na rynku. Części takie jeśli pochodzą z rozbitych aut mogą mieć i często posiadają, mikro pęknięcia i odkształcenia zagrażające bezpieczeństwu. Wzrost cen nowych części spowodowany kosztami homologacji wzmocni bowiem nielegalny handel na szrotach i giełdach motoryzacyjnych oraz za pośrednictwem wszechobecnych aukcji internetowych części. Warto zatem oczekując unijnych przepisów o homologacji nowych części zająć się kwestiami, które faktycznie wpływają na bezpieczeństwo, a nie szukać dziury w całym.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Ryneczek, 29 czerwca 2017, 13:50 7 -4

Oj chyba nie do końca tak jest. Nie zgodziłbym się z kilkoma kwestiami poruszonymi w artykule. Po pierwsze Polska owszem jest jednym z wiodących producentów części samochodowych ale dotyczy to przede wszystkim części dla koncernów samochodowych, które w dalszej części wykorzystywane są w procesie montażu samochodu. I tu owszem mamy duży potencjał. Nas jednak interesuje aftermarket i to co w tym segmencie funkcjonuje. A tu nasi rodzimi producenci nie mają się czym pochwalić, a przynajmniej nie w takim stopniu, aby być znaczący graczem na rynku europejskim. Dlatego utożsamianie takich firm jak Groclin z fotelami czy grupy TRW, która produkuje całą masę komponentów w fabrykach umiejscowionych w Polsce z szerokim rynkiem aftermarketowym części samochodowych jest co najmniej nadużyciem.
Nie można się również zgodzić z twierdzeniem, że tylko 3% części azjatyckich to udział w ofertach dystrybutorów. Wystarczy spojrzeć na oferty czołowych dystrybutorów i ich własne brendy oraz zakres ofert, a poznamy skalę tych przedsięwzięć. Nieuprawnionym jest również często lansowane na MF stwierdzenie, że w tych pudełkach są części produkowane przez czołowych producentów dostawców na AF pod własnymi markami. Jest to po prostu wprowadzanie klientów w błąd mówiąc, że np. łożysko 50% tańsze jest to samo co w markowym pudełku.
I chyba oto gra się toczy. Dystrybutorzy poczuli widmo konieczności certyfikowania części sprowadzanych np. z Chin i rezygnacji z wygenerowania wyższej marży, bo nie oszukujmy na LUK-u za wiele nie zarabiają.

Odpowiedz

Uważny, 30 czerwca 2017, 11:19 2 -2

Produkty importowane z krajów dalekiego wschodu, klasyfikowane jako części mające wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym, stanowią zaledwie 3% obrotu dystrybutorów części motoryzacyjnych.
Ryneczek: czytać ze zrozumieniem: chodzi o 3% mające wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym...

Odpowiedz

uważny inaczej, 30 czerwca 2017, 13:51 2 -2

.....Produkty importowane z krajów dalekiego wschodu, klasyfikowane jako części mające wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym, stanowią zaledwie 3% OBROTU DYSTRYBUTORÓW CZĘŚCI MOTORYZACYJNYCH..... Jeżeli uważasz, klocków, tarcz, całego zawieszenia, amortyzatorów, łożysk dystrybutorzy pod własnymi brendami sprzedają tylko 3% to jesteś w wielkim błędzie. Nawet nie opłacało by się tego utrzymywać. A brendów jest na wszystkie litery alfabetu i handlowiec najpierw to wciska twierdząc że to jakość OE.

Odpowiedz

Dociekliwy, 30 czerwca 2017, 22:58 1 0

Ale są tez dystrybutorzy którzy maja produktu pod marką własną fabryki która np. produkuje dla OE .I co wtedy jeśli mają Tuv jak i Iso ?Nie są pakowaczami tylko mają swoją markę i to co jedzie gdzieś w świat na OE jest też w ich pudełku .

Odpowiedz

Anonim, 30 czerwca 2017, 23:36 1 0

Tak tylko te części nie kosztują przysłowiowego dolara jak te chinole w pudełkach naszych dystrybutorów, którzy wciskają to jako OE.

Odpowiedz

Ktośtam, 1 lipca 2017, 7:43 10 0

Jesteśmy importerem części i jakimśtam brandem znajdującym się w TECDOC. Pozwólcie, że opiszę wam sytuacje z cewkami zapłonowymi. W Chinach są 3 główne fabryki które produkują cewki porządnej jakości - reszta to chłam. Uwierzcie mi ale dokładnie tak jest, ta sama cewka produkowana jest przez jedną fabrykę dla: Bougicord, Hella, Magnetti Marelli, Huco, SMP, Delphi, GM i wielu wielu innych odbiorców. Cewkę tą kupujemy np za około 24 dolarów, w naszej ofercie jest za ok 140zł. Ta sama cewka z GM kosztuje 460netto. Skąd wiem, że fabryka produkuje dla innych - wystarczyło zamówić u nas z hurtowni po 1 sztuce i porównać charakterystyczne cechy odlewu i wady w odlewie.
Pozdrawiam

Odpowiedz

maxter, 2 lipca 2017, 22:08 6 0

Wystarczy porównać najpopularniejszą cewkę palucha do renault SKV z cewką Delphi, SKV o połowę jak nie więcej tańsze od Delphi a róznica to napis i opakowanie. Ten sam chińczyk w środku.

Odpowiedz