Uwaga, kobieta w warsztacie! – wywiad

, 11 maja 2020, 10:24

Kobieta w warsztacie samochodowym budzi strach. Czy to możliwe, że zna się na motoryzacji? Jak do tego trzyma w rękach polerkę to musi powodować przerażenie, bo wygląda na to, że będzie miała ochotę zbliżyć się do auta klienta. Te stereotypy są ciągle aktualne i niestety często spotykane. Z Klaudią Lizurej, detailerką i współwłaścicielką warsztatu Nikomech w Brzezinach, rozmawiamy o jej pracy, podejściu klientów i sytuacji związanej z epidemią koronawirusa w Polsce.

Agnieszka Wraga-Marciniak: Pracujesz w warsztacie samochodowym. Czy posiadasz wykształcenie w kierunku motoryzacyjnym?

Klaudia Lizurej: Warsztat jest pomysłem i własnością mojego męża. Natomiast na moich barkach spoczywa prowadzenie działalności. Pracujemy w nim oboje, a mąż zawsze mnie wspierał w mojej decyzji o pracy w warsztacie. Nie posiadam wykształcenia w tym kierunku, wręcz przeciwnie – jestem plastykiem, lecz dusza artysty z warsztatem samochodowym nie idzie w parze.

Jak Twoje otoczenie zareagowało na pomysł otworzenia warsztatu samochodowego? Czy zdarza Ci się słyszeć opinie, że wykonujesz mało kobiecy zawód?

Wszyscy z moich najbliższych mówili, że nie dam rady, ale dawało mi to jeszcze więcej siły. Opinie na temat mojej pracy słyszę zwłaszcza od mężczyzn – udają, że lepiej się znają ode mnie, a ja w duchu się śmieje. Za to kobiety wolą rozmawiać ze mną niż z moim mężem.

Co należy do Twoich obowiązków?

W warsztacie zaczynałam jako pomocnik lakiernika – zajmowałam się szpachlowaniem i podkładowaniem. Później już zdarzało się samodzielne lakierowanie i przygotowanie aut do odbioru. Po pewnym czasie mąż zauważył, że poleruję na poziomie expert, wtedy zaświeciła mi się lampka w głowie i poświęcałam wieczory zgłębiając temat korekty lakieru. Po jakimś czasie temat nie był mi obcy i w tym samym  czasie poznałam Tadeusza, przed którym detailing nie miał tajemnic. Za każdym razem, kiedy chciałam zrezygnować z pasji, on pchał mnie do przodu. W tej chwili zrezygnowaliśmy z lakiernictwa – został detailing.

Jak reagują na Ciebie klienci – czy dziwią się, że to kobieta operuje polerką i na dodatek świetnie jej to idzie?

Klienci na początku reagowali różnie – jedni podziwiali, że jestem w tym miejscu i daje sobie radę, a inni szydzili ze mnie i próbowali za wszelką cenę pokazać, że się nie znam. Początki były ciężkie Po paru latach rozniosło się, że to, co robię to moja pasja. Ludzie się przekonali, że znam się na rzeczy.

Czy miała miejsce jakaś sytuacja, że klient zrezygnował z usługi w Twoim warsztacie wiedząc, że to kobieta będzie zajmowała się jego samochodem?

Bo to raz? Dużo było takich przypadków. Standardowe pytanie – „A pani się na tym zna?” Nie, ja tu tylko sprzątam i parzę kawę. Odpowiadam szerokim uśmiechem i zasypuje terminologią nieznaną klientowi. Za to klientki chętniej zostawiają auto w moich rękach. Ratuje te biedactwa przed niechcianymi rysami, o których mąż nie może się dowiedzieć

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Wszystko sprawia mi przyjemność – detailing to moja pasja. Najbardziej lubię wieloetapową korektę zakończoną aplikacją powłoki ceramicznej. Cieszy mnie, a raczej satysfakcjonuje, jeśli zdobędę część, która pozornie jest nie do dostania. Wtedy biegam po warsztacie i krzyczę: „Mam, znalazłam, będzie jutro” i z szyderczym uśmiechem mówię do mojego męża „niemożliwe załatwiam od ręki”.

Czego nie lubisz w swojej pracy i co jest dla Ciebie najtrudniejsze?

Jeszcze parę lat temu dużo było rzeczy, których nie lubiłam. Głównym powodem było to, że nie umiałam sobie z czymś poradzić. Nie lubię sprzątania po sobie – tak zwyczajnie bałagan robi się sam, a ja nie lubię z nim walczyć.

Jak w obecnej sytuacji epidemii radzi sobie Wasz warsztat? Funkcjonujecie normalnie czy zauważyliście znaczący odpływ klientów? Czy rozważaliście wprowadzenie do swojej oferty  na przykład opcji door to door, aby uniknąć wizyt klientów w warsztacie? Może jakieś inne usługi?

W chwili obecnej w naszym warsztacie zmieniło się to, że nasze dziecko uczy się zdalnie w recepcji. Nie zauważyliśmy, żeby klienci podchodzili do tej sytuacji w jakiś inny sposób. Cały czas jest ruch tak jak był. Usługę door to door stosujemy już od lat. Klienci podstawiają nam swoje samochody lub my przywozimy i odwozimy ich samochody. Według nas na obecną chwilę wprowadzanie nowych usług jest bez sensu.

Jak się zabezpieczacie, czy wprowadziliście jakieś ograniczenia w godzinach pracy, podzieliliście pracę na zmiany?

Pracujemy normalnie. W warsztacie mamy do dyspozycji płyn dezynfekujący. Kiedy jeździmy samochodami klientów to są one wówczas zabezpieczane folią i przeprowadzamy ozonowanie. To są jedyne rzeczy, które zmieniły się w ostatnim czasie.

Czy dystrybutorzy części z którymi współpracujecie pracują normalnie? Możecie liczyć na regularne dostawy czy jest problem z płynnością?

Dostawy części działają normalnie. Jakoś naprawdę nie odczuliśmy tego, że jest koronawirus – z wyjątkiem pierwszych dwóch tygodni. Teraz działamy normalnie i mamy ogrom pracy.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Super, 11 maja 2020, 11:01 0 -2

Proszę bardzo spowolnienia było dwa tygodnie i to jest info kolejnego klienta który to potwierdza , dziękuję di widzenia ....

Czy dystrybutorzy części z którymi współpracujecie pracują normalnie? Możecie liczyć na regularne dostawy czy jest problem z płynnością?
Dostawy części działają normalnie. Jakoś naprawdę nie odczuliśmy tego, że jest koronawirus – z wyjątkiem pierwszych dwóch tygodni. Teraz działamy normalnie i mamy ogrom pracy.

Odpowiedz