Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta – negocjacje ważne dla branży części

, 5 lutego 2020, 8:44

Trwają konsultacje strony rządowej z przedsiębiorcami, dotyczące wprowadzenia nowych przepisów związanych z rozszerzoną odpowiedzialnością producenta (ROP). Przepisy dotkną wszystkie firmy wprowadzające na rynek towary w opakowaniach, wywrą więc wpływ także na rynek motoryzacyjny.

Zużywamy coraz więcej opakowań

Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego, każdy Polak zużywa statystycznie 160 kg opakowań rocznie. Wynik ten wzrasta każdego roku i choć jest już bardzo wysoki, nadal jesteśmy poniżej średniej unijnej. Ze względu na olbrzymie ilości surowców z opakowań, które każdego roku nie zostają przetworzone w ramach recyklingu, Unia Europejska przygotowała pakiet dyrektyw odpadowych dla krajów wspólnoty. Wkrótce Polska będzie zatem musiała zaimplementować przepisy, spójne z dyrektywami.

Strona rządowa, poprzez Ministerstwo Klimatu, zaproponowała w ubiegłym roku projekt wprowadzenia Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta do polskich przepisów. Szczęśliwie nie zdecydowano się na zaprezentowanie gotowego projektu ustawy z prośbą o zaopiniowanie, lecz podjęto konsultacje z przedsiębiorcami. W styczniu odbyły się aż trzy spotkania konsultacyjne w tej sprawie. Nie przyniosły one jednak przełomowych ustaleń.

Sprawa nie jest prosta, gdyż z góry wiadome jest, że wprowadzenie ROP oznacza wyższe koszty dla przedsiębiorstw wprowadzających na rynek opakowania. Na zmianach zyskać miałyby samorządy, a finalnie także gospodarstwa domowe, jednak analitycy branży odpadowej zgłaszają wiele uwag do nieco zbyt optymistycznie nakreślonego projektu ministerialnego.

Główna robocza koncepcja opracowana przez Ministerstwo zakłada dwa rodzaje opłat, obowiązkowych dla producentów wprowadzających na rynek opakowania. W skrócie, pieniądze z pierwszej opłaty trafiać miałyby do Urzędu Marszałkowskiego za pośrednictwem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Urząd miałby przekazywać te pieniądze gminom, ale znów za pośrednictwem – wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Dzięki tej opłacie teoretycznie koszt gospodarowania odpadami posortowanymi (plastik, papier, szkło) powinien zostać przesunięty z gospodarstw domowych na producentów opakowań, co miałoby wiązać się z obniżeniem rachunków za wywóz odpadów. Oczywiście zmiana wiązałaby się również ze wzrostem cen produktów w opakowaniach, przez co gospodarstwa domowe i tak finalnie zapłaciłyby za cały proces.

Beneficjentem drugiej opłaty miałyby być organizacje odzysku odpadów, do których obowiązków należy zbieranie i przetwarzanie odpadów. Dziś na rynku funkcjonuje tylko jedna opłata, właśnie na rzecz organizacji odzysku, z tą różnicą, że dziś jej wysokość ustalana jest na zasadach wolnorynkowych, zmiany w przepisach narzuciłyby za to odgórne stawki minimalne.

Czego głównie obawiają się organizacje reprezentujące producentów wprowadzających na rynek opakowania?

Przede wszystkim wysokich kosztów oraz tego, czy skomplikowany system opracowany przez Ministerstwo działałby właściwie. Według analityków, w proponowanym systemie, podobnie jak w obowiązującym obecnie, problemem byłby brak kontroli nad tym, czy obowiązki w zakresie zbiórki i odzysku odpadów są należycie realizowane. Obecnie standardem jest, że gminy, aby osiągnąć wymagany prawem poziom odzysku, zlecają to zadanie wyspecjalizowanemu podmiotowi w ramach przetargu. W ten sposób zdejmują z siebie ewentualną odpowiedzialność. Otrzymują co prawda od wynajętego podmiotu raporty z realizacji poziomów zbiórki, odzysku i recyklingu, ale nikt nie kontroluje czy dane z raportów odzwierciedlają rzeczywiste poziomy. Ideą projektu wdrożenia unijnych przepisów jest zbudowanie systemu, który będzie wynagradzał gminy dobrze segregujące odpady, czego zdaniem branży odpadowej, zaproponowany przez Ministerstwo projekt nie gwarantuje.

Swoje obawy mają też samorządy. Mają one zastrzeżenia do dużej liczby organizacji pośredniczących, przez które miałyby przechodzić pieniądze zanim trafią do ich budżetów. Innymi słowy obawiają się, że otrzymają niewystarczające środki na realizację celów związanych z odbiorem i przetwarzaniem odpadów.

Koncepcja Ministerstwa zakłada także powołanie nowego organu, który pełniłby rolę Regulatora rynku opakowań. Instytucja ta otrzymałaby bardzo szerokie kompetencje, m.in. ustalałaby wysokość wspomnianych wyżej opłat oraz dysponowała częścią środków trafiających do NFOŚiGW. Budzi to obawy przedsiębiorców, którzy nie są pewni, czy swoboda działań Regulatora nie doprowadziłaby do naruszeń w zakresie wolności działalności gospodarczej.

Co powinien zmienić nowy system?

Jednym z poważnych problemów, na które zwracają uwagę organizacje zajmujące się rynkiem odpadów jest fakt, że wiele rodzajów opakowań nie jest dziś opłacalne w przetwarzaniu. Aby to zmienić konieczne są gruntowne zmiany w istniejących systemie zarządzania odpadami w Polsce. W innym przypadku straty będą ponosić zarówno budżet państwa, jak i samorządy i przedsiębiorcy. Projekt ministerstwa skupił się na poprawieniu skuteczności zbierania odpadów, co miałby zapewnić nowy rodzaj systemu kaucyjnego. Miałby on być zachętą dla producentów do inwestowania w wytwarzanie opakowań, które w pełni można poddać recyklingowi. Poza zachętami byłyby jednak nakazy, w tym ustalona minimalna ilość surowców z recyklingu, które musieliby wykorzystywać producenci do wytwarzania opakowań. Skuteczniejsze zbieranie surowców nie zagwarantuje jednak w żaden sposób, że ich przetwarzanie będzie opłacalne.

Jak duży będzie wzrost kosztów dla firm?

Nowe przepisy dotyczące gospodarowania odpadami z opakowań mają zostać uchwalone w poszczególnych krajach członkowskich UE do lipca 2020 roku i wdrożone najpóźniej do 2023 roku. Jest jeszcze zatem trochę czasu, jednak jak wspomnieliśmy na początku artykułu, pewne jest, że zmiany przyniosą wyższe koszty dla przedsiębiorców, wprowadzających na rynek opakowania, a więc także dla producentów i dystrybutorów części motoryzacyjnych. O jakich kosztach mowa, póki co trudno oszacować. Warto jednak mieć na uwadze dane z innych krajów UE, w których ROP obowiązuje od dłuższego czasu. Producenci ponoszą tam często koszty od kilku do nawet kilkudziesięciu razy wyższe niż w Polsce. W naszym kraju podmioty wprowadzające na rynek opakowania płacą obecnie w przeliczeniu ok. 60 eurocentów za tonę. Dla porównania np. w Czechach opłata ta to ponad 200 euro za tonę, w Hiszpanii ponad 370 euro, a w Austrii ponad 600 euro.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Adaś, 8 lutego 2020, 13:27 3 0

Wiadomo, że system skomplikowany nie będzie działał właściwie i będzie bardzo drogi, ztrudniając mnóstwo biurokratów. W efekcie z tych optymistycznych zamierzeń pozostanie - drożyzna. I jeszcze większy bałagan.

Odpowiedz