Były szef Audi z zarzutami prokuratorskimi

, 1 sierpnia 2019, 15:37

Rupert Stadler, emerytowany prezes Audi, prawdopodobnie odpowie przed sądem w sprawie afery Dieselgate. Prokuratura w Monachium zarzuca mu uwierzytelnianie fałszywych certyfikatów oraz inne oszustwa.

Rupert Stadler

O tym, czy dojdzie do procesu zdecyduje monachijski Sąd Rejonowy. Prokuratura zarzuca Stadlerowi, że przynajmniej od września 2015 roku posiadał on wiedzę o manipulacjach wynikami pomiaru emisji spalin i mimo tego nie wstrzymał sprzedaży samochodów.

Oprócz byłego szefa Audi, zarzuty postawiono jeszcze trzem pracownikom firmy, zajmującym decyzyjne stanowiska. Są oni oskarżeni o opracowanie silników, wyposażonych w fałszujące emisję spalin oprogramowanie.

Rupert Stadler obecnie przebywa na wolności. Został aresztowany w czerwcu 2018 roku jako podejrzany o oszustwo oraz możliwość wywierania wpływu na zeznania świadków i zacieranie śladów czynu karalnego. W areszcie śledczym w Augsburgu był osadzony przez cztery miesiące. Stadler nie jest oficjalnie prezesem Audi dopiero od stycznia 2019 r. Na stanowisku zastąpił go Bram Schot.

Dieselgate

Afera Dieselgate wybuchła we wrześniu 2015 r. po tym jak amerykańska Agencja Ochrony Środowiska odkryła, że producenci samochodów z grupy Volkswagen celowo tak zaprogramowali turbodoładowane silniki diesla, aby ograniczenia emisji zanieczyszczeń były aktywowane jedynie podczas testów laboratoryjnych. Dzięki temu emisja tlenku azotu spełniała wszystkie dopuszczalne normy, jednak w rzeczywistości podczas jazdy normy te przekroczone były niemal 40-krotnie. Ten problem mógł dotyczyć około 11,5 miliona samochodów wyprodukowanych w latach 2009-2015 na świecie i w USA wyposażonych w silnik z oznaczeniem EA 189 – 5 milionów VW, 2,1 miliona Audi, 1,2 miliona Skody, 1,8 miliona pojazdów komercyjnych oraz 700 tysięcy Seata.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Poważnie, 4 sierpnia 2019, 17:06 1 0

Oszukano ponad 11 milionów razy - czy każdy klient dostanie odszkodowanie?
Podoba mi się słuszna uwaga pod komentarzem:
"Pamiętaj, że wbrew pozorom w Internecie, nie jesteś anonimowy. Dodając komentarze na portalu zobowiązujesz się do postępowania zgodnie obowiązującymi przepisami prawa, będąc świadomym odpowiedzialności między innymi z art. 212. Kodeksu Karnego (z tytułu pomówienia) oraz Art. 216. Kodeksu Karnego (z tytułu zniewagi)..."

Odpowiedz

Zdzichu ze Strychu, 8 sierpnia 2019, 8:23 2 -1

Do więzienia Szkopa na długie lata z pracami w czynie społecznym. Do tego cały koncern powinień wypłacić odszkodowanie wszystkim 11 mio użytkownikom. No i zobaczymy czy tak się stanie...

Mała mróweczka jak Ty i ja zastraszana jest gąszczem przepisów i regulacji UE, nawet tu oddając komentarz jesteś tresowany przez kodeksy i przepisy. Wielcy i bogaci mogą natomiast jeździć walcem po 11 mio ludziach i sikać na przepisy w wielu krajach.
To nie jest mowa zazdrości, owszem auta VAG są naprawdę dobre, ale na Boga, w cywilizowanym świecie ta firma nie powinna już istnieć.

Odpowiedz

startive, 8 sierpnia 2019, 13:02 1 -4

Nie ma co panikować. Grupa Vag i tak wszystkich wyprzedza pod każdym względem. To dziwne, że tylko przypadkowo u nich wykryli nieprawidłowości.

Odpowiedz

Mechanik, 11 sierpnia 2019, 13:42 1 0

W mercu juz tez wykryli.
VAG pieniadze z oszustw przeznaczyl na inwestycje - jak prawdziwa mafia.
VAG pewnie sie cieszy, ze ma takiego "sprawiedliwego" fana jak Ty.

Odpowiedz