„Wreszcie coś zaczęło się dziać”- wywiad z Leszkiem Turkiem, prezesem PISKP

, 16 marca 2018, 12:40

W naszym kraju rozpoczęła się gruntowna przemiana systemu wykonywania przeglądów pojazdów. Kwestie najważniejsze dla branży SKP zostaną wkrótce omówione na XIV branżowej konferencji, która odbędzie się pod koniec maja w Ustce. Rozmawiamy z Leszkiem Turkiem, prezesem Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów.

Witold Hańczka: Tegoroczna konferencja zapowiada się wyjątkowo, ponieważ w końcu rozpoczęły się długo wyczekiwane przez Pana środowisko zmiany na SKP. Czy w związku z tym przewidziany jest jakiś specjalny program wydarzenia?

Leszek Turek: Po długim okresie stagnacji, wreszcie coś zaczęło się dziać. 12 marca 2018 roku na stronie Rządowego Centrum Legislacji opublikowano najnowszą wersję projektu zmiany ustawy – Prawo o ruchu drogowym, wraz z projektami aktów wykonawczych. Sądzimy, że władza zareagowała na nasze pisma, które w styczniu 2018 skierowaliśmy do Pana Andrzeja Adamczyka – Ministra Infrastruktury w sprawie zmian w systemie badań technicznych pojazdów i wdrożenia Dyrektywy 2014/45/UE oraz do Pana Premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie tabeli opłat za badania techniczne. Wygląda na to, że rozpoczną się teraz intensywne prace legislacyjne związane z tymi projektami. Program naszej konferencji oczywiście przewiduje omówienie nowych przepisów i zmian jakie wprowadzają na przedsiębiorców i diagnostów. Sytuację monitorujemy na bieżąco. Okaże się, czy na naszej konferencji będziemy mówili jeszcze o projektach i aktualnym stadium ich procedowania, czy już o przyjętych przepisach, oczekujących na wejście w życie.

Czy wprowadzane zmiany w pełni satysfakcjonują PISKP?

W naszej ocenie wprowadzane zmiany skupiają się głównie na nadzorze i kontrolowaniu przedsiębiorców i diagnostów, w dużo większej skali niż to miało miejsce dotychczas. Brakuje nam za to partnerskiego podejścia. Uważamy, że poprzez same represje nie poprawi się jakości badań technicznych pojazdów w Polsce. Projektodawca zakłada, że to przedsiębiorcy, płacąc 3,5 zł od każdego badania technicznego, sfinansują nowy system nadzoru i kontroli nad nimi. Jest to o tyle dziwne, że ten sam ustawodawca w uzasadnieniu projektu wskazuje, że wzorował się na rozwiązaniach europejskich, gdzie to kierowcy składają się na utrzymanie systemu nadzoru nad stacjami kontroli pojazdów. Myślę, że cześć zmian jest satysfakcjonująca, ale znacznie więcej jest takich, które są odbierane przez środowisko negatywnie. Warto zatem przyjechać na naszą konferencje, żeby dowiedzieć się o szczegółach wprowadzanych zmian.

Czy liczba stacji SKP w Polsce jest obecnie wystarczająca? Pytam, zastanawiając się, czy zmiany nie spowodują nagłego wzrostu liczby stacji – przedsiębiorcy mogą skusić się na wyższe opłaty za przeglądy.

Uważamy, że skp w Polsce jest nawet więcej niż potrzeba. Według danych, które posiadamy nie jest też tak, że liczba skp stale dynamicznie rośnie. Proszę sobie wyobrazić, że pomiędzy końcem 2016, a końcem 2017 roku ubyło 89 skp, natomiast od stycznia do grudnia 2017 roku liczba stacji wzrosła o jedną i na koniec roku wynosiła 4798. Już teraz wielu przedsiębiorców orientuje się, że prowadzenie stacji kontroli pojazdów to nie jest lekki kawałek chleba. Od dawna powtarzamy i cały czas to sygnalizujemy, że badanie techniczne nie jest usługą. Według nas to jest przyczyną patologii. W naszej ocenie liczba stacji kontroli pojazdów powinna być limitowana, gdyż nie chodzi tu o zwykłą działalność gospodarczą, tylko o działalność związaną z bezpieczeństwem ruchu drogowego, bezpieczeństwem nas wszystkich, gdzie nie powinno być miejsca na wolną konkurencję. Proszę zobaczyć, że wprowadzono ograniczenia liczby nowo otwieranych aptek. Dlaczego nie można wprowadzić podobnych rozwiązań w przypadku tak wrażliwiej działalności jak prowadzenie stacji kontroli pojazdów? Już niedługo wejdzie w życie nowa ustawa – Prawo przedsiębiorców, która zastąpi ustawę o Swobodzie działalności gospodarczej. Nowa ustawa nie będzie już zawierała wykazów działalności, które podlegają reglamentacji np. koncesje czy zezwolenia. Każdorazowo będzie o tym decydować ustawa szczególna, w naszym przypadku – Prawo o ruchu drogowym. Nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby ustawodawca wprowadził np. zezwolenia na prowadzenie stacji kontroli pojazdów w prawie o ruchu drogowym. Uważam, że byłoby to dobre i pożądane rozwiązanie.

PISKP przedstawiła swoją propozycję zmian w tabeli opłat za przeglądy. Podane kwoty dla przeciętnego Kowalskiego wydają się wysokie. Jakie są szansę na to, że decydenci skorzystają z tego wzoru?

PISKP przedstawiła mechanizm określania opłaty za badania techniczne oparty na współczynniku, w zależności od rodzaju badania jakie należy wykonać. Kwotę tego współczynnika pozostawiliśmy do ustalenia przez decydentów. Wskazaliśmy natomiast, że od ostatniej regulacji wysokości opłat za badania techniczne, czyli już od 14 lat,  koszty prowadzenia tej działalności wzrosły o ok. 70%. Ponadto stawki opłat za badania techniczne w obecnym rozporządzeniu są określone w kwotach brutto, co powoduje, że od 2011 roku przedsiębiorcy prowadzący skp dokładają dodatkowo 1% ze swoich przychodów (zmiana stawki VAT z 22 na 23%). Na podstawie analizy przedstawionych projektów dochodzimy do wniosku, że rządzący zupełnie nie wzięli tych argumentów pod uwagę. Co więcej opłata w naszej ocenie po raz kolejny na przestrzeni tych ostatnich 14 lat ulegnie pomniejszeniu, gdyż to przedsiębiorcy mają odprowadzać od każdego badania technicznego 3,5 zł tzw. opłaty jakościowej na zapewnienie prawidłowej jakości badań technicznych pojazdów, która będzie wpływała na rachunek bankowy Transportowego Dozoru Technicznego. Wynika z tego, że to przedsiębiorcy będą finansować działalność TDT.

W chwili obecnej przeciętny Kowalski płaci za wszystko więcej niż 14 lat temu. Przykładowo wizyta u lekarza trwająca ok. 15 minut, kosztuje w granicach 150-200 zł, w trakcie której nie wykonuje się żadnych specjalistycznych badań i nie ma tam tylu kosztownych urządzeń, które są na wyposażeniu stacji kontroli pojazdów. Koszty utrzymania SKP są wyższe niż kilkanaście lat temu. Po tylu latach ciężko dyskutować, czy powinna nastąpić podwyżka, czy też nie. To chyba oczywiste. Projektowane przepisy przewidują wzrost szeregu opłat, w szczególności tych, które będą trafiały do TDT, gdzie motywuje się to wzrostem kosztów. Czy koszty rosną tylko jednemu podmiotowi, a przedsiębiorców wzrost kosztów omija szeroki łukiem?

Trzeba na problem spojrzeć też z innej strony. Przeciętny Kowalski pojawia się na badaniu technicznym i płaci za nie raz w roku. Robi to dla swojego własnego bezpieczeństwa, ale także dla bezpieczeństwa innych uczestników ruchu drogowego. Obecna tabela opłat jest niezgodna z procedurą badań technicznych, kilkanaście lat nie była nowelizowana. Zakres czynności kontrolnych się zmieniał, jest ich więcej. Nie ma to natomiast odzwierciedlenia w wysokości opłat. Na chwilę obecną decydenci nie podjęli żadnych rozmów z naszym środowiskiem. Co więcej, pozostawienie w projektach wysokości opłat za badania technicznego na dotychczasowym poziomie odbieramy jako szykanę naszego środowiska. Bardzo często tłumaczy się, że kwestia podwyżki opłat to sprawa polityczna. Przecież w działalności gospodarczej polityka powinna odgrywać jak najmniejszą rolę. ZUS, Urząd Skarbowy, nie pyta się przedsiębiorcy czy ma skąd zapłacić, po prostu musi zapłacić. Brak podwyżki opłat za badania techniczne, odbieramy jako celowe działanie, mające na celu zniszczenie polskich przedsiębiorców, wbrew deklaracjom Premiera i Rządu, którzy powtarzają, że polscy przedsiębiorcy, z polskim kapitałem są najważniejsi.

Fach diagnosty nie należy do łatwych i przyjemnych. Teraz zaostrzeniu ulegną jeszcze wymogi dopuszczenia do tego zawodu. Czy nie można zatem obawiać się, że w branży może zabraknąć rąk do pracy?

Rąk do pracy brakuje już teraz. Jest wiele stacji, które chcą zatrudnić diagnostów i im się to nie udaje. Nowe przepisy i zaostrzenie wymagań w stosunku do kandydatów, może tylko tą sytuację pogorszyć.

Wprowadzane zmiany, jak np. konieczność uiszczenia opłaty jeszcze przed rozpoczęciem przeglądu, raz na zawsze ukrócą turystykę przeglądową czy konieczna jest jeszcze pełna funkcjonalność programu CEPiK 2.0?

Już teraz widać, że wprowadzenie opłaty za badanie techniczne przed jego wykonaniem, o co zabiegała z sukcesem PISKP, jest dobrym rozwiązaniem. Skończyły się dyskusje z użytkownikami pojazdu, że skoro płaci, to oczekuje pozytywnego wyniku badania. Poza tym, jeśli diagnosta stwierdzi wynik negatywny, to drugi diagnosta na innej stacji już tą informację widzi i boi się ryzykować, co mocno wyeliminowało turystykę przeglądową.

Trzeba przyznać, że CEP 2.0 w obecnej wersji jest dobrym i przydatnym narzędziem dla diagnosty. Wymaga jeszcze dopracowania w kilku miejscach. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze uruchomienia obsługi niezgodności danych w trybie automatycznym.

Pod koniec ubiegłego roku szerokim echem w mediach odbił się raport Najwyższej Izby Kontroli, w którym stwierdzono, że ponad połowa SKP bada pojazdy bardzo pobieżnie. Obecnie w Polsce zaledwie 2% pojazdów nie przechodzi badania technicznego z powodu poważnej usterki. Czy nowe przepisy będą miały wpływ na zmianę tego stanu rzeczy? Wiemy przecież, że stacje nadal działać będą na zasadach wolnorynkowych.

Bardzo często w różnych publikacjach poddawany jest ten 2% odsetek negatywnych wyników badań technicznych pojazdów w Polsce, podczas gdy dopiero od 13 listopada 2017 roku do CEP trafiają informacje o negatywnych wynikach badań. Wcześniej do ewidencji trafiały tylko badania z wynikiem pozytywnym. W mojej ocenie brak jest jeszcze wiarygodnych danych, żeby wysnuwać daleko idące wnioski. Poczekajmy pełny rok od uruchomienia CEP 2.0 i wtedy sprawdźmy jaki będzie ten odsetek badań negatywnych. Już teraz widać, że ilość badań z wynikiem negatywnym rośnie. Obserwujemy, że na niektórych stacjach odsetek badań negatywnych wynosi nawet 15%.

W naszej ocenie podstawową przyczyną patologii jest to, że badanie techniczne pojazdu jest traktowane jako usługa, a stacje kontroli pojazdów mają działać na zasadach wolnej konkurencji. Spowodowało to, że główny cel badania technicznego, jakim jest weryfikacja czy pojazd jest sprawny, schodzi na dalszy plan. Użytkownicy pojazdu pytają się o prezenty i inne gratisy. Wielu użytkowników interesuje to bardziej niż to, czy pojazd jest sprawny technicznie. Dobrze, że w projektowanych przepisach przewiduje się zakaz oferowania korzyści osobistych lub majątkowych powiązanych z badaniem technicznym. Zabiegamy o te zapisy od wielu lat. Badania techniczne powinny być jednakowe na wszystkich stacjach, a wyznacznikiem wyboru stacji nie powinno być to, czy oferuje coś ekstra do badania, tylko jakość wykonania tego badania.

Nowy nadzór nad SKP to także nowy system kar. Czy istnieje obawa, że prowadzący stacje przedsiębiorcy będą częściej kontrolowani i karani?

Z dostępnych obecnie projektów przepisów wynika nie tyle obawa, ale pewność, że przedsiębiorcy i diagności będą częściej kontrolowani. Kontrolujący będą mieli prawo cofnąć się do trzech miesięcy wstecz od dnia kontroli i sprawdzić np. wyniki badań z urządzeń do kontroli hamulców, a od 2023 roku także z urządzeń do analizy spalin lub zadymienia. Pojawi się też nowy typ kontroli – doraźna, bez powiadomienia. Zwiększy się także katalog kar. Pojawią się np. administracyjne kary pieniężne dla przedsiębiorców i diagnostów. W naszej ocenie, o czym już wspominałem, projektodawca główny nacisk w zakresie nadzoru nad skp położył na kontrolowanie i karanie. Wydaje nam się, że nie tylko na tym nadzór polega. Żeby cokolwiek leczyć i uzdrawiać, najpierw trzeba zdiagnozować przyczynę problemu. Takiej dogłębnej analizy i diagnozy niestety nie widzimy.

Trzeba pamiętać, że system badań technicznych w Polsce ma już ponad 50-letnie tradycje. Nie jesteśmy więc kopciuszkami. Mamy nowocześnie wyposażone stacje, które jako jedyny kraj UE spełniają wymagania Dyrektywy 45 jeśli chodzi o obowiązkowe urządzenia. To mikro, mali i średni przedsiębiorcy, w 99% z polskim kapitałem, stworzyli to nowoczesne zaplecze i dają je Państwu, aby mogło zrealizować konstytucyjny obowiązek dbałości o bezpieczeństwo obywateli.  Wydaje nam się, że Państwo o tym zapomina i nie traktuje nas po partnersku. Na pewno za takie traktowanie nie można uznać zwiększenia systemu kar i represji, co przewidują projektowane przepisy.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Srogi Luśnia, 16 marca 2018, 18:42 4 -2

A oso tok ogólnie chodzi? Może o pryncypia? O Zdrowie i życie, albo o ogólny postęp? KASA misiu! KASA się liczy! KASA i tylko ona!

Odpowiedz

Andrew, 17 marca 2018, 16:12 5 -1

Dlaczego w naszym kraju z wiodącą masą "czystego powietrza" nie wykonuje się na przeglądzie
technicznym badania spalin ? Około 15 lat temu było to obowiązkowe i każdy diagnosta dołączał wydruk do protokołu przeglądu . Od kilku lat nie pamiętam aby coś takiego było robione ( jestem na przeglądzie kilka razy w ciągu roku) .

Odpowiedz

krzychu, 19 marca 2018, 17:02 4 -1

Niedochodowy ten biznes - u mnie w 124 000 mieście raptem tylko 18 SKP, a w okolicy jedna miejscowość 600 mieszkańców 2 SKP, a kilka kilometrów dalej 4200 mieszkańców i też 2 SKP. Do tego każde miasteczko w okolicy minimum 1 SKP.

Za LPG ekstra dopłata tylko za to, że jest w aucie. W praktyce badanie obejmuje tylko sprawdzenie luzów, hamulców i świateł.

Odpowiedz

Kaiser, 19 marca 2018, 22:00 7 0

Patrzę na zdjęcie tego pana i ...też bym się napił

Odpowiedz

Srogi Luśnia, 21 marca 2018, 12:09 0 0

To jedź cesarzu do Ustki! Tam może być nawet fajniej niż w Zakopanem.

Odpowiedz

Mutek, 22 marca 2018, 9:43 3 0

Krzychu,to i ty zbuduj sobie stację kontroli.Będziesz miał furę forsy,tylko zanim napiszesz głupi komentarz dowiedz się ile taka stacja kosztuje i ile problemów niesie jej utrzymanie. To właśnie myślący tak jak Ty budują SKP a potem rozdają prezenty i łapią klienta za rękaw aby coś zarobić a po opłaceni wszystkich kosztów ,podatków i pensji diagnostów nic im nie zostaje a w nocy wypadają im włosy i dostają depresji no chyba że mają inne żródło dochodów do finansowania stacji kontroli pojazdów.

Odpowiedz

Diagnosta, 4 kwietnia 2018, 23:14 0 0

Przez naciski właścicieli SKP na ilość badań niedługo stacje padną.

Odpowiedz