Tempomat ograniczający prędkość od 2020 roku? Nowy pomysł Brukseli

, 25 października 2017, 13:39

Nowy pomysł Komisji Europejskiej na zwiększenie bezpieczeństwa. Od 2020 roku na wyposażeniu każdego nowego pojazdu miałby się znaleźć inteligentny tempomat (ISA), czyli kaganiec zmniejszający prędkość pojazdu do ograniczenia na drodze, na której się znajduje. Co to oznacza?

Foto: flickr.com/piotrlesniewski

System byłby połączony z siecią GPS, dzięki czemu odczytywałby dokładną lokalizację – na jakiej drodze się znajdujemy oraz jakie jest ograniczenie prędkości na tym odcinku. Mając te dane ISA (Intelligent Speed Assistance) może odciąć moc silnika w przypadku stwierdzenia przekroczenia prędkości na danym odcinku w stopniu, w którym nie będziemy w stanie przyspieszyć ponad dopuszczalne ograniczenie.

Działa to w systemie trójfazowym. Najpierw wyświetlana jest informacja o dopuszczalnej prędkości, jeżeli zostanie zignorowana, kierowca dostanie ostrzeżenie. Jeśli to nie przyniesie zamierzonego efektu i samochód będzie miał wyższą prędkość, system sam ją zmniejszy, redukując moc silnika. Skutkiem takiego działania ma być naturalne wytracenie prędkości do ustalonego limitu na drodze. Nic nie wskóramy nawet stając na pedale gazu. Jedynym rozwiązaniem jest wyłączenie systemu lub dostosowanie prędkości do ograniczenia.

Takie rozwiązanie miałoby być stosowane jako standardowe wyposażenie samochodów produkowanych od 2020 roku sprzedawanych na terenie UE. Komisja Europejska zastanawia się nad tym rozwiązaniem, natomiast Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu (ETCS) poinformowała, że spodziewa się takiej propozycji od KE w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

System przeszedł badania

Na podstawie przeprowadzonych badań i testów, które odbyły się na drodze i w symulatorach, Komisja Europejska doszła do wniosku, że system pozytywnie wpłynie na bezpieczeństwo na drodze, jednak stwierdziła również wady takiego rozwiązania, a mianowicie całkowite poleganie kierowcy na systemie, a także zmniejszoną koncentrację. Takie wnioski można wyciągnąć nie przeprowadzając żadnych badań. Kierowca, któremu ograniczy się odpowiedzialność za pojazd na drodze, chcąc nie chcąc straci koncentrację i zainteresowanie, ponieważ wie, że system zrobi wszystko za niego.

Europejska Rada Bezpieczeństwa transportu twierdzi, że jest to obecnie najbardziej efektywna technologia dotycząca bezpieczeństwa, która może zmniejszyć liczbę wypadków o 20 procent i liczbę ofiar śmiertelnych o jedną piątą. Dodaje również plusy ekonomiczne i ekologiczne w postaci zmniejszonego zużycia paliwa i emisji dwutlenku węgla.

A co z wyprzedzaniem?

Jest możliwe wyprzedzanie pojazdu z włączonym systemem właściwie w dwóch przypadkach. Pierwszym jest ten, w którym pojazd przed nami ma o tyle mniejszą prędkość od naszej (ale jednak dozwolonej), że jesteśmy w stanie go wyprzedzić. Przykładowo samochód przed nami jedzie 20km/h, ograniczenie jest do 50km/h, mamy więc 30km/h zapasu prędkości na wykonanie manewru, o ile będzie to możliwe.

Możemy również odpowiednio skonfigurować system, który daje nam mały margines akceptacji jazdy z wyższą prędkością, niż wynika to z przepisów. Jednak uchybienie to trwa tylko przez kilka sekund. Jeśli po tym czasie kierowca nie zredukuje prędkości, dostanie ostrzeżenie. Jeżeli osiągnięta prędkość nie będzie wystarczająca, można czasowo wyłączyć ISA, aby dokończyć manewr. Po powrocie do jazdy zgodnej z przepisami system wznowi działanie w normalnym trybie.

Zastanawiająca jest kwestia rzeczywistej potrzeby obecności takiego systemu w pojazdach. Kwestie bezpieczeństwa są w ostatnim czasie uniwersalnym wytrychem dla władz, które dążą do stopniowego ograniczania wolności kierowców oraz ich odpowiedzialności za życie swoje i innych osób na drodze. Problemem drugoplanowym, acz bez wątpienia ważnym, może być tu kwestia nadmiernej inwigilacji poprzez system GPS. Dostarczy ona operatorom systemu bardzo ważnych danych na temat sposobu jazdy kierowcy oraz wybieranych przez niego tras. Przy okazji, jak każdy zewnętrzny system może stworzyć niebezpieczeństwo zhakowania systemu i przejęcia kontroli nad pojazdem.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Artur, 26 października 2017, 0:10 8 -1

Wolność po europejsku... NO COMMENT...

Odpowiedz

@28cali, 26 października 2017, 7:19 1 -11

A co powiesz zabitemu na drodze przez wariata drogowego??

Odpowiedz

ry ky, 26 października 2017, 7:33 8 0

wariat może zabić człowieka w inny sposób, nawet jadąc te przepisowe 50km/h. pomysł nie przejdzie

Odpowiedz

Ksawery, 30 października 2017, 11:15 0 0

Powiem: spoczywaj w pokoju!! jemu i tak już nic nie pomoże

Odpowiedz

facebook.com/28cali, 26 października 2017, 7:19 1 -11

Bardzo dobry pomysł, bat na wariatów drogowych i sposób na obniżenie stawek OC

Odpowiedz

Stefan Myszkowski, 27 października 2017, 7:59 5 0

Bardzo głupi pomysł. Radary proszę, odcinkowy pomiar prędkości proszę, radiowozy nieoznakowane też, ale są sytuacje na drodze, gdy to nie hamowanie a chwilowe zwiększenie prędkości może uratować od wypadku. Dobrym rozwiązaniem, ale coraz gorzej przygotowanych do ruchu kierowców mogę być nowe układy wspomagające kierowcę, np monitorowanie przestrzeni wokół samochodu.
Szczególnie niebezpieczny może być okres przejściowy, gdy będzie już część nowych pojazdów z takim systemem a większość bez. Kolejna sprawa to konieczność obecności w samochodach fabrycznych systemów GPS, które są drogie i często korzystają z map niskiej jakości.

Odpowiedz