Filtry GPF obowiązkowe w silnikach benzynowych od 2017 r.

Przedstawiciele rządów UE zaakceptowali przepisy o nowym sposobie pomiarów emisji spalin samochodów osobowych. W praktyce oznacza to, że nawet silnik benzynowe będą musiały posiadać dodatkowe filtry redukujące zanieczyszczenia.

Nowe przepisy o testach w realnych warunkach drogowych przewidują, że emisja cząstek stałych będzie również badana w samochodach benzynowych z silnikami z bezpośrednim wtryskiem. W praktyce oznacza to, że koncerny motoryzacyjne niemal zmuszone będą do montowania dodatkowych filtrów takich jak GPF, o którym zresztą pisaliśmy w połowie tego roku. Filtry DPF dobrze znane są wszystkim posiadaczom diesla, które na pokładzie ropniaków montowane są domyślnie od dziesięciu lat.

6219463656_b96e285c6f_b

Samochodów z bezpośrednim wtryskiem na rynku jest coraz więcej, bowiem rozwiązanie to pozwala zredukować spalanie, poprzez precyzyjniejsze dozowanie paliwa, jednocześnie zapewniając większą moc, poprzez możliwość uzyskania większego stopnia sprężania mieszanki. Pomijając kłopoty z eksploatacją tych silników, szczególnie w początkowych etapach wdrażania bezpośredniego wtrysku, jest jeszcze jedna ciemna strona tej technologii – wysoka emisja cząstek stałych.

Decyzja zapadła w UE
Funkcjonariusze europejscy postanowili pochylić się nad tym problemem. Techniczna Rada ds. Pojazdów Silnikowych (Technical Committee of Motor Vehicles) przegłosowała zdecydowaną większość trzeci pakiet ds. prawdziwej emisji pojazdów w ruchu (real driving emissions RDE). Zgodnie z przyjętym pakietem regulacji, filtry GPF będą montowane obowiązkowo we wszystkich nowej konstrukcji samochodach z silnikami benzynowymi o bezpośrednim wtrysku paliwa, homologowanymi od września 2017 r. Od roku 2018 w sprzedaży będą mogły się znajdować jedynie samochody z bezpośrednim wtryskiem, nie przekraczające emisji, co w praktyce oznacza obowiązkowy filtr GPF na pokładzie.

Producenci samochodów już teraz powinni zacząć projektować pojazdy z niższą emisją cząstek stałych i wprowadzać w samochodach benzynowych filtry, które są już powszechnie stosowane w samochodach z silnikami Diesla – oświadczyła unijna komisarz ds. rynku wewnętrznego i przemysłu Elżbieta Bieńkowska.

Oprócz obowiązkowego zmniejszenia emisji ma również zmienić się metodologia pomiaru. W testach emisji spalin będą uwzględniane pomiary silnika, który dopiero się rozgrzewa, przez co emituje więcej szkodliwych cząstek do środowiska.

Za wszystko zapłaci użytkownik końcowy
Komisja europejska nie odpuszcza producentom samochodów. Być może jest to reperkusja głośnych fałszerstw koncernów samochodów przy testach pomiarów spalin. Szkoda, że w ostatecznym rozliczeniu za wyśrubowane regulacje, zapłaci użytkownik końcowy, czyli potencjalny nabywca auta. Bardzo możliwe, że również eksploatacja nowego podzespołu może okazać się kosztowna. Jak zwykle, w przypadku nowej części, nie wiemy czy nie będzie z nią problemów technicznych oraz jaka jest żywotność dla takiego podzespołu.

Dla mechaników powinien być to jasny sygnał, aby zainteresować się tematem filtra cząstek stałych w silnikach benzynowych. Może okazać się, że jest to interesująca nisza, którą warto będzie wykorzystać.

 

photo credit: jurvetson Tesla Autobots via photopin (license)

Komentarze

autor / 8:38, Styczeń 5 2017

Pozostaje mieć nadzieję że wraz z naczelnym unijnym ułanem z Polski pani komisarz przepadnie w czeluściach niebytu – wraz ze swoimi przepisami – przy akompaniamencie spłuczki klozetowej a ten kraj w końcu się otrząśnie z marazmu, i za przykładem UK, pokaże tej neo-komunistycznej organizacji środkowy palec opuszczając jej szeregi.
Byliście kiedyś w Albanii ?? Polecam. Kraj w którym każde wysypisko śmieci – a te są co krok – płonie nieprzerwanie od wielu lat… bo to jedyna metoda utylizacji odpadów w tym kraju (kolejna to wywalanie wszystkiego do przydrożnych rowów) i jakoś nikomu z UE to nie przeszkadza. Podobnie wiele afrykańskich krajów do których i państwa UE eksmitują swoje niewygodne śmieci aby w unijnych statystykach brylować jako przykłady gospodarności w materii wytwarzania i przetwarzania odpadów. Cała ta UE to taka ładna choinka: przyozdobiona i migocąca lampkami… tyle że sama choinka już martwa a igły trzymają się tak mocno – że tupnąć wystarczy i wszystkie spadną.

13 odpowiedz

autor / 9:09, Styczeń 7 2017

Popieram przedmówcę !!!! UE wprowadza kolejne normy emisji spalin a w takiej Polsce …każdej zimy stajemy się drugą Albanią !!!! W przydomowych piecach pali się wszystkim co popadnie łącznie ze śmieciami i takie praktyki jakoś UE nie przeszkadzają. Tym powinni zająć się w pierwszej kolejności a nie abstrakcyjnymi normami , których na chwilę obecną koncerny motoryzacyjne nie będą wstanie spełnić i może mieć sytuacja jak niedawno z VW. UE udawać będzie, że dba o środowisko a producenci udawać będą, że się do tych norm stosują… CHORE !!!! (PS: W Rosji do dzisiaj samochody nie muszą mieć nawet …najprostszych katalizatorów. I o czym my tutaj debatujemy…)

3 odpowiedz

autor / 11:04, Styczeń 8 2017

Polscy mechanicy na wyraźne życzenie klijenta będą dezaaktywować egr wywalać dpf emulować scr-addbule i do tego mocniejsza mapa bo nikt do wyekspoatowanego auta nie będzie dokładał większych kwot pln masa wykastrowanych diesli za kilka lat zadymi zakorkowane miasta ps.aktualnie jeżdże na lpg i przesiadam sie na ON

1 odpowiedz