Blask bezpieczeństwa

, 2 listopada 2017, 14:32

Kierowcy potrafią bez mrugnięcia okiem wydać kilka tysięcy złotych na naprawę zawieszenia czy układu przeniesienia napędu (sławne „dwumasy”), a tymczasem zadbanie o oświetlenie drogi – kluczowe dla bezpieczeństwa jazdy – jest pomijane, choć o wiele tańsze.

Szybko zbliżają się krótkie dni, w czasie których powrót z pracy odbywa się często już po ciemku. Zanim będziemy jeździć w mroku, warto sprawdzić stan oświetlenia samochodu. Jeśli nie pamiętasz, kiedy wymieniałeś żarówki, to pewnie zbliżają się do końca swojej żywotności. Standardowa żarówka świeci przez ok. 700 godzin.

– Co ważne, z postępującym zużyciem żarówki spada jej wydajność. Odbywa się to tak powoli, że jest niezauważalne dla kierowcy – przestrzega Tarek Hamed, marketing manager CE firmy Lumileds, która jest producentem źródeł światła Philips. Dlatego często lepiej prewencyjnie wymienić żarówki, które służą kierowcy od ponad roku. A jeśli jedna z nich się przepali – lepiej od razu wymienić parę. Druga nie tylko za chwilę także odmówi posłuszeństwa, ale w przypadku zmiany jednej żarówki będzie widać wyraźną różnicę między „nową” i „starą”.

Profesjonalny mechanik powinien umieć doradzić klientowi, jakie żarówki będą najlepiej dopasowane do jego stylu jazdy. Dla przykładu, jeśli dany samochód porusza się głównie po mieście, optymalnie będzie zastosować w nim żarówki Philips LongLife EcoVision, które posłużą kierowcy nawet przez ponad dwa lata. Z kolei właściciel samochodu, który częściej wyjeżdża w nocy poza miasto – tam, gdzie drogi nie są oświetlone przez latarnie – doceni żarówki Philips X-tremeVision +130%. Ich wysokiej jakości żarnik otoczony specjalną mieszanką gazów szlachetnych i przykryty szkłem kwarcowym umożliwia maksymalne wykorzystanie optyki reflektora, zapewniając widoczność nawet o 130% większą od wymaganego przepisami minimum.

Żarówki i lampy ksenonowe warto kupować u oficjalnych dystrybutorów producentów oświetlenia, ponieważ na rynku – zwłaszcza na aukcjach internetowych – sprzedawane są także produkty podrabiane. Najczęściej dotyczy to lamp ksenonowych.

– Niska, okazyjna cena, powinna być jasnym sygnałem, że to może być podróbka” – wyjaśnia Tarek Hamed.

W przypadku lamp ksenonowych Philips każdy taki produkt ma swój indywidualny Certyfikat Autentyczności (CoA) w postaci unikalnego kodu na opakowaniu, który można zweryfikować na specjalnej stronie internetowej. W CoA zapatrzone są także najnowsze produkty Philips – czyli retrofity żarówek halogenowych LED. Także ich autentyczność można sprawdzić na stronie producenta.

Jakość oświetlenia samochodu ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo podróżujących, kierowca może ominąć w nocy tylko te przeszkody, które jest w stanie dostrzec w czasie umożliwiającym reakcję. Dlatego każdy dodatkowy metr zasięgu świateł, a także prawidłowe rozłożenie plamy światła, mogą decydować o tym czy dojdzie do wypadku, czy uda się go uniknąć. Sam zasięg świateł przekłada się na czas, jaki kierowca ma na zidentyfikowanie zagrożenia, a następnie wykonanie manewru ominięcia lub hamowania. Z kolei rozkład plamy światła decyduje o tym, jak łatwo kierowcy będzie dostrzec przeszkodę, a jednocześnie nie męczy wzroku kierowcy. Wiele podrabianych lamp ksenonowych lub tanich żarówek halogenowych niewiadomego pochodzenia jest wykonanych na tyle niestarannie, że ich światło koncentruje się na jezdni tuż przed samochodem. To daje złudne poczucie bezpieczeństwa, ponieważ kierowcy wydaje się, że przed samochodem jest jasno.

– Tyle, że efektywny zasięg świateł jest wtedy krótszy niż przewidział to producent auta i wymaga jego homologacja, a jednocześnie światło odbite od jezdni po prostu oślepia kierowcę, utrudniając mu dostrzeżenie tego, co może kryć się w cieniu, tuż poza granicami plamy światła. – podsumowuje Tarek Hamed.

Komentarze

Brak komentarzy