Komisja Europejska łagodzi stanowisko ws. EURO 7

, 20 kwietnia 2021, 9:41

Wygląda na to, że europejscy decydenci zejdą z tonu jeśli chodzi o surowość nowej normy – EURO 7. Z Europy płyną informacje, że nowa norma nie będzie tak restrykcyjna jak pierwotnie zakładano. Nie bez znaczenia pozostały protesty i argumenty stowarzyszeń branżowych, które wskazywały, że „zabicie” silników spalinowych to nie jest droga prowadząca do neutralności klimatycznej.

EURO 7

Nie sposób przejść dziś obojętnie obok wyzwań środowiskowych stojących przed nami. W większości rozwiniętych krajów myśli się nad poprawą jakości życia i środowiska. Motoryzacja również od wielu lat nieustannie niweluje swój wpływ na nasze zdrowie i otoczenie w jakim żyjemy, choć wizerunkowo nie pomógł oczywiście Dieselgate, po którym położono krzyżyk na tradycyjnych napędach.

Od 1 stycznia obowiązuje norma EURO 6d. Dopuszczalny poziom emisji pojazdów osobowych zgodnie z tą normą to 95 g/km. Europejski legislator nie spoczywa na laurach i już dokręca śrubę planując kolejną normę – Euro 7, która miałaby wejść w 2025 roku. Według pierwotnych założeń byłaby ona kilkukrotnie surowsza. Intencje są oczywiście szczytne – jak największe ograniczenie emisji szkodliwych substancji w tym CO2 i tlenków azotu jest w naszym wspólnym interesie, jednak po drodze możemy wylać przysłowiowe dziecko z kąpielą.

Zapowiedzi Unii Europejskiej nie pozostały bez szerokiego odzewu branży motoryzacyjnej, która uznając potrzebę redukcji emisji CO2 i innych zanieczyszczeń wskazywała na błędność unijnych założeń i ich konsekwencje. Duży sprzeciw i protesty podniesione zostały nie tylko w Niemczech, ale także na przykład we Francji, która (ustami swojego Ministra GospodarkiBruno Le Maire) w niedawnym wywiadzie dla Le Figaro, ogłosiła że jest przeciwna wykluczeniu silnika spalinowego w ramach normy Euro 7.

– Unicestwienie silników spalinowych nie spowoduje poprawy środowiska, wręcz przeciwnie, pojawia się coraz więcej głosów, że eliminacja silnika spalinowego na obecnym etapie mogłaby spowodować wzrost emisji, nie mówiąc już o katastrofalnym wpływie na firmy z branży motoryzacyjnej czy zatrudnionych w niej pracowników. Jest to jedna z najważniejszych europejskich gałęzi przemysłowych, kluczowa dla naszej gospodarki. Dane potwierdzają, że samochody spełniające aktualną normę Euro 6d są bardzo czyste i wręcz emitują mniej spalin niż wynoszą limity. Nie powinniśmy więc zamykać możliwości dalszego rozwijania technologii silników spalinowych, nawet jeśli uznajemy, że finalnie to napędy elektryczne doprowadzą nas w 2050 roku do osiągnięcia neutralności klimatycznej – mówi Tomasz Bęben, Dyrektor ds. Prawnych i Przemysłu, Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM)

Nowe założenia normy Euro 7 – wykonalna, ale nadal bardzo surowa

Ostatnie doniesienia są jednak dla motoryzacji bardziej optymistyczne i wydaje się, że kres silników spalinowych został odroczony. Grupa doradcza Komisji Europejskiej – AGVES (Advisory Group on Vehicle Emission Standards) przyznała, że pierwotne założenia Euro 7 były technicznie nie do spełnienia. Nie sposób nie przypuszczać, że po części jest to odpowiedź na powszechna krytykę planów Komisji Europejskiej. Warto podkreślić – odpowiedź, która umożliwi dalszy rozwój i ulepszanie silników spalinowych.

Zmiana rekomendacji nie oznacza, że przemysł motoryzacyjny może spać spokojnie. Norma Euro 7 ma być surowsza niż Euro 6, choć będzie bardziej jej kontynuacją niż rewolucyjnie nowym standardem.

– Propozycja na granicy możliwości technicznych przemysłu motoryzacyjnego to nadal wyzwanie, choć obecne założenia dają nadzieję na to że są osiągalne. Cieszy to, że Komisja Europejska potwierdziła, że walczy z emisjami, a nie konkretnymi napędami. Współpraca z branżą i wspólne określanie tego, co jest wykonalne z technicznego punktu widzenia w mojej ocenie przyniesie lepsze efekty niż odgórne narzucanie niemożliwych do spełnienia norm powodujących załamanie europejskiej motoryzacji – dodaje Tomasz Bęben,

Ostateczny kształt normy nie został jednak jeszcze ustalony i dużo może się jeszcze zmienić. Niemniej z optymistycznych wieści i lepszej oceny obecnych założeń Euro 7 może cieszyć się także polska branża motoryzacyjna, która ściśle współpracuje z partnerami z Niemiec. Jeżeli przedstawiciele niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego postrzegali wprowadzenie normy EURO 7 jako katastrofę gospodarczą i mówili o  milionach straconych miejsc pracy to – chcąc nie chcąc – należałoby liczyć się z poważnymi i nieodwracalnymi tego reperkusjami w polskiej branży motoryzacyjnej i ogólnie w gospodarce.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!