Dlaczego amerykańskie silniki generują tak mało mocy z ogromnych pojemności?

29 marca 2024, 8:45

Nie jest tajemnicą, że amerykańska motoryzacja zbudowana jest na potężnych silnikach. Ich potęga nie tkwi jednak w mocy, a pojemności. Był przecież taki okres w historii zaoceanicznej motoryzacji, w którym silniki o pojemności 5.5L określane były mianem małych (small block). Dlaczego więc pomimo ogromnych pojemności skokowych, motory te nie są najmocniejszymi jednostkami?

fot. unsplash.com

Skąd trend na ogromne silniki w USA?

W amerykańskiej motoryzacji lat 90. silniki o pojemności około czterech litrów były tak popularne, jak circa dwulitrowe jednostki w Europie. Czynników mających wpływ na taki stan rzeczy jest bardzo dużo, jednak nie sposób opisać je wszystkie, więc uwagę skupimy na tych najważniejszych.

Po pierwsze źródeł tego zjawiska należy szukać w historii. Podczas gdy Europa wyniszczona wojną zmuszona była do wydawania ogromnych pieniędzy na odbudowę, a obywatele ledwie wiązali koniec z końcem, w Stanach Zjednoczonych Ameryki rozpoczynał się złoty okres. USA stało się światowym producentem wielu dóbr ze względu na to, że fabryki w Europie zostały zniszczone w trakcie wojny. Skutkowało to wysokimi płacami nawet dla pracowników produkcyjnych najniższego szczebla, którzy chcieli kupować jak największe samochody z jak największymi silnikami. Gdy świat odbudował swoje moce produkcyjne, a płace pracowników produkcyjnych przestały rosnąć, ich motoryzacyjne upodobania nie uległy zmianom i wciąż oczekiwali oni wielkich aut.

Duże silniki utrzymały swoją popularność także później pomimo kryzysu paliwowego oraz stopniowego wprowadzania ekologii. Duży wpływ na to miały podatki. A mianowicie, samochody w Stanach nie podlegają ani nie podlegały opodatkowaniu na podstawie pojemności skokowej silnika. W USA podatek oparty jest na średnim zasięgu samochodu na jednym galonie (3.79L) paliwa. Dzięki takiemu prawodawstwu producenci nie skupiali się na konstruowaniu małych silników o dużej mocy, a skupili się na obniżeniu ilości spalanego paliwa.

Wielkie silniki – małe osiągi

Moc potężnych silników zza wielkiej kałuży jest nierzadko powodem żartów wśród miłośników europejskiej motoryzacji. Wszak np. w latach 90. europejski Ford Mondeo z silnikiem 2.0 DOHC generował 138 KM, co daje 69KM z litra, podczas gdy jeden z najpopularniejszych samochodów Forda lat 90. w USA, Ford Explorer, ze swoim 4 litrowym silnikiem generował zaledwie 160 KM, co daje równe 40 KM z jednego litra pojemności skokowej. A co ze spalaniem? Według danych producenta Ford Mondeo w cyklu mieszanym spalał 8.1L na 100km, a Ford Explorer na przejechanie tego samego dystansu potrzebował 13,2L. Gdzie w takim razie kryją się zalety potężnych amerykańskich silników?

Aby dotrzeć do sedna, należy w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na aspekt geograficzny. Stany zjednoczone to wielki kraj, w którym wszystko jest daleko. Amerykańskie miasta nie posiadają ciasnych i krętych uliczek, a miejsca parkingowe dostosowane są do wielkich maszyn. Tamtejsi inżynierowie nie musieli więc opracowywać niewielkich miejskich samochodów, a skoncentrowali się na krążownikach szos, w których setki mil pokonywanych z autostradową prędkością nie stanowią problemu. Z tego względu konstrukcja silników także jest odmienna od jednostek europejskich czy azjatyckich.

Przestarzałe OHV – król niezawodności

Silnik górnozaworowy z wałkiem rozrządu w bloku silnika, ze względu na silny nacisk na downsizing w Europie, został wyparty przez silniki z jednym lub dwoma wałkami rozrządu w głowicy. Z kolei w Stanach Zjednoczonych to właśnie te silniki uchodzą za nieśmiertelne jednostki do zadań specjalnych i nie tylko. Dlaczego?

Duże silniki z wałkiem rozrządu w bloku pozwalają uzyskać wysoki moment obrotowy już od najniższych partii obrotów, dzięki czemu potężne krążowniki szos miały możliwość sprawnego rozpędzenia się do prędkości drogowych, a samochody sportowe za dotknięciem pedału gazu zwijały asfalt spod kół. Co bardzo istotne to w obu rodzajach samochodów wykorzystywane były niemalże te same silniki. Nawet współcześnie F-150, potężny Pick-Up ze stajni Forda, dzieli silniki ze sportowym Fordem Mustangiem. Jest to sposób na ograniczenie kosztów projektowania nowych silników oraz obniżenie ceny rynkowej tych samochodów. Stosowanie silników tej konstrukcji niesie za sobą także korzyści wynikające z niskich kosztów utrzymania i produkcji. Motory OHV mają znacznie prostszy układ rozrządu. Co za tym idzie, nie wymagają one drogich w produkcji części. Ponadto prosta konstrukcja tych silników minimalizuje koszty napraw, które właśnie ze względu na tę konstrukcję występują rzadziej niż w silnikach z wałkami w głowicy.

Adam Kamiński – Interesującym przykładem kontynuowania tradycji amerykańskich dużych i niezawodnych silników jest najnowszy model Ford 7.3l Godzilla V8. Prócz rynku detalicznego jest on montowany do wszelkiego rodzaju pojazdów użyteczności publicznej. Jest to typowa, prosta konstrukcja OHV. Inżynierowie Forda deklarują minimalny przebieg silnika na 1 mln km. – powiedział Adam Kamińśki, diagnosta samochodów amerykańskich.

Dlaczego wielkie silniki OHV generują niewielką moc?

Odpowiedź na pytanie z nagłówka raczej nikogo nie zaskoczy. Mała moc wynika ze stosowania takiego, a nie innego układu rozrządu. Ze względu na swoją konstrukcję silniki w samochodach z USA posiadają znacznie niższe maksymalne obroty silnika. Dla przykładu: silnik 6.2L z Chevroleta Corvette z 2008 roku ma maksymalne obroty silnika wyznaczone na 6600 i generuje 436 KM, podczas gdy silnik 4.0 z BMW M3 kręci się do 8400 obrotów, osiągając moc 414 KM. Powodem takiej sytuacji jest wyższa masa części układu rozrządu, pomijając kwestie jego napędu. Silniki OHV posiadają jeden ciężki wałek rozrządu, który z zaworami połączony jest poprzez laski popychaczy i popychacze zaworowe, podczas gdy silniki z wałkami w głowicy posiadają niemal bezpośrednie połączenie z zaworami.

Drugim powodem niższej mocy tego typu silników jest brak możliwości stosowania technologii zmian faz rozrządu, które powszechnie stosowane są we współczesnych silnikach typu DOHC. Do tego dochodzi jeszcze kwestia liczby zaworów na cylinder. Ze względu na konstrukcję w silnikach OHV nie stosuje się układów czterozaworowych. Powoduje to, że przy wyższych obrotach silnika mają one niewystarczający przepływ gazów, co znacznie ogranicza ich potencjał.

Kolejnym aspektem wpływającym na moc amerykańskich silników jest kwestia symetrii w komorze spalania, a właściwie jej brak. Układ dwóch zaworów i świecy zapłonowej jest podyktowany przez rodzaj rozrządu. Tak, a nie inaczej ułożone podzespoły powodują ryzyko wystąpienia spalania stukowego przy wyższym stopniu sprężania. Stąd jednostki napędowe rodem z USA posiadają niższy stopień sprężania niż silniki z Europy czy Azji. Jest to jednak równocześnie ich zaletą. Silniki o niższym stopniu sprężania są mniej wyżyłowane, co pozytywnie wpływa na ich żywotność.

 – W drugiej połowie lat 70, w USA, zostały wprowadzone nowe normy emisji spalin, kładące spory nacisk na obniżenie emisji tlenków azotu (NOx). W silniku spalinowym ilość produkowanych NOx zależna jest od maksymalnej, występującej temperatury. Wraz ze wzrostem ciśnienia rośnie i temperatura, zgodnie z równaniem gazu doskonałego PV = nRT. Maksymalne ciśnienie, występujące w komorze spalania jest w głównej mierze skorelowane z mocą generowaną z pojemności. Z tego względu w celu obniżenia produkcji NOx najprostszym rozwiązaniem jest obniżenie mocy generowanej przez silnik z litra jego pojemności. Dokonuje się tego np. poprzez obniżanie stopnia sprężania, zmniejszanie czasu otwarcia zaworów, redukowanie wznosu zaworów czy dodawanie dodatkowych restrykcji w dolocie, lub wydechu. Bardzo dobrym przykładem takiego zjawiska jest silnik V8 8.2l OHV, występujący np. w Cadillacu Eldorado. Model przed wprowadzeniem nowych norm emisji spalin posiadał moc 340 KM, po ich wprowadzeniu, przy zachowaniu tej samej pojemności, już tylko 192 KM – mówi Adam Kamińśki.

Stosując analogię do świata sportu, można stwierdzić, że samochody europejskie to sprinterzy, a motoryzacja amerykańska opiera się na maratończykach. Przy obecnym rozwoju technologii wybór silnika nie polega już na decyzji, która z technologii jest lepsza. Obie mają wyraźne wady i zalety. Obecnie klienci podejmują wybór wyłącznie na podstawie własnych przekonań i sympatii.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Leśny ludek, 29 marca 2024, 19:21 80 -15

Amerykańskie silniki robią bez remontu parę milionów kilometrów a europejskie gówna?

Odpowiedz

Dohc 16v, 30 marca 2024, 11:51 37 -39

Europejskie gówna w tym czasie oszczędzają rzekę paliwa

Odpowiedz

Toma, 30 marca 2024, 23:39 27 -8

Tak jasne. Patrząc na nowe mercedesy i BMW 🤣

Odpowiedz

Alejandro, 31 marca 2024, 21:03 10 -3

Mam 5.7 z systemem mds w benzynie i lpg. Pali 15 l gazu na 100 po mieście.360 koni i 540Nm pod nogą, samochód ma 5 m długości i pusty waży ponad 2 tony. To dużo czy mało?

Odpowiedz

Asd1910, 14 kwietnia 2024, 15:23 0 0

Duzo, europejskie 3.0 6 cykindrow w suvie o takich parametrach pali 9,5 ;) 8,5 jak sie jezdzi z Amerykańskimi prędkościami czyli prawie polowe tego co Twoje 5,7.

Odpowiedz

Michu, 1 kwietnia 2024, 7:05 15 -2

I te "oszczędności" nie zostają w kieszeni kierowcy tylko u mechanika 😂

Odpowiedz

Zioom, 1 kwietnia 2024, 11:04 3 0

@Michu - Kolejny Mitoman, który powtarza, że MDS niszczy silnik?
Trochę więcej praktyki, a mniej YouTube'a, chyba że jesteś z tej ekipy tuningo-debili na linii Opole-Warszawa.

Odpowiedz

Hemi, 1 kwietnia 2024, 18:29 6 0

Przelicz sobie 250 tys km na lpg które zrobiłem swoim ramem. Przelicz oszczędności i ew koszt naprawy silnika ;) sprawdz sobie jeszcze koszty czesci. Rozrząd do 5.7 hemi -600 zł. Wałek roarzadu 900 zł... 16 świec zapłonowych ok 200 zł. A teraz porównaj sobie z częściami np do jednostek vaga

Odpowiedz

Miki, 29 marca 2024, 21:13 45 -7

Czytając ten artykuł można wywnioskować, że amerykańskie silniki są takie jak u nas w ciągnikach rolniczych itp

Odpowiedz

Zioom, 1 kwietnia 2024, 11:05 5 -6

Dlatego nie należy czytać tego typu artykułów z d.py.
Autor niema zielonego pojęcia o czym pisze.

Odpowiedz

Moto_tech, 1 kwietnia 2024, 22:55 8 -2

Chyba jednak Zioom'ie nie przeczytałeś uważnie artykułu. Jak dla mnie artykuł jasno i konkretnie opisuje podstawowe różnice i założenia w pojemnościach skokowych pojazdów samochodowych w Europie oraz Stanach Zjednoczonych.

Odpowiedz

Golob, 29 marca 2024, 21:27 61 -9

Żywność silnika z Europy jest co najmniej o połowę mniejsza niż amerykańskiego.i dla tego w Ameryce jeżdżą stare poczcie samochody które w Europie można spotkać tylko w muzeum

Odpowiedz

Vip, 29 marca 2024, 21:27 19 -45

Dawniej wszystko co było radzieckie było dobre a obecnie co usa.

Odpowiedz

Oloro, 31 marca 2024, 7:30 24 -3

Radzieckie dobre kiedy

Odpowiedz

Buba, 3 kwietnia 2024, 11:18 0 0

Nawet radziecka wódka jest do dupy. Jedyne co im wyszło to kapasznikow. Jedyne konotacje ruskiej motoryzacji z amerykańską są takie że jest w miarę prosta. Ale pod każdym względem ruskie jest.... No chyba że ruskie ciężarówki, nie jedzie szybko ale wjedzie wszędzie ale za to pali w...

Odpowiedz

Tutejszy, 31 marca 2024, 12:47 16 -4

Radzieckie to często amerykańskie. Pozostałe po wojnie po pomocy amerykańskiej jak i kupione licencję przedwojenne.

Odpowiedz

Arek, 30 marca 2024, 4:29 46 -16

Amerykanie jednak wola teraz kupować BMW i Porsche, argumentują to awaryjnościa ich silników krajowych. Tak było od lat 70' gdy pojawily się maleńkie silniki japońskie, 7 litrowe kolosy nie paliły zimą, zużywaly się bardzo szybko , konie uciekaly. Amerykanie jednak inaczej niż Polacy byli patriotami i kupowali amerykańskie awaryjne samochody by pracownicy mogli pracować i zarabiać. Polskimi Polacy się nie przejęli, zniszczyć pracowników i inżynierów przez Polaka to wtedy bylo ważną rzeczą. Jako jedyni nic nie mamy a jako niewielu mieliśmy wszystko prócz patriotyzmu i wdzięczności dla najciężej pracujących, biznes wygrał czyli jak zarobić a nic nie robić. Kraje ktore udzielaly nam pomocy pytają się co się stało że upadlismy skoro mieliśmy, nawet Chińczycy którzy robili auta łamiące się podczas jazdy kupowali swoje, patriotyzm popłaca, brak szacunku do darczyńców nie.

Odpowiedz

Albert, 30 marca 2024, 10:22 38 -5

Wiesz co, prywatnie miałem starego opla projektowanego przez GM. 18 lat nim jeździłem, prawie 190 tys przejechał i się jakoś poważnie nie zepsuł. Jakieś pierdoły typu sworznie wahaczy, końcówki drążków kierowniczych. A tak graty eksploatacyjne. Świece, kable zapłonowe, olej filtry, żarówki, pióra wycieraczek... Miałem służbowego poloneza. Od nowości. W nim wiecznie się coś psuło. Od początku szwankował centralny zamek, akuma po pół roku padła, tylny most zaczął huczeć po 70 tys km, a silnik zaczął dymić po 90 tys km. Korozja pojawiła się po 4 latach. W ośmiolatku spody drzwi, progi, tylne błotniki i ranty dachu miały dziury. I grat poszedł na złom. Osiem lat i zgnity. Opel przeżył 18 lat i korozji zero. Sprzedałem kumplowi, kupiłem Camaro. Mam je 13 rok. Jeździ, nie psuje się. Więc jakość, a w zasadzie bylejakość polskich produktów i gówniana polityka zabiła polską motoryzację. No i jeszcze. Spora grupaludzi klnie na francuskie auta. Poloneza zastąpiła Laguna, po 10 latach Latitude, a po kolejnych ośmiu przyszły Megany. Lagunę z przetargu wziąłem dla siostry. 6 lat jeździła i chwaliła. Jakiś baran jej wjechał w kofer i auto sprzedała. Do dzisiaj je chwali. Latitudę załatwiłem bratu. Do dzisiaj je ma i chwali. Dlatego sorry, ale polonez może był świetny w latach osiemdziesiątych. Wtedy jeśli ktoś miał kadetta, czy escorta na osiedlu, to był królem. Mercedesami jeździli co bardziej zaufani dygnitarze i taryfiarze z układu, przeważnie wożący divy. Ale nie bój. Poszukaj po yt. Jest tam gostek, który w tajlandii poloneza borewicza ostatnio kupił. Blacharsko bardzo ładny i nie powiem, przygarnął bym takiego w takim prawie zdrowym stanie. Ot tak, żeby wspominać początek lat osiemdziesiątych, kiedy u nas jeździły, a ja byłem dzieciakiem.

Odpowiedz

Tom9001, 30 marca 2024, 18:26 8 -8

190tys i wymieniałeś wahacze inne części?
Moje auto ma 10 lat i przejechane 225km, nic przy tym aucie jeszcze nie robiłem, nawet ,awieszenia

Odpowiedz

Mądry, 31 marca 2024, 8:08 11 -17

Pogratulować głupoty. 200 tyś na sworzniach wahaczy które w każdej chwili mogą się wyrwać. A auto w sekundzie rąbnie do rowu albo na przeciwległy pas. A diagnosta to pewno ślepy wujek.

Odpowiedz

kierowca, 1 kwietnia 2024, 9:31 2 -3

Moje Mondeo ma 320 tys, w ub roku robiłem hamulce, poza tym zero

Odpowiedz

Strong, 2 kwietnia 2024, 11:45 0 0

A ja mam ferrari. Przejechałem 1000000 kilometrów. Leję tylko paliwo i nawet oleju nie zmieniam. 😅😂🤣

Odpowiedz

Wojtek, 31 marca 2024, 8:08 9 -15

Jak ty przez 18 lat zrobiłeś 190k km to ty nim nie jeździłeś tylko go posiadałes. To auto więcej stało niż jeździło.

Odpowiedz

Patriota, 31 marca 2024, 10:49 7 -2

Czytaj ze zrozumieniem to naprawdę nie boli

Odpowiedz

Anonim, 31 marca 2024, 21:39 3 0

Bo kolega ma wersję eksportową inaczej były te samochody produkowane w środku w borewiczu w silniku jest Volkswagen

Odpowiedz

8stars, 1 kwietnia 2024, 11:12 2 0

Podziękuj roszczeniowym związkowcom i politykom za rozłożenie polskiej motoryzacji a nie miej pretensji do konsumentów, ktorzy chcieli jeździć czymś lepszym.

Odpowiedz

Władysław, 30 marca 2024, 8:23 47 -10

W amerykańskiej motoryzacji jest regułą że jeżeli coś dobrze działa to tego nie zmieniają. Dlatego ich samochody są mniej awaryjne. Nie wypuszczają na rynek nie sprawdzonych bubli z silnikami które się nadają do kosiarki do trawy. Gdyby dobrze policzyć to pewnie by się okazało że średni koszt przejechania 1 kilometra wliczając naprawy był by wyższy w samochodach europejskich. Nie wspominam o skutkach wypadków.

Odpowiedz

Anonim, 30 marca 2024, 10:00 20 -7

Porównanie SUV do osobówki i spalania obu aut słabe to

Odpowiedz

Artur, 30 marca 2024, 10:12 12 -1

Zacznijmy od tego że silniki amerykańskie mają na ogół konstrukcję nadkwadratową czyli wysokość cylindra jest znacznie większa od jego średnicy co nie pozwala na uzyskanie wysokich obrotów ponieważ wysoka prędkość tłoka mogłaby zniszczyć zarówno korbowód jak i sam tłok oraz wał.
Ponieważ większość silników osiąga maksymalny moment obrotowy w zakresie między 3000 a 4000 obrotów a te silniki takie obroty osiągają to obliczona moc jest niższa niż silnika o takim samym momencie ale wyższych obrotach.
Przypomnijmy że mocy silnika nie da się zmierzyć, mierzymy moment obrotowy i mnożymy go przez obroty wtedy uzyskujemy moc silnika.

Odpowiedz

wesoły romek, 30 marca 2024, 16:32 4 -9

Coś wiesz,ale nie do końca. Silnik nadkwadratowy ma średnicę tłoka większą niż jego skok.wszystko przed Tobą.

Odpowiedz

Adrian, 30 marca 2024, 10:32 3 -4

Teraz nawet w samochodach amerykańskich 250km z dwóch litrów to już też stało się normą fusion ,escape itp .Nowe jeepy też przechodzą na mniejszą pojemność.

Odpowiedz

Anonim, 1 kwietnia 2024, 1:30 6 0

Nowe jeepy? Czyli fiaty.

Odpowiedz

Stary, 30 marca 2024, 10:41 22 -7

Autor chyba nie do końca rozumie różnice i o co w tym chodzi. Konie mechaniczne to małe nic w porównaniu z Momentem obrotowym, kiedy Europejczycy czy Japończycy potrafili w motocyklu zrobić 100 koni to momentu wyciągali 70 Nm, a Amerykanie wyciągali że swojego V2 raptem 60 koni i 135 Nim na kole 😲 . Podobnie jest z samochodowymi silnikami, dłuższa żywotność czyli większe przebiegi, więcej momentu który można połączyć z prostą komfortową automatyczną skrzynią. Obecne europejskie silniczki mające mnóstwo koni nie mają momentu i łączy się to coś z wielo biegowymi skrzyniami automatycznymi, a sam silnik musi się kręcić jak wściekły żeby dać coś na koła. Do dziś amerykańskie konstrukcje zwłaszcza w układzie V wiodą prym w motoryzacji, na przykład transporcie lądowym, a większość z nich pracuje w kwadrat czyli skok tłoka jest równy jego średnicy i tu jest plus tych silników w których koni nie za wiele ale momentu od cholery.

Odpowiedz

None, 31 marca 2024, 16:41 8 -6

Dzisiaj w Europie moment obrotowy daje turbina i daje go od niskich obrotów, więc takiego silnika nie trzeba kręcić. Mi osobiście te uturbione silniki odpowiadają, choć wiadomo że żywotności takiej jak niskoobrotowe amerykańce nie uzyskają. Ale to chyba kwestia podejścia. Za to te małe uturbione silniki potrafią być naprawdę oszczędne.

Odpowiedz

Jaba, 30 marca 2024, 10:52 15 -2

Ogolnie silniki amerykańskie mają prostsza konstrukcje wiec sa bardziej niezawodne, tańsze i prostsze w serwisowaniu. A pojęcia Small Block i Big Block nie odnoszą się do pojemności. Po pierwsze big blocki, przynajmniej w autach osobowych i suvach nie są stosowane w USA bodajże od 2006 roku że względu na zbyt wysokie koszty produkcji i bardzo duża masę. Po drugie różniły się od small blockow konstrukcją, ilością użytego metalu i wielkością a nie sama pojemnością. Przykładowo wszystkie te wielkie motory z ostatnich Corvett(7 litrow), Vipera(8 litrow), Dogda (7 litrow), ktore maja po 600-700 KM to są small blocki. Ale w latach 90-tych w amerykanskich pickupach stosowane były silniki 5,7 które były big blockami. Czym się różni silnik 5,7 small block i big block? Big blok bedzie ok. 10 cm dłuższy. Po prostu wszystkie elementy sa grubsze, większe, cięższe przy zachowaniu tej samej pojemności. Te silniki były przystosowane przede wszystkich w pickupach i małych ciężarówkach do ciężkiej pracy stad taka a nie inna konstrukcją. Mialu byc po prostu pancerne a nie wydajne. Ale czasy sie zmieniły. Weszły normy emisji spalin i ekonomia do motoryzacji i big blocki umarły.

Odpowiedz

Holley 750, 31 marca 2024, 9:11 6 -1

Small block i big block to jednak była kwestia pojemnosci, chociaż najmniejsze BB od General Motors faktycznie miały pojemności w okolicach 5,7 litra. Ale fakt, to tylko jeden z wyznaczników. Kolejna cecha to długi skok tłoka, mniejsze maksymalne prędkości obrotowe ale za to monstrualne wartości momentu obrotowego, dostępne już od samego "dołu". I na koniec sama wielkość bloku silnika, o czym wspomniałeś. To tak ogólnie rzecz biorąc i to głównie trzeba brać pod uwagę..
Jako ciekawostkę można też wspomnieć 400-ki, które najczęściej pojawiały się w latach 70-tych, często nazywane BOP (Buick, Oldsmobile, Pontiac). A to takie ni pies ni wydra, takie jednostki, które zaliczane były do rodziny small block ale tak naprawdę nie do końca nimi były.
Założenia te miały swoje odzwierciedlenie w jednostkach Forda i tych spod znaku MOPAR.
I nie można upraszczać zastosowań big blocków do użytku w dużych pickupach, ciężarówkach, itp. Cala gama tych jednostek znalazła zastosowanie w muscle carach, topowych wersjach flagowych limuzyn, najbardziej wypasionych kabrioletach. I oprócz stada Nm dostarczały tabuny mechanicznych kucyków, moce oscylujące w okolicach 470KM nie były przecież rzadkością (choćby GM'owskie Camaro, Chevelle, Nova).
Myślę, że o tym wszystkim można napisać całe grube tomy, rozprawiać o kolejnych wersjach, itd. itp
BTW, Dodge Viper i RAM SRT 10 to trochę inna bajka przez wzgląd na V10-kę i tu by można było zastanawiać się nad zaklasyfikowaniem tych silników.

Odpowiedz

Mechanik, 30 marca 2024, 11:33 7 -2

Autor nic nie wspominał o NM w silniku amerykańskim ,a europejskim.

Odpowiedz

Piter, 30 marca 2024, 17:04 7 -1

Same bzdety. Silnik np. Vw wytrzymywały ponad milion km dopóki nie wzięli się za pseudo ekologię. Konstrukcyjnie wygląda to coraz gorzej. Jeden przyklad-grubosc pierścieni na starym vw a na nowym tsi ???
Silnik im bardziej wyżyłowany tym gorzej. Żadna tajemnica.

Odpowiedz

None, 31 marca 2024, 16:50 6 0

Samo "wyżyłowanie" nie jest problemem, jeśli silnik jest odpowiednio zaprojektowany i wykonany.
Np. takie 4G63T od Mitsubishi robiło duże przebiegi, mimo 150KM z litra (2.0 300KM).
Tylko to był porządnie zrobiony silnik, bez oszczędności materiałowych, cienkich pierścieni, ścian bloku itp.
Teraz niestety dąży się do oszczędności na wszystkim, a dodatkowo do uzyskania jak najniższej wagi silnika oraz oporów wewnętrznych i stąd wynikają problemy z trwałością. Ot, "ekologia" i ekonomia...

Odpowiedz

Poirytowany brakiem profesjonalizmu., 30 marca 2024, 16:30 6 -5

Autor prezentuje wiedzę z przed circa 20 lat...
Taki na przykład Chevrolet posiada w ofercie silnik 6.2 OHV ze zmiennymi fazami i wtryskiem bezpośrednim, a Ford od dekady produkuje silnik 5.0 z 4 zaworową głowicą i zmiennymi fazami rozrządu w układzie dohc, obliczony na 670KM. Z kolei Dodge/Chrysler od 5.7 w górę potrafią odłączać cylindry...
Proszę uzupełnić wiedzę a nie pisać bzdury!

Odpowiedz

Piter, 30 marca 2024, 17:07 2 0

Chodzi głównie o materiały użyte do produkcji części. A Wy tu epopeje piszecie.

Odpowiedz

Kostucha, 30 marca 2024, 21:39 4 -2

Bylem w US we wrzesniu 23 i wszędzie Japonia na drogach plus MB. Amerykańskich klasyków jak na lekarstwo. Dopiero na ich zadupiach stoją pick upy przed domami.

Odpowiedz

Norbert, 31 marca 2024, 7:59 3 -7

Na co komu te europejskie konie mechaniczne jak momentu mało. Ja jeżdżę już 20 lat i nigdy nie przekroczyłem 3,5 tys obrotów, no może ze 2 razy przy wyprzedzaniu. I tak większość ludzi. Koleżanka z pracy jak zmieniła benzynę na diesela to sama była zaskoczona jak to rusza i stwierdziła, że tamta benzyna to "w ogóle nie szła". Sam, jak jadę służbową benzyna co ma więcej koni niż moje 2.0 tdci to widzę, że koni więcej ale mocy jakby mniej. Jakoś niestety nie mam nawyku kręcić się na obroty.

Odpowiedz

None, 31 marca 2024, 17:00 4 -5

Ciekawe, bo obecne benzyny są zwykle uturbione, a to oznacza, że mają dość wysoki moment, ale również nisko położony (np. w TSI max moment jest zwykle przy około 1500-1600 RPM).
Nie widzę tu przewagi diesla.

Odpowiedz

Seba, 31 marca 2024, 16:08 3 -1

Amerykańska motoryzacja dostała zadyszki w latach 70-tych, gdzie nie umieli zmienić myślenia i przez wymogi zużycia paliwa zmniejszali moc silników, ale nie ich wielkość, kuriozalne szkarady z epoki melanaise spowodowały, że japońskie samochody zdobywały coraz bardziej rynek. Potem poprawili wzornictwo, projekty, ale już nie odzyskali panowania. Co o tyle zaskakujące, bo Opel GM-a całkiem dobrze radził sobie w Europie w latach 70/80. I zdradzę wam największy sekret, choć boję się...Amerykanie też kierują się portfelem i jak mają kupić tańszy, mniej zużywający paliwa, bardziej niezawodny i ładny samochód japoński, to go wybiorą.

Odpowiedz

Maro, 31 marca 2024, 18:20 0 0

Normalnie fso = usa polonez król szos

Odpowiedz

Mekanik, 31 marca 2024, 19:52 3 -1

Polak się cieszy że ma 120km w silniku 1.5, po 4 latach dziwi się że to zlom

Odpowiedz

Darek, 31 marca 2024, 19:55 1 -1

A moze porownac przebiegi silnikow.7.3 l diesel 756 tys mil.? I jak Maja sie male silniki do niego.brak wiekszych napraw.ford e-350.

Odpowiedz

Kamax24, 31 marca 2024, 20:13 0 0

Tyłu specjalistów, a nie wiedzą, czym różni się small Block od big błocka... upfff.
Nie na pojemności, nie na masywności różnica się opiera, a na konstrukcji układu korbowego.
Big Block ma być trwały i mocny, dlatego na każdym wykorbieniu opiera się jeden korbowód. W small vlocku na jednym wykorbieniu opierają się dwa korbowody. Dlatego small Block może być krótszy.
Oczywiście rodzi to wiele innych różnic, od kolejności pracy cylindrów, bo rozkład mas wirujących i problem z wyważeniem small blocka.
Tu jest różnica, a nie w pojemnościach, czy masywnościach elementów.
Oczywiście, że ze względu na konstrukcję wał korbowego small błocka będzie mniejszy, krótszy i lżejszy. Co za tym idzie krótszy i lżejszy będzie blok silnika, głowicę itp i itd. Ale to pochodna właśnie takiej konstrukcji. Zresztą celowa.

Odpowiedz

Olek, 31 marca 2024, 20:50 1 0

RAV-4 diesel, 2.0 litra, 2022 rok. 240 tysięcy km. Pali 7,5 litra po Warszawie. Pozdrowienia.

Odpowiedz

Realista, 3 kwietnia 2024, 9:02 0 0

To akurat zakała RAV4, czyli jedyna odradzana jednostka. Benzynowe mają wzorową opinię w porównaniu do diesla. Autem na kredyt, którym niedługo nie da się wjechać do centrum, nie da się też nikogo podekscytować.

Odpowiedz

RRp38, 31 marca 2024, 22:42 0 0

Nie ma to jak porownac explorera ktory jest duzym suvem ważacym ok 2t i aerodynamiką cegły do mondeo, mało tego 4.0 w explorerze wychodziło tez z mocami ok 210KM, a wersja 160 jest raczej rzadkoscią juz, i dlatego porywnywanie spalania tych aut nie ma sensu

Odpowiedz

Baćko, 1 kwietnia 2024, 7:48 0 -2

Dokładnie takie rozwjązanie jakie było w krytykowanych Fiatach i Polonezach. Dzisiejsze wyżyłowane silniczki wystarczają na ok.100tyś.

Odpowiedz