Czy warsztat ma prawo do zatrzymania pojazdu w przypadku braku zapłaty za usługi?

, 22 marca 2019, 11:51

Kilka tygodni temu opublikowaliśmy artykuł dotyczący sytuacji, w której klient nie chce lub nie może odebrać samochodu z serwisu. Poza dyskusją o częstotliwości występowania takiego zjawiska w warsztatach, okazało się że najczęściej jest ono połączone w ogóle z brakiem zapłaty za naprawę przez klienta. Spójrzmy zatem na problem od drugiej strony – jakie prawa ma warsztat w sytuacji kiedy klient nie płaci i czy może zaspokoić swoje roszczenie… samochodem klienta.

Poprzedni artykuł: Co zrobić, gdy klient nie odbiera samochodu z warsztatu po naprawie?

Na wstępie najważniejsza rzecz – kwalifikacja prawna. Klient oddając pojazd do naprawy zawiera z warsztatem umowę o dzieło. Warsztat zobowiązuje się do wykonania dzieła w postaci naprawienia pojazdu, a klient  zobowiązuje się do zapłaty wynagrodzenia, przy czym dla warsztatu nie ma znaczenia, czy środki na pokrycie kosztów naprawy będą pochodziły z odszkodowania czy też bezpośrednio od zamawiającego.

Prawo zatrzymania

W sytuacji, gdy klient nie chce pokryć kosztów naprawy, pierwszą instytucją prawną jaka przychodzi na myśl powinno być przewidziane w Kodeksie cywilnym „prawo zatrzymania”. Zgodnie z art. 461 § 1 Kodeksu cywilnego, zobowiązany do wydania cudzej rzeczy może ją zatrzymać aż do chwili zaspokojenia lub zabezpieczenia przysługujących mu roszczeń o zwrot nakładów na rzecz oraz roszczeń o naprawienie szkody przez rzecz wyrządzonej.

Brzmi dobrze, ale jak to zwykle bywa, diabeł tkwi w szczegółach. Zauważmy, że przepis ten odnosi się do „nakładów”. Niestety, zgodnie ze stanowiskiem sądów zajmowanym wielokrotnie (m in. w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 23 listopada 1998 roku, II CKN 53/98; wyroku Sądu Najwyższego z dnia 14 lutego 2007 roku, II CNP 70/06; wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 15 stycznia 2013 roku, I ACa 1074/12) w rozumieniu tego przepisu „nakładem” nie może być wynagrodzenie za naprawę pojazdu przez warsztat samochodowy.

Dlaczego tak jest? W przypadku umów o dzieło, jakimi są umowy o naprawienie pojazdu, naprawa może się odbywać na podstawie różnych dokumentów i w różnych konfiguracjach (często dochodzi rozliczenie z ubezpieczycielem w przypadku likwidacji szkody metodą serwisową). Upraszczając jednak – przyjmijmy, że naprawa odbywa się na podstawie zamówienia klienta zawierającego zakres naprawy, będącego kosztorysem. Kosztorys jest pisemnym zestawieniem potrzebnych do wykonania dzieła materiałów i nakładów pracy wraz z podaniem ich cen jednostkowych. Z istoty wynagrodzenia kosztorysowego wynika, że jest ono ustalane w oparciu m.in. o koszt materiałów potrzebnych do wykonania dzieła, który w trakcie wykonywania dzieła będzie ponoszony przez przyjmującego zamówienie. Koszt tych materiałów stanowi więc element umówionego wynagrodzenia.

Ponadto, jak zauważa Biuro Rzecznika Finansowego, pojęcie „nakłady” oznacza dobrowolne użycie własnych dóbr majątkowych na rzecz innej osoby (np. właściciela rzeczy) niezależnie od tego jaką, a nawet czy jakąkolwiek w ogóle wolę w tym względzie wyrażała. Za „nakłady” należy zatem uznać wszelkie inwestycje utrzymujące rzecz w należytym stanie lub ulepszające ją, poczynione niezależnie od woli właściciela rzeczy. To jest cecha, która pozwala rozróżnić nakłady od świadczeń. Za świadczenie należy uznać zachowanie się dłużnika, spełnione na poczet długu, zgodnie z treścią zobowiązania (por. wyrok SN z dnia 15 maja 2001 r., sygn. akt I CKN 354/2000; uchwała SN z dnia 11 października 1990 r., sygn. akt  III CZP 58/90). Stosunek prawny, jaki istnieje pomiędzy właścicielem pojazdu, a warsztatem naprawczym, polega na tym, że zakład zobowiązał się naprawić samochód, a zamawiający uiścić na jego rzecz stosowne wynagrodzenie. Wykonanie naprawy (w oparciu o umowę o dzieło) nie może być traktowane jako „nakład” na samochód, ale jako wykonanie zobowiązania, a więc świadczenie.

Powołanie się na ustawowe prawo zatrzymania w przypadku, gdy wykonaliśmy naprawę pojazdu, a klient nie zapłacił, będzie więc nieskuteczne.

Prawo powstrzymania się

Co dalej? Kodeks cywilny przewiduje też inną podobnie brzmiącą instytucję, z której można by skorzystać, czyli „prawo powstrzymania się”. Zgodnie z art. 488 § 2 Kodeksu cywilnego, jeżeli świadczenia wzajemne powinny być spełnione jednocześnie, każda ze stron może powstrzymać się ze spełnieniem świadczenia, dopóki druga strona nie zaofiaruje świadczenia wzajemnego. Umowa o wykonanie naprawy pojazdu jest taką umową wzajemną. Rzadko jednak warsztat i klient umawiają się, że rozliczenie nastąpi jednocześnie. Praktyka jest taka, że najpierw warsztat dokonuje naprawy, a dopiero na etapie odbioru auta klient płaci albo wręcz wyjeżdża z serwisu z fakturą z terminem zapłaty.

Jeżeli jednak na etapie przyjmowania zlecenia zostanie zapisane (np. w formularzu zlecenia), że zapłata za naprawę nastąpi jednocześnie, to z omawianego przepisu można wywieść prawo do powstrzymania się przez warsztat ze zwrotem naprawionego pojazdu w przypadku braku spełnienia przez klienta świadczenia pieniężnego.

Drugi problem jest jednak taki, że świadczeniem warsztatu w umowie naprawy jest właśnie naprawa pojazdu, a nie samo jego wydanie, tak jak przy umowie sprzedaży, tym samym istnieją wątpliwości, czy i na tę podstawę prawną może się powołać serwis, któremu nie zapłacono za wykonaną naprawę.

Co więc można zrobić?

Przepisy w żadnym miejscu wprost nie zabraniają umieszczenia w umowie zapisu dotyczącego umownego prawa zatrzymania. Zapis taki może znaleźć się na zamówieniu serwisowym, które podpisuje klient, ponieważ jest to część składowa umowy, która jest zawierana.

Przykładowy zapis  w umowie (na zamówieniu serwisowym):

„W przypadku nie wykonania umowy przez zamawiającego Warsztat może zatrzymać pojazd, będący przedmiotem niniejszej umowy do czasu zapłaty całego wynagrodzenia”.

Aby skorzystać z takiego umownego prawa zatrzymania, należy po prostu złożyć drugiej stronie umowy oświadczenie. Jednak tu uwaga – zapis, o którym tu mówimy może być problematyczny z punktu widzenia prawa konsumenckiego i może zostać uznany za klauzulę abuzywną. Chociaż na chwilę obecną brak jest jednoznacznego orzeczenia w tym zakresie. Przy naprawach z klientami-konsumentami zalecamy więc powściągliwość w jego stosowaniu, ale nie ma żadnego problemu, żeby zapis taki był stosowany z klientami-przedsiębiorcami.

Autorem tekstu jest radca prawny Paweł Tuzinek, prezes Stowarzyszenia Prawników Rynku Motoryzacyjnego

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Qwdrt, 22 marca 2019, 22:34 9 -13

Wy najpierw zacznijcie rachuchunki wystawiać i dawać gwarancję poza bramę.

Odpowiedz

AdamK, 22 marca 2019, 23:47 11 -1

Proszę nie mierzyć wszystkich jedną miarą

Odpowiedz

Gość, 24 marca 2019, 11:46 7 -3

To wy zacznijcie płacić godziwą kasę za naprawę to dostaniecie rachunek, w autoryzowanym serwisie roboczo godzina to około 500 zł i tam dostaniesz rachunek bez problemu czemu tam nie jeździsz naprawiać swoje auto ???

Odpowiedz

Qwdrt, 24 marca 2019, 11:54 3 -11

Gó... wiesz i się udzielasz. W ASO byłem po tym jak zwykli mechanicy nie dali rady z prostymi rzeczami. Skąd wiesz co i gdzie serwisuję? I tam nie ma po 500 za rh. Najbardziej burzą się partacze wymieniacze którzy nie potrafią zdiagnozować usterek tylko zajmują się wymianami. Zakładanie najtańszych części a kasowanie jak za drogie to norma u nich. Spuszczanie paliwa i korzystanie z aut klientów to również norma. Uczciwy specjalista mechanik który ma fach w ręku uśmiechnie się tylko na mój komentarz, partacz za to będzie pluł jadem:)

Odpowiedz

Laik, 25 marca 2019, 9:04 12 -2

" Uczciwy specjalista mechanik który ma fach w ręku" - taki człowiek to sobie wybiera klienta, a nie 99% płaczków którzy chcą dożywotniej gwarancji na swoje graty z przebiegiem 1mln kilometrów skręconych po przekroczonej granicy PL na 186tyś km.

Odpowiedz

ragnar, 28 marca 2019, 13:05 5 0

jedz do ASO BMW albo AUDI to zobaczysz jak nie ma 500zł/h

Odpowiedz

Skyactivwalker, 23 marca 2019, 9:51 7 -1

Nasuwa mi się taka myśl, że oczywiście samochód jest własnością klienta i trudno go zatrzymać. Ale przecież zamontowane w czasie naprawy zostały części, które do momentu zapłaty są własnością zakładu wykonującego usługę. Więc sytuacja jest patowa. Klient może odebrać swój samochód pod warunkiem zwrócenia części użytych do naprawy :) Zapłata za usługę może być już kwestią postępowania. Wyprostujcie mnie jeśli myślę błędnie

Odpowiedz

AdamK, 23 marca 2019, 12:26 9 -1

Z własnego doświadczenia wiem jak to wygląda, 9 lat temu przyjąłem do naprawy samochód bez dokumentu zlecenia. Były wymieniane wahacze i ustawiona geometria. Klientka nie chciała uregulować rachunku, ja odmówiłem jego wydanie. Przyjechała z policją na następny dzień. Musiałem wydać auto?, ale też miałem możliwość wydać jej samochód w stanie w jakim zostawiła go do naprawy. W tym przypadku tylko 2 wahacze.
Natomiast sprawa się komplikuje jakby miała być naprawa silnika. Co wtedy?
Od tamtej pory w moim warsztacie mamy program do zarządzania i protokół przyjęcia/zlecenia naprawy. Oprócz tego monitoring i oczywiście ubezpieczenie OC.
Podsumowując, to i tak mało. Konsument jak jest sprytny to zawsze jest na wygranej pozycji.

Odpowiedz

Patriotazz, 24 marca 2019, 18:44 0 0

A co jeśli warsztat zapewnił że naprawi auto z ciągu 7 dni w kosztach 1700 A nagle okazuje się naprawa trwa ponad 20 dni o koszty naprawy nagle rosną?

Odpowiedz

qwerty, 25 marca 2019, 10:28 5 -1

sprzedam pralkę. PILNE !!!!

Odpowiedz

Alfons_Petarda, 27 marca 2019, 11:59 1 0

za ile?

Odpowiedz

pracownik hurtowni mot, 25 marca 2019, 13:58 5 -1

Ilu jest cwaniaków, którzy uciekają od płacenia. Mechanik wtopi w same części z 5tys. Wystawi fakturę, od którego zabuli za VAT. AUto musi wydać, bo klient przyjedzie z policją. Potem płaci "papudze" i się buja po sądach,by odzyskać kasę.Wtedy się okazuję, że kilku takich klientów i ktoś się drapie skąd uzbierać kasę. Mechanicy wydawają paragony, faktury, kto jak chce. Z serwisami to jest problem, bo jak jest dobry mechanik to idzie na swoje. Jak ma dużo roboty, to omija płaczków, cwaniaków i podobnej "maści pacjentów". A mechaników którzy jakoś wyłudzają, czy coś takiego jest coraz mniej - na całe szczęście. Psują zaufanie. Klienci, jeżdżą na jazdy testowe, to coś paliwa ubyje, ale żeby spuszczali ? takie rzeczy to o jakiś pseudo-holownikach słyszałem jedynie.

Odpowiedz

ALPEN, 25 marca 2019, 14:38 1 -2

Dziwię się, że takie coś w ogóle istnieje prawo chroni Janusza cwaniaka moim zdaniem jeśli klient jest normalny i w pełni świadomy w jakim świecie żyje to zostawiając samochód do naprawy i wiedząc co będzie zrobione i za jaką kwotę nie ma prawa odwracać kota ogonem i nie płacić. Nie powinno być w ogóle takiej opcji, nie płacisz - nie ma auta koniec i sobie stawaj na głowie człowieku. A jak ktoś twierdzi inaczej to niech spróbuje nie zapłacić podatku zobaczy jak fajnie przecież też można nikt nie zabroni :)

Odpowiedz

Anonim, 28 marca 2019, 9:54 4 0

M. Chciałbym opisać przypadek w moim warsztacie. Klient zlecił naprawę skody 1,9 TDI, w zleceniu napisał trudny rozruch brak ładowania alternatora, uszkodzona instalacja elektryczna , w czasie naprawy okazało się że trudny rozruch jest spowodowany wypracowaniem gniazd osadzenia pompo wtryskiwaczy i brak szczelności w kanałach paliwowych głowicy, pozostałe usterki zostały usunięte prawidłowo , klient stwierdził że ta nieszczelność została została spowodowana przez warsztat i rezygnuje z jej naprawy a za pozostałe usunięte usterki zapłaci
prosi o wystawienie faktury gotówkowej po wypisaniu faktury prosi o wgląd do zlecenia i faktury
aby sprawdzić czy prawidłowo wypisana po czym chowa te dokumenty do kieszeni i nie płacąc
wychodzi z biura a osoba towarzysząca jej równocześnie próbuje wyjechać samochodem,
po zamknięciu bramy aby uniemożliwić wyjazd żąda otwarcia bramy bo ma fakturę gotówkową
zapłaconą, wszystko jest nagrane i obecny był przy tym obcy świadek . Po wezwaniu Policji patrol stwierdza że nie było żadnego przestępstwa i sprawa nie nadaje się do postępowania karnego. Podsumowując: Wchodzimy do sklepu w kasie prosimy o wgląd do paragonu takie mamy prawo bierzemy paragon do kieszeni i stwierdzamy że już zapłaciliśmy oczywiście
nie płacąc wychodzimy a przestępstwa niema według naszych władz. mija drugi miesiąc
a faktura nadal jest nie zapłacona samochód był oglądany przez rzeczoznawcę który stwierdził
na piśmie że wszystko było wykonane prawidłowo . W naszym kraju i tak można.

Odpowiedz

ble ble ble, 28 marca 2019, 19:45 3 0

A ale bredzicie przyjezdza z policja i co z tego na jakiej podstawie policja zada wydania auta policja jest organem wykonawczym i nie moze rozstrzygac tego typu sytuacji bez wyroku sadu lub decyzji prokuratora a klient jak chce moze zapłacic lub załozyc sprawe z powództwa cywilnego i do czasu rozstrzygniecia sprawy auto zostaje na terenie warsztatu.To jedyny skuteczny sposob odzyskania pieniedzy od cwaniakow

Odpowiedz

Anonim, 29 marca 2019, 12:53 0 0

Masz rację Policja nie rozstrzyga sporu, sprawdza czyj jest samochód i każe go oddać właścicielowi, bo inaczej to zabór mienia. A czy ty mu wymieniłeś sworzeń czy dwa, a klient uważa, że nic, to masz rację rozstrzyga sąd, twoje słowo naprzeciw jego, dlatego Policja nakazuje wydać mienie właścicielowi na co jest paragraf.

Odpowiedz

aaaga, 29 marca 2019, 11:29 2 0

Szkoda,że warsztaty prywatne nie wymieniają między sobą informacji o nieuczciwych klientach. Każdemu powinno zależeć by przekazać innym warsztatom numery aut z którymi był kłopot by podobną info dostać z innego warsztatu.Ale jakoś trudno się dogadać. W końcu warsztaty same by wyeliminowały klientów oszustów z rynku. Klienci za to mogą swobodnie smarować paszkwile na warsztaty. Był czy nie w warsztacie- pisze bo nie ma co robić.Ostatnio namierzyliśmy takich cwaniaczków wypisujących złośliwe komentarze i po info że skierujemy sprawę do prokuratury,uspokoiło się.
Także koledzy i koleżanki z branży,zastanówcie się czy nie warto zrobić coś w tym kierunku.Wszystkim by to pomogło i klient by się dobrze zastanowił zanim wywinie numer warsztatowi.

Odpowiedz