Jest coś osobliwego w tym, jak zachowuje się polski rynek części motoryzacyjnych. Gdy inflacja przez ostatnie lata gryzła konsumentów i przedsiębiorców z równą siłą, jeden segment gospodarki konsekwentnie wyłamywał się ze schematu. I robi to nadal.
Wyobraź sobie dostawcę kawy, który rok w rok obniża ceny – mimo że ziarna drożeją, transport drożeje, pracownicy oczekują wyższych pensji. Brzmi absurdalnie. A jednak dokładnie coś takiego dzieje się na rynku wtórnym części motoryzacyjnych w Polsce.
Najnowszy koszyk inflacyjny, przygotowany przez MotoFocus.pl we współpracy z platformą Motorro.pl, potwierdza to, co branża obserwuje od kilku lat, choć wciąż przyjmuje z pewnym niedowierzaniem: ceny części zamiennych spadają. Nie symbolicznie, nie jednorazowo – systematycznie i we wszystkich segmentach jednocześnie.
W roku, w którym ogólna inflacja w Polsce przekroczyła trzy i pół procent, ceny części na poziomie realnych transakcji rynkowych poszły w dół o 3,7 procent. To nie pomyłka w obliczeniach. To rynek.
Niewidzialna ręka z katalogiem dostawców
Zajrzyjmy za kulisy tego, jak warsztaty kupują dziś części. Jeszcze dekadę temu mechanik dzwonił do kilku znajomych hurtowników, porównywał ceny z pamięci i zamawiał tam, gdzie miał kredyt kupiecki i dobre relacje. Dziś otwiera przeglądarki i widzi naraz oferty kilkudziesięciu dostawców – ze stanem magazynowym, godziną dostawy, a nawet ceną dla swojej firmy.
Dystrybutorzy konkurują pod względem szerokości asortymentu i jego dostępności, szybkości dostawy i oczywiście ceny, z taką intensywnością, jakiej wcześniej ten rynek nie znał. I to właśnie ta dynamika – a nie żadna hojność po stronie podaży – stoi za kolejnym rokiem spadków.
Nawet premium nie jest bezpieczne
Tegoroczna analiza przynosi jednak coś, co powinno dać do myślenia wszystkim graczom w łańcuchu dystrybucji – bez wyjątku.
Po raz pierwszy koszyk inflacyjny został rozłożony na segmenty jakościowe: od najtańszych marek budżetowych, przez średnią i wysoką jakość, po produkty premium. Intuicja sugerowała, że to właśnie najtańszy segment będzie pod największą presją – bo tam konkurencja zawsze była najbardziej bezwzględna. I owszem, procentowo najtaniej wypadają właśnie części budżetowe.
Ale tu kończy się to, co przewidywalne.
Bo korekta dotknęła także segmentu premium. Marki, które budowały swoją pozycję przez lata, inwestując w jakość, certyfikaty i reputację, również odnotowały spadki cen. Wyższa półka okazała się tarczą przed presją cenową tylko do pewnego stopnia – i ten stopień najwyraźniej już został przekroczony.
To ważny sygnał. Oznacza, że to nie jest problem najtańszych graczy ani kwestia dumpingu w jednym segmencie. To zjawisko systemowe, obejmujące cały rynek.
– Nawet wyższa jakość nie chroni dziś przed korektą cen. Dla branży to kolejne miesiące długotrwałej walki o marże, efektywność kosztową i utrzymanie konkurencyjności – mówi Alfred Franke, prezes Grupy MotoFocus.pl.
Kto na tym zyskuje, kto traci
Odpowiedź na to pytanie jest prosta, choć niekoniecznie komfortowa dla wszystkich przy stole.
Warsztaty i kierowcy wychodzą na tym dobrze. Niższe ceny zakupu to niższy koszt naprawy – a to w praktyce może oznaczać, że właściciel samochodu, który przez ostatnie miesiące odkładał wymianę amortyzatorów na lepsze czasy, w końcu umówi się na wizytę. Dla serwisów to nie jest bez znaczenia, zwłaszcza że rosnące koszty choćby pracy, czy energii i tak mocno kompresują marże na usługach.
Gorzej mają dystrybutorzy i producenci. Wartość całego analizowanego koszyka zmniejszyła się między 2024 a 2025 rokiem o ponad 70 tysięcy złotych – na dokładnie tym samym zestawie referencji. Pieniądze realnie wychodzą z łańcucha wartości. I nie bardzo wiadomo, skąd mają wrócić.
– Rynek części zamiennych przechodzi fazę systemowej presji cenowej. Przestrzeń do odbudowy marży pozostaje ograniczona – ocenia Mariusz Pawluk, CEO Motorro. – Konieczność optymalizacji procesów przestała być opcją. To dziś warunek przetrwania.
Liczby, którym warto ufać
Koszyk inflacyjny MotoFocus.pl to nie sondaż ani cennik. To analiza rzeczywistych cen transakcyjnych – takich, które faktycznie pojawiają się na fakturach między hurtownią a warsztatem. Dane pochodzą z platformy Motorro.pl, działającej jak swego rodzaju giełda części – agregującej w czasie rzeczywistym oferty niemal wszystkich liczących się dystrybutorów w Polsce.
Tegoroczna edycja obejmuje ponad 19 tysięcy referencji produktowych od 230 producentów, pozyskanych od 29 dystrybutorów. To jeden z najbardziej wiarygodnych i reprezentatywnych obrazów polskiego rynku aftermarket, jaki można dziś zbudować z dostępnych danych.
Rynek części motoryzacyjnych robi coś rzadkiego: wymusza dyscyplinę cenową niezależnie od tego, co dzieje się dookoła. Dla jednych to powód do zadowolenia. Dla innych – sygnał, że kolejna runda optymalizacji nie jest kwestią wyboru, lecz konieczności.






Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.
Jaros, 25 lutego 2026, 11:31 3 0
A to zaskoczenie-te różnice w różnych kategoriach jakościowych-nie pomyślałem o tym, ale ciekawe byłoby porównanie jak zmieniły się ceny, gdyby sprawdzić to po regionach?
Odpowiedz
Alwaro, 26 lutego 2026, 8:14 1 0
Obserwowane spadki cen nie wynikają z realnego potanienia części, lecz z coraz ostrzejszej wojny cenowej między dystrybutorami, którzy w warunkach pełnej transparentności ofert konkurują głównie marżą. To rynek wymusza obniżki, a nie spadające koszty – presja cenowa przenosi się dziś na cały łańcuch dostaw, łącznie z segmentem premium.
Odpowiedz
Paweł, 26 lutego 2026, 22:27 2 0
Wyrżną sie sami miedzy sobą, ale bańka pęknie wkrótce .
Odpowiedz
Trap, 6 marca 2026, 18:43 0 0
Do presji cenowej dokłada się właśnie Motorro. Strzelając sobie w stopę, bo przecież oni też żyją z marży…
Odpowiedz