Produkcja zwijająca się

, 4 marca 2021, 14:37

Główny Urząd Statystyczny opublikował dane o produkcji samochodów w 2020 roku. Wszystkie polskie fabryki wypuściły 279 tysięcy samochodów, co jest najgorszym wynikiem ostatniego dwudziestolecia. Co ciekawe, najwięcej samochodów (842 tys.) wyprodukowano w Polsce w 2008 roku, kiedy to światowa gospodarka pogrążyła się w finansowym kryzysie.

Tak słaby tegoroczny wynik to nie tylko konsekwencja pandemii i przymusowych postojów. Marnie zaczęło się dziać w zakładach Opla w Gliwicach i Fiata w Tychach już dużo wcześniej. Zarządy koncernów zmniejszały obroty w fabrykach, przenosiły produkcję gdzie indziej. Było to o tyle niezrozumiałe, że wcześniej fabryki w Gliwicach i Tychach były bardzo chwalone za najwyższą jakość produkcji. Podłoże tych decyzji było oczywiście polityczne. Władze i związki zawodowe w krajach macierzystych naciskały na koncerny, żeby zadbały przede wszystkim o produkcję i zatrudnienie w tamtejszych montowniach. Krótko mówiąc boleśnie przekonaliśmy się, że kapitał jednak miewa narodowość.

Całe szczęście, że montownie samochodów to jedynie część przemysłu motoryzacyjnego, a w Polsce ulokowanych jest cała masa zakładów, w których wytwarzane są rozmaite części i komponenty. Fabryki te wydają się bardziej odporne na politykę i lepiej znoszą kryzysy,

Jaka przyszłość czeka zakłady Opla i Fiata, które od niedawna należą do jednego motoryzacyjnego konglomeratu Stellantis? Tego pewnie nie wiedzą jeszcze ani w Paryżu, ani w Turynie. Wydaje się natomiast, że w nieco stabilniejszej sytuacji znajduje się zakład Volkswagena w Poznaniu, który specjalizuje się w produkcji dostawczaków.

Kto wie, może wbrew pozorom mieliśmy farta, kiedy Polska przegrywała z Czechami, Słowacją i Węgrami kolejne konkursy piękności, które rozstrzygały, gdzie samochodowe koncerny uruchomią kolejne montownie. Gdyby wtedy się udało, spadlibyśmy z wyższego konia.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!