Panie kierowco, poproszę PIT

, 3 grudnia 2019, 11:35

Pod względem bezpieczeństwa na drogach plasujemy się w europejskim ogonie. Spośród krajów UE za nami jest tylko Chorwacja, Łotwa, Bułgaria i Rumunia.

Przez wiele lat głównej przyczyny tego stanu rzeczy upatrywano w fatalnym stanie polskich dróg. Ten jednak w ostatnich latach wyraźnie się zmienił na lepsze, ale nie przełożyło się to na poprawę bezpieczeństwa.

Grzegorz Kacalski

Drugim czynnikiem miał być zły stan techniczny pojazdów. Obwiniano zwłaszcza import samochodów używanych. Jednak w relacjach z dramatycznych wypadków najczęściej pojawiają się auta stosunkowo nowe, często kosztowne.

Pewne światło na przyczyny tak wielkiej liczby tzw. zdarzeń drogowych w Polsce rzuca przytoczona już europejska statystyka. Otóż na Słowacji, która pod względem rozwoju gospodarczego, średniego wieku samochodów, a nawet kodu kulturowego jest krajem do Polski bardzo podobnym, liczba śmiertelnych wypadków w przeliczeniu na milion mieszkańców jest znacznie mniejsza.

Jedynym racjonalnym wytłumaczeniem wydaje się być różnica w wysokości kar. Za przekroczenie prędkości w Polsce można dostać mandat w wysokości najwyżej 500 zł. Na Słowacji mogą wlepić nawet 800 euro.

Rząd zapowiada rychłe zmiany. Rozważany jest m.in. taki oto pomysł, by wysokość kar za drogowe wykroczenia była uzależniona od wielkości dochodów. Czyli zanim policja przysoli mandat, najpierw sprawdzi ostatnią deklarację PIT. W Finlandii głośno było przed laty o rekordziście, któremu wystawiono mandat opiewający na kwotę, za którą można kupić nowy samochód. Pechowcem okazał się członek zarządu Nokii, który za bardzo odkręcił manetkę gazu swojego Harleya.

Czy to się w Polsce sprawdzi? Być może, ale tylko do pewnego stopnia. U nas bowiem Mercedesami często jeżdżą obywatele bez żadnych dochodów. Ba! Bywa, że bezdomni rozdają Maybachy!

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!