Dyrekcja klęsk żywiołowych

, 4 lipca 2019, 11:59

Program budowy autostrad realizowany jest już od dobrych paru lat z mniejszymi i większymi sukcesami, ale wciąż obserwujemy ten sam kontredans, ćwiczony przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad oraz wykonawców.

Grzegorz Kacalski

Taniec z figurami polega na tym, że w trakcie budowy firma zgłasza, że nie może jej dokończyć za pieniądze, na które opiewa kontrakt, bo wszystko podrożało, więc koszty niepomiernie wzrosły. GDDKiA kategorycznie odmawia renegocjacji. Wykonawca zwalnia roboty, nie reguluje na czas zobowiązań wobec podwykonawców. Inwestor zrywa zatem umowę i każe wykonawcy zejść z placu. Następnie budowę kończą firmy wyłonione w kolejnym przetargu, z tym że za znacznie większe pieniądze. W efekcie całe to budowanie okazuje się znacznie droższe, niż miało być, a do tego tak spóźnione, że grozi nam utrata unijnego dofinansowania.

Prasa codzienna donosi o kolejnych firmach pogonionych przez GDDKiA i podobno ich lista nie jest jeszcze wyczerpana. Zapowiadają się więc tradycyjne okresowe, przejściowe trudności na odcinku.

Teraz pytanie zasadnicze, choć naiwne: czy nie da się inaczej? No więc da się, tyle że potrzeba do tego powodzi, trzęsienia ziemi, albo przynajmniej grubszego pożaru. Przykładem jest remont zniszczonego w pożarze mostu Łazienkowskiego. Mało kto już pamięta, jak szybko udało się wyłonić wykonawcę, i że inwestycja została oddana dwa dni przed terminem. Wszystko poszło tak sprawnie, bo ktoś wpadł na genialny pomysł, by uznać pożar za klęskę żywiołową, a w jej obliczu, zgodnie z przepisami, można było odstąpić od procedury przetargowej przewidzianej przez ustawę o zamówieniach publicznych.

Może zatem po prostu uznać brak autostrad za klęskę, zmienić nazwę Dyrekcji Generalnej i działać tak jak z mostem Łazienkowskim?

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!