Baśnie, bajki i podania

, 27 listopada 2017, 13:54

Zmarł inżynier Wiesław Wiatrak, twórca Beskida prototypowego samochodu małolitrażowego o nowoczesnym jednobryłowym nadwoziu. Na początku lat 80. samochodzik dawał nadzieję, że polski przemysł samochodowy wyzwoli się z kryzysowego marazmu. Oczywiście nadzieja okazała się płonna. Beskid nigdy nie wszedł do produkcji, wszedł za to do naszej motoryzacyjnej mitologii jako genialna i wizjonerska konstrukcja, upupiona przez komunistów.

Podobnie jak inne nasze motoryzacyjne mity jest to oczywiście bujda na, nomen omen, resorach. Każdy, kto ma trochę pojęcia o tym, jak się produkuje samochody, wie, że od stworzenia choćby najcudowniejszego prototypu do uruchomienia produkcji jest jeszcze bardzo długa droga. Potrzebne są technologie i pieniądze, czego Polska Ludowa nie miała nigdy, a zwłaszcza w czasach kryzysowej bryndzy początku lat 80., kiedy reglamentowane było nie tylko paliwo z importowanej ropy, ale nawet ordynarna „czysta” z polskiego kartofla. W owym czasie nasze fabryki samochodów produkowały głównie braki z powodów „określonych, przejściowych”, których wtedy było jeszcze więcej niż zazwyczaj, skutkiem sankcji wprowadzonych na nas przez Zachód w odpowiedzi na wprowadzenie stanu wojennego.

Po 1989 roku polski przemysł samochodowy stanowił jedną rozpacz, szczególnie warszawska FSO, której żywot przedłużyło o parę lat świętej pamięci Daewoo. Na kanwie tej historii zrodziła się kolejna bajka dla potłuczonych o zainteresowaniu Volkswagena przejęciem „Fabryki Samochodów Osobliwych”, na co podobno nie zgodziły się nasze krótkowzroczne władze, więc niemieckie pieniądze trafiły do Skody.

Obecnie nasi bajarze piszą kolejną opowieść fantastyczną o narodowym samochodzie elektrycznym. Ciekawe na kogo będzie, jak znów nie wyjdzie. Komunistów już szczęśliwie pogoniliśmy.

Grzegorz Kacalski Artykuł ukazał się w numerze 11/2017 miesięcznika Świat Motoryzacji

Komentarze

Brak komentarzy