Chińskie marki samochodów. ProfiAuto ujawnia prawdę o serwisie, częściach i kosztach

21 maja 2026, 13:17

Chińskie auta kuszą bogatym wyposażeniem, mocnymi silnikami i atrakcyjną ceną, ale wiele wątpliwości dotyczy ich trwałości i niezawodności. Warto być w tej kwestii bardzo ostrożnym, bo doniesienia medialne czy historie pojawiające się w grupach internetowych często zawierają wiele niedopowiedzeń. Za to łatwo przebijają się do opinii publicznej ze względu na ogromne zainteresowanie.

Głośne incydenty, a realna ocena jakości

Temat chińskich aut od dłuższego czasu budzi duże emocje, więc za każdym razem, kiedy pojawia się coś negatywnego, jest to eksponowane. Choćby głośny test z urwaną kierownicą Omody, który mocno przebił się do opinii publicznej, choć nie przesądza o całościowej ocenie aut zza Wielkiego Muru.

Na obecnym etapie trudno mówić o sygnałach wskazujących na ponadprzeciętną awaryjność chińskich aut, np. problemach z silnikami. Auta są młode, objęte długą gwarancją i choć pojawiają się pewne powtarzające się usterki, są one rozwiązywane na bieżąco.

Części do chińskich aut są, ale nie zawsze od ręki

Najwięcej obaw budzi zwykle dostępność części. Trzeba wyraźnie rozdzielić marki raczkujące, które pojawiły się niedawno i rzadko widujemy je na ulicach, oraz te, które zdobyły już uznanie klientów. Do tej grupy można zaliczyć m.in. MG, Omodę, Jaecoo, BYD, BAIC oraz Chery.

Części do najpopularniejszych chińskich modeli są na rynku – nie zawsze od ręki, ale możliwe do sprowadzenia. Trzeba jednak liczyć się z tym, że na niektóre zamówienia czeka się raczej tygodniami niż dniami.

– Rynek ostatnio się zmienił i klienci popularnych marek również potrafią czekać tygodniami na oryginalne części. Dlatego obawy dotyczące dostępności akurat części do chińskich aut często są większe niż wynika to z realiów rynku – zauważa Adam Lehnort, ekspert należącej do firmy Moto-Profil sieci ProfiAuto.

Dodatkowo warto podkreślić, że chińskie auta są stosunkowo proste technicznie, przynajmniej w wersjach spalinowych, a podzespoły pochodzą od znanych dostawców. Zazwyczaj do jednego modelu oferowany jest jeden silnik, często stosowany również w innych modelach. Jeśli pojawia się inna wersja napędowa, to najczęściej hybrydowa lub elektryczna, a hybryda zazwyczaj jest oparta na tej samej jednostce spalinowej. Podobny schemat coraz częściej stosują także marki europejskie.

Czy chińskie auto da się serwisować poza ASO?

Z punktu widzenia eksploatacji zaletą chińskich samochodów jest niewielka liczba wersji, więc auta nie różnią się istotnie między sobą. Nie ma np. kilku różnych stylizacji jednego modelu z innymi zderzakami. Podobnie jest z wyposażeniem. W markach europejskich spotkamy wiele wersji reflektorów, natomiast Chińczycy rzadko stosują np. drogie reflektory matrycowe. Nie ma też wielu wariantów zawieszenia (np. sportowego lub adaptacyjnego) czy napędu, co upraszcza dostępność części.

W jednym aspekcie chińskie marki wciąż pozostają w tyle – dostępności zamienników. Tańsze części nie są jeszcze oferowane w takiej skali jak do marek obecnych na rynku od lat, ponieważ producenci dopiero badają popyt. Dodatkowo te młode samochody objęte są długimi gwarancjami, więc większość trafia do autoryzowanych serwisów. Jednak sytuacja stopniowo się poprawia.

– W katalogach pojawia się coraz więcej zamienników do MG, Omody, Jaecoo, BYD czy BAIC. Nie ma jeszcze wszystkiego, ale niektóre podstawowe elementy eksploatacyjne są już dostępne. Analizując asortyment magazynowy, widać, że podstawowy przegląd okresowy popularnego chińskiego auta można dziś bez problemu wykonać „na własną rękę” w serwisie niezależnym. Dostępne są filtry, klocki i tarcze hamulcowe oraz elementy układu zawieszenia – wylicza Adam Lehnort.

Warto też pamiętać, że do nowych modeli – nawet marek europejskich – zamienniki również pojawiają się z opóźnieniem. To kwestia stażu rynkowego modelu, a nie kraju pochodzenia.

– Gdy ktoś twierdzi, że do chińskich aut nie ma zamienników, warto dodać: podobnie jak do wielu nowych modeli innych marek. To z reguły kwestia stażu rynkowego danego modelu, a nie pochodzenia marki – zauważa ekspert.

Mocne i słabe strony samochodów z Państwa Środka

Chińskie marki są już bardzo liczną grupą na rynku, dlatego wrzucanie ich do jednego worka bywa krzywdzące. Są lepsze i gorsze – jak było od lat również w motoryzacji europejskiej. Wspólne cechy to jednak ograniczona oferta wersji, bogate wyposażenie standardowe oraz w miarę podobne jednostki napędowe – najczęściej czterocylindrowe benzynowe silniki 1.5 i 1.6 turbo z automatyczną skrzynią biegów.

Napęd na cztery koła pojawia się rzadko, a diesle praktycznie tylko w pojazdach użytkowych. Producenci z Chin zwykle pomijają też miękkie hybrydy. W kwestii wyposażenia warto zachować zdrowy rozsądek. Z jednej strony mamy wiele głośników systemu audio, z drugiej – jakość brzmienia czy nawet sama głośność nie zawsze spełnia oczekiwania.

Fotele często są regulowane elektrycznie, ale zakres regulacji bywa ograniczony. Brakuje np. regulacji długości czy pochylenia siedziska. Wnętrza mogą imponować stylistyką i ekranami, jednak ergonomia nie zawsze będzie idealna, zwłaszcza dla wyższych kierowców.

Układ jezdny także pozostawia sporo do życzenia. Co prawda zawieszenie jest komfortowe, miękkie i dobrze tłumi nierówności, ale w ekstremalnych sytuacjach bywa nieprzewidywalne. Auta europejskie prowadzi się precyzyjniej i dają większe poczucie pewności przy wyższych prędkościach.

Oceniając zakup na chłodno, może się okazać, że nieco droższe auto marki europejskiej czy japońskiej będzie lepszym wyborem. Zwłaszcza gdy porównamy nie tylko pierwsze wrażenie, ale też komfort jazdy, prowadzenie i koszty użytkowania w dłuższej perspektywie.

– Zakup droższego auta europejskiego, koreańskiego czy japońskiego może się zwrócić po kilku latach. Chińskie samochody często spalają więcej paliwa, a ich wartość rezydualna wciąż jest dużą niewiadomą. Różnica 30-40 tys. zł w zakupie może się zwrócić przy odsprzedaży – podkreśla Adam Lehnort.

LPG w chińskich modelach

Jednym ze sposobów na ograniczenie kosztów paliwa są oferowane instalacje LPG. Nie są to jednak rozwiązania fabryczne, a dokładane przez importerów, często do silników z bezpośrednim wtryskiem. Korzyści są mniejsze niż w starszych konstrukcjach, a jakość działania bywa różna.

– Klienci często mylą fabryczną instalację LPG z instalacją montowaną przez importera. W obu przypadkach samochód kupowany jest w salonie jako nowy i zasilany autogazem, dlatego łatwo o pomyłkę. Różnica jest jednak bardzo istotna. W wersji fabrycznej producent już na etapie projektowania i produkcji przystosowuje silnik do pracy na LPG. W przypadku chińskich jednostek napędowych sytuacja wygląda inaczej. Silniki nie są projektowane z myślą o zasilaniu gazem, a instalacje LPG nie są opracowywane pod konkretny silnik. Montaż przeprowadzany jest przez importera. W efekcie pojawiają się sygnały od klientów o problemach z eksploatacją takich pojazdów – zauważa ekspert.

Chińskie samochody nie są dziś już tylko ciekawostką, ale pełnoprawną alternatywą dla wielu znanych marek. Kuszą wyposażeniem i ceną, ale przed zakupem warto chłodno ocenić również spalanie, dostępność części, sposób serwisowania i przewidywaną wartość auta po kilku latach.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

biski, 23 maja 2026, 20:48 4 -1

no faktycznie ekspert, dużo mądrych rzeczy powiedział. Nie ma co.

Odpowiedz