Uwaga przy zakupie używanego diesla! Eksperci wskazują najbardziej ryzykowne roczniki.

15 maja 2026, 15:15

Coraz bardziej rygorystyczne kontrole emisji spalin mogą w najbliższych latach stać się poważnym problemem dla właścicieli starszych diesli. Choć Unia Europejska nie przyjęła jeszcze nowych przepisów, kierunek zmian jest jasny. Dane pokazują, że ryzyko negatywnego wyniku badania technicznego może dotyczyć dużej części samochodów obecnych dziś na rynku wtórnym.

Uwaga na radykalny spadek wartości używanych diesli!

W obliczu możliwych zmian na poziomie Unii Europejskiej kontrole emisji spalin na stacjach SKP będą bardziej rygorystyczne. Chociaż wciąż nie ma przyjętych przepisów ani oficjalnego harmonogramu wdrożenia nowych metod pomiaru, UE jasno wyznacza kierunek.

Kluczowym elementem zmian ma być weryfikacja działania układów oczyszczania spalin, przede wszystkim filtrów DPF. Jedno z rozważanych rozwiązań zakłada wprowadzenie do SKP urządzeń do pomiaru liczby cząstek stałych, co pozwoliłoby wykrywać niesprawne lub usunięte filtry DPF.

Skala problemu może być spora. Z danych carVertical wynika, że prawie 48% samochodów w Polsce to diesle, a średni wiek pojazdów wynosi 10,5 roku. Oznacza to, że problem dotyczy dużej części rynku.

Problem dotyczy głównie samochodów używanych, które tracą na wartości. W tej grupie pojawiają się pierwsze problemy z układem oczyszczania spalin, a koszty naprawy mogą przekroczyć wartość pojazdu.

Łącznie samochody z importu stanowiły 55,1% wszystkich sprawdzonych pojazdów, podczas gdy auta krajowe – 44,9%.

 – Raporty historii pojazdów nie zawierają informacji o usuniętych lub uszkodzonych filtrach DPF. Pokazują jednak liczbę właścicieli, przebieg, historię zdarzeń drogowych oraz przypadki manipulacji licznikiem – Daniel Artisiuk, Country Manager carVertical w Polsce.

Na podstawie tych danych widać, że ryzyko koncentruje się wśród diesli z pierwszych lat normy Euro 6. W rocznikach 2015 – 2017 ponad 60% sprawdzanych pojazdów miało w swojej historii adnotację o uszkodzeniu. Dla porównania, w roczniku 2020 było to 54%, a w 2024 roku 47%. Podobny trend widać w danych o manipulacjach przebiegu – wśród diesli z 2015 roku udział aut z cofniętym licznikiem wynosił 4,32%, w roczniku 2017 – 3,24%, a w 2022 roku 1,24%. Starsze roczniki mają też wyższe przebiegi – średni odczyt licznika dla diesli z 2015 roku wynosił 187 tys. km, wobec 124 tys. km dla rocznika 2020 i 70 tys. km dla rocznika 2023.

 – To oznacza, że ryzyko nie dotyczy najstarszych aut, ale szerokiej grupy diesli, które dziś dominują na rynku wtórnym. W przypadku bardziej rygorystycznych kontroli emisji właśnie te czynniki – zużycie, historia uszkodzeń i ingerencje – zwiększają ryzyko uzyskania negatywnego wyniku badania. A taki negatywny wynik badania oznacza brak przeglądu i w praktyce wykluczenie auta z legalnego użytkowania do czasu naprawy – dodaje Daniel Artisiuk.

Najlepsza jest podwójna weryfikacja

Ekspert carVertical wskazuje, że najlepszym rozwiązaniem jest połączenie raportu historii pojazdu z jego fizyczną kontrolą.

 – Sam raport nie zawiera informacji o stanie filtra DPF, a sama kontrola techniczna nie zawsze pokaże pełną historię pojazdu. Połączenie obu tych metod zwiększa szanse na wykrycie nieprawidłowości –  uzupełnia Daniel Artisiuk.

Podczas kontroli ekspert może sprawdzić obecność i działanie filtra DPF oraz wykryć ewentualne ślady ingerencji.

W odpowiedzi na te wyzwania, w lutym br. carVertical nawiązało współpracę z Autotesto, największą w Polsce siecią niezależnych ekspertów motoryzacyjnych. Partnerstwo umożliwia taką dwustopniową weryfikację – połączenie raportu historii pojazdu z inspekcją techniczną na miejscu, która sprawdza zgodność danych z rzeczywistym stanem auta. Dzięki temu kupujący otrzymuje pełny obraz sytuacji jeszcze przed podjęciem decyzji o zakupie pojazdu.

 – Podczas kontroli eksperci Autotesto nie opierają się wyłącznie na dostępnej historii pojazdu. W trakcie oględzin sprawdzają stan faktyczny samochodu. Autotesto potwierdza, że jednym z częściej spotykanych problemów jest wycięty filtr DPF lub jego zastąpienie atrapą.
Właściciel takiego auta może narazić się na zatrzymanie dowodu rejestracyjnego, negatywny wynik badania technicznego oraz karę sięgającą nawet 5 tys. zł – komentuje Jerzy Lisiecki, ekspert Autotesto.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Martin, 20 maja 2026, 21:13 0 0

Mysle, ze kazdy rocznik jest ryzykowny i jednoczesnie zaden nie jest ;) wszystko zalezy od tego jak ktos o auto dbal. Dlatego uwazam ze przy kupnie uzywek tylko ekspertyza z autotesto bo bez tego mozna sie naprawde przejechac

Odpowiedz