Szokujące dane z rynku wtórnego. Taka jest skala oszustw i ukrytych wad pojazdów.

13 marca 2026, 16:07

Zakup używanego samochodu na polskim rynku wtórnym wiąże się z koniecznością zachowania wyjątkowej czujności, co potwierdzają najnowsze analizy przeprowadzone przez firmę carVertical. Eksperci przeanalizowali raporty historii pojazdów wygenerowane w 2025 roku w Polsce oraz w siedemnastu innych krajach europejskich. Celem badania było zidentyfikowanie najbardziej ekstremalnych przypadków nadużyć oraz wskazanie kluczowych zagrożeń, na jakie narażeni są nabywcy, którzy rezygnują z weryfikacji przeszłości wybieranego modelu. Wyniki pokazują, że oszustwa związane z przebiegiem, zatajanie historii szkód oraz wielokrotne zmiany właścicieli pozostają powszechnym zjawiskiem, ułatwionym przez brak swobodnego przepływu danych między państwowymi bazami instytucjonalnymi.

Rekordowe cofnięcia liczników i finansowe skutki oszustw

Jednym z najbardziej dotkliwych dla portfela nabywcy nadużyć pozostaje manipulowanie wskazaniami licznika przebiegu. Dane z 2025 roku wskazują na przypadki, w których auta były „odmładzane” o setki tysięcy kilometrów. W Polsce niechlubnym rekordzistą okazała się Toyota Hilux, której przebieg skorygowano o niespotykane 314 000 kilometrów. Niewiele mniejsze korekty odnotowano w przypadku Mercedesa klasy R (231 000 km) oraz BMW serii 1 (227 000 km). Tak drastyczne zafałszowanie historii eksploatacji pojazdu sprawia, że klienci, szczególnie ci decydujący się na droższe i nowsze modele, mogą przepłacać nawet dziesiątki tysięcy euro za pojazd, który jest w rzeczywistości znacznie bardziej zużyty technicznie niż wskazywałby na to stan licznika.

Samochody o bogatej historii rejestracji i liczbie właścicieli

Oprócz stanu technicznego, kluczowym wskaźnikiem kondycji pojazdu jest liczba osób, które go posiadały, oraz liczba krajów, w których był rejestrowany. Choć większość aut kończy eksploatację w kraju pierwszego zakupu, na rynku wtórnym krążą egzemplarze o wyjątkowo skomplikowanej przeszłości. Raport ujawnił, że niektóre samochody w Polsce, takie jak Fiat Ducato czy Volkswagen Golf, zmieniały kraj rejestracji aż dziesięciokrotnie. Podobnie alarmujące dane dotyczą rotacji właścicieli – rekordowe BMW M5 miało w swojej historii aż 24 posiadaczy, a Audi A4 oraz Volvo S60 po dwudziestu. Według Matasa Buzelisa, eksperta rynku motoryzacyjnego w carVertical, tak duża liczba zmian właścicieli niemal zawsze sygnalizuje poważne, trudne do usunięcia wady, których kolejni nabywcy próbowali się pozbyć poprzez szybką sprzedaż auta kolejnej nieświadomej osobie.

Dziesiątki szkód i zawrotne kwoty likwidacji strat

Analiza raportów rzuca również światło na skalę uszkodzeń powypadkowych, które są często ukrywane przed potencjalnymi kupcami. Rekordzistą pod względem liczby wpisów o szkodach w polskich ogłoszeniach był egzemplarz Fiata Ducato, w którego historii odnotowano aż 49 zdarzeń. Choć część tych wpisów może dotyczyć jednego incydentu, tak długa lista świadczy o burzliwej przeszłości operacyjnej pojazdu. W kategorii wartości finansowej szkód prym wiodą samochody luksusowe, gdzie koszty napraw sięgają astronomicznych kwot. Najwyższą łączną wartość szkód w Polsce odnotowano dla Bentleya Continental (265 000 euro), a także dla modeli Ferrari: GTC4 Lusso (225 000 euro) oraz Roma (155 000 euro). Eksperci ostrzegają, że auta z tak wysoką historią roszczeń ubezpieczeniowych wymagają drobiazgowej kontroli w autoryzowanym serwisie, aby wykluczyć zagrożenia dla bezpieczeństwa przyszłego użytkownika.

Bariery w przepływie danych a szanse na poprawę sytuacji

Głównym czynnikiem sprzyjającym nieuczciwym sprzedawcom jest brak transgranicznej wymiany informacji o pojazdach. Przykładem są Niemcy, które eksportując rocznie blisko dwa miliony aut, nie udostępniają ich danych historycznych instytucjom z innych krajów. W momencie przekroczenia granicy historia takiego samochodu staje się dla przeciętnego kupującego „czystą kartą”, co stwarza idealne pole do nadużyć. Rozwiązaniem tego problemu mogłyby być jedynie wspólne działania na szczeblu europejskim, zmierzające do pełnej przejrzystości i swobodnego wglądu w dane o przebiegu i szkodach bez względu na granice państwowe. Do tego czasu jedynym skutecznym narzędziem ochrony konsumenta pozostaje korzystanie z komercyjnych raportów historii pojazdów, które agregują dane z tysięcy globalnych baz, takich jak rejestry krajowe czy bazy organów ścigania.

Źródło: carVertical

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Stachu, 16 marca 2026, 7:14 2 0

Z Niemiec informacja nie wychodzi, bo nie mogliby tak łatwo pozbyć się złomu. Wszędzie tam, gdzie mają korzyść, to są hasła"Unia razem", a tam, gdzie mogą stracić to "Niech każdy załatwia swoje tematy osobno, bo potrzebna jest niezależność" -ot taka hipokryzja naszych zachodnich sąsiadów.

Odpowiedz