Wielu właścicieli niezależnych serwisów motoryzacyjnych nie zna skrótu MVBER. Niewielu słyszało o rozporządzeniu dotyczącym wyłączeń blokowych dla sektora motoryzacyjnego. Jeszcze mniej wie, że ten akt prawny wygasa w maju 2028 roku i że decyzja o jego kształcie po odnowie będzie miała bezpośredni wpływ na to, czy niezależny warsztat za kilka lat będzie miał realny dostęp do rynku czy zostanie zepchnięty na jego marginesy.
To właśnie jeden z tych przypadków, gdy nieznajomość prawa może kosztować bardzo wiele i to nie w sensie kary administracyjnej, ale w sensie fundamentalnym: warunków prowadzenia działalności, czyli możliwości konkurowania z autoryzowanymi sieciami.
Czym jest MVBER i dlaczego istnieje?
Motor Vehicle Block Exemption Regulation czyli rozporządzenie o wyłączeniach blokowych w sektorze pojazdów silnikowych to akt prawa unijnego regulujący zasady konkurencji na rynku motoryzacyjnym. Reguluje to, co wolno producentom samochodów w kształtowaniu relacji z dystrybutorami i serwisami, a czego im robić nie wolno.
W praktyce MVBER decyduje o tym, czy producent samochodu może legalnie ograniczać dostęp niezależnych serwisów do możliwości napraw i serwisowania swoich pojazdów w okresie gwarancji. Bez MVBER lub z MVBER skrojonym na miarę interesów producentów samochodów każdy z nich mógłby teoretycznie zamknąć możliwość rozwoju dla niezależnego rynku.
2028: termin, który zbliża się szybciej niż się wydaje
Obecne rozporządzenie MVBER obowiązuje do maja 2028 roku. To data, która wielu branżowcom wydaje się odległa, ale proces negocjacji kształtu nowego rozporządzenia jest długi i wymaga zaangażowania na długo przed terminem wygaśnięcia poprzedniego. Konsultacje, stanowiska, trialog to wszystko musi się zmieścić w harmonogramie, który oznacza faktyczne działanie już teraz.
Mieczysław Grzebalski, członek zarządu PSNSM, a także właściciel serwisu należącego do sieci Q Service Castrol, wyjaśnia, co jest dziś stawką:
– Jeśli nowe MVBER będzie precyzyjne i klarowne w kwestii serwisowania i napraw gwarancyjnych przez niezależne serwisy, będziemy mieli solidną podstawę do egzekwowania naszych praw przez kolejną dekadę. Jeśli będzie niejasne lub skrojone pod producentów samochodów, to czekają nas lata sporów, niepewności i de facto utrudnionego dostępu do rynku. Historia poprzednich zapisów tego rozporządzenia pokazuje, że walka o każde zdanie jest warta wysiłku.
Nowe wyzwanie: producenci spoza UE i chińska ekspansja
Rozporządzenie MVBER powstawało w innym świecie motoryzacyjnym niż ten, w którym funkcjonujemy dziś. Przez dekady rynek europejski był zdominowany przez producentów europejskich i japońskich, z marginalnym udziałem podmiotów z innych regionów. Dziś ten obraz ulega radykalnej zmianie.
Chińskie marki samochodowe takie jak BYD, Chery, Geely i dziesiątki mniejszych podmiotów wchodzą na rynek europejski z rosnącą siłą. Tylko w Polsce w ciągu ostatnich dwóch lat przybyło kilkaset punktów sprzedaży nowych marek z Chin. Mają inne struktury kosztowe, inny model dystrybucji danych i inne podejście do relacji z niezależnymi serwisami czyli relacji, która w wielu przypadkach sprowadza się do jej całkowitego braku.
– Producent z Chin korzystający z taniej siły roboczej i bez tradycji unijnych regulacji dotyczących dostępu do rynku może próbować budować całkowicie zamknięty ekosystem serwisowy. Jeśli MVBER nie będzie dość precyzyjne, żeby to uniemożliwić, to niezależne warsztaty staną przed naprawdę trudną perspektywą, czyli braku możliwości obsługi szybko rosnącej części parku pojazdów. – ostrzega Anetta Mieczkowska, prezes PSNSM, prowadząca serwis działający w ramach sieci First Stop.
To nie jest scenariusz katastroficzny. To logiczna konsekwencja trendów, które już dziś są widoczne na europejskim, a szczególnie polskim rynku motoryzacyjnym.
Dane jako nowe paliwo i dlaczego mogą osłabić MVBER
Kiedy poprzednie wersje MVBER powstawały, dane generowane przez pojazd nie były tematem. Samochody były produktami mechanicznymi z coraz większą elektroniką, ale nie były urządzeniami permanentnie połączonymi z siecią, generującymi strumienie danych o stylu jazdy, stanie komponentów i zachowaniu systemów bezpieczeństwa.
Dziś są. I dane stały się jednym z głównych zasobów, o które toczy się rynkowa rywalizacja. Producent, który kontroluje dane ze swojego pojazdu, kontroluje pośrednio warunki serwisowania tego pojazdu. Może udostępniać te dane na warunkach, które są nieopłacalne dla niezależnych serwisów. Może konstruować platformy dostępu, które faworyzują autoryzowane sieci.
– Nowe MVBER musi uwzględniać zmieniający się cyfrowy wymiar motoryzacji. Musi precyzyjnie regulować możliwości serwisowania i napraw samochodów, uwzględniając postęp techniczny. Jeśli tego nie zrobi, będziemy mieli rozporządzenie napisane na potrzeby świata, który przestał istnieć. – mówi Jarosław Gałuszka, prowadzący serwis działający w ramach sieci Q Service Castrol, a także członek Komisji Rewizyjnej PSNSM.
Co PSNSM robi w tej sprawie?
Polskie Stowarzyszenie Niezależnych Serwisów Motoryzacyjnych musi podejmować szereg działań dotyczących przyszłości MVBER przygotowując opinie i budując argumentację, która uwzględnia zarówno interes małych, jak i dużych polskich serwisów. Ale też musi podejmować działania wychodząc z poza biurka jak np. zbieranie podpisów pod petycją do decydentów, aby pokazać jak duży jest to problem dla środowiska niezależnych serwisów motoryzacyjnych.
Podstawowe postulaty PSNSM w tej kwestii to przedłużenie i aktualizacja rozporządzenia GVO/MVBER uwzględniając postęp technologiczny. Rozporządzenie to powinno skutecznie obejmować producentów spoza UE na tych samych zasadach co europejskich. I powinno zawierać mechanizmy egzekwowania, które nie sprowadzają się do wieloletnich postępowań sądowych niedostępnych dla małego warsztatu.
Dla właściciela warsztatu, który nigdy nie słyszał o MVBER, ta batalia może wydawać się odległa. Ale jej wynik będzie odczuwalny przy każdej próbie podłączenia testera diagnostycznego do nowego chińskiego SUV-a, który trafi na podnośnik. I wtedy może być za późno na dyskusję.
PSNSM jest w tej dyskusji teraz i właśnie po to, żeby tego rodzaju zaskoczeń było jak najmniej.







Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.
NIck, 1 sierpnia 2026, 12:32 0 0
Formalne prawo do naprawy, w tym również samochodów na gwarancji, może być iluzoryczne.
Dla mnie kluczowe znaczenie dla aftermarketu mają i będą miały zapisy zawarte w regulacjach UNECE R155, Cyber Resilience Act oraz AI Act. Przyszły model rynku będzie kształtowany przez cały ekosystem legislacyjny – od Data Act i MBER, po UNECE R155, Cyber Resilience Act oraz AI Act – i skomplikowane relacje między nimi. Szansę na uporządkowanie i spójność wszystkich przepisów daje Digital Omnibus.
Dziś prawdziwym wyzwaniem dla wszystkich zainteresowanych stron jest ustalenie: „Jak i na jakich warunkach zapewnić bezpieczny dostęp do danych i funkcji pojazdu, nie naruszając przy tym bezwzględnych obowiązków producenta w zakresie cyberbezpieczeństwa?”.
Inicjatywy takie jak system certyfikacji SERMI, huby diagnostyczne korzystające z fabrycznych testerów czy rosnąca liczba modeli autoryzacji niezależnych warsztatów (wdrażane m.in. przez Stellantis czy Renault) nie są dziełem przypadku. To rynkowe próby wypracowania rozwiązań hybrydowych, które mogą zdefiniować przyszłość relacji między niezależnym sektorem a koncernami OEM.
Dlatego aftermarket powinien już teraz wypracować spójne stanowisko, jasno określić, jakie rozwiązania są dla niego i klientów najbardziej korzystne, oraz zadbać o odpowiednie zapisy.
Odpowiedz
Rotor, 4 sierpnia 2026, 8:48 0 0
Dla mnie jako klienta istotną zmianą powinien być obowiązek przekazania klientowi po wykonanej pracy protokołu z wyszczególnionymi elementami ,które w aucie zostały wymienione. Nie chodzi by warsztat rozliczać z każdej złotówki ,jednak między podzespołami są różnice w jakości wykonania. Każdy mechanik powinien wiedzieć że wpływać to może na trwałość pracy wymienionego elementu oraz konsekwencjach dla całości mechanizmu. Wielu mechaników tkwi jednak mentalnie w latach 90-tych.
Odpowiedz