Woda vs. płyn chłodniczy. Dlaczego lepiej nie oszczędzać?

15 stycznia 2026, 8:41

Potocznie układ chłodzenia „napełniamy wodą”, wraz z rozrządem wymieniamy „pompę wody” a czasem uszkodzeniu ulegnie „czujnik temperatury wody”. Pomimo faktu, że od stosowania czystej wody motoryzacja odeszła wiele dekad temu, ślad w języku pozostał do dziś. Eksperci firmy TotalEnergies – Andrzej Husiatyński i Adam Klimek – wyjaśniają jakie zagrożenia dla układu niesie stosowanie w nim czystej wody oraz przybliżają właściwości nowoczesnych płynów chłodniczych.

fot. unsplash.com

Jak woda wpływa na układ chłodzenia silnika?

Większość kierowców wie, że czysta woda w układzie chłodzenia zimą może doprowadzić do uszkodzenia silnika. Jednak zamarzanie to tylko jeden z kilku problemów. Układ chłodzenia o pojemności ok. 8-10 litrów musi nieustannie odprowadzać nadmiar energii cieplnej, której współczesny silnik wytwarza bardzo dużo.

Woda – choć świetnie przewodzi ciepło – ma także wady. Wśród najważniejszych z nich są wysoka temperatura krzepnięcia, niska temperatura wrzenia oraz doskonałe przewodnictwo elektrolityczne, które sprzyja korozji.

Typowe przyczyny uszkodzeń układów chłodzenia to: korozja, kawitacja mająca negatywny wpływ na pompy i uszczelki, przegrzanie, osady oraz degradacja przewodów przez ich stwardnienie. Czysta woda, nawet zdemineralizowana, nie zapobiega żadnemu z tych zjawisk.

Dlaczego glikol również nie jest rozwiązaniem?

Do obniżenia temperatury krzepnięcia stosuje się najczęściej glikol etylenowy, ale on również nie spełnia wymagań układu chłodzenia. Czysty glikol przewodzi ciepło gorzej niż woda, zamarza już przy -13°C oraz samodzielnie nie chroni przed korozją.

Dopiero mieszanka glikolu z wodą dejonizowaną (1:1) daje optymalne parametry: -37°C temperatury krzepnięcia, 108°C temperatury wrzenia i optymalne odprowadzanie ciepła. Jednak nawet taki roztwór nadal nie zabezpiecza układu przed korozją, osadami czy degradacją materiałów.

Technologia OAT – klucz do skutecznej ochrony

Nowoczesne płyny chłodnicze (m.in. TotalEnergies) korzystają z technologii OAT (Organic Additive Technology), opartej na organicznych inhibitorach korozji.

Zapewniają one:

  • dezaktywację kationów metali,
  • zatrzymanie procesów korozyjnych,
  • ochronę elementów wykonanych z miedzi, mosiądzu, aluminium i stali,
  • brak osadów oraz długotrwałą stabilność chemiczną.

Co ważne, inhibitorowa warstwa ochronna tworzona wewnątrz układu jest niezwykle cienka, dzięki czemu nie ogranicza odprowadzania ciepła. Ważna jest także wysoka jakość stosowanego glikolu. Tanie, niskiej jakości glikole mogą utleniać się i wytwarzać kwaśne związki, które przyspieszają korozję zamiast jej zapobiegać.

Eksperyment TotalEnergies

Aby zobrazować przedstawione różnice, eksperci TotalEnergies – Andrzej Husiatyński i Adam Klimek – przeprowadzili praktyczny test.

Przygotowali trzy naczynia:

  1. z czystą wodą,
  2. z czystym glikolem,
  3. z płynem chłodniczym TotalEnergies.

Do każdego naczynia trafiły cztery identyczne płytki z miedzi, mosiądzu, aluminium i stali. Aby przyspieszyć procesy korozyjne, do roztworów dodano sól.

Po tygodniu zaobserwowano następujące efekty:

  • woda – intensywna korozja na wszystkich metalach; osad pokrywający całe dno naczynia,
  • glikol – mniejsza, lecz nadal wyraźna korozja; osad również był obecny,
  • płyn TotalEnergies – brak korozji, brak osadów.

Cały eksperyment można obejrzeć na platformie YouTube:

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!