Jedna szkoda, trzy punkty widzenia

, 6 czerwca 2019, 12:53

W pierwszej połowie roku rynek motoryzacyjny zelektryzowała wiadomość o możliwym końcu napraw bezgotówkowych. Wszystko za sprawą senackiego projektu ustawy regulującej rynek kancelarii odszkodowawczych, w którym rykoszetem uderzono w warsztaty i pośrednio w kierowców. Wprowadzenie zakazu cesji wierzytelności w życie znacznie skomplikowałoby i tak trudny rynek likwidacji szkód komunikacyjnych. I choć temat ucichł, zagrożenie nie minęło, projekt nadal jest w Sejmie.

Trójkąt (sprzecznych) interesów

Likwidacja szkód komunikacyjnych to obszar, na którym ściera się kilka grup interesów. Należy przy tym pamiętać, że interesy te są różne. Klienci firm ubezpieczeniowych chcieliby jak najmniej płacić za polisy, a jednocześnie, w razie kolizji, oczekują szybko i sprawnie przeprowadzonej naprawy, która przywróci pełną sprawność pojazdu. Warsztaty samochodowe, co zrozumiałe, są zainteresowane możliwie wysoką opłacalnością świadczonych przez nie usług, natomiast ubezpieczycielom zależy na jak najwyższej rentowności ich działalności, co oznacza utrzymanie wysokich cen polis i jak najmniejszych kosztów likwidacji szkód.

W tym rynkowym trójkącie panuje dotąd pewna wypracowana równowaga. Pomimo różnic w sile stron, żadna z nich nie ma dominującej pozycji, a merytoryczne argumenty pozwalają wypracować konsensus pomiędzy ubezpieczycielami, a warsztatami, które reprezentują użytkowników samochodów.

Jeśli jednak proponowane przez Senat regulacje weszłyby w życie w obecnej formie, ta krucha równowaga zostałaby zaburzona, a najbardziej ucierpią na tym interesy warsztatów ubezpieczonych.

Likwidacja bezgotówkowa czy według wyceny?

Jako najprostszą i najlepszą opcję likwidacji szkody ubezpieczyciele wskazują wypłatę gotówki na poczet przyszłej naprawy. Jeśli kierowca decyduje się na rozliczenie gotówkowe to nie ma obowiązku udowadniania, ani tego, że pojazd naprawiał ani nawet na jaki cel przeznaczył pieniądze. Z reguły jednak, za otrzymaną kwotę nie uda nam się doprowadzić pojazdu do stanu sprzed stłuczki czy wypadku. Zazwyczaj bezsporna kwota jaką skłonny jest szybko wypłacić ubezpieczyciel jest znacznie mniejsza niż to konieczne do profesjonalnej naprawy przez wykwalifikowany warsztat.

Wypłata gotówkowa (likwidacja szkody według wyceny), prowadzi do tego, że uszkodzone pojazdy albo nie są w ogóle naprawiane, albo naprawiane metodami chałupniczymi przez nielegalne punkty napraw, przy użyciu części używanych często mających wpływ na bezpieczeństwo jazdy. Potęguje to szarą strefę i prowadzi do pogarszania się stanu technicznego pojazdów poruszających się po naszych drogach. Skutkuje to także tym, że profesjonalne i legalnie działające warsztaty samochodowe tracą klientów, bo nie są w stanie naprawić pojazdu za kwotę z likwidacji szkody według wyceny.

 Rosnące wymagania klientów i coraz bardziej zaawansowane pojazdy zmuszają warsztaty do ciągłych inwestycji, w tym zakupu nowego wyposażenia etc. Obsługa i naprawa na wysokim poziomie wiąże się z koniecznością zatrudniania wykwalifikowanych pracowników – których dziś brak. Reasumując, likwidacje szkód komunikacyjnych według wyceny, delikatnie mówiąc nie są korzystne dla kierowców i warsztatów – mówi Alfred Franke, Prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.

Kolejnym sposobem rozliczenia za szkodę jest naprawa bezgotówkowa. Ogólnie rzecz ujmując polega ona na tym, że poszkodowany nie otrzymuje odszkodowania „do ręki”, a pieniądze przekazywane są na konto warsztatu, który naprawi pojazd. Warsztat otrzymuje pieniądze przeważnie na podstawie przedłożonej faktury za naprawę, którą zatwierdza ubezpieczyciel. I tutaj zaczynają się schody, zwłaszcza, gdy wybierzemy warsztat, który znamy / cenimy, a który nie współpracuje z ubezpieczycielami. Wtedy warsztat często czeka walka o stawkę za roboczogodziny i wycenę części koniecznych do naprawy, które nijak nie przystają do realiów rynkowych.

Jednakże warsztaty coraz lepiej radzą sobie w relacjach z ubezpieczycielami. Jest niezwykle istotne by warsztaty mogły dalej oferować swoje usługi. Rozmowy mające na celu „poprawę” działania rynku likwidacji szkód komunikacyjnych są zawsze bardzo emocjonalne i bardzo ciężko o rozwiązanie, które zadowalałoby wszystkich. Przeważnie wysuwane postulaty naruszają i tak kruchą równowagę pomiędzy trzema zainteresowanymi stronami.

 Mamy nadzieję, że senacki projekt ustawy regulującej rynek kancelarii odszkodowawczych nie powróci pod obrady, a jeżeli tak, to w takiej formie, aby nie likwidował możliwości napraw bezgotówkowych powodując poważne perturbacje na rynku likwidacji szkód komunikacyjnych. Jego obecna treść jest bardzo niepokojąca – dodaje Alfred Franke.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Warsztat, 6 czerwca 2019, 15:56 0 0

Znając życie to jeszcze ta ustawa poleży w senacie trzymając nas niepotrzebnie w napięciu. A potem poprawki, poprawki poprawek i etc.

Odpowiedz