Kolejny udany rok dla Inter Cars

, 6 kwietnia 2011, 0:00

Z wiceprezesem Inter Cars SA Krzysztofem Soszyńskim rozmawiamy o wynikach finansowych Spółki w 2010 roku oraz dalszych planach związanych z projektem Motointegrator.

Paweł Małecki: Czy miniony rok 2010 Inter Cars SA może zaliczyć do udanych?

Krzysztof Soszyński: Pierwsze podsumowanie wyników finansowych w 2010r. napawa optymizmem i sprawia, że po raz kolejny możemy mówić o dużym sukcesie. Przychody spółki ponownie rosną w dwucyfrowym tempie. W tym roku wyniosły około 606 tysięcy EURO co daje nam 27,4% przyrost w porównaniu z rokiem 2009. Skonsolidowana wartość sprzedaży wyrażona w polskiej walucie wyniosła około 2,4 miliarda złotych. Licząc w złotówkach wzrost jest nieco niższy ale wciąż wynosi 17,6%. Wynika to z umacniającej się złotówki względem EURO w roku 2009. Odpowiadając więc krótko na Pana pytanie – tak w moim przekonaniu rok 2010 dla Inter Cars był jak najbardziej udany.

PM: Co przyczyniło się do tak dobrych wyników, oraz jaki obecnie udział w rynku ma Inter Cars?

KS: Generalnie, pozytywne wyniki spowodowane są wciąż rosnącym popytem na rynku polskim oraz konsekwentnym rozwojem naszych spółek zagranicznych.

Zgodnie z szacunkami, wartość niezależnego rynku części w segmencie osobowym w Polsce w 2010 roku wyniosła blisko 7 miliardów złotych. To oznacza, że ten segment rynku określony w złotówkach, przez rok urósł o zaledwie 2%. W tym okresie udział Inter Cars SA w całym rynku części do samochodów osobowych oraz ciężarowych wyniósł około 20%.

PM: Czy mógłby Pan przybliżyć jak wygląda sytuacja Inter Cars na rynkach zagranicznych?

Obecnie możemy już mówić o wzrostach przychodów ze sprzedaży we wszystkich krajach Europy-Środkowo-Wchodniej w których jesteśmy obecni. Spośród spółek zagranicznych najwyższy wzrost sprzedaży zanotowały spółki Inter Cars Ukraina oraz Inter Cars Litwa. Natomiast największy udział przychodów przypadł Inter Cars Słowacja. Już dzisiaj mogę zdradzić, że w najbliższym czasie planujemy ekspansję na rynek bułgarski.

PM: Czyli z tego by wynikało, że w podstawowym naziemnym biznesie IC wszystko układa się pomyślnie, jednak pytanie jakie się nasuwa – to ile przyjdzie nam czekać na równie spektakularny sukces na rynku internetowym? Przecież jak doskonale wiemy, jeden ze strategicznych projektów Inter Cars na najbliższe lata to biznes z pogranicza branży e-commerce.

KS: Może na wstępie nie odpowiem dokładnie na Pana pytanie, bo jak rozumiem ma Pan na myśli platformę Motointegrator, jednak proszę uwierzyć, że Inter Cars już odniósł dość spektakularny sukces w branży internetowej jednak w dziedzinie o której dość rzadko się mówi. Mam tutaj na myśli fakt, że obecnie około 40% zleceń realizowanych przez sieć sprzedaży IC odbywa się za pośrednictwem Internetu. Warsztaty współpracujące z nami cenią sobie nasze narzędzia internetowe i bardzo chętnie z nich korzystają zamawiając części. Pod tym względem jeśli chodzi o użycie nowoczesnych technologii w podstawowym biznesie, na tle konkurencji wypadamy bardzo korzystnie.

Natomiast jeśli chodzi o Motointegratora to może rzeczywiście nie możemy jeszcze mówić o wielkim sukcesie, jednak jest to projekt długofalowy i wierzę, że już niebawem będziemy mogli o nim rozmawiać jako o kolejnym udanym pomyśle Inter Cars.

PM: Czy nie obawia się Pan, że idea Motointegratora wciąż nie dla wszystkich jest jasna? Po pierwszej publikacji artykułu na temat MI na naszym portalu w komentarzach rozgorzała dyskusja i jak mogliśmy zaobserwować przeważały krytyczne wypowiedzi…

KS: Analizując negatywne komentarze z jakimi się do tej pory spotkałem, odnoszę wrażenie, że większość krytycznych opinii na temat Motointegratora wynika z niedostatecznego doinformowania krytykujących osób. Wiele razy osobiście rozmawiałem z osobami początkowo negatywnie nastawionymi do naszego projektu, które w trakcie rozmowy zmieniały swoje stanowisko. Mam nadzieję, że podobną rolę spełni nasza rozmowa, która przekona ewentualnie niezdecydowanych Czytelników, że jednak idea Motointegratora jest dla nich korzystna.

PM: Czyli oficjalnie możemy zdementować takie pogłoski jak ta, która mówi, że Inter Cars poprzez Motointegratora chce dotrzeć z produktem bezpośrednio do kierowcy eliminując z łańcucha dostaw filie i warsztaty?

KS: Tak, to zdecydowanie nieprawda. Założenia projektu są wręcz odwrotne. Motointegrator ma służyć pozyskiwaniu nowych klientów-kierowców, warsztatom współpracującym z Inter Cars, a sprzedaż zawsze odbywa się z zachowaniem tradycyjnego łańcucha dostaw. Filia dostarcza produkt do warsztatu, który dokonuje sprzedaży, zarabiając na usłudze, na marży z części oraz na opłacie transportowej.

PM: Z Pana wypowiedzi wynika, że na Motointegratorze teoretycznie wszyscy zyskują. A co z tego ma Inter Cars?

KS: Dzięki Motointegratorowi możemy sprzedać więcej części – to bezpośredni zysk dla nas i dla naszych partnerów biznesowych. Nie należy także zapominać, że MI jest platformą promującą markowe produkty, co powinno być także pozytywnie odbierane przez naszych dostawców.

PM: Jak wiemy Inter Cars doskonale radzi sobie „w branży”, czego przykładem mogą być wyniki o których wcześniej rozmawialiśmy, jednak czy biznes skierowany bezpośrednio do kierowców nie jest przypadkiem zupełnie nowym wyzwaniem dla firmy, z którym do tej pory nie miała do czynienia?

KS: Na pewno jest to duże wyzwanie i rzeczywiście Inter Cars ma największe doświadczenie w branży B2B.
Decydując się na rozwój Motointegratora chcemy zaoferować kierowcom atrakcyjne i nowoczesne narzędzie, które pomoże im w kompleksowej i bezpiecznej obsłudze samochodu. Kierowcy za pomocą MI mogą zamówić części oraz umówić się na wykonanie usługi warsztatowej – w wygodny sposób – za pomocą Internetu. Jednocześnie wykorzystując do tego tradycyjne i praktyczne rozwiązania takie jak odbiór osobisty zamówionych części w warsztacie.

Więc z pewnością jest to coś czego do tej pory nie robiliśmy, jednak nie jest to duży problem, ponieważ nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy w niektórych kwestiach wspomagali się specjalistami z większym doświadczeniem w danych dziedzinach. Jest to wręcz wskazane i bardzo popularne w analogicznych branżach.

Mam tutaj na myśli współpracę z firmami specjalizującymi się w tworzeniu stron internetowych czy ich pozycjonowaniu w sieci. I tak też robimy, czego przykładem jest chociażby nasza umowa z agencją marketingową Sales&More, która już wcześniej z powodzeniem współpracowała z firmami oferującymi produkty dla klienta masowego.

PM: Bariera wejścia do biznesu internetowego jest bardzo niska, małe sklepy internetowe nie ponoszą także wysokich kosztów związanych z funkcjonowaniem. W jaki sposób Motointegrator może być wobec nich konkurencyjny?

KS: Z założenia Motointegrator nie jest bezpośrednią konkurencją dla motoryzacyjnych sklepów internetowych, ponieważ usługa jaką oferuje jest o wiele bardziej kompleksowa i co za tym idzie atrakcyjna dla kierowcy.

W sklepie internetowym klient może jedynie zamówić produkt, który zostanie dostarczony pod wskazany adres. Jednak czy ta usługa w zupełności spełnia jego oczekiwania? Proszę wyobrazić sobie zakup nowych opon, które kurier dostarczy pod drzwi mieszkania na dziesiątym piętrze w bloku. W takim przypadku ciężko jest mówić o wygodnej transakcji.

Przykład który podałem oczywiście jest przerysowany, ale obrazowo pokazuje różnice między sklepem internetowym a Motointegratorem w którym klient może odebrać opony zawsze tam gdzie ich potrzebuje –w warsztacie, który przy okazji w umówionym terminie dokona wymiany. Oczywiście zamiast opon, analogicznie może to być wymiana oleju, akumulatora czy filtrów przy okazji okresowego przeglądu.

Reasumując, motoryzacyjny sklep internetowy może założyć niemal każdy kto dysponuje komputerem oraz określonymi finansami na start. Bariera wejścia rzeczywiście jest niska. W wielu przypadkach nie jest nawet potrzebny magazyn czy odpowiednie zaplecze produktów. Jednak aby wystartować z projektem takim jak Motointegrator niezbędna jest rozwinięta sieć sprzedaży, logistyki oraz naprawdę szeroki asortyment markowych produktów. Czyli wszystko to co posiada Inter Cars.

PM: Dziękuję za rozmowę.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Anonim, 7 kwietnia 2011, 0:00 0 0

Motointegrator, to cios wymierzony we wszystkie sklepy motoryzacyjne. Jak można odrąbywać ręce, które przez dziesiątki lat utrzymywały i nakręcały biznes IC?
No cóż, jak widać można, gdyż pieniądz jest ważniejszy i nie ma nic wspólnego z lojalnością do wieloletniego partnera.

A oto słowa p.KS, które to potwierdzają cyt.
"Motointegrator ma służyć pozyskiwaniu nowych klientów-kierowców, warsztatom współpracującym z Inter Cars, a sprzedaż zawsze odbywa się z zachowaniem tradycyjnego łańcucha dostaw. Filia dostarcza produkt do warsztatu, który dokonuje sprzedaży, zarabiając na usłudze...".

Jest to jawny dowód na chęć wyeliminowania wszystkich sklepów motoryzacyjnych z rynku, które pośredniczą w sprzedaży i zawsze miały bezpośredni kontakt z klientem. Teraz IC chce za wszelką cenę przy pomocy internetu przejąć funkcje sklepów motoryzacyjnych, a dodatkowym atutem są nie rzadko niskie ceny sprzedaży, na które z powodów oczywistych sklepy nie mogą sobie pozwolić, gdyż ich zakup jest zbliżony do cen internetowych.

I może jeszcze jeden cytat, potwierdzający nieodpartą chęć walki ze sklepami motoryzacyjnymi:
"Decydując się na rozwój Motointegratora chcemy zaoferować kierowcom atrakcyjne i nowoczesne narzędzie, które pomoże im w kompleksowej i bezpiecznej obsłudze samochodu. Kierowcy za pomocą MI mogą zamówić części oraz umówić się na wykonanie usługi warsztatowej – w wygodny sposób – za pomocą Internetu."

Więc Panie KS proszę się nie dziwić, że Wasze projekty są źle odbierane przez wielu ludzi! Najpierw zaczęliście w swoich placówkach sprzedawać detalistom w cenach hurtowych, a teraz jeszcze Motointegrator. Pewnie następnym krokiem będzie otwarcie własnych serwisów, by wyeliminować prywatne warsztaty.
PAZERNOŚĆ NIEKTÓRYCH FIRM JEST ZATRWAŻAJĄCA!
Pod płaszczykiem dobra klienta, oczywiście.

Odpowiedz

Anonim, 7 kwietnia 2011, 0:00 0 0

Panie Wesley:) celny komentarz co do sklepów, ale co do warsztatów to chyba nie doczytał Pan do końca cytuję: "Filia dostarcza produkt do warsztatu, który dokonuje sprzedaży, zarabiając na usłudze, na marży z części oraz na opłacie transportowej."

Odpowiedz

Anonim, 7 kwietnia 2011, 0:00 0 0

Ładne wyniki... a jeśli chodzi o motointegratora to rzeczywiście pomysł jest super, tylko ciekawe kiedy uda im się to rozkręcić. Warsztaty mają powód żeby się cieszyć bo przez motointegratora inter cars bierze na siebie sprawe ich promowania w internecie...

Jak widać inter cars jak zwykle ma pomysł na przyszłość. Ciekawy wywiad, tylko szkoda, że przy okazji nie ma więcej info na temat tej nowej inwestycji w niemczech.

Odpowiedz

Anonim, 7 kwietnia 2011, 0:00 0 0

Do kolegi Wesley
Kolego dopiero się obudziłeś, że IC ma w poważaniu sklepy nie dalej jak dwa - trzy lata temu sam pan Prezes IC wypowiadał się na temat sklepów a konkretniej, że ich nie będzie........ Nie ma tu ameryki kolega od dawna istnieją firmy które nie sprzedają do warsztatu i nie robią 100 filii więc zmień po prostu dostawcę...

Odpowiedz

Anonim, 7 kwietnia 2011, 0:00 0 0

Panie Stefanie,
doczytałem,doczytałem i dlatego zrobiłem trzy kropki w cytacie, gdyż nie było sensem mojej wypowiedzi ile i na czym zarobią warsztaty, tylko to, że IC dyskryminuje sklepy!

Kolego piecia:
Nie, nie obudziłem się dopiero teraz. Wręcz przeciwnie, mam szeroko otwarte oczy i widzę co się dzieje na rynku motoryzacyjnym i od dawna walczę z nielojalnością IC, do innych firm, zwłaszcza sklepów. Dziękuję za radę, ale dostawcę zmieniłem już kilka lat temu i obecnie współpracuje z wieloma hurtowniami, które nie dyskryminują sklepów, tak jak otwarcie mówi o tym IC. Od tamtego czasu postanowiłem, że będę naświetlał i uświadamiał innych odbiorców o celach IC, ponieważ na dzień dzisiejszy wiele firm nie ma o tym pojęcia. Nawet same warsztaty nie zdają sobie sprawy z faktu, że IC odbiera klientów tym warsztatom, które zajmują się również sprzedażą części, gdyż IC sprzedaje detalistom po cenach hurtowych, o czym już wielokrotnie pisałem.
A co do słów p.prezesa, to niech nie będzie taki pewien losu sklepów,bo się może przeliczyć. Faktycznie kilka słabszych placówek nie wytrzyma konkurencji, ale to tylko wzmocni pozostałe istniejące sklepy. Do puki będą na rynku inne uczciwe hurtownie, które promują sklepy motoryzacyjne (a jest ich całkiem sporo), to one nadal będą się trzymały.
Reasumując: Do puki IC będzie tak drogą hurtownią, nastawioną na maksymalny zysk, jak jest obecnie, to ja się ich nie obawiam. A więc to co jest tak właściwie dla nich najważniejsze, czyli kasa, to kuriozalnie daje prawo istnienia innym.
Pozdrawiam wszystkich klientów nie IC.

Odpowiedz

Anonim, 7 kwietnia 2011, 0:00 0 0

He,he, przychodzi mi tutaj do głowy jeden problem, którego jak myślę najtęższe głowy IC nie przeskoczą.
Otóż, wszyscy pracujący w branży wiedzą jak obecnie trudno dobrać odpowiednie części do auta. Składa się na to wiele czynników, jak np przejściowe modele, różne systemy zastosowane w tych samych modelach, różne kody silników, składanki różnych aut, a tak że cudownie odmładzane auta, które właśnie przejechały granicę bo polak potrafi itd,itd. Ciekawy jestem jak taki szary Kowalski, który wie gdzie jest pedał gazu i hamulca, a tym bardziej pani Kowalska sama zamówi sobie części do jej auta bez pomyłki. Już widzę te niedomówienia w warsztatach i nie zadowolonych klientów, którym nie pasowały części, awantury, nie potrzebne koszty transportu, a następnie zwrotu złych części, nerwy straty czasu, blokowanie miejsca w warsztacie itd, itd. Tymczasem właściciel sklepu motoryzacyjnego, który ma odpowiednią wiedzę i praktykę w dobieraniu części bez większego problemu poradzi sobie z doborem części. A gdy by nawet coś nie pasowało, to po prostu idzie na półkę i wymienia złą część bez problemu od ręki. A taki internauta czeka, czeka, koryguje fakturę i znowu czeka, czeka i denerwuje się i.....oj, będzie się działo :)

Odpowiedz

Anonim, 7 kwietnia 2011, 0:00 0 0

oj Panie Wesley, już miałem się nie wypowiadać w tym temacie ale jak widzę jest Pan bardzo uparty i koniecznie chce Pan wszystkich przekonać do swojego zdania. Proszę bardzo, ale niestety odnoszę wrażenie, że zbyt wiele czasu poświęcił Pan na krytykę zamiast dowiedzieć się o czym właściwie mowa - czyli czym jest i jak działa Motointegrator.

Części dobierane są po numerze VIN, natomiast przez stronę internetową można zamówić "od ręki" najbardziej popularne usługi - wymiana klocków, wymiana oleju, wymiana opon, serwis klimatyzacji etc. W przypadku zamówienia usługi (np. "małego przeglądu" - patrz strona www.MI.eu) to nie kierowca dobiera części - tylko pracownik Motointegratora, na podstawie danych które klient zostawił przy rejestracji.

Może się nie znam - ale w 99% przypadków dobór akurat tych części, do podstawowych napraw nie powinien stanowić problemu.

Kiedy samochód już trafi do warsztatu i tam zostanie wykryta jakaś dodatkowa "niestandardowa" usterka - ewentualne części dobiera już warsztat...

I to, że projekt jest internetowy wcale nie oznacza,że klient musi czekać na "wysyłkę części" (kurierem, pocztą, gołębiem pocztowym czy jakkolwiek inaczej) - bo są one dostarczane tradycyjnym kanałem logistycznym IC.

Pozdrawiam Pana i innych czytelników :)

Odpowiedz

Anonim, 7 kwietnia 2011, 0:00 0 0

Panie Wesley! Pan sobie nie zdaje sprawy jak ludzie samodzielnie potrafią dobierać części do swoich samochodów. Wcale to nie jest takie trudne i nie trzeba kończyć studiów doktoranckich z zakresu mechaniki. Wystarczy do tego komputer podłączony do internetu. Może to pana zdziwi, ale w sieci jest wiele stron, gdzie po VIN-ie można dobrać bezbłędnie każdą część do wielu marek. A jak to nie pomoże, to istnieją jeszcze katalogi internetowe dużych producentów części zamiennych. Są jeszcze takie "fankluby", zrzeszające miłośników różnych marek i modeli samochodów. Większość członków ma taką wiedzę, że niejeden mechanik "wymięka". Oczywiście to wiedza teoretyczna, ale bardzo przydatna przy zakupie.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Anonim, 8 kwietnia 2011, 0:00 0 0

Panowie Marek i alex.
To co piszecie o doborze części, przy pomocy różnych katalogów i numerów VIn to oczywiście prawda (sam z nich korzystam), ale zarazem teoria przez duże T. Jak wygląda praktyka to wiem najlepiej, gdyż zajmuję się motoryzacją zawodowo od ponad 20 lat i nikt mi nie wmówi, że katalogowo można dobrać każdą część! Znam dziesiątki, właściwie setki przykładów, gdzie katalog można sobie wsadzić w....no, powiedzmy między pułki. Wiem również jak dobierają części przedstawiciele hurtowni, również IC i ile pomyłek im się przytrafia itd itd.
Wystarczy zmiana silnika, czy skrzyni biegów, którą często wykonują warsztaty z którymi współpracuję i nr VIN jest bez znaczenia. Nawet przy fabrycznie nowych autach są wielokrotne pomyłki i montowane inne części niż podają katalogi i numery. Po naszych ulicach jeździ mnóstwo aut po wypadku, gdzie wielu mechaników montuje części pasujące od innych modeli, również używane.

Miałem przypadki gdzie w aucie z jednej strony były zamontowane tarcz,zacisk,klocki hamulcowe oraz amortyzator(cały macpherson) od wersji 16V a z drugiej 8V, a klient w ogóle nie zdawał sobie z tego sprawy.
Fabryka w pierwszych wydaniach nowych modeli wielokrotnie montuje części ze starszego modelu (by wyczyścić magazyny), które da się zastosować w nowszych autach np układy wydechowe, filtry, klocki.
Nawet opon nie da się często dobrać katalogowo ( o czym wspomina Marek) jeżeli zmieniono felgi w aucie na inny rozmiar.
Bardzo często zdarza się, że klient zgłasza się na wymianę klocków, a okazuje się że trzeba wymienić dodatkowo tarcze, albo nawet końcówkę drążka czy sworzeń wahacza. I co wtedy? Klient czeka na dostawę z IC która może dotrzeć najprędzej dnia następnego, bo IC ma tylko dwie dostawy dziennie z czego jedna jest z dnia poprzedniego.
I tutaj wyraźnie przemawia wyższość małych pobliskich sklepów motoryzacyjnych, które od ręki posiadają potrzebne części!

Naprawdę proszę mi wierzyć, że żaden katalog, ani osoba po drugiej stronie komputera czy telefonu, nie gwarantuje prawidłowego doboru części, nawet po nr VIN, a już na pewno nie w 99%. O forach internetowych nie wspomnę, gdyż wiem jakie tam często bzdury można wyczytać!

To że Pan panie alex, potrafi sobie dobrać jakąś część w internecie, to wcale nie oznacza, że wszyscy ludzie mają taką wiedzę, jaką być może ma Pan. Więc proszę nie mierzyć wszystkich swoją miarą. Większość moich klientów wśród detalistów, nie mają zielonego pojęcia o motoryzacji i polegają na moim doświadczeniu. Często nawet mechanik nie wie jak dokładnie wygląda część po którą przychodzi.

Motointegrator może i był by pewny w 99% gdyby po ulicach jeździły tylko Fiaty 126p i Polonezy, a nawet w Polonezie można było spotkać wiele dziwnych przypadków montowanych części, choćby pompy paliwa w zbiorniku.

Pozdrawiam

Odpowiedz