Na wysokim poziomie i bezpiecznie, czy tak sobie

, 1 marca 2011, 0:00

Osobom spoza kręgu wulkanizatorstwa wydawać by się mogło, że warsztat wulkanizacyjny to tylko szare i ponure miejsce, do którego przyjeżdża się w celu wymiany lub naprawy opon. Coraz częściej bywa, iż warsztat przypomina na wskroś nowoczesne „laboratorium” techniczne wyposażone w maszyny i urządzenia o najwyższym standardzie, innym razem potrafi przybrać również wygląd muzeum techniki samochodowej i oponiarstwa. No cóż, tak już jest, że są stare i nowe serwisy. O dziwo, wykonując tę samą pracę są ją w stanie wykonać jednakowo dobrze, ale z różnym nakładem sił. W poprzednich edycjach Przeglądu rozpisywałem się o technologii naprawy ogumienia, jak również i o narzędziach. Tym razem czas wspomnieć o jakże nieodzownych atutach każdego z warsztatów, czyli maszynach i urządzeniach usprawniających i poprawiających jakość pracy.

Co kryje w sobie współczesny, nowoczesny warsztat wulkanizacyjny? Dlaczego zamożniejsze warsztaty starają się co jakiś czas odnowić swój park maszynowy poprzez zakup lub wymianę na nowocześniejsze i lepiej oprzyrządowane montażownice czy też coraz to precyzyjniejsze wyważarki. Rośnie po prostu prestiż takiej firmy w oczach klientów, a praca serwisu staje się bardziej usprawniona.

Każdy z producentów wprowadza na rynek co roku lub co dwa lata jakąś nowość. Posłużę się tu paroma przykładami.

Montażownica TECO 100
Montażownica Teco 100 jakże inaczej wygląda od swoich poprzednich „koleżanek”, pozbawiona typowego stołu i szczęk chwytających. Wyposażona jest natomiast w wiele dodatkowego osprzętu bardzo wydatnie wspomagającego pracowników serwisu. Wprawdzie nie jest ona nowością tego roku, ale chętnie bywa kupowana, bo działa wręcz wyśmienicie.

Montażownica MONTY UNIVERSAL
Zarówno jedna i druga montażownica (Monty Universal 2) należą do grona maszyn zaawansowanych technicznie i obsłużą praktycznie każde koło. Ich cena jest stosunkowo wysoka, ale dzięki temu potrafią one zaspokoić wymagania bardziej wybrednych klientów. Inne z rozwiązań technicznych pokazuje nam sposób na podnoszenie koła na montażownię, co być może nie przyśpiesza pracy pracownika, ale odciąży jego kręgosłup.

Zadziwiająca gama wyważarek o coraz to lepszych parametrach daje dużo do myślenia. Poniżej opiszę jedne z najlepszych.

Wyważarka HAWEKA 9855 PC czy też Wyważarka FOCUS F 590

Wyważarki Haweka 9855 PC oraz Focus F590 stanowią swoistego rodzaju „rarytasy” wśród tego typu maszyn. Ich konstruktorzy pomyśleli praktycznie o wszystkim, a w szczególności o pracownikach serwisów. Praktycznie każda z nich jest w pełni zautomatyzowana i przeprowadza kompleksową analizę danych dobierając właściwe rozwiązanie. I w tych właśnie przypadkach zaoferowanie klientowi „komputerowego” wyważenia kół będzie właściwym sformułowaniem. Decydując się na zakup nowego modelu maszyny myślimy o szybkości jej działania, stopniu automatyzacji i precyzji wykonywanej pracy.

Jaki ma być warsztat?
Powracam do pytania: czym jest współczesny, nowoczesny warsztat wulkanizacyjny czy też serwis oponiarski?

Jest to bardzo dobrze zaprojektowane i przemyślane miejsce pracy, w którym powinno się znaleźć również wiele miejsca na myśl techniczną. Mam tu na myśli nie tylko same urządzenia, ale również i personel serwisów. Wprawdzie konstruktorzy maszyn wyszli nam naprzeciw, rozbudowując technicznie maszyny w celu zminimalizowania czynności wykonywanych przez pracownika i jednocześnie myśląc o ergonomii. Ważnym aspektem jest również pobudzenie świadomości wśród pracowników, że wprowadzana do naszych warsztatów automatyzacja nie ma być przyczynkiem do pośpiechu, lecz precyzji działania.

Jedną z ważniejszych inwestycji w naszych warsztatach, o której będę stale pisał, są szkolenia i jeszcze raz szkolenia, których nigdy nie za dużo. Skomplikowane urządzenia wymagają bowiem stałej kontroli, serwisowania i utrzymania ich w nienagannej czystości, a więc być może trzeba by pomyśleć o następnej inwestycji.

Myjka do kół
Myjka tradycyjna, jednopozycyjna, przeznaczona jest dla małych i średnich warsztatów. Niemniej jednak spełnia ona wszystkie kryteria nowoczesności.

Myjka bardziej zaawansowana – czteropozycyjna – w znacznym stopniu przyśpiesza pracę. Kosztuje sporo, ale w nawale pracy może być urządzeniem bardzo przydatnym, bo umyte koła mogą stanowić bonus dla klienta lub dodatkowy zysk dla firmy. Dlatego od dłuższego już czasu w wielu dobrze wyposażonych serwisach pracują myjki do kół. Stały się one niejednokrotnie nieodzownym elementem wyposażenia. Umyte koło to nie tylko bonus dla klienta i jego zadowolenie z profesjonalnie wykonanej usługi. Umyte koło to mniej zabrudzone montażownice i wyważarki, jak również rzecz bardzo ważna – higiena pracy w serwisie, o której nie mówimy zbyt często. Dobre jak i złe wieści potrafią szybko się upowszechniać w lokalnej społeczności. A przecież o to chodzi, aby informacja o schludnym serwisie dotarła tam gdzie trzeba.

Myjki zmieniły nie tylko swój wygląd zewnętrzny w postaci kształtów obudowy, podawania czy załadunku koła. Elementem myjącym jest nadal w przeważającym stopniu woda i granulki z tworzywa sztucznego (eliminujące agresywne detergenty). Powoli do głosu dochodzą również ultradźwięki (myjka ultradźwiękowa TIRESONIC przedstawiona została w listopadowym numerze Przeglądu).

Warto więc inwestować w nowoczesne, zaawansowane technicznie urządzenia, pod warunkiem, że będą one właściwie wykorzystane i serwisowane. Na pewno pozwolić sobie mogą na to warsztaty dobrze prosperujące.

Dla tych, którzy posiadają trochę więcej zasobów pieniężnych i dbają o precyzję pompowania kół i czystość pompowanego powietrza i azotu, godną polecenia staje się bardzo nowoczesna sprężarka:

Sprężarka z wytwornicą azotu GN
Sprężarki śrubowe, olejowe z wytwornicą azotu Atlas Copco seria GN to połączenie najnowszej technologii i niezawodności. A co z warsztatami małymi, które dopiero co się rozwijają, a również obsługują takie same pojazdy jak inni? No cóż, często słyszymy w odpowiedzi od ich właścicieli o chęci zakupu urządzeń używanych lub nowych – produkcji chińskiej. Byłbym bardzo ostrożny co do takich zakupów. To tak samo, jak kupno używanego samochodu, o którym mało co wiemy, lecz szybko poznajemy go poprzez częste naprawy.

Wiadomo, że początki we własnej małej firmie to poniekąd „horror” (wiem, ponieważ sam tego doświadczyłem), ale niestety należy czasem zaryzykować finansowo. Lepiej wyłożyć trochę gotówki więcej i kupić maszyny ze średniej półki, które zapewnią nam niezawodną pracę na najbliższych parę lat, spełniając jednocześnie wszystkie założenia nowoczesnego serwisu. Mogąc obsłużyć prawidłowo klienta budujemy mocne fundamenty naszej firmy.

Co z maszynami chińskimi?
Chińskie – tanie, a z wyglądu jak oryginalne (bo w większości są podróbkami znanych nam już modeli i marek). Jeśli chodzi o skomplikowane konstrukcyjnie urządzenia, nie polecałbym ze względów dobrze nam znanych – krótka trwałość i problem z serwisem.

Owszem, zdarzają się pewne produkty pochodzenia chińskiego, które już od jakiegoś czasu znalazły sobie miejsce na naszym rynku. Myślę tutaj o małych podnośnikach pneumatycznych czy też rozwieraczach do opon. Nie są one skomplikowane technicznie, prezentują się dobrze i nie przysparzają kłopotów.

Praca musi być bezpieczna
Dbając o bezpieczeństwo w naszych warsz- tatach, przypominam o używaniu koszy do bezpiecznego pompowania kół ciężarowych. Istnieje już parę wersji koszy i z zadowoleniem stwierdzam, że coraz chętniej serwisy je kupują. Spotykam się często z koszami wykonanymi własnoręcznie przez właścicieli serwisów. Powiem tylko, że w momencie pompowania staram się „trzymać” z daleka od nich. Podziwiam „ryzykantów”, którzy ufają takiemu sprzętowi nie posiadającemu atestów bezpieczeństwa. Warto więc zwrócić uwagę na kosz przedstawiony poniżej.

Kosz do pompowania
Kosz firmy AHCON – DUPLEX posiada podwójną siatkę, dzięki czemu może być z powodzeniem ustawiony w dowolnym miejscu serwisu. Minimalna odległość od innych urządzeń to jeden metr. Jego specyficzna konstrukcja daje 100 proc. bezpieczeństwa. Poza tym jest otwierany również z boku i posiada własny inflator. Gdybym miał założyć swój własny warsztat i wyposażyć go w urządzenia spełniające wizję nowoczesności, miałbym nie lada dylemat. Może udałbym się na targi do Essen, Frankfurtu czy Bolonii i tam podpatrzył, co nowego w „trawie piszczy”. A może pojechałbym do Chin? Zaufałbym raczej (paru) znanym rodzimym firmom, które przez lata wyrobiły sobie renomę na naszym rynku i potrafią doradzić, co dobre i z ich pomocą starał się rozwiązać problem wyposażania swojego warsztatu.
 
Zaufajmy doświadczeniu.

Autor: Grzegorz Borysiak

Artykuł ukazał się w numerze 1-2 (80)/styczeń-luty 2011 "Przeglądu Oponiarskiego"

Komentarze

Brak komentarzy