Może muzeum?

, 26 stycznia 2011, 0:00

Zepsuła mi się pralka – szczęśliwie na gwarancji. Przyjechał pan z serwisu pralkowego i orzekł, że poszło łożysko, skutkiem czego trzeba wymienić tzw. zespół piorący. – Cóż to takiego? – zapytałem zdziwiony, pamiętając, że kiedy coś podobnego stało się przed laty w starej pralce, samodzielnie wymieniłem łożysko, które zresztą kosztowało jakieś grosze. – E, panie, to się skończyło. Dziś wszystko jest zintegrowane, zalane plastikiem, nierozbieralne. Poszło łożysko, trzeba wymienić trzy czwarte pralki i już – zapowiedział serwisant, po czym się zmył, zalecając cierpliwość w oczekiwaniu na część zamienną, którą miano sprowadzić z magazynu we Włoszech.

Trzy tygodnie później pralkoznawca pojawił się ponownie, taszcząc jakąś wielką pakę, z której następnie wydobył wspomniany zespół piorący. Okazało się, że faktycznie stanowił on niemal całe wnętrze pralki. Zapytałem ile ta część kosztuje, zastanawiając się, co zrobię, kiedy gwarancja wygaśnie, a awaria się powtórzy. Okazało się, że zapłaciłbym za nią może ze 100 złotych mniej niż za całą nową pralkę. – Po co zatem – zapytałem naiwnie – wymieniać ten zespół. Nie prościej byłoby przywieźć nową pralkę? – Ba! A na co byłby wówczas serwis? – odpowiedział przytomnie pralkoznawca.

Podobne tendencje widać również w motoryzacji. Wszystko się integruje, „kompaktuje”, „optymalizuje”, a coraz więcej podzespołów jest z założenia nienaprawialnych. Już niedługo zamiast wymieniać wahacz, będzie się wymieniało zmontowaną fabrycznie ćwiartkę podwozia. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle – widać, tak musi po prostu być.

Jednak starzy fachmani, pamiętający epokę „dużego fiata” i Warszawy z rozrzewnieniem wspominają czasy, kiedy to nitowało się tarcze sprzęgła i robiło inne przedziwne rzeczy, o których młodszym opowiada się dziś w formie bajek na dobranoc. Może zanim te wszystkie wspomnienia pokryje kurz niepamięci, warto urządzić małe muzeum polskiego warsztatu samochodowego. Chętnie wniesiemy aport do zbiorów. Dysponujemy bowiem zestawem do regulacji gaźnika i zapłonu, tarczami kotwicznymi oraz bębnami hamulcowymi do modelu Polski Fiat 126p rocznik 1975!

Autor: Grzegorz Kacalski

Komentarze

Brak komentarzy