Auta elektryczne wypadają blado w bilansie ekologicznym

, 24 sierpnia 2017, 18:25

Wyniki badań szwedzkich naukowców wskazują, że sumaryczny rozrachunek plusów i minusów w bilansie ekologicznym może jednak przemawiać na korzyść samochodów spalinowych.

 

Obecne doniesienia nie są absolutnym novum. Niektóre think tanki branży motoryzacyjnej grzmią w podobnym tonie już od pewnego czasu. Zapewne w oparciu o raport Low Carbon Vehicle Partnership z 2011 roku, który również nie pozostawia suchej nitki na faktycznym śladzie węglowym elektryków.

Elektryczne auta oraz pojazdy do samochodów podobne, już od dobrych kilku lat są obecne w życiu codziennym mieszkańców zachodnich połaci kuli ziemskiej. Od niedawna, w pewnych rejonach globu, silniki elektryczne wydają się nawet powoli wypierać spalinowe. Wystarczy wspomnieć Norwegię lub Holandię. Włodarze tych krajów mają ambitne plany, by w czasie krótszym niż 8 lat całkowicie zakazać sprzedaży samochodów napędzanych owocem pracy petrochemików. Wiele innych zachodnich rządów dopłaca niemałe sumy do zakupu aut elektrycznych.

Z danych dotyczących ilości rejestracji nowych pojazdów na Starym Kontynencie wynika, że w 2016 roku nowych elektryków sprzedano ponad 102 tysiące. To znaczy, że dynamika wzrostu ich sprzedaży wyniosła 5 proc. w ujęciu rok do roku. Dopłaty i ulgi podatkowe to jedynie część przyczyn takiego trendu. Najbardziej istotnym jednak powodem, szczególnie w proekologicznych zakątkach tego świata, jest prawdopodobnie przeświadczenie o zbawiennym wpływie takich pojazdów na środowisko.

Wracając do ustaleń uczonych głów ze Szwecji, trzeba napisać, że ich zdaniem baterie do samochodów są równie nieekologiczne, jak spalanie benzyny. Tak brzmi główna teza, jaką postawiono w raportcie opracowanym przez szwedzki instytut badań nad środowiskiem naturalnym.

Głównym problemem, jaki stanowią auta napędzane voltami, jest nie tylko swego rodzaju transmisja miejsca emisji zanieczyszczeń (z okolicy, gdzie faktycznie się poruszają, w miejsce, gdzie produkuje się baterie i wytwarza energię potrzebną do napędzenia elektryków), ale także szkodliwość tych pojazdów dla środowiska w ujęciu holistycznym.

Zdaniem Szwedzkiego Instytutu Środowiska, cienie produkcji aut elektrycznych znacząco przyćmiewają blaski. Wspomniany wyżej miażdżący raport, przygotowany na zlecenie szwedzkiego Ministerstwa Transportu, podaje liczbę 20 ton dwutlenku węgla, jako produkt uboczny procesu wytwarzania baterii. Zatem wyprodukowanie akumulatorów litowo-jonowych do jednego egzemplarza Tesli w wariancie P100D (Model X lub S) , powoduje emisję takiej ilości szkodliwych substancji, ile samochód spalinowy produkuje średnio przez 8 lat.

Gwarancja na baterie w Nissanie Leaf obejmuje 5 lat. Tesla podbija stawkę do lat 8. W granicach tych widełek oscylują okresy gwarancyjne innych aut elektrycznych. Tymczasem współcześni producenci (nie tylko samochodów) przyzwyczaili nas, że bezawaryjność sprzętu kończy się w tym samym momencie co gwarancja.

Do tego, w polskich warunkach produkcji energii elektrycznej, dochodzi ekologiczny koszt wytworzenia prądu. Jak mówi prof. Jerzy Merkisz z Polskiego Towarzystwa Naukowego Silników Spalinowych:
– W polskich warunkach pojazdy elektryczne emitują tyle dwutlenku węgla, co silnik spalinowy najnowszej generacji, bo należy liczyć tak zwaną energię ciągnioną od źródła do koła, czyli od wydobycia węgla do gniazdka.

Być może zatem wszyscy wieszczący rychły upadek silników spalających węglowodory popełnili drobny falstart, podobnie jak samochody elektryczne.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

evfan, 26 sierpnia 2017, 13:37 3 -8

Z tresci artykulu czuc prawicowy swiatopoglad, zawiera wiele bledow i manipulacji, dodatkowo powoluje sie na nieistniejace zrodla, i fikcyjnych badaczy,
pewnie pisany przez putinowskiego trola

Odpowiedz

Gawel, 27 sierpnia 2017, 21:28 2 -6

Może jeszcze ci sami uczeni dowiodą, że Ziemia jest płaska. Nie wierzę w takie bilansy. Wystarczy uzmysłowić sobie ile części trzeba wykonać w tradycyjnym silniku np.: tłoki, wałki, koła zębate blok, głowica, układ wydechowy, katalizatory, skrzynia biegów, wał napędowy, paski, łańcuchy, uszczelki. Zapomina się również o transporcie ropy, katastrofach tankowców i wojnach które toczą się przez nią. Zmiana oleju w silniku co 15 tys km, w skrzyni automatycznej co 60-100tys km. Elektryki są bezobsługowe, a baterie uległy znacznej poprawie w ciągu ostatnich kilku lat. Nissan również daje 8 lat gwarancji na baterię i gdyby autor artykułu miał o nich pojęcie to wiedział by, że ich żywotność jest uzależniona nie od wieku lecz od ilości ładowań i jego sposobu. Jeżeli producent daje gwarancje na 8 lat to przy normalnej jeździe wytrzymają bezproblemowo 10-12lat, a później poddaje się je regeneracji jak baterie w laptopie wymieniając poszczególne ogniwa ,a nie całość.
Auta elektryczne są końcem pewnej ery i na pewno stracą na nich Arabowie i mechanicy.

Odpowiedz

Gawel, 28 sierpnia 2017, 22:06 1 -4

Dla ludzi nie znających się na nowoczesnych bateriach polecam ten link na youtube.
https://www.youtube.com/watch?v=5X2YYNQWm_k
Producent baterii podaje ich żywotność to ponad 10 lat lub 5000 cykli ładowania co oznacza, że jeżeli będziemy je ładowali co 200km to przejedziemy na nich 1 000 000km.

Odpowiedz

Anonim, 31 sierpnia 2017, 8:19 4 -1

BZDURA

Odpowiedz

Andy.............., 31 sierpnia 2017, 9:46 1 0

Opowieści dziwnej treści .

Odpowiedz

sabo6, 2 września 2017, 21:43 0 0

Do całego bilansu należy jeszcze doliczyć koszty finansowe i ekologiczne utylizacji baterii . Już teraz wielkim problemem jest utylizacja standardowych akumulatorów kwasowych a co będzie z utylizacją baterii przeróżnej maści? Porównajmy też wagę tych akumulatorów. A może zastanowimy się jak wielu rzadkich pierwiastków potrzeba do stworzenia tych cudeniek ? Tak więc wg mnie ten artykuł jest ok ale jednak nie pełny . A co do falstartów aut elektrycznych to już jeden taki w historii motoryzacji był i na baaaardzo długo zapomniano o elektrykach. Teraz odkopano tę idee i mami się ludzi "ekologią".
To że nie posiadasz rury wydechowej wcale nie oznacza że jesteś ekologiczny.

ZASTANÓW SIĘ

Odpowiedz