Nowa „skarpeta” po sześćdziesięciu latach

Redakcja, 28 czerwca 2017, 10:54

60 lat temu rozpoczęto produkcję Syreny, jedynego osobowego samochodu polskiej konstrukcji. Wehikuł ten powstał z założenia jako produkt uboczny warszawskiej FSO i miał być wytwarzany w liczbie kilku tysięcy egzemplarzy rocznie, z myślą o przodujących przedstawicielach klasy robotniczej.

Syrena odniosła zatem większy sukces, niż spodziewali się jej twórcy, albowiem do 1983 roku wyprodukowano ponad pół miliona tych samochodzików.

Dziś władza znów chce produkować samochód rodzimej konstrukcji. Ma on być elektryczny i cenowo przystępny. Nie wiadomo jeszcze, gdzie będzie wytwarzany, bo żadnej fabryki samochodów państwo już nie ma. Mamy natomiast 66 szkiców nadwozia owego polskiego auta przyszłości, spośród których zostanie wyłoniony zwycięski projekt.

Państwowa agenda odpowiedzialna za zaprojektowanie i wdrożenie do produkcji nowego samochodu udostępniła opinii publicznej konkursowe szkice, również te które nie przeszły do następnego etapu. Internauci mieli ubaw po pachy, ponieważ niektóre prace wyglądają tak, jakby zostały wykonane przez dzieci na szkolnych zajęciach komputerowych.

Stare powiedzonko mówi jednak, że sukces rodzi się w bólach. Kto wie, może na którymś z tych szkiców jest nasza syrenka XXI wieku.

Nie tylko my chcemy produkować elektryczne samochody. Chorwacka firma Rimac zbudowała już kilkanaście takich aut. Niestety, nie ma co myśleć o kupieniu od Chorwatów licencji, bowiem trudno o ich pojeździe powiedzieć, że jest cenowo przystępny. Elektryczne cudo o mocy 1200 KM kosztuje grube miliony, o czym dowiedzieliśmy się dzięki Richardowi Hammondowi. Słynny brytyjski prezenter telewizyjny roztrzaskał Rimaca na zakręcie w szwajcarskich Alpach. Lepiej więc nie dajmy mu poprowadzić naszej elektrycznej syrenki, bo jeszcze i ją rozpaździerzy.

Grzegorz Kacalski Artykuł ukazał się w numerze 6/2017 miesięcznika Świat Motoryzacji

Komentarze

Brak komentarzy