Dobre samopoczucie koncernów

, 10 lutego 2009, 0:00

W związku z kryzysem światowym koncerny motoryzacyjne znalazły się w sytuacji klientów opieki społecznej. Sprzedaż samochodów spadła na łeb na szyję i producenci łapią się najbardziej desperackich pomysłów, by ją jakoś zwiększyć. Podobno w Ameryce można przy zakupie samochodu dostać drugi taki sam w promocji. Polska, chwilowo przynajmniej, idzie pod prąd tym tendencjom, bowiem sprzedaż nowych aut ostatnio się nawet u nas zwiększyła. Odnieść można wrażenie, że polskie centrale koncernów samochodowych mają w związku z tym doskonałe samopoczucie, a świadczy o tym poziom cen części zamiennych oferowanych przez dealerów. Sprawę zbadał mój kolega, który zmuszony był naprawić swój w miarę nowy samochód azjatyckiej proweniencji. Wystawiony mu przez ASO wstępny kosztorys potrzebnych części przyprawił go o lekki zawrót głowy. Za poradą ludzi życzliwych i zorientowanych grzecznie więc podziękował, a w sprawie rzeczonych części zgłosił się do jednego z niezależnych dystrybutorów. Okazało się, że te same elementy (samochód kolegi to rzadko spotykany na polskich drogach model, więc brakowało zamienników) sygnowane logo producenta auta są o blisko 40% tańsze. Kolega odetchnął z ulgą i powierzył naprawę niezależnemu warsztatowi.

Ta prawdziwa przypowieść ma swój morał. Wszystko wskazuje, że przy takiej polityce cenowej koncernów samochodowych autoryzowane stacje obsługi staną się dla użytkowników wkrótce tak drogie, iż nikt nie będzie chciał tam naprawiać samochodów. Chyba że za pomocą sprytnych zmian legislacyjnych jakoś ograniczy się wolność konkurencji na rynku motoryzacyjnym. W tym świetle zrozumiałe są więc wysiłki koncernów, które robią wszystko, by GVO w przyszłym roku zakończyło żywot.

Krzysztof Rybarski
Artykuł ukazał się w numerze 1/2009 miesięcznika Świat Motoryzacji

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Anonim, 10 lutego 2009, 0:00 0 0

Chyba człowiek jest przyjacielem kogoś z dystrybutorów...hmm może kogoś z Inter Carsu?
podejście okrutne - ale warto sprawdzać dealerów-- nie są do siebie podobni:)
optymistycznie pozdrawiam w tym ciężkim branżowym okresie
--reprezentant dystrybutora niezależnego :)

Odpowiedz