Koniec ery diesla – czeka nas zmiana prawa w Europie

Krzysztof Pawlak, 9 maja 2017, 14:21

Wyniki testu przeprowadzonego przez organizację ADAC nie pozostawiają wątpliwości – nowe samochody z silnikami Diesla mogą przekraczać normy emisji tlenków azotu nawet o 900 procent!

Nie powinno więc dziwić, że kolejne europejskie miasta zapowiadają poważne ograniczenia dla właścicieli samochodów z takimi silnikami. Specjaliści szacują, że w atmosferze znajduje się obecnie ponad 8 ton NOx (tlenków azotu), z czego za około 3,3 tony odpowiada branża transportowa – podsumowano w raporcie komisji śledczej ds. pomiarów emisji w sektorze motoryzacyjnym.

Dlaczego tak ważny jest dla ADAC poziom emisji tlenków azotu?

Związki tlenków azotu nie pozostają bez wpływu na zdrowie i życie ludzi, zwierząt i roślin. Mogą m.in. powodować choroby serca, niszczą układ oddechowy wywołując astmę, zapalenie oskrzeli oraz nowotwory. Dlatego Niemiecki Automobilklub ADAC sprawdził zawartość spalin 77 modeli nowych samochodów również pod kątem emisji tlenków azotu. Wyniki tych badań mogą zaszokować nawet największych zwolenników silników Diesla.

Specjaliści ADAC podkreślają, że dla tej technologii krytyczne jest przekraczanie norm emisji właśnie tlenków azotu. W gronie 38 testowanych aut z jednostkami wysokoprężnymi tylko dwa modele zyskały dobre oceny (cztery na pięć gwiazdek), a w niektórych przypadkach normy były przekraczane nawet o 900 procent.

Kolejne miasta zapowiadają zakazy dla diesli – czy Polska będzie następna?

Na początku roku władze Paryża, Madrytu, Aten i Meksyku zapowiedziały, że do 2025 roku wprowadzone zostaną zakazy wjazdu do centrów miast dla pojazdów z silnikami Diesla. Niemieckie miasta również walczą ze smogiem, a za największych trucicieli uznawane są przez ich władze, samochody z silnikami wysokoprężnymi – szczególnie te starsze rocznikowo. W Berlinie, Monachium i Hamburgu obowiązują przepisy zakazujące wjazdu samochodom z dużą emisją trujących spalin.

Poziom zanieczyszczeń NOx w tych regionach występuje tak często, że Komisja Europejska wystosowała już ostatnie upomnienie. Do grona miast ze strefami ekologicznymi chce dołączyć także Stuttgart. Władze miasta planują od 2018 roku zakazać pojazdom z silnikiem Diesla, które nie będą spełniały najwyższych norm spalin, wjazdu do śródmieścia. Decyzja ta ma bezpośredni związek z drastycznie pogarszającą się jakością powietrza w tym mieście. Od początku roku normy stężenia drobnych pyłów w powietrzu były przekraczane już 30 razy, a w zeszłym roku alarm obowiązywał łącznie przez 63 dni.

Londyn rozpoczął swoją walkę ze smogiem już 60 lat temu, wprowadzając zakaz palenia węglem. Dzisiaj kierowcy, chcąc wjechać do centrum stolicy Wielkiej Brytanii, muszą uiścić opłatę w wysokości 11,5 funta. Strefa płatna obejmuje obecnie kilka centralnych dzielnic, ale w najbliższym czasie planowane jest dziesięciokrotne powiększenie tego obszaru. To nie koniec zmian. Włodarze Londynu zapowiedzieli, że od 2019 roku kierowcy aut z silnikami wysokoprężnymi, którzy będą chcieli poruszać się po centrum stolicy, zostaną obciążeni dzienną opłatą w wysokości 24 funtów (około 120 zł). Naukowcy oceniają, że rocznie z powodu zanieczyszczonego powietrza umiera około 9,4 tys. londyńczyków.

W Polsce z powodu zanieczyszczeń w atmosferze umiera co roku około 45 tys. osób – wynika z danych Światowej Organizacji Zdrowia. Plany związane z wprowadzeniem stref ograniczonego ruchu lub zakazu ruchu pojazdów przekraczających normy spalin są brane pod uwagę w 16 miastach Polski – między innymi w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Gdyni. W praktyce oznaczałoby to najprawdopodobniej wprowadzenie nalepek podobnych do tych, jakie obowiązują w niemieckich miastach.

Diesle z mniejszym zainteresowaniem

Zmiana prawa i zapowiadane kolejne ograniczenia dla pojazdów z silnikiem Diesla odbija się nie tylko na rynku nowych samochodów, ale również wpływa na decyzje klientów kupujących samochody używane.

Według raportu serwisu OTOMOTO w ogłoszeniach wciąż królują samochody z silnikami Diesla, które stanowią prawie 80 procent wszystkich ofert. Równocześnie Polacy coraz częściej szukają aut z silnikami benzynowymi (48,7 procent zapytań) – trend ten utrzymuje się od 2013 roku. Oznacza to, że coraz trudniej sprzedać auto z motorem wysokoprężnym. Co więcej, wg PZPM i Samar luty 2017 roku jest kolejnym miesiącem, w którym sprowadzono zdecydowanie więcej samochodów napędzanych silnikami benzynowymi – import diesli po raz pierwszy spadł poniżej 40 proc.

Rynek samochodów nowych również przeżywa zmiany. Zgodnie z informacjami Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar samochody z silnikami Diesla stanowiły w Polsce około 47,6 procent całego rynku (dane za luty 2017) – oznacza to spadek o 3,6 pp. względem analogicznego miesiąca 2016 roku.

W Europie wzrasta natomiast zainteresowanie samochodami z napędem alternatywnym. Sprzedaż hybryd wzrosła o 28,8 procent, a aut elektrycznych o niecałe 3 procent. Największy udział hybryd w całkowitej sprzedaży na europejskim rynku odnotował w 2016 roku Lexus. Aż 99 procent samochodów tej marki sprzedanych w Europie Zachodniej miało napęd spalinowo-elektryczny, natomiast na całym rynku europejskim hybrydy stanowią rekordowe 65 procent sprzedaży Lexusa. Najczęściej wybierane modele z napędem hybrydowym to: NX, RX i CT 200h.

Rynek ukształtują floty

Według danych PZPM w 2016 roku, przedsiębiorcy zarejestrowali w Polsce 281 tys. samochodów. To o 21,9 procent więcej niż przed rokiem, a udział klientów biznesowych sięgnął 67,7 procent. Powyższe dane pokazują, że floty mają największy wpływ na kształtowanie się rynku motoryzacyjnego w Polsce. Co to oznacza w kontekście ograniczeń zapowiadanych przez kolejne metropolie, związanych z rosnącym zanieczyszczeniem środowiska?

Zakaz poruszania się w centrach miast samochodów emitujących najwięcej zanieczyszczeń (lub wzorem Londynu), wysokie opłaty za wjazd do stref z ograniczeniami ruchu, spowodują, że zainteresowanie autami z silnikami Diesla, uznawanymi obecnie za najbardziej szkodliwe dla środowiska zmaleje. Trudność w odsprzedaży takiego samochodu spowoduje natomiast spadek wartości rezydualnej i zwiększenie kosztów związanych z leasingiem.

Już teraz coraz więcej przedsiębiorców wybiera samochody z napędem alternatywnym. W 2016 roku zarejestrowano w Polsce prawie 10 tys. aut z napędem hybrydowym. Oznacza to wzrost tego segmentu rynku o 76,4 procent.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Wurzburg (10 maja 2017, 21:12) ~ Moim skromnym zdaniem artykuł wprowadza zamieszanie już pierwszym zdaniem. Nie wierzę, że wszystkie nowe samochody z silnikiem Diesla przekraczają normy. Myślę, że problemem są samochody, w których dla oszczędności producenci deklarują spełnianie norm bez instalacji wtrysku Adblue. Tu jest największe pole do nadużyć analogicznych, jak w przypadku EA 189. Mam diesla Euro 6 z Adblue - mam świadomość mozliwości wystąpienia problemów z eksploatacją, ale po woni spalin nikt nie pozna że to Diesel - nawet przy zimnym silniku, chwilę po rozruchu.

3 0 Odpowiedź

AndyB (10 maja 2017, 23:23) ~ wszystko fajnie, ale ile z tych 3,3 tony NOx jest wygenerowane przez silniki diesla w samochodach a ile przez silniki samolotowe oraz statki? kiedyś czytałem artykuł, że 7 największych statków transportowych daje tyle spalin co wszystkie samochody razem wzięte.. więc niech się uspokoją z tymi centrami miast i niech nie szukają na siłę usprawiedliwienia

7 0 Odpowiedź

PitrAs (11 maja 2017, 7:57) ~ Niech KE weźmie się za tych, którzy wycinają DPFy, robią "mapy" z tyłka wzięte, kręcenie liczników, historię bezwypadkowości oraz za inne niedozwolone modyfikacje (pseudoxenony czy paski ledowe imitujące światła dzienne i podobne cuda wiejskiego tuningu). Diesli nie wpuszczą do miast bo trują i kopcą, samochodom z LPG nie wolno parkować na parkingach podziemnych, z kolei silniki benzynowe także w większości mają zakłamane testy już u producenta (nie tylko głośna sprawa z Volkswagenem), ich katalizatory używane zwłaszcza na krótkich dystansach, kiedy się nie nagrzeją do temperatury roboczej po prostu trują... Samochód stojący w korku, niezależnie od tego jakie ma zasilanie i tak przynosi więcej szkody niż korzyści, żadne normy tego nie zmienią chyba, że wszystkie silniki spalinowe zastąpią silniki elektryczne. Do centrów miast w ogóle nie powinno się wpuszczać ruchu samochodowego bo po co? Niech komunikacja będzie darmowa to dopiero wtedy będzie widać pozytywne skutki takich pro ekologicznych zmian. Na wodę jeszcze nikt nie wymyślił perpetuum mobile więc co, zostaje rower ? Z czasem i na ten jednoślad znajdzie się jakiś paragraf, taka jest prawda...

12 0 Odpowiedź

Piotr (11 maja 2017, 13:18) ~ Na moją skromną wiedzę istnieją rozwiązania które pozwoliłyby w jakimś znacznym stopniu rozwiązać problem toksyczności spalin ale i tu zaczyna się główny problem z pazerną chciwością zarabiania za wszelką cenę.Rozwiązania które są już dzisiaj dostępne mogą działać przez wiele lat- myślę o jednym z najtańszych rozwiązań Magnetyzerach (nie podam nazwy abym nie został posądzony o reklamę) ale nie za 30zł. tylko o takich które mają mają odpowiednie badania i certyfikaty, były i są .testowane. Dlaczego nie są wprowadzane na większą skalę do użytku?Nie jest to biznesowe a dzisiaj tylko to się liczy nie zdrowie czy środowisko.Katalizator ,filtr cząstek stałych i inne elementy sam. muszą się jak najszybciej zużywać i być często wymieniane. Można by tu wiele pisać ale zmiany następują jeśli będą biznesowe i to się dzisiaj liczy!

2 -1 Odpowiedź

Anonim (11 maja 2017, 20:18) ~ HM przekraczają normy.... Oczywiście. Normę można napisać jaką się chce, np że samochód ma zużywać 1 l paliwa na 10.000 km. i jak spala 7l/100km to już przekracza normę 700 razy. Kolejną bzdurą jest to że Polacy z powodów ekologicznych na rynku wtórnym szukają benzynowców. Kompletny nonsens. Szukając 12 letniego auta za około 10-12 tys. zł ekologię ma bardzo głęboko ukrytą. Wybierają benzynowce bo nie ma turbiny, dwumasy i innych części które mogą szarpnąć ich kieszeń na 3-5 tys. zł. Tu radziłbym zejść autorowi na ziemię. Napęd alternatywny we flocie. OK pod warunkiem że jest to flota taksówek jeżdżących wyłącznie po mieście, lub auto dla prezesa. Dla większości handlowców, którzy 80% tras robią autostradą, akumulator hybrydy to tylko 300 kg balastu, co się przekłada na jakieś 2 l/100km więcej niż w analogicznym dieselu. Jeśli będą problemy z wjazdem dieseli do miast to floty przerzucą się na benzynę. Będzie to śmierć dieseli ale ekonomia tym zarządzi nie żadne ekologiczne bzdety. Za kolejne 10 lat ekolodzy przywrócą do łask dieseli, bo to przecież mniej pali więc mniej zużywa zasoby naturalne. Ekolodzy to banda oszołomów którzy nie pozwolą zalesić pustyni, a jak wpłacisz im na konto kasę, to stwierdzą że las jest bardziej potrzebny. Jak już ten las wyrośnie to przywiążą się do drzew, gdy ktoś będzie chciał przywrócić pustynie. I znów za odpowiednią opłatą chętnie zmienią zdanie.

11 0 Odpowiedź