Z kamerą wśród klientów

Jakub Tomaszewski, 25 kwietnia 2017, 12:32

Nie ma chyba w naszym pięknym kraju mechanika, który nie spotkał na swojej drodze specyficznego typu klienta. Na jego widok serce bije szybciej, a i w brzuchu czuć, że coś się dzieje. I chociaż czasami ten klient jest równocześnie długonogą blondynką, to najczęściej uczucia ściśniętego żołądka i przyspieszonego tętna jednak nie są związane z nadchodzącą wiosną i hormonami. Specyficzny klient wywołuje na ogół znacznie mniej przyjemne stany emocjonalne u swojego mechanika.

Chociaż na pozór każdy człowiek jest inny, to wiele naszych cech i zachowań da się przyporządkować do jakiegoś schematu. Tym samym prawom podlega również klient warsztatu samochodowego, bo przecież klient, też człowiek. I nie jest ważne, czy swoje auto do naprawy przywozi mechanikowi ładny, brzydki, gruby, czy chudy. Nie ma też znaczenia, czy jego samochód wart jest 5, 10, czy 500 tysięcy, a także jaką klient ma płeć. Wszystkich można zakwalifikować do którejś kategorii.

Spec

Najczęściej występującym typem jest tak zwany specjalista-forumowicz. Ten gatunek charakteryzuje się niebywałą wiedzą zdobywaną na renomowanych kursach eksternistycznych. Doświadczenie natomiast zdobywa na autoryzowanych przez samych internautów forach. Specjalistyczne nauki pobierane w ten sposób, upoważniają takiego klienta do udzielana mechanikom szczegółowych rad i wskazówek. Kierujący się misją niesienia kaganka oświaty specjalista-forumowicz, nierzadko wchodzi do kanału, by tam wykładać swoją dziedzinę specjalizacji. Ponieważ zna się na wszystkim, to długie godziny spędzone w warsztacie są oczywistą oczywistością, gdyby chcieć zacytować klasyka.

Często występującym podgatunkiem forumowicza jest klient-dealer części. Taki osobnik, jako wysokiej klasy specjalista, już na pierwszą wizytę w warsztacie przywozi swoje części. Wyczytał przecież na forum co oznacza stukanie, więc wie.
Innym gatunkiem, licznie występującym w naszej szerokości geograficznej jest klient-oszczędny. Osobniki tego typu przyjeżdżając do warsztatu, na ogół jeszcze przed słowami „dzień dobry”, pytają ile to będzie kosztować. Zachowaniem charakterystycznym dla tego gatunku jest dostarczanie we własnym zakresie części używanych, upolowanych na szrocie lub aukcji internetowej. Odmianą klienta oszczędnego jest wieczny sprzedawca. Chęć taniej naprawy słusznie argumentuje on zamiarem bliskiej sprzedaży auta, a przecież nie będzie komuś robił prezentu i inwestował w części. Najczęściej klient-sprzedawca jest osobnikiem o dużych pokładach sentymentu do swojego auta i rychła sprzedaż pojazdu trwa kilka miesięcy, a czasami lat.

W kraju nad Wisłą występuje również klient-informatyk. Gatunek wyróżnia wiara w cyfrowe rozwiązanie każdego problemu. Współczesne auta mają przecież komputery pokładowe i mnóstwo układów elektronicznych, dlatego należy je zawsze podłączyć pod komputer.

Syn marnotrawny

Równie często występuje u nas klient-syn marnotrawny. Klasyczne zachowanie przedstawiciela tego gatunku to bunt, w odpowiedzi na poddanie jego diagnozy w wątpliwość. Klient zabiera wówczas auto i wyrusza w krucjatę poszukiwań innego mechanika. Często zdarza się, że znajdzie warsztat, gdzie naprawa przebiega zgodnie z życzeniem. Jednak nasz bohater, zgodnie ze swoim pierwowzorem z Ewangelii wg świętego Łukasza, po pewnym czasie wraca z tym samym problemem, przyznaje się do popełnionego błędu i prosi o naprawę.

Jeszcze innym gatunkiem jest klient-Adam Słodowy. Populacja tych osobników w naszych rejonach jest dosyć spora. Charakterystycznym zachowaniem jest, że za naprawę auta bierze się sam. Jednak w końcu przyjeżdża do warsztatu i prosi o dokończenie roboty.

Rzadszą odmianą jest klient-pożyczka. Na ogół osiedla się w okolicy warsztatu samochodowego, do którego lubi zajrzeć z pytaniem i prośbą jednocześnie: „czy mógłby pożyczyć jakieś narzędzie”?

W podobnej ilości występują osobniki podgatunku klient-ja tylko chciałem zapytać. Charakterystyczne dla nich jest, że wizyta w warsztacie polega na przeprowadzeniu wywiadu, co do usterki auta. Po długiej i wyczerpującej rozmowie, taki klient na ogół musi się zastanowić lub zebrać fundusze. Faktycznie jedzie do swojego garażu i sam próbuje naprawić zdiagnozowaną przez mechanika usterkę.

Houdini

Nieco rzadziej spotkać można przedstawicieli gatunku klient-Houdini. Osobniki tego typu mają tendencję do znikania po zleceniu naprawy auta. Czas ich nieobecności trwa od kilku dni do kilku tygodni, a nawet miesięcy. Co ciekawe, ich telefon na ogół jest poza zasięgiem lub nie mogą go odebrać. Znane są doniesienia, jakoby zamiast klienta-Houdini po odbiór auta zjawiła się inna osoba, właściciel auta w towarzystwie policji.

Gatunek klient-niecierpliwy natomiast, ma tendencję do wydzwaniania do swojego mechanika nawet kilka razy dziennie. Przy każdej takiej rozmowie pyta o termin odbioru auta. Jego zdaniem nie stoi to w sprzeczności z tym, co mówił oddając je do naprawy. Wtedy twierdził, że „stało całą zimę, więc tydzień dłużej różnicy nie zrobi”.

Zapewne można by wyróżnić jeszcze kilka innych gatunków występujących w naszym klimacie. Jednak wszystkie grupy, te wyżej wymienione i te przemilczane, mają cechę wspólną. Są ludźmi i odpowiednie, ludzkie podejście w relacjach z nimi może zdziałać cuda i oszczędzić niepotrzebnych emocji tak im, jak i samym mechanikom. Dlatego, w razie napotkania przedstawiciela któregoś z tych gatunków, warto wziąć głęboki oddech i podejść do rozmowy z odpowiednim dystansem i zdrową dawką poczucia humoru.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Anonim (3 maja 2017, 13:19) ~ Jest jeszcze jeden typ klienta: klient IC, umawia się na wymianę i z góry oświadcza, że ma własne części, po czym przychodzi i na pytanie skąd ma części oświadcza, że z IC. Na paragonie ceny ma takie, że trudno było by mu takie zrobić samemu kupując w IC.

6 0 Odpowiedź

mieszaniec (6 maja 2017, 3:13) ~ Heh 3-4 lata temu u nas któryś klient w typie z listy powyżej zdarzał się średnio raz na 2 tygodnie. Było czasem śmieszne, czasem nerwowo, czasem smutno ale jakoś nie przejmował się człowiek tym. Teraz praktycznie każdy klient to typ roszczeniowy który wszystko wie a my chcemy wg. niego za wszelką cenę go oszukać bo jemu forumowy zenek inaczej pisze( po co oni w ogóle idą do warsztatu skoro można naprawić w internecie?) Roszczenia bo za długo, bo za drogo, bo chcemy klienta oszukać bo proponujemy naprawę a w " internetach piszą że można sznurkiem podwiązać" to codzienność. Części z internetu lub z pobliskiej hurtowni dostarczane przez klienta to też temat rzeka bo albo nie pasują albo chiński złom a podnośnik stoi zablokowany na kilka dni...Szef mimo iż warsztat jest wiecznie zapchany to powoli myśli o zamknięciu firmy bo ma dość użerania się z ludźmi..smutne

3 0 Odpowiedź

cAPiii (6 maja 2017, 12:57) ~ A u nas w hurtowniach jeszcze taki przedstawiciel klienta APACZ i PYTONG ( Pytong cały czas pyta) (Apacz zapytany a nie ja tylko pacze)

1 0 Odpowiedź

TOMIxxx (11 maja 2017, 20:47) ~ Handluje częściami, niestety żeby żyć muszę je sprzedawać w necie.Najgorszy klient jaki tylko może być,tylko i wyłącznie cena sie liczy nie jakość, za markowy dobry produkt uważają Kraty,Nty i inny syf bo są najtańsze w necie,zaproponuj coś dobrego to mówią że mają w necie niemieckiego krata albo japońskiego Nty 3 razy taniej. Ludzie!! Kupi syf gównozjad taki a poźniej reklamuje i ma oczekiwania jak by kupił i naprawił w Aso. Co się porobiło?? Ludzie,jak nie mata kasy to kupujcie tanie części ale nie miejcie później pretensji ani niewiadomo jakich oczekiwań,płacisz.gównianą kasę to gówno dostajesz,prosta zasada od zarania dziejów.

0 0 Odpowiedź