Już co czwarte nowo rejestrowane w Niemczech auto samo zahamuje w sytuacji awaryjnej

, 25 kwietnia 2017, 9:39

Statystyki za 2015 rok jednoznacznie potwierdzają tendencję do zwiększania obecności systemów wspomagających kierowcę w codziennym użytkowaniu cywilnych aut.

W roku 2015 już co czwarte nowe auto rejestrowane za Odrą posiadało system automatycznego hamowania awaryjnego. Obecnie wiele firm, tak stricte motoryzacyjnych (Volvo, Ford) jak i technologicznych (Google), a nawet wirtualnych (Uber) pracuje nad systemami jazdy autonomicznej. Podobne ambicje ma Bosch, którego ponad 3000 inżynierów na całym świecie codziennie rozwija najróżniejsze systemy wspomagania kierowcy.

Współczesne auta coraz częściej otrzymują wyposażenie ułatwiające życie kierowcy. Zaczynając od systemu automatycznego hamowania, który pozwala spowolnić, a nawet zatrzymać auto w sytuacji awaryjnej, poprzez systemy wspomagania parkowania, systemy zmiany/utrzymania pasa ruchu, systemy rozpoznawania znaków drogowych, aktywny tempomat, na asystentach ruszania kończąc.

Jak mówi dr Dirk Hoheisel:
– Systemy wspomagania kierowcy stają się coraz powszechniejsze na rynku, a tym samym torują drogę do zautomatyzowanej jazdy.

Takie rozwiązania zatem nie tylko ułatwiają codzienną jazdę i czynią ją bezpieczniejszą ale także, zaznajamiając kierowców z nowymi technologiami, budują w nich świadomość i niejako oswajają z systemami jazdy quasi autonomicznej.

Niemcy wcale nie są liderem na tle Europy. W Holandii na przykład w 2015 aż 30 proc. nowo rejestrowanych aut było wyposażone w systemy wspomagania hamowania. Brytyjczycy zarejestrowali z takimi systemami 21 proc. spośród wszystkich nowych pojazdów. Belgowie i Hiszpanie natomiast po 16 proc.

Obecne standardy oceny bezpieczeństwa samochodu, stosowane przez Euro NCAP, niejako wymuszają na producentach popularyzację systemów wspomagania kierowcy. Żeby bowiem auto otrzymała maksymalną liczbę 5 gwiazdek, musi być wyposażone w system hamowania awaryjnego. Nie powinno dziwić, że taki system podnosi notowania w teście zderzeniowym. Zdaniem specjalistów z Bosh’a, obecność technologii tego typu pozwoliłaby zapobiec nawet 72 proc. wszystkich kolizji z najechaniem na poprzedzający samochód.

Elektroniczne systemy wspomagania kierowców to przedsmak jazdy autonomicznej. Testy takich rozwiązań odbywają się już na całym świecie w warunkach kontrolowanych, a kilka aut z autopilotem wyjechało już nawet na ulice San Francisco, by tam zbierać dane w warunkach rzeczywistego ruchu miejskiego.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!