W świetle nieobowiązujących przepisów

, 20 marca 2017, 9:47

Prasa donosi, że policjantom grozi spieszenie, czyli pozostawienie radiowozów na parkingach przed komendami i drałowanie w teren na piechotę, a wszystko z tego powodu, że resortowe pojazdy nie mogą zostać poddane obowiązkowym badaniom technicznym.

Okazało się bowiem, że w związku z powołaniem do życia nowej służby – policji skarbowej i nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym, utraciło moc rozporządzenie, na podstawie którego kontrolowano stan techniczny pojazdów służb państwowych. A ponieważ jesteśmy państwem prawa, bez rozporządzenia nie można, bez rozporządzenia się nie liczy.

Podobno nikt nie wie, ile radiowozów zostało uziemionych z powodu braku aktualnego badania technicznego. Znawcy tematu twierdzą, że może być ich naprawdę dużo, bo większość wozów kupowanych centralnie rejestrowanych było wiosną. Najprawdopodobniej więc zbliżają się  terminy ich przeglądów.

Nie wiadomo też, czy przeprowadzone w marcu badania „mundurowych” samochodów są ważne w świetle obowiązujących, a właściwie nieobowiązujących przepisów. Pomyśleć można, że skoro policjanci sami siebie kontrolują, to raczej nie zabiorą sobie dowodów rejestracyjnych. Co jednak, jeśli dojdzie do kolizji? Ubezpieczyciel może wówczas, przynajmniej teoretycznie, zakwestionować legalność badania technicznego policyjnego wozu i odmówić wypłaty odszkodowania.

Wszystko to brzmi dość zabawnie, ale szczerze mówiąc, powinno napawać obywateli trwogą. Skoro trzy zamieszane w sprawę ministerstwa nie potrafią dopilnować, żeby w prawie nie było dziury, w której utkwić może zbrojne ramię państwa, to jak szary obywatel ma się nie bać, że  prawodawcy i jemu wysmażą jakiś legislacyjny pasztet?

Autor: Grzegorz Kacalski Artykuł ukazał się w numerze 3/2017 miesięcznika Świat Motoryzacji

Komentarze

Brak komentarzy