Głupie wypadki w warsztatach

, 17 marca 2017, 12:23

Praca mechanika samochodowego niesie ze sobą wiele zagrożeń. Wynika to z samej jej specyfiki. Podnoszenie samochodów o dużej masie, operowanie stalowymi narzędziami, posługiwanie się elektronarzędziami, spawanie, praca w niewygodnej pozycji itd. Wypadki w warsztatach zdarzają się, a ich skutki często bywają bardzo poważne. Zdarza się, że mechanik ponosi śmierć. Bywa też, że młody człowiek, dopiero rozpoczynający pracę, staje się kaleką. Wielu takich tragedii można by jednak uniknąć, gdyby przestrzegano podstawowych zasad bezpieczeństwa, szkolono właściwie nowych pracowników, a także wystrzegano się rutyny…

Stracił 4 palce

Oto jeden z takich przykładów. W pewnym warsztacie w woj. zachodniopomorskim doświadczony 43-letni mechanik chciał wywiercić w blasze o nieregularnych kształtach i wymiarach ok. 10 x 10 cm otwór. Z blachy tej zamierzał wykonać jakąś podkładkę czy uszczelkę. Chwycił więc blachę kombinerkami, a w drugiej ręce trzymał ręczną wiertarkę. Wiercenie dokonywał na stole warsztatowym, na desce, na której położył blachę. Podczas wykonywania otworu, w momencie kiedy wiertło przeszło przez blachę, ta została wyrwana ze szczypiec kombinerek i wprawiona błyskawicznie w ruch obrotowy. W wyniku tego wirująca blacha obcięła mu całkowicie trzy palce prawej dłoni, a czwarty w połowie.

Człowiek ten został inwalidą i utracił możliwość wykonywania swojego zawodu. Był to tzw. głupi wypadek, wynikający z rutyny i pośpiechu, a także lekceważenia swojego bezpieczeństwa. Gdyby mechanik posłużył się imadłem (które było w warsztacie) do wypadku z pewnością nie doszłoby.

Rzucił śrubą

W Warszawie 21-letni mechanik pracował wraz z kolegą w hali warsztatowej, w której wykonywał czynności związane z wymianą opon w samochodzie. Mężczyzna po odkręceniu śrub mocujących koło rzucał je niedbale na podłogę. Gdy przystąpił do zamontowania koła, brakowało mu jednej śruby. Okazało się, że potoczyła się ona aż pod drugie stanowisko. Jego kolega ją zauważył, podniósł i krzycząc: „łap ją” rzucił w stronę drugiego mechanika. Rzucił jednak zbyt mocno, w wyniku czego tamten nie złapał jej, ale za to śruba trafiła go w oko. Młody człowiek doznał trwałego urazu gałki ocznej, w wyniku którego nie widzi na jedno oko. Tego wypadku można było uniknąć, gdyby nie głupota i bezmyślność jego kolegi.

Przygniótł go samochód

W warsztacie w woj. łódzkim niespełna 18-letni mechanik otrzymał polecenie odkręcenia przekładni kierowniczej w samochodzie Mercedes Sprinter. Pojazd znajdował się na placu postojowym przed warsztatem. Pracownik pobrał klucze oraz podnośnik hydrauliczny, przy pomocy którego podniósł prawy przód samochodu, a następnie wsparł go drewnianym klockiem ustawionym bezpośrednio na podłożu.

Odkręcanie śrub poszkodowany wykonywał w pozycji leżącej. Samochód, ustawiony na podnośniku i klocku drewnianym bez zaciągnięcia hamulca ręcznego oraz zablokowania tylnych kół, zsunął się z podnośnika i klocka przygniatając pracownika. Siła, z jaką nastąpiło przygniecenie, zwielokrotniona została wcześniejszym zdemontowaniem lewego przedniego koła samochodu, co spowodowało minimalną przerwę pomiędzy podłożem a podwoziem.

Na miejsce zdarzenia przyleciał helikopter Lotniczego Pogotowia Ratowniczego i zabrał rannego do szpitala, w którym nastąpił jego zgon na skutek doznanego urazu czaszkowo-mózgowego.

Inspektor pracy ustalił następujące przyczyny wypadku: wykonywanie naprawy pojazdu w miejscu do tego nieprzeznaczonym, brak skutecznego zabezpieczenia przez poszkodowanego uniesionego podnośnika samochodu przed utratą stateczności, niezabezpieczenie pojazdu przed przemieszczeniem, czyli brak klinów pod tylnymi kołami, nie zaciągnięty hamulec ręczny, brak kobyłek – podstawek podtrzymujących w sposób stabilny uniesiony samochód, brak instrukcji wykonywania prac demontażowych samochodów dostawczych dotyczącej czynności przed rozpoczęciem pracy, bezpiecznego prowadzenia prac, postępowania w sytuacjach stwarzających zagrożenie dla życia i zdrowia, wykonywanie prac demontażowych przekładni kierowniczej przez poszkodowanego w sposób niebezpieczny – przebywanie pracownika w miejscu niedozwolonym (pod uniesionym samochodem), lekceważenie zagrożenia przez poszkodowanego, który posiadał wykształcenie zawodowe mechanika samochodowego oraz odbył instruktaż stanowiskowy, brak nadzoru pracodawcy nad wykonywaniem prac przez poszkodowanego. Pracodawca przebywał na zwolnieniu lekarskim i jedynie przydzielał pracę pracownikom, nie wyznaczając osoby do nadzorowania wykonywanych prac.

W wyniku tego tragicznego wypadku poniósł śmierć młody człowiek, który dopiero rozpoczynał swoją pracę zawodową.

Znać przyczyny i zapobiegać

Poniżej przedstawiam zestawienie najczęstszych przyczyn wypadków w warsztatach, której dokonałem w oparciu o dane Centralnego Instytutu Ochrony Pracy. Wskazuję też środki zaradcze.

 

Rodzaj wypadku Najczęstsze przyczyny Środki zapobiegawcze
Upadek do kanału rewizyjnego Nieuwaga, pośpiech, roztargnienie, brak właściwego oznakowania, brak zamknięcia nieużywanego kanału Konieczne szkolenie pracowników, nadzór przełożonych, unikanie nerwowej atmosfery w pracy, oznakowanie krawędzi kanałów, zamykanie kanałów nieczynnych
Poślizgnięcie, potknięcie, upadek Nieuwaga, pośpiech, brak oznakowań elementów znajdujących się na drodze poruszania się pracowników,

Śliskie substancje na podłodze, przedmioty leżące na podłodze

Konieczne szkolenie pracowników, natychmiastowe usuwanie rozlanych olejów i innych cieczy, sprzątanie elementów wymontowanych z pojazdu, oznakowanie przedmiotów, o które można się potknąć
Urazy spowodowane pracą elektronarzędzi Nieuwaga, pośpiech, niestosowanie środków ochrony osobistej, brak wyobraźni i przewidywania możliwych skutków wykonywanych czynności Konieczne szkolenie pracowników, unikanie niebezpiecznego trzymania narzędzi, stosowanie środków ochrony osobistej
Przygniecenie samochodem Brak zabezpieczenia pojazdu, wykonywanie czynności w niewłaściwym miejscu, manewrowanie w sposób nieostrożny, przebywanie pracownika w niewłaściwym miejscu, obecność osób postronnych Zapewnienie właściwego zabezpieczenia pojazdu, nadzorowanie pracowników,

Szkolenia, niedopuszczanie do manewrowania osób postronnych

Urazy oczu podczas szlifowania, wiercenia itd. Brak okularów ochronnych, lekceważenie zasad bezpieczeństwa, pośpiech Stosowanie okularów ochronnych, nadzór nad pracownikami
Uderzenia ciężkim przedmiotem w stopy podczas podnoszenia lub przenoszenia Nieprawidłowy sposób przenoszenia lub podnoszenia, nieostrożność, lekceważenie zasad bhp Szkolenia, nadzór na pracownikami
Awaria podnośnika, spadnięcie pojazdu z podnośnika Niewłaściwy stan urządzeń podnoszących, nieostrożność, lekceważenie zasad bezpieczeństwa Systematyczna kontrola podnośników, niedopuszczanie do użytku urządzeń uszkodzonych, szkolenie pracowników i nadzór nad nimi

 

Mam nadzieję, że nasi Czytelnicy doskonale te wszystkie zagrożenia i zasady ich unikania znają. Tyle tylko, że przy dzisiejszym nerwowym trybie życia i pracy czasami zdarza się, że w pośpiechu lekceważymy zasady własnego bezpieczeństwa. Bo tysiąc razy się udało i nic się nie stało. Pamiętajmy jednak, że wszystko do czasu.

Doznanie urazu i wylądowanie w szpitalu wyłączy nas z pracy, czasem na kilka miesięcy. Nie wspominam już o trwałym uszkodzenie ciała, inwalidztwie.

Dbajmy zatem o siebie, pamiętajmy, że życie i zdrowie mamy jedno.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Kamillo, 18 marca 2017, 13:54 7 0

Święta prawda. Miałem kolegę który zaczynał ze mną pracę. Też tak wiercił blachę jak ten mechanik o którym tu napisano. Chłopak stracił całą dłoń,, potem został praktycznie bez środków do życia, zostawiła go żona, zaczął pić i zmarł w wiek 39 lat. Wypadek dla każdego mechanika to coś co może wywalić do góry nogami całe życie i przekreślić je.

Odpowiedz

iDexpert, 19 marca 2017, 17:31 6 0

Świetny artykuł. Dopisałbym do tego odpryski kawałkòw wbijajàce się w ròżne części ciała przy uderzaniu młotka o młotek np. przy prostowaniu rantòw felg stalowych.

Odpowiedz

Gal, 20 marca 2017, 8:35 3 0

Racja trafia w oko i po zawodach! U nas już był taki przypadek. Na szczęście okulista uratował koledze oko.

Odpowiedz

Romek O., 23 marca 2017, 12:35 5 0

Świetny artykuł, więcej takich na motofocusie prosimy. Może ktoś weźmie sobie pod uwagę że praca mechanika jest pełna różnych ryzyk.

Odpowiedz

Palk, 24 marca 2017, 15:20 4 0

No brawo, świetnie, że o tym napisaliście, bo niektórzy ludzie myślą że mechanik jest ze stali i niezniszczalny. A potem ZUS nie chce nawet płacić

Odpowiedz

Hal, 25 marca 2017, 19:22 2 0

Uznanie dla autora, bardzo mądry artykuł i poważny problem

Odpowiedz

Nick, 30 marca 2017, 14:04 0 -1

Ten artykuł to największy farmazon jaki w zyciu czytałem. Tak sztuczne przypadki, ze to sie w głowie nie miesci. Autor to sobie chyba przy porannym wypruznianiu wymyslil. ZENADA.

Odpowiedz

Big Boss, 31 marca 2017, 8:19 2 0

Wypróżnianiu, jeśli już analfabeto. A ja się zgadzam z autorem. U mnie w warsztacie był podobny wypadek jak ten z wiertarką

Odpowiedz