Grand Prix Węgier na żywo (przygotowała firma Fota)

, 8 sierpnia 2007, 0:00

Kolorowe bolidy, ryk potężnych silników, dym spalin, swąd palonej gumy. Wielki świat Formuły 1, wielkie emocje i wielka satysfakcja – tak na Hungaroringu kończył się Premium Racing, czyli zorganizowana przez Fotę akcja promocyjna, której uczestnicy „ścigali się” w zakupach produktów siedmiu marek Premium: ATE, Bosch, Champion, Lemförder, Mann Filter, Raicam i SKF.

Najpierw przez kilka miesięcy rywalizowali o najwyższe pozycje w rankingu zakupów. Potem – podczas lipcowego półfinału w Mrągowie – walczyli o najlepsze lokaty na gokartach, quadach, segwayach… – łącznie w siedmiu konkurencjach. Kto dowiódł, że wie, co to dobra marka i potrafi do niej przekonać swoich klientów, a w Mrągowie wykazał, iż motorowy sport zna nie tylko z ekranu telewizora, mógł liczyć na miejsce w drużynie, która pierwszy sierpniowy weekend spędziła na Hungaroringu. Ta drużyna marzeń wszystkich uczestników Premium Racing liczyła 21 osób.

3 sierpnia, zwycięzcy tego wyścigu spotkali się ze sponsorami i przedstawicielami Foty na Okęciu. Obok naszej 41-osobowej grupy do odprawy ustawiło się wielu Polaków, którzy chcieli kibicować Robertowi Kubicy podczas wyścigu na węgierskim torze. Po pięćdziesięciominutowym locie wylądowaliśmy na lotnisku Ferihegy w Budapeszcie. Tam czekał już na nas autokar. Pojechaliśmy do hotelu Normafa. Piątkowy wieczór spędziliśmy w hotelowej restauracji, gdzie przy wspólnym stole nasz Premium Dream Team integrował się ze sponsorami i organizatorami akcji.

Główna atrakcją było oczywiście uczestnictwo w wyścigu, jednak był także czas na zwiedzanie miasta.
Następny poranek rozpoczął się od zwiedzania miasta. Na początek wzgórze Gellerta, skąd rozciągał się przepiękny widok na Parlament, Wyspę Małgorzaty oraz mosty – Łańcuchowy, Małgorzaty i Elżbiety. Potem Góra Zamkowa z Basztą Rybacką i Kościołem św. Macieja, który co prawda był w trakcie remontu, ale nadal można było podziwiać oryginalną, kolorową dachówkę Zsolnay. Jeszcze tylko wybudowany z okazji wystawy Expo w 1896 roku Plac Millenium, nad którym wznosi się pomnik Anioła Archanioła oraz kolumny z posągami wodzów i królów węgierskich – i już można było udać się na Hungaroring. Po drodze udało się jeszcze zobaczyć budynki Opery, Baletu, Aleję Andrassy, Moulin Rouge, budynek Polskiego Instytutu Kultury oraz plac Oktagon.

Po godzinie jazdy dotarliśmy na tor. Miejsca w sektorze Silver 3 gwarantowały dobrą widoczność. Tuż przed rozpoczęciem kwalifikacji trybuny pełne były kibiców z całej Europy a w szczególności Finlandii i Niemiec. Najwięcej jednak (podobno ponad 30 tysięcy) było Polaków. Z ogromnymi flagami i pomalowanymi twarzami dopingowali Roberta Kubicę.

Wreszcie zawyły silniki i na torze pojawiły się pierwsze bolidy. Pojazdy śmigały przed oczami kibiców z taką prędkością, że często nie udawało się uchwycić ich na matrycy aparatu. Wszyscy Polacy z napięciem oczekiwali na sukces Roberta. Jego samochód nie sprawował się jednak najlepiej. Problemy ze skrzynią biegów spowodowały, że z trudem udało mu się zapewnić sobie udział w trzeciej części kwalifikacji, w której uczestniczy dziesięciu najlepszych kierowców. Ostatecznie wywalczył siódme pole startowe.

Te poprzedzające wyścig emocje zmęczyły nieco część naszej ekipy. Uczestnicy Premium Racing postanowili więc skorzystać z atrakcji proponowanych przez hotel i wybrali się na basen. Rozegrali tam turniej piłki wodnej. Śmiechu i zabawy było przy tym co niemiara, bo podanie lobem nad dwumetrowymi zawodnikami nie należało do najłatwiejszych.

Wieczorem wszyscy wzięli udział w uroczystej kolacji. Waldemar Fijołek, dyrektor ds. marketingu Foty S.A., podziękował sponsorom za aktywne uczestnictwo w promocji i pomoc w przeprowadzeniu tej akcji. – Bardzo dziękuję za zaproszenie na Waszą finałową imprezę – odpowiedział Grzegorz Wińczyk z firmy Bosch. – Mnie również miło było spędzić czas z wami w całkiem inny sposób niż podczas normalnych handlowych kontaktów. To bardzo ułatwia wymianę doświadczeń, pozwala na bliższe poznanie koleżanek i kolegów po fachu, ułatwia współpracę – nawet jeśli na co dzień bywamy konkurentami.

W niedzielę odbył się kolejny wyścig. Spodziewając się sporych korków przy dojeździe na tor, wyruszyliśmy o dziesiątej rano. Zgodnie z przewidywaniami podróż zajęła ponad dwie godziny. O 13.00 rozpoczęła się impreza poprzedzająca start. Na początek przemarsz hostess z narodowymi flagami wszystkich kierowców. Potem jeszcze tylko rozgrzewanie opon, pierwszy próbny przejazd i… start!

Na Hungaroringu zagrzmiały silniki. Od tej pory nie sposób było wytrzymać bez stoperów w uszach. Początek był bardzo emocjonujący, a dla polskich kibiców także bardzo obiecujący. Już na starcie bowiem Kubica wyprzedził Alonso. Potem niestety Hiszpan, wykorzystując nieuwagę Polaka, odzyskał swoją pozycję. Mimo usilnych starań polskiego kierowcy, nie udało mu się ponownie wyprzedzić kierowcy McLarena. Teraz wszystko zależało od sprawności techników i taktyków zawiadujących postojami, zmianą opon i tankowaniem. A ci sprawowali się znakomicie, co ostatecznie zadecydowało o wysokim, piątym miejscu Kubicy.

Po zakończeniu wyścigu otworzono bramy i tłum kibiców wpadł na tor. Wszyscy pędzili, aby zobaczyć zwycięzców na podium. Po wysłuchaniu brytyjskiego hymnu, kibice powoli zaczęli kierować się do wyjść. Nie warto było się spieszyć: potężny korek zaczynał się tuż przy bramie wjazdowej na tor, ciągnął przez całą autostradę i kończył praktycznie przy zjazdach z niej. Nie nudziliśmy się podczas tej długiej podróży, ponieważ wspaniale bawił nas swymi barwnymi opowieściami Artur Chabło z oddziału Foty w Kłodzku.

Wieczorem, po kolacji, chętni wybrali się na zwiedzanie Budapesztu nocą. Tego dnia Most Łańcuchowy został zamknięty dla ruchu drogowego. Można było więc spokojnie przejść się nim piechotą oraz zrobić zakupy na rozstawionych wzdłuż niego kramach. Czasu było niewiele, więc już po dwóch godzinach trzeba było wracać. Samolot do Polski odlatywał o 6.15.

Zmęczeni, ale pełni wrażeń uczestnicy ostatniego etapu Premium Racing wrócili do kraju.

 

Komentarze

Brak komentarzy