Braki w polskiej edukacji zawodowej – jaka będzie przyszłość branży?

, 5 maja 2015, 11:16

Tuż po przemianach ustrojowych podupadło polskie szkolnictwo zawodowe. W ostatnich latach nastąpiła gloryfikacja szkolnictwa wyższego i masowe posyłanie młodych ludzi na studia. Efektem jest brak pracy dla absolwentów uczelni wyższych, a zarazem… ogromne zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników. Branżami, które ucierpiały szczególnie są m.in. motoryzacja i transport.

"Nie pójdziesz do zawodówki, bo wstyd." – takie sformułowanie w ostatnich latach usłyszało od rodziców zdecydowanie zbyt wielu młodych ludzi. Z dzisiejszej perspektywy deprecjację znaczenia szkolnictwa zawodowego można ocenić wyłącznie negatywnie. W społeczeństwie, którego znaczna część szczyci się tytułem magistra, brak wykwalifikowanych pracowników.

Na stygmatyzacji zawodówek w znacznym stopniu ucierpiał rynek napraw samochodowych. Nie chodzi wyłącznie o to, że zdolna młodzież nie chciała uprawiać zawodu mechanika. Istotny jest także potęgowany tym faktem brak zainteresowania zawodówkami ze strony organów państwowych. Szkołom zawodowym  i technikom obecnie brakuje sprzętu, a nauczycielom kompetencji. Przez to nie nadążają za zmieniającymi się trendami oraz poziomem kształcenia w innych państwach Unii Europejskiej.

– „Jestem nauczycielem praktycznej nauki zawodu, a ostatni raz na szkolenie (5-dniowe) byłem wysłany ponad 10 lat temu. Szkoda, że firmy z branży motoryzacyjnej nie mają dofinansowania szkoleń prosto z MEN-u, a szkolenia branży moto z projektów unijnych wygrywają firmy oferujące np. nauczanie języka angielskiego. Programy nauczania – nowe czy stare – nastawione są na zwiększenie papierkowej, zbędnej pracy nauczyciela. Piszą je od nastu lat chyba ci sami ludzie. W programie praktyk tematyka jest ta sama od lat, a liczbę godzin zajęć praktycznych obcięto o 50%." – pisze jeden z naszych Czytelników.

Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że dzisiejszy system edukacji w Polsce wpływa negatywnie także na branżę transportową. Wśród firm z tego sektora panuje ogromne zapotrzebowanie na pracowników wykształconych w zawodzie kierowcy-mechanika. Szacuje się, że obecnie przedsiębiorstwa w tym obszarze zatrudniają ok. 7,5% pracujących Polaków. Roczne zapotrzebowanie na wykwalifikowanych kierowców-mechaników to ok. 25 tysięcy osób. Tymczasem technika kształcą rocznie tylko 196 absolwentów.

– „W związku z narastającym brakiem kompetentnych pracowników polscy przewoźnicy poszukują kierowców wśród obcokrajowców ze wschodu, co wiąże się z licznymi trudnościami prawno-biurokratycznymi. W dodatku zwykle taki pracownik może być zatrudniony jedynie przez pół roku w ciągu 12 miesięcy pobytu w Polsce, co negatywnie wpływa na sprawne funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Zdecydowanie korzystniej byłoby zatrudnić rodzimych pracowników. Do tego potrzebne jest jednak skuteczne kształcenie kadr." – mówi Bartosz Najman, prezes Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców

 

Czy braki w polskim systemie edukacji zawodowej przyczynią się do zatrudniania przez firmy działające na naszym rynku pracowników z zagranicy? W jaki sposób można byłoby naprawić obecną sytuację? Czy absolwenci szkół zawodowych posiadają istotne braki w edukacji? – zapraszamy do dyskusji w komentarzach pod tym artykułem.

Dowiedz się więcej

Mechanicy niezadowoleni ze szkół zawodowych – wyniki ankiety
Mechanicy niezadowoleni ze szkół zawodowych – wyniki ankiety

Absolwenci szkół zawodowych nie są przygotowani do wykonywania zawodu mechanika – takie wnioski można wyciągnąć z wyników ankiety, przeprowadzonej na łamach naszego portalu. Aż 84% uczestników badania wypowiedziało się negatywnie na temat poziomu kształcenia polskich szkół. Mechanicy o absolwentach szkół zawodowych W polskich szkołach brakuje pomocy dydaktycznych, wykwalifikowanego personelu i dopasowanego do wymagań pracodawców programu […]

Z wizytą w szkole zawodowej w Freilassing
Z wizytą w szkole zawodowej w Freilassing

Mercedes C i E-Klasse, Porsche Cayenne, Porsche Carrera 911, Audi A3, BMW Active Hybrid 3 M Sport, BMW Z4. Nie, to nie lista startowa wyścigu na torze Nurburgring, a wyposażenie sali praktyki zawodowej w bawarskim Freilassing w okręgu Berchtesgadener Land. Nastoletni entuzjaści mechaniki poznają tam w praktyce wszystkie zagadnienia współczesnej motoryzacji. Zawodówka na poziomie Z […]

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Zbytlogiczny, 5 maja 2015, 21:11 0 0

Wstęp ponownie jak wszystkie artykuły o nauczycielach napisany tendencyjnie.
Wyposażmy warsztaty szkolne kosztem powrotu do nadawania tytułów technika itp. jak dawniej.
OKE itp. do likwidacji a szkołami niech finansowo zajmie się MEN.
Takie proste , że aż trudne.

Odpowiedz

KR, 5 maja 2015, 21:50 0 0

Organami prowadzącymi szkoły zawodowe w większości przypadków są Powiaty, podstawę programową określa MEN, a listę zawodów i wymagane kwalifikacje określa MPiPS.
Od 2012 roku zmieniło się podejście do przedmiotów zawodowych - uczeń szkoły zawodowej podczas nauki zdobywa 2 lub 3 kwalifikacje zawodowe, które uznawane są na terenie całej unii.
Problemem w szkolnictwie zawodowym jest to że jest ono kosztowne - Powiat woli utrzymywać licea gdzie nie musi finansować pracowni zawodowych, warsztatów szkolnych, itp.
Żeby napisać program dostosowany do potrzeb pracodawcy powinien on napisać go i uzyskać akceptację MEN. Czy Warsztat Samochodowy będzie w stanie to zrobić - nie ponieważ nie ma na to czasu, nie zatrudni całej klasy, nie ma wystarczających kwalifikacji żeby się uporać z napisaniem i zatwierdzeniem takiego programu.

Odpowiedz

Marek, 7 maja 2015, 9:25 0 0

Jaki jest sens uczenia się zawodu który właściwie jest już na wymarciu. Warsztaty niezależne na ogół są w zbyt słabej kondycji finansowej aby utrzymywać przez kilka lat ucznia, obowiązki jakie ma pracodawca zatrudniający młodocianego oraz prawa ucznia powodują że uczenie młodzieży nie ma sensu. Poziom nauczania w szkole podstawowej jest tak niski że niewielu zna podstawowe prawa fizyki, chemii, czy matematyki. Nie odróżniają MPa od Bara czy Atm. Nie mają pojęcia o metalach. Trudno wytłumaczyć blacharzowi zależności między napięciem a natężeniem, gdy jedyne co on wie to że prąd "kopie". Z drugiej strony czy warto pracować za taką wypłatę jaką można uzyskać w warsztacie samochodowym ?
Serwisy ASO nie potrzebują mechaników, co więcej nadmiar wiedzy nawet szkodzi mechanikowi w ASO, bo szybko straci przekonanie o doskonałości serwisowanych samochodów.
Kiedyś miałem uczni, żaden nie pracuje w zawodzie, wychowałem kilkunastu mechaników, ci naprawdę dobrzy albo wyjechali za granicę albo przeszli do innych branż i naprawiają silniki w agregatach lub innych urządzeniach wartych naprawiania....a samochody .... to już przeszłość tanie w całości drogie w częściach a więc tak jak buty łatwiej wymienić niż naprawiać. Kiedyś szewc to był poważany zawód a dzisiaj....

Odpowiedz

Klaseba, 7 maja 2015, 13:32 0 0

Tekst jest tendencyjny. Wystarczy przyjrzeć się wynikom organizowanemu Ogólnopolskiego Turnieju Wiedzy Samochodowej.
Co roku w półfinale bierze udział ponad 300 osób. Nie wspominajac juz o eliminacjach, które odbywają się wewnątrz szkoły.
Wiedza uczestników niejednego fachowca zaskoczy. Mamy wielu nauczycieli - miłośników motoryzacji, którzy chca swoje zamiłowanie przekazać uczniom.
Jest również wielu uczniów, którzy korzystają z tej pomocy nawet kosztem wolnego czasu.
Kluczowe w tym przypadku jest nagradzanie tych jednostek i oczywiście odpowiednie doposażenie placówek edukacyjnych.

Odpowiedz