Samochód zastępczy w warsztacie – czy jest opłacalny? Wchodzą nowe przepisy!

, 8 kwietnia 2015, 12:40

Niektóre warsztaty niezależne, zwłaszcza te większe i oferujące szeroki zakres usług, zapewniają swoim klientom samochody zastępcze na czas trwania naprawy. Ta usługa podnosi prestiż serwisu, ale czy jest opłacalna? Najnowszy projekt poselski może wkrótce spowodować obciążenie warsztatów dodatkowymi kosztami.

Samochód zastępczy – czy się opłaca?

W badaniu przeprowadzonym na zlecenie Castrol w ubiegłym roku, aż 42% kierowców wskazało samochód zastępczy na czas naprawy, jako jedne z najważniejszych kryteriów wyboru warsztatu. Przedstawiciele niezależnych warsztatów zdają sobie sprawę, że oferowanie takiej usługi jest ważne. Mimo to jest ona dostępna w stosunkowo niewielu warsztatach. Dlaczego?

Pierwszym i najważniejszym powodem są koszty utrzymania samochodu zastępczego w warsztacie. Warto zwrócić uwagę na fakt, że tego typu pojazd może kosztować znacznie więcej niż typowy samochód służbowy. Musi pełnić zarazem funkcję praktyczną, jak i reprezentacyjną. Niezwykle istotne jest dbanie o jego stan wizualny, jak i techniczny. Ten drugi aspekt jest utrudniony ze względu na fakt, że podróżuje nim wielu różnych kierowców. Właśnie stan techniczny jest jedną z głównych obaw właścicieli warsztatów, zastanawiających się nad wprowadzeniem usługi samochodu zastępczego. Mechanicy nie ufają klientom, użytkującym ich pojazd:

– „U mnie ta usługa jest dla wybranych lub dla każdego kto zapłaci za nią ustaloną kwotę. Szlag może człowieka trafić, gdy po każdym wypożyczeniu dostajesz coraz gorszego wraka. Niejeden Klient stosuje do takiego auta zasadę podobną, jak pracownik wobec auta służbowego – Jaki samochód wjedzie na półmetrowy krawężnik? Służbowy.” – grzmi jeden z użytkowników Forum Mechaników.

Pojazd zastępczy własny czy wynajmowany?

Nawet jeśli koszty paliwa przerzucimy na klientów, posiadanie auta zastępczego jest dla warsztatów obciążeniem, a nie szansą na dodatkowy zarobek. Używając innego języka może być jednak inwestycją – w pozyskanie nowych klientów.

Ciekawą alternatywą wobec posiadania własnego samochodu zastępczego jest możliwość jego wypożyczenia. Tego typu usługa jest oferowana przez niezależne firmy zajmujące się wynajmem pojazdów, a nawet przez niektórych dystrybutorów części. Oczywiście wypożyczenie wiąże się z regularnie uiszczaną opłatą abonamentową, jednak zawarte są w niej koszty utrzymania pojazdu oraz ubezpieczenie, chroniące warsztat przed niespodziewanymi zdarzeniami.

Ustawa fotoradarowa – czy zagrozi warsztatom samochodowym?

Nad branżą wynajmu samochodów zbierają się ostatnio ciemne chmury. Do Sejmu trafił poselski projekt tzw. ustawy fotoradarowej, dotyczący m.in. wprowadzenia odmiennego od dotychczas stosowanego sposobu karania sprawców wykroczeń drogowych, ujawnionych przy użyciu fotoradarów. Zgodnie z projektem, mandaty mają płacić nie łamiący przepisy kierowcy, ale właściciele pojazdów, zarówno osoby prywatne, jak i firmy.

Co to oznacza? Warsztat posiadający samochód zastępczy poniesie nie tylko koszty utrzymania pojazdu, ale także ewentualnych mandatów z fotoradarów, otrzymanych przez użytkujących auto kierowców. Planowane zmiany najgorzej wpłynęłyby jednak na sytuację wypożyczalni samochodów. W większości przypadków tego typu firmy musiałyby zawyżyć ceny, wiele z nich natomiast czekać może upadłość.

– „Zerwany zostanie związek pomiędzy czynem zabronionym, a karą za niego, gdyż odpowiedzialność za niebezpieczne zachowania na drodze osoby kierującej pojazdem, może ponieść zupełnie kto inny. W przypadku aut służbowych bądź wynajmowanych, będzie to sprzyjało znacznemu wzmożeniu niebezpiecznych zachowań na drodze. Kierowca takiego samochodu będzie miał bowiem świadomość, że ewentualny mandat zapłaci nie on, a właściciel pojazdu, który może mieć trudności z późniejszym obciążeniem go kosztami grzywny." – mówi Marek Małachowski, Prezes Zarządu Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów.

Dodatkowym, jednym z najbardziej kontrowersyjnych zapisów w projekcie przepisów jest wzrost wysokości kary finansowej o 50% w przypadku otrzymania przez właściciela auta więcej niż trzech mandatów z fotoradarów w ciągu 12 miesięcy.

 

Bez względu na to, czy proponowane przez posłów przepisy ostatecznie wejdą w życie w obecnie proponowanym kształcie, samochody zastępcze w warsztatach to temat generujący wiele argumentów "za" oraz "przeciw". W dobie rosnącej konkurencji taka usługa jest znakomitym sposobem na przyciągnięcie klientów i podniesienie prestiżu warsztatu. Z drugiej strony, jej koszty muszą być amortyzowane, co może doprowadzić do podwyższenia cen innych elementów oferty, np. napraw.

Zachęcamy do merytorycznej dyskusji na temat wad i zalet posiadania samochodu zastępczego przez warsztat w komentarzach pod artykułem. Będziemy wdzięczni za wszelkie opinie oraz poruszenie wielu aspektów problemu.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

TED, 10 kwietnia 2015, 16:52 0 0

Zgadzam się w całości z artykułem - ja mam i nie mam samochodu zastępczego, zdarzały się kłótnie i niezadowolenie, że licznik źle chodzi, samochód dostał brudny, za drogo itp.
Bardzo rzadko się zdarzało żeby samochód został zwrócony w takim stanie jak go klient otrzymał, widać klienci odbijają sobie na nas koszty naprawy, dlatego też ograniczyliśmy wynajem samochodu tylko nielicznym, których znamy. zdarzało się że po pewnym czasie od zwrotu śmierdziało w aucie, a szczegółowa kontrola pokazała że np. skórki z banana były wręcz schowane żeby nie było ich widać, zdarzyła się też przecięta tapicerka i często obkopane oparcia przednich siedzeń przez dzieci..
Nie zanotowałem jednak przypadku, żeby na serwis przyszedł mandat do zapłacenia, jednak zmiana przepisów na pewno wyzwoli dodatkową złośliwość naszych obywateli i nie narobimy na mandaty, a wielce prawdopodobne jest że rządzący nami naród wybrany może dojść do wniosku że właścicielom tych samochodów należy zabierać prawo jazdy bo np. nie potrafią wynajmować samochodów, czy tez wynajmują je kierowcom niebezpiecznym.
To jest Polska Panowie.
Pozdrawiam wszystkich normalnych TED

Odpowiedz

Anonim, 10 kwietnia 2015, 20:49 0 0

Z artykułu wyłaniają się dwa zasadnicze wątki, pierwszy to posiadanie w serwisie samochodu zastępczego i jak z niego korzystać drugi to kto takie nowe durne przepisy wymyśla. Sam mam zamiar w najbliższym czasie zainwestować w jakieś małe niedrogie autko dla klientów i nie widzę problemu jak to zorganizować. Mam zamiar zrobić to jak w wypożyczalniach są oględziny przed i po wydaniu określone reguły o udziale w drobnych szkodach i albo się klient godzi albo nie. Rożnica tylko taka, że nie płaci za wynajem. Natomiast jeśli damy klientowi samochód od tak do jeżdżenia możemy być pewni, że wróci dezel. Co do nowych przepisów to woła o pomstę do nieba, ci ludzie oderwani są od jakiejkolwiek rzeczywistości, może Motofocus przybliżyłby nam wszystkim w formie krótkiego sprawozdania kto takie ustawy zgłasza i nad nimi proceduje, warto wiedzieć przed wyborami. Ja widzę w tym rękę pani Bublewicz żonę tragicznie zmarłego w wyścigach znakomitego rajdowca.

Odpowiedz

Anonim, 10 kwietnia 2015, 23:03 0 0

To nie żona tylko córka Mariana Bublewicza i nie wyścigowca rajdowego tylko kierowcy rajdowego jeśli już.

Odpowiedz

Przemek IC Tychy, 16 kwietnia 2015, 21:28 0 0

Odpowiedzią na niepewności co właściwego użytkowania pojazdów zastępczych są nowoczesne technologie. Nie ma problemu by w takim pojeździe zainstalować odpowiedni system który będzie monitorował naszą własność, nie jest to drogie rozwiązanie, abonament nie przekracza 30zł brutto miesięcznie nawet przy instalacji w jednym pojeździe. Nie będę wymieniał nazw firm (z wiadomych powodów) ale nie trzeba długo szukać by uzyskać taką ofertę, a informacja o monitoringu przekazana klientowi z pewnością ostudzi jego niszczycielskie zapały. Pozdrawiam

Odpowiedz

Dariusz45, 12 kwietnia 2018, 4:37 0 0

Jako użytkownik chce teraz naprawić samochód. Ale pracuje daleko i nie mam dojazdu. Szukam serwisu z autem zastępczym choćby to był stary fiat. Mogę nawet zapłacić trochę więcej ale auto jest mi niezbędne. I lipa . Z OC sprawcy 1000 ofert. A na czas naprawy mechanicznej 0(zero). Ivo mam zrobić? Szukam na Olx/ OtoMoto auta za tysiąc złotych żeby mieć dojazd do pracy. Szkoda że tak mało warsztatów to oferuje.

Odpowiedz