Wywiad

, 25 maja 2005, 0:00

Poniżej prezentujemy wywiad przeprowadzony przez Pana Zbyszka Cendrowskiego kierownika działu Perfect Service JC Auto S.A. z właścicielem jednego z warsztatów zrzeszonych w sieci Perfect Service Panem Krzysztofem Śmigierą, który był uczestnikiem szkolenia w Niemczech.

Jak ocenia Pan poziom przeprowadzonego szkolenia?
Moim zdaniem szkolenie było przeprowadzone w sposób bardzo czytelny i prosty. Podstawową sprawą, która podczas szkolenia odegrała istotną rolę były pomoce naukowe. Wszystkie systemy sterowania silnika, systemy związane z trakcją auta były pokazane na przykładach. Zademonstrowano sposoby pomiarowe oraz sposoby diagnostyki. Natomiast sama prezentacja była prowadzona w przystępny sposób, mimo że istniała tak zwana bariera językowa, którą zresztą tłumacz techniczny bardzo zręcznie eliminował.
Czy wyposażenie niemieckiego ośrodka szkoleniowego było wystarczająco dobre pod względem urządzeń oraz samochodów testowych?
Na to pytanie odpowiadam ze wstydem. Nie spotkałem jeszcze w naszym kraju takiego ośrodka, który odpowiadałby standardom niemieckiego ośrodka szkoleniowego. Poziom przygotowanych pomocy naukowych oraz przekazane do dyspozycji uczestników szkolenia samochody testowe, to nieoceniona atrakcja doraźnie wspierająca i wpływająca na jakość szkolenia. Sądzę, że w Polsce musimy jeszcze długo poczekać zanim chociaż zbliżymy się do niemieckich możliwości szkoleniowych. Najnowsze modele Mercedesa, VW i wiele innych można było dotknąć, popsuć, poregulować. Jestem pod dużym wrażeniem.
Czy ma Pan jakieś zastrzeżenia do merytorycznego przygotowania szkoleniowców lub do prowadzonego przez nich tłumaczenia?
Musiałbym się czepiać. Mogę jedynie powiedzieć, że praca tłumacza wymagała od niego dużego zaangażowania, bowiem nieraz musiał na wiele sposobów tłumaczyć skomplikowane zagadnienia techniczne. Było to podyktowane koniecznością przekładania trudnego języka branżowego, jak również tym, że w języku niemieckim często występują słowa i zwroty, których po prostu nie da się bezpośrednio przetłumaczyć na język polski. Jeżeli jednak ktoś wie, na czym polega istota problemu technicznego, to wówczas znikają bariery językowe, wiadomo, o co chodzi. Poza tym w zrozumieniu złożoności sprawy niezbędne są rysunki, schematy i wartości pomiarowe, które zresztą były przez niemieckich szkoleniowców stosowane jako nieodzowna ilustracja języka technicznego. Ja na przykład nie miałem żadnych trudności ze zrozumieniem tematu.
Czy Pana zdaniem osoba, która ma już kilkunastoletnie doświadczenie w mechanice może na tym szkoleniu nauczyć się czegoś nowego?
Ja osobiście mam kilkunastoletnie doświadczenie w branży. Znam zasady działania poszczególnych układów. Natomiast tam rzeczywiście można poznać nowe rozwiązania techniczne. Można na przykład bezpośrednio regulować fragmenty układu sterowania, przeprowadzać próby elektryczne, czy dokonywać pomiarów. W ten sposób dużo więcej informacji się utrwala, przecież sucha teoria nie załatwia sprawy. I to mi się bardzo podobało. Sądzę, że innym też.
Czy poleca Pan innym mechanikom takie szkolenia?
Oczywiście. Moim zdaniem każdy z mechaników powinien przechodzić takie szkolenie, co pewien czas. Własnoręcznie pomierzyć, poregulować, zapoznać się z nową techniką, która nie jest przecież u nas powszechnie dostępna.


Dziękuję za rozmowę

Komentarze

Brak komentarzy!